Zamach bombowy na południu Włoch

W mieście portowym Brindisi na południu Włoch doszło do wybuchu bomby. Eksplodowała ona w pobliżu szkoły, raniąc co najmniej 7 osób i zabijając jednego ucznia.

Bomba wybuchła kilka minut przed 8 rano, gdy uczniowie byli jeszcze na zewnątrz, rozmawiając i przygotowując się do zajęć. Szkoła nosi imię zabitego antymafijnego prokuratora Giovanniego Falcone oraz jego żony, sędziny Francesci Morvillo. Oboje zginęli w zamachu bombowym w 1992 roku, zorganizowanym przez Cosa Nostra.

Jedna z uczennic, znajdująca się w pobliżu ofiary śmiertelnej, była w stanie krytycznym.

Dr. Paola Ciannamea pracująca w szpitalu, do którego zabrano ofiary, powiedziała, że nadal wykonywane są zabiegi, a stan dziewczyny będącej wcześniej w stanie krytycznym ustablizował się po zabiegu.

W Brindisi, uważanej za kolebkę mafii z Apulii, przeprowadzono przed 10 dniami wielką policyjną operację przeciwko tamtejszym gangom.

Politycy z regionu 8 maja podczas spotkania z minister spraw wewnętrznych Włoch Anną Marią Cancellieri mówili o nagłym wzroście przestępczości mafijnej właśnie w Bindisi. Sama minister Cancellieri wyraziła w sobotę opinię, że za wcześnie jest na to, by jednoznacznie wskazywać na sprawców zamachów, które wstrząsnęły opinią publiczną we Włoszech.

Włoski prezydent Giorgio Napolitano potępił zamach, nazywając go "barbarzyńskim i krwawym atakiem na obywatelską koegzystencję".

Na podstawie: france24.com

Newsletter



Wiadomość HTML?