Strefa wolnego handlu a unia celna

Różnica między strefą wolnego handlu a unią celną jest, krótko mówiąc, taka, że ta pierwsza jest politycznie nieskomplikowana, ale przyprawia o ból głowy w administro­waniu, podczas gdy z drugą jest na odwrót.

Rozpatrzmy najpierw przykład unii celnej. Skoro już zawarto takie porozumienie, administracja celna jest względnie prosta: płaci się cło, kiedy dobra przekraczają gra- ! nice unii, ale potem mogą być przewożone bez ograniczeń z kraju do kraju. Ładunek dostarczony do Marsylii czy Rotterdamu wymaga opłacenia tam cła, ale potem nie ma już żadnych dodatkowych opłat, kiedy jest przewożony ciężarówką do Monachium, Żeby system ten działał, kraje członkowskie muszą się zgodzić na wspólne stawki celne: opłata musi być ta sama, niezależnie od tego czy towar ten dotrze do Marsylii, Rotterdamu czy Hamburga, gdyż inaczej importerzy wybiorą takie miejsce, w którym opłaty są najniż­sze. Toteż unia celna wymaga, aby Niemcy, Francja, Holandia i wszystkie inne kraje zgodziły się na stosowanie takich samych ceł. To nie jest takie łatwe: kraje pozbywają się w ten sposób części swojej suwerenności na rzecz ponadnarodowego tworu, Unii Europejskiej.

Było to możliwe w Europie, z różnych powodów, łącznie z wiarą w to, że jedność gospodarcza pomoże wzmocnić powojenne porozumienie polityczne między demokra­cjami europejskimi. (Jeden z założycieli Unii Europejskiej żartował kiedyś, że należało­by wznieść pomnik Józefa Stalina, bez którego gróźb Unia mogłaby nigdy nie powstać). Gdzie indziej jednak nie ma takich warunków. Trzem krajom, które stworzyły NAF­TA, bardzo trudno byłoby przekazać kontrolę nad cłami jakiemukolwiek ponadna­rodowemu organowi. Najprostszy powód jest taki, że niełatwo byłoby skonstruować porozumienie, które nadawałoby odpowiednią wagę interesom Stanów Zjednoczo­nych i jednocześnie zapobiegałoby dyktowaniu przez nie polityki handlowej Kana­dzie i Meksykowi. NAFTA, zezwalając na bezcłowy import meksykańskich towarów do Stanów Zjednoczonych i odwrotnie, nie wymaga, by Meksyk i Stany Zjednoczone przyjęły wspólną zewnętrzną taryfę celną na dobra, które importują z innych krajów.

Stwarza to jednak pewien problem. W ramach NAFTA można wwieźć do Stanów Zjednoczonych bez cła koszulę uszytą przez meksykańskich robotników. Ale powiedz­my, że Stany Zjednoczone chcą utrzymać wysokie cła na koszule importowane z innych krajów, podczas gdy Meksyk nie stosuje takich ceł. Jak zatem powstrzymać kogoś od sprowadzenia koszul np. z Bangladeszu do Meksyku, a potem załadowania ich na cięża­rówkę i przewiezienia do Chicago?

Odpowiedź jest następująca: nawet jeśli Stany Zjednoczone i Meksyk mają umowę o wolnym handlu, to dobra przywożone z Meksyku do Stanów Zjednoczonych muszą być poddane kontroli celnej. I mogą wjechać do Stanów Zjednoczonych bez cła tylko wtedy, kiedy są zaopatrzone w dokumenty stwierdzające, że rzeczywiście są to dobra meksykańskie, a nie pochodzą z importu z innych krajów.

Ale co to jest koszula meksykańska? Jeżeli koszula pochodzi z Bangladeszu, ale guziki przyszywają do niej Meksykanie, czy można ją uznać za meksykańską? Pew­nie nie. Ale jeżeli wszystko poza guzikami będzie wyprodukowane w Meksyku, to prawdopodobnie powinna być traktowana jako meksykańska. Wniosek jest taki, że administrowanie strefą wolnego handlu, która nie jest unią celną, wymaga nie tylko kontrolowania dóbr na granicy, ale także stworzenia skomplikowanego zestawu „re­guł pochodzenia towarów", które określają, czy dobro może przekroczyć granicę bez opłacenia cła.

W rezultacie porozumienia o wolnym handlu, takie jak NAFTA, stwarzają duże ob­ciążenia robotą papierkową, które mogą być poważną przeszkodą w handlu, mimo że zasadniczo jest on wolny.

Pamiętając o wcześniej poczynionych zastrzeżeniach, możemy stwierdzić, że obni­żanie ceł jest zjawiskiem pozytywnym, które zwiększa efektywność ekonomiczną. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że preferencyjne obniżanie ceł jest też korzyst­ne, ale nie w takim stopniu, jak powszechna (niedyskryminacyjna) obniżka ceł. Przecież czy pół bochenka chleba nie jest lepsze niż nic?

Źródło: Paul. R. Krugman, Maurice Obstfeld, Ekonomia międzynarodowa. Teoria i polityka, Warszawa 2007.

Newsletter



Wiadomość HTML?