Kryzysy gospodarcze w USA i Japonii

Jeżeli chodzi o japońską gospodarkę, to po sukcesach lat osiemdziesiątych i rocznym wzroście gospodarczym na poziomie 5%, obecnie Japonia pogrążyła się w stagflacji. Kryzys japoński zaczął się w 1990 roku, kiedy to Indeks Nikei spadł z 39 000 do 13 000 punktów. Jeżeli odejmie się wskaźnik deflacji, to japoński krach na giełdzie może oznaczać większy procentowo spadek niż miało to miejsce w USA w dramatycznych latach 1929-1932. Następstwem tego załamania był spadek cen gruntów w Japonii o blisko 85%, co następnie przeniosło się na spadek cen nieruchomości. Koniec bąbla spekulacyjnego nastąpił po 10 latach i w 2002 roku PKB był niższy od wskaźnika z 1991 roku.

Kryzys gospodarczy w Japonii nie został spowodowany ani ucieczką kapitałów za granicę, ani problemami bilansu płatniczego, jak to bywa w krajach rozwijających się. Bezspornym faktem jest, że w 1991 roku Japonia była największym kredytodawcą oraz równocześnie posiadała największą nadwyżkę bilansu płatniczego na świecie. Sytuacja była tak dobra, że ani rząd, ani prywatni przedsiębiorcy nie wykazywali zadłużenia. Gospodarka Japonii jednak popadła w wielką stagnację. Problemy zostały wywołane przyczynami wewnątrz krajowymi, co może okazać się lekcją dla wszystkich.

W 1990 roku aż dwanaście banków z piętnastu największych instytucji finansowych świata ulokowało swoje filie w Japonii. Po dziesięciu latach stagnacji gospodarczej żadna z tych instytucji finansowych nie rezydowała już w Japonii, a tylko jedna największa firma produkcyjna świata, mianowicie Toyota, była naprawdę pochodzenia japońskiego. Wspomniany kryzys finansowy sprawił, że Japonia nie wykazuje obecnie większego zaangażowania w trzecią rewolucję przemysłową. Przedsiębiorstwa znajdujące się na skraju bankructwa nie mają po prostu kapitałów, aby angażować się w przedsięwzięcia ważne dla przyszłości współczesnego świata, ale obciążone dużym ryzykiem. Sytuacja taka powoduje zmniejszoną samoocenę Japończyków.

Wydaje się, że Japończycy powinni wiedzieć, co należy zrobić, aby wyjść z tej dramatycznej sytuacji, brak jest jednak u nich wyraźnej woli działania. Złożone działania powinny być podejmowane szybko i realizowane w sposób skoncentrowany. W przeciwnym razie nie osiągnie się sukcesu. To tak, jak w przypadku walki z chwastami.

W gospodarce, aby zapoczątkować zmiany należy zrobić remanent i przygotować bilans otwarcia. Trzeba w bankach wyraźnie oddzielić aktywa od pasywów. Banki i przedsiębiorstwa, w których aktywa przewyższają pasywa, przez pewien czas mogą funkcjonować w oparciu o pożyczki rządowe. Rynki kredytowe należy zamrozić na pewien czas i nie pozwalać na odraczanie terminów spłaty udzielonych kredytów krótkoterminowych. Dostawcy powinni odmawiać akceptowania tzw. normalnych warunków kredytowych. Zamrożone rynki kredytowe powinny również utrudniać "nerwowym" klientom nagłe podejmowanie pieniędzy ze swoich kont.

Przedsiębiorstwa, w których pasywa przewyższają aktywa, muszą znaleźć się pod nadzorem państwa. W takiej krytycznej sytuacji potrzebne są ogromne pieniądze rządowe, aby posiadacze kont w bankach mogli swobodnie dysponować swoimi depozytami. Złe kredyty muszą znaleźć się pod nadzorem odpowiedniej instytucji finansowej. W USA jest to American Resolution Trust. Instytucja ta stara się ograniczać własne straty i ratować tak duże sumy pieniędzy posiadaczy rachunków w bankach, ile tylko się da. Uratowane środki są sprzedawane podmiotom gospodarczym, najczęściej innym bankom, oferującym najwyższą cenę.

W połowie lat osiemdziesiątych Amerykanie potrzebowali 550 miliardów USD, aby zaspokoić potrzeby posiadaczy kont bankowych, chociaż pierwotnie sądzono, że będzie potrzebna kwota 924 miliardów USD. Nikt nie potrafił na początku ocenić rzeczywistych kwot. Zresztą pieniądze te powracają z powrotem na rachunki bankowe, kiedy sytuacja staje się bezpieczna. W Stanach Zjednoczonych niektóre banki podlegają procesowi ustawowej likwidacji, a obowiązkowe zabezpieczenia złych kredytów są sprzedawane. W ten sposób majątek nie jest zamrażany.

Podatnicy amerykańscy, podobnie jak i innych państw, muszą się liczyć z koniecznością ponoszenia powstałych strat. Nie ma bowiem innej możliwości rozwiązania problemu złych kredytów i uratowania depozytów dotychczasowych klientów banków. Do momentu uporządkowania tych trudnych kwestii nie można nawet myśleć o wzroście gospodarczym. Wiadomo przecież, że gospodarka kapitalistyczna nie może funkcjonować z zadłużonym majątkiem. Spłata kredytów wraz z odsetkami przewyższać musi wartość majątku produkcyjnego. Nie ma innej możliwości.

Z uwagi na drastyczny spadek wartości majątku, w warunkach sanacji, odpowiednio trzeba obniżyć wartość długu, jeżeli od nowa ma się rozpocząć wzrost gospodarczy. Postępowanie układowe w sytuacji upadłości zmierza do oddłużenia firmy (likwidacji zadłużenia) i urealnienie wartości posiadanego majątku. Warto zauważyć, że w postępowaniu upadłościowym nic nie ginie, ponieważ istnieją realnie domy, fabryki, grunty, maszyny, biurowce - objęte procesem upadłościowym. One tylko zyskują nowych właścicieli, ale potem produkują te same ilości towarów liczonych w PKB. Mniejsze kwoty kapitału zastępują wyższe kwoty długu, ale gospodarka się nie zmniejsza. W gospodarce kapitalistycznej każde dobro wycenione po określonej cenie jest pozytywną wartością.

Banki, których pasywa przewyższają aktywa, powinny zaniechać swojej działalności. W czasie kryzysu kredytowego lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku w USA zlikwidowano 3000 banków. Resolution Trust sprzedał ich dobre kredyty innym bankom i przejął ich złe kredyty. Były to najczęściej duże banki i nawet Citibank znalazł się na granicy likwidacji. Posiadacze rachunków bankowych otrzymali odszkodowania lub rekompensaty. Akcjonariusze banków stracili jednak swoje pieniądze i w ten sposób ponieśli konsekwencje prowadzonych działań spekulacyjnych.

Aukcje nieruchomości mają tę zaletę, że ustalana jest dolna granica ceny. Najważniejsze jednak jest to, że w miejsce gospodarki długu wchodzi gospodarka kapitału. Kiedy chce się pozyskać nowych akcjonariuszy, wtedy trzeba dopuścić osoby z zewnątrz. Najczęściej bowiem one dysponują potrzebnym kapitałem oraz odpowiednimi umiejętnościami zarządczymi. W globalnej gospodarce trzeba dopuścić obcy kapitał, tak jak to ma miejsce np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie 18% PKB wytwarzane jest przez obcy kapitał, a w Niemczech nawet 24%, natomiast w Japonii tylko 1%.

Trudne kwestie, o których mówimy, nie mogą być rozwiązane przez odsuwanie ich w czasie. Wręcz przeciwnie, odsuwanie problemów w czasie zmniejsza szansę osiągnięcia sukcesu. Dotyczy to w równym stopniu banków, jak i spółek akcyjnych. Trzeba przecież pamiętać, że cały czas rosną odsetki od długu, a także zmniejszają się ich rezerwy kapitałowe, jeżeli takimi dysponują. Korzystają na tym tylko firmy ubezpieczające kredyty. Za wyjście z kryzysu finansowego płacą przecież tylko podatnicy i wyborcy. Nie ma innego źródła, aby system gospodarczy zaczął powoli znowu funkcjonować.

W Stanach Zjednoczonych podjęto kilka ważnych akcji propagandowych, które miały wyjaśnić podatnikowi sprawę przejmowania długów upadających banków. Po pierwsze, wszyscy akcjonariusze utracili swoje zainwestowane kapitały zanim zaczęto korzystać z środków publicznych. Akcjonariusze nie byli objęci akcją ratowania, ponieważ w gospodarce kapitalistycznej oni ponoszą ryzyko i także ponoszą odpowiedzialność za niepowodzenia. Przecież akcjonariusze konsumują cały czas zyski i dlatego muszą również odpowiadać za straty. Po drugie, szefowie upadłych firm zostali zwolnieni bez odszkodowania. Oni bowiem ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność za to, że nie troszczyli się o pomyślny rozwój spółki. Po trzecie, gdzie stwierdzono przestępcze zachowania prezesów, tam zostali oni aresztowani, postawieni przed sądem i odsiadują obecnie wyroki. Po czwarte, jeżeli politycy byli zaangażowani w przestępczą działalność, to także oni trafiają do więzienia. W tamtym czasie 20 kongresmanów utraciło swoje mandaty, a czterech z nich trafiło do więzienia.

Trudno jest zapobiegać powstawaniu bąbli finansowych, a następnie ich pękaniu po pewnym czasie. Ale można wprowadzić porządek po zaistnieniu takich kryzysowych sytuacji. Rządy muszą być wiarygodne i troszczyć się o porządek gospodarczy, ponieważ w ten sposób dyscyplinują menedżerów. W przeciwnym razie na rynku zacznie się szerzyć chaos i bezprawie.

Źródło: T. T. Kaczmarek, Globalistyka. Przyszłość globalnej gospodarki, Warszawa 2007.

Newsletter



Wiadomość HTML?