Mechanizmy powstawania kryzysów finansowych

Obiektywnie trzeba stwierdzić, że globalizacja miała wpływ na wybuch kryzysów kredytowych w Brazylii i w Meksyku w 1982 roku.

W latach dziewięćdziesiątych XX wieku gwałtownie wzrosła liczba kryzysów finansowych w krajach Trzeciego Świata.

W 1996 roku wybuchł kryzys kredytowy w Meksyku. W 1997 roku zapoczątkowany został kryzys w Tajlandii, który następnie przeniósł się do Malezji, Indonezji, Filipin i Korei Południowej. Kryzys ten wstrząsnął fundamentami Trzeciego Świata, ponieważ wymienione kraje kilka miesięcy wcześniej zostały uznane przez Bank Światowy za międzynarodowy wzór gospodarczego rozwoju państw. W przeciwieństwie do wielu państw Ameryki Południowej budżety Tygrysów wykazywały równowagę, a zadłużenie było utrzymywane na racjonalnym poziomie. Co więcej, rządy dysponowały wysokimi rezerwami. Natomiast kolejny kryzys wybuchł w Rosji w 1998 roku, a następnie w sposób trudny do wytłumaczenia objął także Brazylię. Wymuszona w 2000 roku dewaluacja waluty brazylijskiej doprowadziła w 2002 roku do poważnych trudności w spłacie zaciągniętych kredytów, a następnie do krachu finansowego w Argentynie, Paragwaju i Urugwaju. Czy zdarzenia te były przypadkowe, czy może sterowane?

Kryzysy pojawiające się od 400 lat różnią się pewnymi szczegółami, ale zwykle wywoływane były i są tymi samymi przyczynami i wymagały takich samych metod terapii.

Zjawisko przegrzania gospodarki jest dziś powszechnie znane. Wartość niektórych walorów finansowych, a niekiedy wartości rzeczowych, osiąga poziom przekraczający ekonomiczny rozsądek. Każdy inwestor uważa, że potrafi ocenić rozsądną granicę wzrostu ceny i w odpowiednim momencie sprzedać posiadane walory.

Praktyka mówi jednak, że bardzo nieliczni spekulanci potrafią ten optymalny moment zidentyfikować, wybrać oraz podjąć szybką i trafną decyzję.

Historycy gospodarki podają, że nawet wybitny brytyjski uczony sir Isaac Newton poniósł znaczne straty inwestując w akcje. Nie udało się temu wybitnemu uczonemu w porę ustalić tej subtelnej granicy zbliżającego się gwałtownego spadku cen akcji. Inteligencja zatem nie chroni człowieka przed pazernością i stratą.

Rynki finansowe mogą w dość łatwy sposób zostać rozregulowane. Kiedy wygórowane ceny różnych aktywów zaczynają spadać, dobre kredyty bankowe szybko "przechodzą" w złe. Do tego momentu, wystarczające zabezpieczenia nagle okazują się niewystarczające i banki wypowiadają kredyty. Banki, które obawiają się, że kredytobiorcy nie będą spłacać odsetek i rat kapitałowych w terminach, wstrzymują odnawianie kredytów krótkoterminowych. Rynek kredytowy nagle zamiera.

Dostawcy, obawiając się o zapłatę za dostarczone towary i usługi, żądają przedpłat gotówkowych.

Na rynku nagle brakuje kapitałów. W 1997 roku w czasie kryzysu azjatyckiego w ciągu kilku godzin wstrzymano rozładunek statków z surowcami dla firm koreańskich. Rozładunek następował dopiero po dokonaniu pełnej zapłaty za towary. Nawet firmy mocne finansowo miały kłopoty z bieżącymi płatnościami. Przedsiębiorstwa, które w takiej sytuacji nie posiadają wystarczających środków własnych ostatecznie bankrutują.

W sytuacji kryzysu, ratując swój majątek, firmy krajowe i zagraniczne w pośpiechu kupują mocne waluty i transferują je zagranicę. Kurs waluty krajowej gwałtownie spada, natomiast rosną realne koszty spłaty zaciągniętych kredytów dewizowych. Rezerwy walutowe banku centralnego szybko ulegają wyczerpaniu. Kryzys finansowy instytucji finansowych zmienia się w kryzys całego państwa.

Zatem problem powstawania kryzysów finansowych nie polega na tym, żeby dość ogólnie powiedzieć, że kryzys finansowy nastąpi, ale na tym, żeby dokładnie wskazać początkowy moment jego wybuchu.

Infekcje systemów finansowych z przeszłości nie przynoszą odporności na przyszłe infekcje. Typowy model gospodarki kapitalistycznej cechują cykle zmiennej stabilności i niestabilności gospodarczej. Przypomnienie tragicznych skutków światowego kryzysu gospodarczego z lat trzydziestych ubiegłego wieku sprawia, że ludzie są nieco ostrożniejsi, a rządy ustanawiają surowsze przepisy, ograniczające destrukcyjną działalność spekulantów. Z pewnością dlatego w latach 50. i 60. XX wieku nie odnotowano większych kryzysów finansowych. W latach 70. odeszli na emeryturę z zarządów firm i banków ludzie, którzy pamiętali wielki kryzys gospodarczy lat trzydziestych. Na ich miejsce przyszli młodzi pracownicy, którzy naiwnie wierzyli, że nowe kryzysy już nigdy się nie zdarzą. Ale kryzysy finansowe zaczęły się nasilać w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, a także dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. W latach siedemdziesiątych na skraju bankructwa finansowego znalazł się nawet Nowy Jork. Wkrótce potem rząd amerykański musiał ratować największy koncern samochodowy Chrysler Corporation. Kryzys amerykańskich kas oszczędnościowo-pożyczkowych wybuchł w Stanach Zjednoczonych w połowie lat osiemdziesiątych. Kursy akcji spółek notowanych na giełdach w październiku 1987 roku spadły o 25%. Krach ten uznawany jest przez wielu ekonomistów za najbardziej dotkliwy w ubiegłym stuleciu, ponieważ rozprzestrzenił się na cały świat w ciągu trzech dni. W konsekwencji nastąpił silny spadek cen nieruchomości prawie we wszystkich krajach wysoko rozwiniętych (OECD), a w Paryżu ceny mieszkań nagle spadły o 50%.

Lata dziewięćdziesiąte rozpoczęły się silną recesją w USA i kryzysem finansowym w Japonii. Japoński kryzys został zapoczątkowany nie ucieczką kapitałów zagranicznych z tego kraju, ani też zachwianiem równowagi bilansu płatniczego. Bezpośrednią przyczyną były nierealnie wysokie kursy akcji oraz oderwane od rzeczywistości ceny gruntów i nieruchomości. W tym czasie Japonia miała największe rezerwy dewizowe wśród wszystkich państw świata. Jednak przez dziesięć lat nie potrafiła wyjść z tego kryzysu i w tamtym czasie miała zerowy wzrost gospodarczy. Japończycy słusznie mówią o "utraconym" dziesięcioleciu.

Latem 1992 roku nastąpił gwałtowny atak spekulantów na walutę brytyjską, francuską i włoską. Oczywiście, gospodarka amerykańska rozwijała się pomyślnie w latach dziewięćdziesiątych, ale w 2000 roku nastąpiło całkowite załamanie na rynku akcji internetowych, następnie w 2001 roku wystąpiła w świecie recesja, a w 2002 roku nastąpił krach na giełdach amerykańskich. Wiosną 2002 roku wskaźniki na giełdzie technologii NASDAQ spadły o 80%, a giełda nowojorska odnotowała spadek akcji bliski 45%. Firmy amerykańskie poniosły ogromne straty sięgające 7 bilionów USD . Wiele firm zostało wykreślonych z rejestru giełdowego, ponieważ kursy ich akcji spadły poniżej jednego dolara. W centrum amerykańskich technologii zaawansowanych w Dolinie Krzemowej upadłość ogłosiło aż 800 firm! Ten kryzys nie został wywołany ani ucieczką kapitałów z USA, ani też nierównowagą bilansu płatniczego. Jednak ten amerykański kryzys wywołał poważne perturbacje w globalnej gospodarce światowej. Krach na giełdach amerykańskich i recesja uderzyły w gospodarkę europejską, a także "żyjący" z eksportu Tajwan oraz Singapur.

Niezwykle ważną kwestią jest zrozumienie tego, że wszystkie wymienione zdarzenia kryzysowe zostały wywołane tymi przyczynami, które normalnie są odpowiedzialne za sukcesy gospodarki kapitalistycznej.

Najprawdopodobniej nie da się wyeliminować przyczyn tych niepowodzeń, ponieważ eliminując negatywne aspekty usunięto by równocześnie te pozytywne efekty i czynniki. Okresowo powtarzające się kryzysy gospodarki kapitalistycznej nie są przypadkowe, lecz organicznie i jakby genetycznie są z nią związane. W tym miejscu warto przypomnieć, że Paul Samuelsen w 1933 roku opublikował w "Review of Economics and Statistics" artykuł pt. Interactions Betioeen the Multiplier Analysis and the Principle of Acceleration, w którym zajął się właśnie tym zagadnieniem. W artykule została przedstawiona istota modelu wzrostu gospodarczego. Połączenie mnożnika inwestycyjnego z zasadą akceleracji daje początek spontanicznym zmianom popytu, które prowadzą do wahań produkcji i zatrudnienia. Z kolejnych wahań powstają cykle gospodarcze. Samuelson udowodnił, że recesje są istotnym i immanentnym czynnikiem składowym kapitalizmu.

Można postawić pytanie, dlaczego warto pracować przez sto godzin tygodniowo i zarobione pieniądze inwestować lub deponować w banku, zamiast pojechać na długi urlop w ciekawe regiony świata? Odpowiedź jest prosta: chcę być bogatym! Pazerność i "żądza pieniądza" prowadzą do wzrostu gospodarczego i osiągnięcia wysokiego standardu życia.

Jednak pazerność ludzka wywołuje właśnie kryzysy finansowe. Tak było w przypadku tulipomanii w XVII wieku w Holandii. Nikt dokładnie nie wiedział, jak będzie funkcjonowała spekulacja tulipanami. Można powiedzieć, że ceny "oszalały" i za cztery cebulki czarnych tulipanów oddawano dom wielopokojowy. Tymczasem trzeźwo myśląca osoba powinna była wiedzieć, że cena cebulki nie może znacznie przekroczyć ceny jej wyhodowania. Należy jednak tutaj uwzględnić psychologiczny aspekt spekulacji. Osoba, która wyłączała się z tych "operacji handlowych", skazywała siebie na potencjalną utratę szansy zwielokrotnienia swoich pieniędzy. Takim okazjom trudno się oprzeć, ponieważ nie zdarzają się one każdego dnia. Na ogół ludzie mają świadomość tego, że wysokie ceny nie utrzymają się przez długi czas, ale równocześnie uważają, że z całą pewnością przed nastaniem gwałtownego załamania cen uda im się szybko sprzedać przedmiot spekulacji.

W latach 90. XX wieku każdy rozsądny człowiek wiedział, że firmy internetowe, niewykazujące żadnych zysków i mające niezwykle małe obroty, nie są warte miliardów dolarów. Ale mimo to, każdy chciał obsesyjnie wierzyć, że może szybko zostać milionerem. Krytyczne myślenie zostało na ten czas wyłączone, ponieważ pisano wówczas w różnych czasopismach, że kilka osób nagle potężnie się wzbogaciło. Pokusa była ogromna. Tymczasem powinniśmy wiedzieć, że prawo ekonomicznej grawitacji mówi, że kursy akcji, które osiągną bardzo wysoki poziom muszą gwałtownie załamać się i spaść do bardzo niskiego poziomu. Ale zarówno doświadczeni analitycy giełdowi, jak i naiwni inwestorzy prawie zawsze zostają zaskoczeni tą gwałtowną zmianą.

Poza pazernością, drugą cechą inwestorów jest przesadny optymizm, który jest niezbędny do sprawnego funkcjonowania gospodarki kapitalistycznej. Kto prowadzi firmę musi wierzyć, że osiągnie sukces. W przeciwnym razie nie wystawiałby swoich pieniędzy na ryzyko.

Wreszcie nie można pominąć reakcji stadnych (psychologia tłumu) jako trzeciego czynnika, który tkwi w niestabilności gospodarki kapitalistycznej. Załóżmy, że antylopa widzi lwa. W tym momencie powinna się rzucić do ucieczki. (Ale tak się nie dzieje). Załóżmy dalej, że antylopa widzi poruszającą się trawę. W tym momencie powinna na pewno już uciekać. (Ale tak też się nie dzieje). Przyjmijmy, że widzi ona inną uciekającą antylopę. Tym bardziej powinna uciekać. Jednak, jeżeli zdecyduje się dalej stać i zastanawiać, czy lew jest naprawdę głodny czy też nie, z pewnością zostanie przez lwa pożarta. Istnieje później inna możliwość, a mianowicie, kiedy lew się nie pojawi, wówczas antylopa może powrócić i skubać trawę. Paradoksalna sytuacja. Ostatecznie bieganie poprawia tylko kondycję, więc może warto z tego skorzystać.

W tym zachowaniu można znaleźć wskazówki dla wyjaśnienia klęski internetowej z 2000 roku, masowej sprzedaży biletów lotniczych przez internet itp. Niekiedy warto uciekać, czyli wyzbywać się akcji, nawet wtedy, kiedy można przypuszczać, że to zachowanie nie będzie do końca słuszne.

Jeden z najbogatszych ludzi współczesnego świata - Warren Buffet, nie chciał kupować firm internetowych i uważał je za "list łańcuszkowy" (Heaven letters). Okazało się, że miał absolutną rację, a jego fundusz Berkshire Hathaway pozostawał w tamtych latach w tyle za średnią zysków osiąganych przez inne fundusze. Jednak Buffet był zbyt bogaty i zbyt mądry, posiadał zbyt wiele akcji swojego własnego przedsiębiorstwa i w przeszłości osiągał ogromne zyski, aby teraz podjąć to irracjonalne wyzwanie i kupować wątpliwej wartości akcje firm internetowych. Prasa finansowa nie zostawiła na nim suchej nitki, mówiąc o nim jako inwestorze staromodnym i bez wyobraźni. Wręcz zarzucano mu podejmowanie błędnych decyzji. Prawda była jednak po jego stronie i uratował swój majątek.

Filozofia gospodarki kapitalistycznej sugeruje, że należy konsekwentnie starać się o to, aby budując globalną gospodarkę maksymalnie eliminować nieuniknione szoki gospodarcze oraz szkody, które one wywołują. Nikt bowiem nie będzie potrafił zbudować stabilnej globalnej gospodarki na niestabilnym fundamencie.

Wydaje się, że przy odpowiednio dużym wysiłku będzie można stworzyć konstrukcję, która oprze się ostatecznie ekonomicznemu trzęsieniu ziemi, co jednak wydaje się być trudne. Światowy kryzys gospodarczy dotknął boleśnie Stany Zjednoczone, ponieważ nie zbudowały one odpornej na wstrząsy narodowej struktury gospodarczej. Podobnie było w Japonii. Ale czy było to możliwe?

We współczesnej gospodarce nasila się ekonomiczna nierównowaga. Globalizacja jest jednym z czynników odpowiedzialnych za coraz większą nierówność dochodów we współczesnym świecie. Należy przyjąć, że za ten stan odpowiadają wszystkie dokonujące się obecnie przemiany o charakterze rewolucyjnym. Globalizacja sprawiła, że ekonomia oparta na wiedzy stopniowo zastępuje tzw. ekonomię przemysłową. Przejawia się to m.in. w tym, że usługi rozwijają się we współczesnym świecie szybciej niż produkcja przemysłowa. Po drugie, globalna gospodarka zaczyna zastępować gospodarki narodowe. I po trzecie, gospodarka kapitalistyczna definitywnie wyeliminowała komunistyczną centralnie planowaną gospodarkę, która nie zdała egzaminu w Rosji, w Wietnamie, w Korei Północnej i wielu innych krajach, jak już wspomnieliśmy. Są to przemiany o charakterze rewolucyjnym, a każda z nich wywarła wpływ na ewolucję gospodarki światowej.

Źródło: T. T. Kaczmarek, Globalistyka. Przyszłość globalnej gospodarki, Warszawa 2007.

Newsletter



Wiadomość HTML?