Arystotelesowska krytyka idei dobra

Arystoteles, długoletni uczeń Platona, nieustannie krytykował Platońską teorię idei za pomocą najrozmaitszych argumentów. Omówione zostaną dwa z jego zarzutów. Pierwszy odnosi się do idei w jej funkcji zasady. Dla Arystotelesa zasady, zwłaszcza zasady rzeczy naturalnych, nie mają żadnej doniosłości ontycznej, lecz tylko status pojęć refleksyjnych. Zasady są więc relewantne zawsze tylko wtedy, kiedy są zasadami czegoś i są badane tylko z uwagi na to coś. Nauka nie może interesować się tym, czym one mogą być same w sobie, ponieważ np. w Fizyce (zwłaszcza w księdze I) jako nauce o zasadach zmiennych, empirycznych rzeczy nie chodzi o poznanie tych zasad, ale przedmiotów przyrodniczych poprzez te zasady. Zasady, na które powołuje się wyjaśnienie i uzasadnienie rzeczy istniejących, nie mają charakteru przyrodniczego, lecz są wyłącznie narzędziami pojęciowymi refleksji, którym nie przysługuje żadna samodzielna egzystencja niezależna od tego, co mają wyjaśniać i uzasadniać. Arystoteles zarzuca oto Platonowi, że za duży nacisk położył na badanie idei jako samodzielnych istności i przez to zapomniał o ich właściwej funkcji jako zasad. Należy raczej zgodzić się z Arystotelesem, że Platon od czasu do czasu, często w formie mitycznej prezentacji, podkreślał, iż idee są bytem samym w sobie i całkowicie oddzielał świat idei od świata empirii. Jak wszakże cytowane wyżej fragmenty wskazują, "samowsobne" bycie idei można rozumieć również w ten sposób, że one są wyjaśnialne i uzasadnialne same z siebie, czyli nie trzeba ich sprowadzać do czegoś innego, by mogły być poznane, podczas gdy to, co empiryczne, potrzebuje idei, by stało się przejrzyste w swej istotnej strukturze. Można by powiedzieć również tak: ideom przysługuje bezwarunkowa (normatywna) ważność, podczas gdy temu, co empiryczne - jedynie ważność uwarunkowana (faktyczna) według miary określających je idei. Idee, a przede wszystkim naczelna idea dobra, są zatem odtwarzane jako bezwzględne a priori wszystkiego, co empiryczne, ale właśnie jako a priori tego, co empiryczne, tzn. że również Platon podkreśla, że dla skończonego rozumu funkcja idei polega na tym, iż są zasadami czegoś. Dlatego właśnie metafora jaskini kończy się nie oglądem idei dobra, ale żądaniem, aby filozof wrócił do empirii i tam na miarę możliwości kształtował wszystko według idei dobra (Państwo 519 c-d). Idea Platona, z formalnego punktu widzenia, spełnia zatem to samo zadanie co u Arystotelesa zasada nieruchomego poruszyciela (Metafizyka 1072 b), który jest ostateczną przyczyną wszelkiego ruchu w przyrodzie, a mianowicie uzasadnieniem i wyznaczeniem sensu wszystkiego, co istnieje.

Drugi zarzut, który Arystoteles wysunął wobec Platońskiej idei dobra, odnosi się do tego, że idea ta - pomijając, iż w rozważanym względzie jest problematyczne, czy można ją określić jako coś jednego, jako byt niezależny od empirii, skoro można wskazać dziesięć odpowiadających jej znaczeń kategorialnych - nie jest współmierna z ludzkimi dążeniami.

"Jeżeli bowiem nawet istnieje jakieś jedno dobro, które może być orzekane o wszystkim, co dobre lub posiadać byt odrębny samo w sobie, to jasne, że człowiek nie mógłby go osiągnąć przez swoje działanie ani posiąść" (Etyka nikomachejska 1096 b).

Krytyka Arystotelesa byłaby słuszna, gdyby Platon ideę dobra postawił na czele swojej Etyki. Arystotelesowi chodzi o dobro moralne, które musi być możliwe do urzeczywistnienia w ludzkim działaniu; Platon natomiast przez ideę dobra rozumie najwyższą zasadę metafizyczną, która ma uzasadniać nie tylko ludzkie działania, ale również całość istnienia. Dlatego idea dobra ma szersze znaczenie niż idea dobra ludzkiego i rzeczywiście może być urzeczywistniona w działaniu o tyle tylko, o ile stanowi miarę wszelkiego bycia dobrym, w tym również miarę dobrego działania.

Źródło: E. Martens, H. Schnädelbach (red.) Filozofia: podstawowe pytania, Warszawa 1995.

Newsletter



Wiadomość HTML?