Idea dobra u Sokratesa i Platona

Sokrates opowiada w dialogu Fedon, w jaki sposób jako młody człowiek polemizował z wykładnią nous u Anaksagorasa, zgodnie z którą "rozum jest tym, co do porządku doprowadza wszystko i jest przyczyną wszystkiego". Powodem, dla którego zainteresowano się dawnym filozofem przyrody, było jego pragnienie znalezienia jednej przyczyny wyjaśniającej przestrzeń kosmiczną oraz wszystkie zachodzące w niej zmiany. Kiedy zawiodły go własne próby wywiedzenia rzeczy z przyczyn materialnych - dzięki empirycznym badaniom można tylko ustalić wiele różnych, a zatem przypadkowych przyczyn - natknął się wreszcie Sokrates na tezę Anaksagorasa, że rozum jest zasadą wszystkich rzeczy. Ponieważ Sokrates doszedł właśnie do wniosku, że tej zasady nie da się zrekonstruować z materialności rzeczy, sądził, że Anaksagoras odkrył w nous prawodawcę tego, co istnieje z natury. Nie wchodząc w szczegóły tej doktryny, Sokrates wychodzi z założenia, że coś może być wtedy pojmowane jako konieczne, jeżeli można pokazać, że jest ono takie, jakie dla niego powinno być najlepsze i najdoskonalsze. Inaczej mówiąc, Sokrates uważa, że nous pozostaje w związku z agathón, czyli że każdy produkt rozumu nosi stempel dobra. "I tak będzie wskazywał (Anaksagoras) przyczynę tego czy owego i wszystkiego razem, to myślałem, że zawsze w dodatku pokaże dla każdego z osobna to, co jemu najlepsze, i to, co dobre dla wszystkich razem".

Sokrates nie pyta już zatem o causa materialis (przyczynę materialną) poszczególnego jestectwa i ogółu jestectw, ale o causa finalis (przyczynę celową), którą trzeba by wykazywać dla każdego poszczególnego jestectwa w jego własnym telós jako immanentnym, sensownym celu oraz dla ogółu jestestw w ostatecznym celu immanentnie obecnym w świecie jako w nieograniczonym dobru. Sokrates zawiódł się jednak w swych oczekiwaniach; Anaksagoras nie dawał bynajmniej teleologicznego wyjaśnienia świata, lecz wprowadzał znów tylko materialne przyczyny takiego bycia rzeczy, jakimi są, a mianowicie powietrze, eter, woda, a takie wyjaśnienie nie stanowi dostatecznej odpowiedzi na pytania Sokratesa. Sokrates zabrał się więc sam do określenia przyczyny wszelkich rzeczy. Najpierw zrewidował własne wyobrażenie teleologicznego wyjaśniania przyrody, musiał bowiem zrozumieć, że człowiek może przyjąć tego rodzaju wyjaśnienie tylko przy założeniu, iż potrafi postrzegać świat oczami Boga, który wyłonił go jako causa efficiens (przyczyna sprawcza) i urządził w sposób celowy. Człowiek jednak nie potrafi materialnej zasady dobra pomyśleć w postaci najwyższej substancji, w której dobroci wszystko partycypuje, ponieważ tego rodzaju summum bonum (najwyższe dobro) przerasta ludzką zdolność poznawczą i tym samym nie może być przywoływane jako zasada wyjaśniania. Dlatego skończony rozum ludzki nie może rozwinąć materialnej zasady ostatecznej, lecz tylko formalną, causa formalis, która kwalifikuje to, co istniejące, jako dobre nie ze względu na jego zmienną treść empiryczną, ale na swą niezmienną istotę.

Sokrates posłużył się analogią do wzroku, aby wyraźniej pokazać metodę, którą Platon sprecyzował następnie w dialogu Państwo.

"Niejeden sobie przy tym oczy psuje, chyba że tylko w wodzie, albo w czym takim obraz słońca ogląda... Więc wydało mi się, że trzeba uciec się do słów i w nich rozpatrywać prawdę tego, co istnieje" (Fedon 99 d-e).

Jak słońca nie można oglądać bezpośrednio, ale tylko w jakimś medium, tak i dobra nie można ująć wprost, a tylko w zapośredniczeniu pojęciowym przez logos. Dobro nie jest wprawdzie rozpoznawalne w ten sposób jako samo w sobie, ale przejawia się w logos zawsze już w istotnym odniesieniu do istnienia. Istota tego, co istniejące, która dzięki analityczno-redukcyjnej metodzie postępowania dotyczącego logos zostaje odsłonięta w tym, co istniejące, jako forma dobra, w Fedonie nazywa się jeszcze czymś "samym w sobie", później w Państwie "ideą". Idea jest causa fonnalis dla dobroci rzeczy empirycznych; jako zasada formy, dzięki której to, co istniejące, jest uzasadniane w swoim byciu dobrym, idea może jednak tylko o tyle oddziaływać, o ile sama jest reprezentantką idei najwyższej, tj. idei dobra. W metaforach słońca, linii i jaskini użytych w Państwie,Platon próbuje oświetlić drogę do idei dobra i jej swoistą funkcję.

"To, co nadaje prawdę przedmiotom poznania, a poznającemu daje moc poznawania nazywaj Ideą Dobra... Podobnie też mówię, że przedmiotom poznania nie tylko poznawalność dzięki Dobru przysługuje, ale również istnienie, oraz istota ich od niego pochodzi, chociaż Dobro to nie jest istotą, tylko coś ponad wszelką istotę, coś wyższego i mocniejszego o wiele" (Państwo, 508 d-509 b).

Idea dobra jest ideą najpierwotniejszą, dzięki której w ogóle dokonuje się poznanie i coś jest rozpoznawalne jako to, czym jest ono w swojej istocie. Tym samym idea dobra okazuje się w ogóle warunkiem możliwości treściowej i prawdziwej wiedzy, tzn. dzięki tej ostatecznej zasadzie zostaje po raz pierwszy odsłonięty horyzont, w obrębie którego realizuje się ludzkie poznanie. Idea dobra jest czymś w ogóle bezzałożeniowym, bezwarunkowym, początkiem każdego myślenia i bytu. Nie można jednak mieć w nią wglądu wprost; wymaga ona raczej mozolnego dochodzenia, co Platon opisuje w metaforze jaskini. To dochodzenie do idei dobra prowadzi poprzez różne, coraz abstrakcyjniejsze dziedziny przedmiotowe, począwszy od rzeczy empirycznych, przedmiotów matematycznych, aż ku ideom jako ostatecznym przyczynom wyjaśniającym to, że byt jest taki, jaki jest.

Metodyczne cofanie się do ostatecznych podstaw bytu i wiedzy nie może jednak zatrzymać się przy ideach, bowiem wielość idei nie pozwoliłaby stworzyć jednolitej i spójnej wiedzy o świecie. Liczne zasady jedności wprawdzie uzasadniają wiedzę, ale taką, która składa się z niezapośredniczonych, izolowanych części nie łączących się w sensowną całość. Trzeba raz jeszcze cofnąć się poza dziedzinę idei w poszukiwaniu najwyższego gwaranta sensu, który zintegrowałby poszczególne jedności sensu w jedną, spójną w sobie sensowną całość: ideę dobra.

"Więc jeżeli o to chodzi, co mnie się zdaje, to zdaje mi się tak, że na szczycie świata myśli świeci idea Dobra i bardzo trudno ją dojrzeć, ale kto ją dojrzy, ten wymiarkuje, że ona jest dla wszystkiego przyczyną wszystkiego, co słuszne i piękne, że w świecie widzialnym pochodzi od niej światło i jego pan, a w świecie myśli ona panuje i rodzi prawdę i rozum, i że musi ją dojrzeć ten, który ma postępować rozumnie w życiu prywatnym lub publicznym" (Państwo 517 b-c).

Idea dobra w swej podwójnej funkcji najwyższej zasady ontologicznej i epistemologicznej uzasadnia zarówno sens istnienia wszelkiego bytu, jak i sens ludzkiego poznania, określa bowiem wszelki byt, włącznie z rozumem ludzkim, za pośrednictwem idei z uwagi na jego istotę, czyli określa, jakie powinno być wszystko, co istnieje.

Źródło: E. Martens, H. Schnädelbach (red.) Filozofia: podstawowe pytania, Warszawa 1995.

Newsletter



Wiadomość HTML?