Kantowska rekonstrukcja naukowego pojęcia przyrody

Przyroda jako ogół wszystkich przedmiotów, których możemy doświadczać tylko z zewnątrz, nie jest człowiekowi bynajmniej dana jako zamknięta całość, w możliwościach doświadczenia mieszczą się już także ludzkie dokonania i aktywne zachowania. Doświadczenie, jak można przekonać się obserwując postępowanie Galileusza, nie jest biernym przyjmowaniem, ale wynika z działania syntetycznego. Obecność i wagę momentu działania i determinowania w poznaniu przyrody podkreślał Kant w przedmowie do drugiego wydania Krytyki czystego rozumu (B XIII), nawiązując właśnie do osiągnięć Galileusza.

Kant chce dojść do wyobrażenia przyrody leżącego u podstaw badań empirycznych nie przez cofanie się do świata idei, ale przez pytanie o pierwotne uzdolnienia człowieka, które trzeba wziąć pod uwagę, aby móc dojść do takiego poznania przyrody, jakie przejawia się w fizyce Galileusza i Newtona. Dla eksplikacji tego apriorycznego określenia przyrody odwołuje się Kant do dawnej godności metafizyki, nadając jej jednak nowe znaczenie. Metafizyka przyrody w sensie nadawanym jej przez Kanta ma być aprioryczną wiedzą czystego rozumu o naturze rzeczy fizycznych. Aprioryczna wiedza o przyrodzie, leżąca u podstaw każdej dyscypliny naukowej, jest - zdaniem Kanta - wiedzą o nie uwarunkowanym związku, o tym, że w ostatecznym rachunku merytoryczne pole materialnych, zmysłowych rzeczy jest całością. Spójny kompleks praw, którego fizyka faktycznie zawsze broniła i którego spójność należy udowodnić, ma swój fundament w wyprzedzającym wejrzeniu w konieczny związek tego właśnie pola przedmiotowego, w to mianowicie, że elementy przyrody tworzą jednolitą przyrodę i tym samym umożliwiają spójne doświadczenie. Ten stan rzeczy wyraża Kant mówiąc, że właściwa metafizyka zawiera "pojęcia i zasady aprioryczne, a do różnorodności empirycznych wyobrażeń wnosi prawidłowe powiązanie, dzięki czemu może stać się poznaniem empirycznym, czyli doświadczeniem" (Metaphysische Anfangsgründe... IV 472).

Aprioryczną wiedzę o przyrodzie można by zatem scharakteryzować jako wiedzę o koniecznej prawidłowości, która całą przyrodę określa bezwyjątkowo i której szukamy w każdym badaniu empirycznym. To wyobrażenie o zakładanej spójności przyrody uczeni wyrażają w formie "zaufania do prawidłowości w przyrodzie". Kantowi chodziło o to, by określić źródła i uzasadnienia tego założenia, któremu fizycy po prostu ufają. W metafizyce przyrody należy wyeksplikować wiedzę o prawidłowości leżącą u podstaw nauki. Eksplikacja tej struktury jest wszakże możliwa tylko przy wykorzystaniu wystarczająco rozwiniętej aparatury pojęciowej, jaką dysponuje wiedza filozoficzna, to znaczy z uwzględnieniem struktur, które Kant zbudował w Krytyce czystego rozumu. Tutaj nastąpiło wystarczające rozwinięcie związku wszystkich władz poznawczych, w których przedmioty zostały przedstawione ze wskazaniem możliwości ich doświadczania. Tylko przy uwzględnieniu rozwiniętych tam podstawowych określeń, występujących w sposób skoncentrowany w rozdziale O systemie zasad czystego intelektu, uważa Kant za możliwe przedstawienie metafizyki przyrody. System zasad czystego intelektu tworzy niejako schemat metafizyki przyrody w tej mierze, w jakiej zostały w nim otwarte ogólne ramy, w których mogą się artykułować kwestie z zakresu filozofii przyrody.

O przyrodzie można oczywiście mówić tylko wtedy, kiedy jest coś dane. Określenia myślowe nie pozwalają zbudować pojęcia przyrody. Dlatego budując podstawy metafizyki przyrody Kant musi sięgnąć po jakieś empiryczne pojęcie. Za takie podstawowe pojęcie uznaje on materię poruszającą się w przestrzeni. To jest jego empirycznie dany fakt. Oczywiście aspekty, które należy uwzględnić omawiając to pojęcie, dane są z góry przez sam rozum. Są nimi otwierane przez kategorie perspektywy, według których określana jest jakaś rzecz, o ile ma ona być przedmiotem możliwego doświadczenia. Materiałem syntezy jest empiryczne pojęcie materii, forma syntezy jednakże zostaje a priori przyznana rozumowi. Kategorie ilości, jakości, stosunku i modalności otwierają Kantowi perspektywy, stosownie do których empiryczne pojęcie jakiejś materii (tego, co porusza się w przestrzeni) może być określone a priori. Dlatego pracę Metaphysische Anfangsgründe der Naturwissenschaft (1786) podzielił Kant na cztery części: 1) ruch jako czysta idea, zatytułowana Foronomia; 2) poruszająca siła jako jakość materii - Dynamika, 3) materia przedstawiona w relacjach ruchu - Mechanika', 4) sposoby ruchu z uwagi na rodzaj przedstawiania - Fenomenologia.

W odniesieniu do kategorii ilości Kant formułuje pierwszą zasadę czystego intelektu (dodając tytuł Aksjomat naoczności): "Wszystkie zjawiska są w oglądzie naocznym wielkościami ekstensywnymi" (A 162). Ta zasada orzeka, że o każdym przedmiocie, który może być obecny w jakimś doświadczeniu, można z całą pewnością powiedzieć, iż w swoich określeniach przestrzenno-czasowych musi być uchwytny jako coś rozciągłego i jako określona postać; sama przestrzeń jest bowiem czystą rozciągłością, bycie rozciągłością, wszelka przestrzenna określoność jest zatem ograniczeniem tej czystej rozciągłości, czyli określoną przestrzenną postacią. By wszakże ukazać, czym jest wielkość, Kant musi przy ilości wyodrębnić jedność, wielość i ogół. Spotykamy je w wielkościach rozciągłych jako strukturę pewnej metryczności, w której zawsze można wyróżnić jakąś jednostkę miary, jej zaś zwielokrotnienie pozwala nazwać tę wielkość wielkością określoną. Nie chodzi tu więc tylko o odniesienie jakiegoś pojęcia do danych naocznych i tym samym o uzmysłowienie kategorii ilości, ale w tym określeniu i odpowiedniej zasadzie została zarazem pomyślana podstawowa struktura ujęcia, które mierzy dane rzeczy.

Jaką zdolność przypisuje Kant temu pierwszemu syntetycznemu sądowi a priori? Kant sądzi, że została w nim przedstawiona zasada zastosowania matematyki jako czystego określania wielkości do zjawisk. "Ona to bowiem jedynie sprawia, że czysta matematyka z całą swoją ścisłością da się stosować do przedmiotów doświadczenia" (Krytyka czystego rozumu A 165, B 206). To, że posługujemy się strukturami matematycznymi przy przedstawianiu danych doświadczeń, to, że fizyka konstytuuje się jako matematyczna nauka o przyrodzie, to właśnie znajduje wyjaśnienie w transcendentalnej zasadzie matematyki zjawisk, której znaczenie nie wyczerpuje się w tym, że po prostu pojęcie wielkości stosuje do przedmiotów, dotyczy bowiem matematyzacji przyrody, w konsekwencji czego przyrodoznawstwo może posługiwać się metodami matematycznymi. Tą pierwszą zasadą Kant daje nam odpowiedź na pytanie, jakie warunki umożliwiają to, że poznanie przyrody dokonuje się w fizyce myślącej matematycznie: "Twierdzę jednak, że w każdej szczególnej teorii przyrody można by znaleźć tylko tyle nauki właściwej, ile można w niej znaleźć matematyki" (Metaphysische Anfangs-gründe... IV 470).

Ta struktura i podstawowa orientacja przy wszelkich zmianach w konkretnych teoriach fizyki i przy wszelkich ograniczeniach, jakim podlegała bezpośredniość odniesienia do doświadczenia, pierwotnie występująca u Kanta pod pojęciem naoczności, mogą jeszcze i dziś być uznane za relewantne i wiążące. Metoda, którą Galileusz po prostu praktycznie stosował jako fizyk, kiedy z komponent ruchu punkt po punkcie konstruował tor rzutu, u Kanta rekonstruowana jest jako zdolność aprioryczna. To, co Galileusz musiał brać pod uwagę jako zdolność ludzkiego intelektu, by móc stworzyć nową teorię ruchu, u Kanta uzyskało adekwatną eksplikację, wszakże nie przez sięgnięcie do idealnej dziedziny bytu jak u Platona, ale przez sięgnięcie do struktury skończonego rozumu, do ludzkich władz poznawczych.

Obok kategorii ilości, która przedstawia transcendentalną jedność syntezy, o ile przedmioty jakiegoś doświadczenia są określone jako kwanty, występują analogiczne procesy i wyniki pracy pozostałych kategorii. Wszystkie razem stanowią uzdolnienia skończonego rozumu, my zaś musimy rozumieć je w sensie transcendentalnych "aktów", z których pojęcie przyrody wynika w ten sposób, iż staje się zrozumiałe, dlaczego nasze doświadczenia mogą pozostać we wszechstronnym związku; dlatego dla Kanta pojęcie przyrody pociąga za sobą pojęcie prawa przyrody (IV 468). Jakiego rodzaju okażą się te prawa empirycznie, można jedynie dojść w empirycznych badaniach. Ale u podstaw wszystkich tego rodzaju badań leżą dokonania transcendentalne.

Kantowska metafizyka przyrody rozwija się jako eksplikacja tego rozumienia przyrody, które empiryczne przyrodoznawstwo zawsze musi brać pod uwagę, aby mieć możność tworzenia własnych teorii i eksperymentalnego badania przyrody. Fakt, że posiadamy wiarygodną fizykę i matematykę, doskonale odpowiada koncepcji Kanta. Przypuszczalnie jednak program Kanta, by syntetyczne sądy a priori, w których przyroda konstytuuje się w sposób dostępny doświadczeniu, raz na zawsze udowodnić, jest inspirowany również przekonaniem, że dzięki Newtonowi przyrodoznawstwo zyskało mocne podstawy i odtąd musi już tylko posuwać się naprzód.

W Krytyce władzy sądzenia Kant wyprowadził temat przyrody pod dwoma względami poza te ramy: 1) w teorii piękna naturalnego i wzniosłości przyroda staje się tematem sądu refleksyjnego, podmiot reaguje na nią uczuciem rozkoszy lub przykrości; 2) w perspektywie teleologicznej władzy sądzenia przyroda wchodzi w obszar filozofii dziejów.

1. Teoria piękna naturalnego, któremu Kant przyznaje prymat nad pięknem sztuki, uwzględnia wiele ocen, nie mających nic wspólnego z estetyką w węższym sensie, np. jeśli mówi ona o pięknie naturalnym jako "symbolu moralności" (Krytyka władzy sądzenia § 59) i o możliwościach doświadczania celowości związanych z przedmiotami przyrody, czyli "nie będącymi wytworami ludzkimi" (§ 42). W wyobrażeniu wzniosłości przyrody doświadczamy jej jako potęgi, jako nieokiełznanego żywiołu w jej bezgraniczności, która nas jako istoty przyrodnicze jakby unicestwia, ale której możemy się oprzeć jako istoty moralne (§ 28). Nawet jeśli chodzi przy tym tylko o określenia refleksyjne i coś wyłącznie subiektywnego, temat przyrody przyjmuje tutaj inny wymiar niż ten, w którym ujmował go rozum teoretyczny.

2. Filozofia teoretyczna Kanta odrzuca zainicjowane przez Arystotelesa teleologiczne ujmowanie przyrody za pomocą argumentu, że takie ujmowanie niczego nie wyjaśnia. Pojęcie celu (telos) nie występuje bowiem pośród konstytutywnych pojęć przyrody.

Druga część Krytyki władzy sądzenia znów jednak ujmuje przyrodę teleologicznie, jednakże nie jest to ujmowanie przez określającą władzę sądzenia, która przyznałaby przyrodzie aktywność celową, a tylko rozważanie refleksyjne, czyli rozważanie "jak gdyby". Heurystycznie można więc odnosić zasady teleologiczne do organizmów oraz ich wewnętrznej i zewnętrznej celowości; teleologiczne rozpatrywanie nie wnosi żadnych wyjaśnień, ale może dostarczyć nam wskazówek prowadzących do nowych wyników poznawczych.

Kant zyskuje w ten sposób możliwość połączenia przyrody z powinnością nakazywaną przez rozum praktyczny. Stanowisko to występuje w kilku jego niewielkich pracach o filozofii dziejów. Wychodzi on tam z założenia, że naturalne dyspozycje człowieka powinny mieć możliwość pełnego rozwinięcia się, co oczywiście nie może dokonać się w jednostce, lecz tylko w historii ludzkości. Stan naturalny wydaje się wobec tego czymś, co należy porzucić (podobną myśl wcześniej formułował Hobbes) , aby otworzyć pole dla ukulturalnienia i umoralnienia człowieka; z drugiej strony, samo ucywilizowanie człowieka zostaje wpisane w zamierzenia przyrody. Naturalna sytuacja człowieka ("społeczna aspołeczność") zmusza go niejako do wejścia na drogę kultywowania swoich uzdolnień i wreszcie do prawnego zabezpieczenia swoich stosunków życiowych . To, co ma być powinnością moralną, byłoby jakby zgodne z zamierzeniem natury.

Rozważania Kanta o przyrodzie w Krytyce władzy sądzenia wielorako inspirowały późniejszą filozofię, przede wszystkim dlatego, że Kant podjął kwestię, w jaki sposób należy powiązać rozum teoretyczny z praktycznym.

Zwłaszcza u Schellinga filozofii przyrody przysługuje funkcja tworzenia klamry spinającej filozofię teoretyczną i praktyczną w system. Przyroda przestaje być więc ogółem rzeczy odróżnianych przez podmiot poznawczy i podległych prawom, ale jest przede wszystkim absolutną aktywnością, produktywnością w ogóle, która pozwala, by wyłaniały się z niej jej własne formy i przedmioty, a także by podmioty mogły je w sobie rozpoznawać. Przyroda jako produktywność ma się okazać jednoczącą więzią, łączącą w system najróżnorodniejsze swe wytwory. Ta spekulatywna systemotwórczość przypisana pojęciu przyrody przestaje oczywiście mieć cokolwiek wspólnego z empirycznym przyrodoznawstwem, niezależnie od tego, z jakim znawstwem nawiązywał Schelling do wyników badawczych swej epoki.

Źródło: E. Martens, H. Schnädelbach (red.) Filozofia: podstawowe pytania, Warszawa 1995.

Newsletter



Wiadomość HTML?