John Stuart Mill

John Stuart Mill (1806-1873) - Syn Jamesa Milla. Największy filozof brytyjski XIX wieku, w którego dziełach tradycja brytyjskiego empiryzmu i liberalizmu osiąga swój wiktoriański szczyt.

O jego sławie jako filozofa zadecydował System logiki wydany w roku 1843. Zasady ekonomii politycznej z roku 1848 dawały syntezę klasycznej ekonomii, co najmniej na ćwierć wieku określając ortodoksję liberalizmu. Dwie najbardziej znane z jego rozpraw etycznych - O wolności i Utylitaryzm - ukazały się odpowiednio w latach 1859 i 1861. W latach sześćdziesiątych został na krótko członkiem parlamentu, a przez całe życie zajmował radykalne stanowisko w kwestiach społecznych, m.in. zdecydowanie opowiadając się za prawami kobiet, czego literackim świadectwem jest jego Poddaństwo kobiet z roku 1869.

Zasadniczym wątkiem myśli Milla jest rozwijana przez całe życie próba połączenia poglądów oświeceniowych i romantycznych. Niezłomnie opowiadał się za tym, co nazywał "szkołą eksperymentu i asocjacji". Negował istnienie wiedzy niezależnej od doświadczenia, wszelkie zaś ludzkie postawy i przekonania uważał za produkty psychologicznych praw asocjacji. Jego wizja człowieka ma charakter naturalistyczny (naturalizm), etyka jest utyli tary styczna, niemniej jednak opartą na tych fundamentach liberalistyczną budowlę dostosował do romantycznych wzorców XIX wieku, których sam był wielkim rzecznikiem. Ważnej dla jego liberalizmu socjologii historycznej nauczył się w dużej mierze od Francuzów, ale najistotniejszy wątek etyczny zaczerpnął z niemieckiego romantyzmu za sprawą swych przyjaciół, którzy pozostawali pod silnym wpływem Coleridge'a. Otóż ludzką naturę uważał za sferę indywidualności i autonomii, które mogą się w pełni rozwinąć dzięki całości ludzkiej kultury.

Kontrowersje, jeśli chodzi o ocenę dorobku Milla, niezmiennie koncentrują się wokół problemu, czy w ogóle możliwa jest do przeprowadzenia zamierzona przezeń synteza wątków oświecenia i romantycznego idealizmu. Kant dowodził, iż naturalizm oświecenia stanowił zagrożenie dla rozumu, a przekonanie to podzielali idealistyczni filozofowie XIX stulecia. W tej sprawie Kant i Mill zgadzają się co do pewnej istotnej kwestii. Otóż obaj uznają, że jeśli rozum jest częścią natury, to niemożliwa jest aprioryczna (a priori i a posteriori) wiedza o naturalnym świecie. Przy tym założeniu albo wszelka wiedza ma charakter aposterioryczny, oparta jest więc na doświadczeniu, albo jej w ogóle nie ma. Jeśli jakiekolwiek stwierdzenie ma mieć realną treść, to musi mieć podstawy empiryczne. Dalej jednak pojawia się znacznie ważniejsza różnica pomiędzy obu myślicielami: o ile Kant jest zdania, że nie sposób rzetelnej wiedzy ufundować na takiej podstawie, i dlatego odrzuca naturalizm, o tyle Mill zajmuje przeciwne stanowisko. Radykalnie empirystyczna koncepcja zostaje przedstawiona w Systemie logiki.

Mill dokonuje tam rozróżnienia pomiędzy zdaniami "werbalnymi" i "realnymi", a także pomiędzy "rzekomymi tylko" i "rzeczywistymi" wnioskowaniami. Odróżnienie to, co podkreśla sam Mill, odpowiada Kantowskiemu odróżnieniu sądów analitycznych od syntetycznych, tyle że Mill z większą ścisłością niż ktokolwiek wcześniej stara się wykazać, iż rzekome tylko wnioskowania nie niosą w sobie żadnej rzetelnej treści poznawczej. Podkreśla, że czysta matematyka i sama logika zawierają realne zdania i wnioskowania poznawczo rzetelne. Jest to jedno z głównych stwierdzeń Systemu logiki i uzyska trwałe znaczenie w tradycji empirystycznej. Jeśli bowiem Mill ma rację, że naturalizm nie może uznać za realne żadnego stwierdzenia apriorycznego, to udało mu się też wyprowadzić z naturalizmu konsekwencje prawdziwie radykalne. Nie tylko matematyka, ale i logika mają charakter empiryczny.

John Stuart Mill

Jego strategia jest dwoista. Z jednej strony, dowodzi nie wprost, że gdyby w logice nie zawierały się rzeczywiste wnioskowania, to wszelkie rozumowanie dedukcyjne obracałoby się w kręgu błędu petitio principii, nie mogłoby przeto być źródłem nowej wiedzy. Skoro zaś nie ulega wątpliwości, że logika przynosi nową wiedzę, to muszą w niej występować rzeczywiste wnioskowania. Z drugiej strony, Mill przeprowadza bezpośrednią semantyczną analizę podstawowych praw logiki, która pokazuje, że mają one charakter realny, a nie tylko werbalny. W ten sam sposób zostaje potraktowana matematyka. Gdyby jej twierdzenia były tylko czysto werbalne, rozumowanie matematyczne obracałoby się w pętli petitio principii, wszelako dokładna analiza semantyczna pokazuje, że matematyka zawiera realne zdania.

Dlaczego jednak sądzimy, iż owe realne zdania logiki i matematyki mają charakter aprioryczny? Ponieważ ich zaprzeczenie wydaje nam się nie do pomyślenia, albo też na mocy zasad, których niesłuszność byłaby niepojęta, wyprowadzamy je z przesłanek takich, że ich negacji nie potrafilibyśmy pomyśleć. Mill był zdania, iż owa niemożliwość pomyślenia czy wyobrażenia sobie da się wytłumaczyć w kategoriach asocjacjonistycznych. Wyjaśnienia te nie są zbyt przekonujące, niemniej nie narusza to wartości jego filozoficznej tezy: przejście od niemożności przedstawienia sobie przez nas negacji jakiegoś twierdzenia do uznania jego prawdziwości wymaga uzasadnienia. A gdyby owo twierdzenie miało mieć charakter aprioryczny, także i owo uzasadnienie musiałoby się odbyć a priori. (Dlatego też Mill jest na przykład gotów uznać wiarygodność intuicji geometrycznej, podkreśla jednak, iż owa wiarygodność jest faktem empirycznym, który poznajemy przez indukcję).

Wszelkie rozumowanie jest empiryczne. Ale co w takim razie jest podstawą rozumowania? Zdaniem Milla rolę tę pełni indukcja enumeratywna, czyli proste generalizacje doświadczenia. Spontanicznie zgadzamy się na rozumowanie tego typu i uznajemy ja za rzetelne. Zdanie: "Indukcja enumeratywna jest rzetelnym sposobem rozumowania" nie ma charakteru werbalnego, a zarazem nie odwołuje się do intuicji apriorycznej. Mill chce tutaj skonstatować tylko, że wszyscy ludzie w ogólności, a czytelnik w szczególności po namyśle zgodzą się z tym zdaniem. Na tym w istocie opiera swoją koncepcję indukcji.

Nie traktuje poważnie zgłoszonych przez Hume'a sceptycznych zastrzeżeń co do indukcji, a w Systemie logiki usiłuje raczej znaleźć sposoby na zwiększenie wiarygodności rozumowania indukcyjnego:
"[...] gdyby indukcja enumeracyjna, to jest przez proste wyliczenie była procesem niepoprawnym, to żaden proces na niej oparty nie byłby poprawny; tak jak nie można położyć zaufania w teleskopie, jeśli nie mamy zaufania do własnych oczu. Lecz nawet jeśli jest to proces poprawny, to jest zawodny, i to zawodny w bardzo różnych stopniach: jeśli zatem można podstawić za formą bardziej zawodną tego procesu jakąś operację opartą na tym samym procesie, ale w formie mniej zawodnej, to uzyskamy w rezultacie znaczną poprawę. I to jest to, co daje naukowa indukcja".

Mill przeto nie podchodzi sceptycznie do indukcji w ogóle, stawia natomiast pytanie, dlaczego niektóre rodzaje indukcji bardziej zasługują na zaufanie niż inne. Odpowiedzi szuka w naturalnej historii indukcji, która ukazuje, jak dzięki owocnemu ustalaniu prawidłowości indukcja enumeratywna zyskuje na wartości, by ostatecznie stać się punktem wyjścia bardziej wyszukanych metod badawczych.

Początkiem są "spontaniczne" i "nienaukowe" wnioskowania indukcyjne, których przedmiotem są nie powiązane zjawiska przyrodnicze. Rozumowania te gromadzą się, splatają, a dalsze doświadczenia ich nie obalają. Owo gromadzenie i splatanie się uzasadnia wniosek indukcyjny drugiego rzędu: że wszystkie zjawiska tworzą jedność, czy, aby ująć to bardziej konkretnie: że w przypadku każdego z nich można wykryć jego warunki wystarczające. W owej bardziej konkretnej formie zasada powszechnej jedności zjawisk staje się - zgodnie z Millowskim ujęciem przyczynowości - prawem powszechnej przyczynowości. To zaś, zdaniem Milla, staje się z kolei podstawą nowego stylu rozumowania w odniesieniu do przyrody: indukcji eliminacyjnej.

Teraz założenie, iż zjawisko pewnego typu ma niezmienne przyczyny, w połączeniu z dającym się weryfikować przypuszczeniem, jakie to są przyczyny, daje początek badaniom porównawczym, które na drodze eliminacji dochodzą do ustalenia faktycznych przyczyn. Logikę wnioskowania eliminacyjnego Mill nazywa metodą badania naukowego. Owa udoskonalona indukcja naukowa zwrotnie potwierdza zasadę powszechnej przyczynowości, z której wyrasta, co jeszcze bardziej umacnia pewność tej ostatniej. To z kolei zwiększa nasze zaufanie do ogółu poszczególnych indukcji enumeratywnych, z których zasada owa zostaje wywiedziona. Analiza tego "procesu indukcyjnego" jest jednym z najbardziej eleganckich dokonań Milla.

Mill i Hume są przeto naturalistycznymi radykałami, ale na bardzo odmienne sposoby: Hume za sprawą swego sceptycyzmu, Mill dzięki empirystycznej analizie dedukcji. Jedynymi pierwotnymi dyspozycjami poznawczymi, które Mill godzi się uznać za uzasadnione, są skłonność do odwoływania się do pamięci i nawyk indukcji enumeratywnej. Jego zdaniem na całość nauki składają się materiały doświadczenia i pamięci, poddane rygorom owego nawyku.

Na tym polega Millowski indukcjonizm: przekonanie, że indukcja enumeratywna jest ostatecznie jedyną metodą wnioskowania, dzięki której uzyskujemy nowe prawdy. Czy miał w tym względzie rację? W jego czasach pytanie to doprowadziło do ważnej, nawet jeśli rozmytej, kontrowersji z Williamem Whewellem. Ten dowodził, iż w badaniu naukowym podstawowe znaczenie ma metoda hipotetyczna, w ramach której prawdziwość hipotezy wykazywać ma fakt, iż tłumaczy ona obserwowane zjawiska. Mill z kolei nie mógł przystać na to, iż sam fakt, że dana hipoteza zgadza się ze zjawiskami, miałby być racją do uznania jej za prawdziwą. Odwoływał się tutaj do bardzo istotnego zastrzeżenia: zawsze jest możliwe, iż pewien zespół danych można równie dobrze wyjaśnić, odwołując się do więcej niż jednej hipotezy.

Nie dostrzega jednak tego - i jest to jedna z największych słabości jego filozofii - jak wiele trzeba byłoby usunąć z tkaniny naszych przekonań, gdyby ściśle trzymać się zasad indukcjonizmu. Chociaż więc, dla przykładu, jego empirystyczna interpretacja logiki i matematyki ma swoje bardzo silne strony, to konstruowana metodologia nauki zmusza go potem do twierdzenia, że wszystkie zasady logiczne i matematyczne znamy jedynie dzięki indukcji enumeratywnej. Tego niepodobna obronić i wydaje się, że jedynego tutaj ratunku dostarcza metoda hipotetyczna.


Newsletter



Wiadomość HTML?