Dziedziny wiedzy

Najnowsze komentarze

Newsletter

Najważniejsze zagrożenia współczesnego świata. Charakterystyka zjawisk w ujęciu globalnym PDF Print Email
Globalizacja
Written by   
DATE_FORMAT_LC2

I. Wstęp

Świat jest wielowymiarowy, zarówno w ujęciu czasowym, jak i przestrzennym. Człowiek, spoglądając nań i próbując ogarnąć umysłem to, co widzi, stara się uporządkować docierające do niego informacje, tworząc swój własny obraz otaczającej go rzeczywistości. I pomimo tego porządkowania, także i ten obraz, jako zbiór wzajemnie powiązanych informacji, własnych przemyśleń, abstraktów, jest wielowymiarowy. Każdy więc widzi świat i to, co w nim zachodzi, z własnej perspektywy, samemu nadając wartości temu, co obserwuje i tworząc tego hierarchie. Dlatego, każdy człowiek ma swój subiektywny punkt widzenia, co nie znaczy, że wyraźnie różniący się od innych, gdyż pomimo naszego subiektywizmu, wszyscy jesteśmy ludźmi, potrafiącymi dostrzec pewne obiektywne wartości, powiązania, pojęcia abstrakcyjne wytworzone na podstawie uogólnienia tego, co dostrzegamy, obserwując otaczający nas świat. Dochodzimy więc do wniosku, iż to, co poznajemy i traktujemy jako obiektywne, takie może być, ale nie musi, dlatego nie należy tego absolutyzować, czy przyjmować za punkt wyjściowy bądź odniesienia do dalszych rozważań, co może poważnie wpłynąć na rzeczywisty odbiór zachodzących obok nas zdarzeń, czy nawet poważnie zniekształcać ten obraz, lecz opisując najważniejsze zagrożenia współczesnego świata jako zjawiska o charakterze globalnym, co jest tematem mojego referatu, postaram się zachować należyty dystans do wszystkiego, co będę opisywał, nie stopniując problemów związanych z zagadnieniami z punktu widzenia jednej, jedynej, dajmy na to, szeroko dziś rozpowszechnionej, hierarchii szeroko rozumianych wartości zachodnich, ale starając się objąć problem jak najszerszym horyzontem myślowym , ukazującym możliwie najszerszy punkt widzenia na daną sprawę, niekoniecznie zgodny z utartymi, powszechnie znanymi, lecz mimo to nie zawsze rozumianymi, przekonaniami.

Jak już wspomniałem wcześniej, świat jest wielowymiarowy, wielobarwny, wysoce niejednorodny - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a więc zależy, z której strony się nań spojrzy (i to jest piękne, bowiem niezwykle mądrze mówi hasło UNESCO, iż różnorodność jest bogactwem ludzkości). A od tego, z której strony się spojrzy, zależy, co się dostrzeże. I nie chodzi tylko o wymiar przestrzenny, ale także czasowy, bowiem to, jak odbieramy obecnie zachodzące zjawiska, zależy także od tego, czy wiemy, co się działo wcześniej, także w tej nieco bardziej odległej historii, oraz od tego, jakie z tej wiedzy wyciągamy wnioski. Szczególnie duże znaczenie ma ten fakt przy interpretowaniu zjawisk o charakterze międzynarodowym, politycznym (tu także międzynarodowym), czy wreszcie globalnym, bowiem, jak niezwykle słusznie ujął to Prof. Kołodko w swej książce pt. Wędrujący Świat, rozpoczynając jeden z rozdziałów, nic nie dzieje się poza czasem1. Czym jest czas, dokładnie nie wiadomo, ale można przyjąć, wchodząc w sferę abstrakcji, iż jest to, w subiektywnym odczuciu, rodzaj swego rodzaju strumienia, płynącego w jedną stronę, pewien ciąg powiązanych ze sobą zdarzeń. Wszystko, co się wydarzy, ma swoje miejsce, wywiera także wpływ na to, co się wydarzy, samemu będąc w pewnym stopniu zdeterminowanym zdarzeniami już zaszłymi. Takoż historia ludzkości, wszystko, co się dzieje, ma swoje miejsce w tym ciągu, ma też wpływ na to, co się wydarzy, tworząc wielką Historię, która jest taka, jaką ją dziś znamy, ale też mogłaby najzupełniej być inna. Do zacytowanego przeze mnie wcześniej zdania z książki Prof. Kołodki można by dołączyć drugie, dzięki któremu myśl będzie pełniejsza. Otóż, nic się dzieje się poza nami , naszym światem, czyli nieco inaczej interpretowanie nic o nas bez nas (choć zdarza się na świecie, i to często, iż wszystko-a w każdym razie dużo o nas bez nas, ale o tym później). Chodzi mi o to, że w kontekście najważniejszych zagrożeń współczesnego świata, większość z tego, co się dzieje, zachodzi spowodowane przez ludzi, jako zdarzenia zachodzące w obrębie międzynarodowego, czy szerzej, globalnego systemu, wykreowanego przez człowieka. Dlatego, mówiąc o zagrożeniach współczesnego świata, będę miał na myśli te spowodowane przez człowieka i jego system, ale zagrażające nie tylko jemu, lecz całemu, bardzo szeroko rozumianemu, otoczeniu.

Żyjemy w XXI wieku, uważając, nie bez podstaw, iż jest to wyjątkowy okres w historii ludzkości, nacechowany bowiem niewyobrażalnymi zmianami, jakie zaszły w bardzo krótkim czasie, w stosunku do tego, co już przeżyliśmy przez całe tysiąclecia jako ludzkość. Możemy uważać to za wyjątkowe, lecz jest to raczej cecha ludzi, żyjących w każdym okresie, jak np. u Tomasza Malthusa, żyjącego na przełomie XVIII i XIX wieku, i już wtedy roztaczającego apokaliptyczne niemal wizje demograficznej eksplozji ludzkości ponad możliwości ich utrzymania prze naturę. Niemniej jednak, niewyobrażalny jakościowo - ilościowy skok cywilizacyjny, jaki zaszedł w XX stuleciu, jest faktem.

Niebywały rozwój dotknął niemal wszystkich sfer działalności człowieka, gospodarki, nauki, czy polityki, zarówno w wymiarze wewnętrznym, jak i międzynarodowym. Stosunkowo niedawno stało się modne takie pojęcie, jak globalizacja, oznaczające może nie tyle umiędzynarodowienie, co raczej uświatowienie(z braku lepszego określenia), upowszechnienie na świecie jakiegoś wzorca, modelu, stylu zachowania, działania. Niektórzy nazywają globalizacją epokę, w jakiej obecnie żyjemy, czy też proces, który miał swój początek w bliżej określonej przeszłości2 , jako pewne wydarzenie, które zapoczątkowało nowy etap w historii rozwoju ludzkości. Można przyjąć tę definicję, lecz można ją też nieco rozszerzyć, bowiem chęć człowieka do przekroczenia szeroko rozumianej granicy nie pojawiła się w jasno określonym momencie, lecz towarzyszyła mu stale, popychając do poszerzania swego pola widzenia, do eksploracji, choć początkowo mogła przybierać nieco skromniejsze formy3. Niemniej, wiek XX odznaczył się niebywałym poszerzeniem pola działalności człowieka, którym stał się cały świat, dzięki rozwojowi nauki, techniki, nieograniczony, tak jak w poprzednich wiekach. W efekcie tego wielopłaszczyznowego rozwoju, nastąpiło parokrotnie już wspominane przyspieszenie w rozwoju4. Jednak, każdy czas ma także swoje problemy, i o ile dotąd ( XIX w.-umownie) mieściły się one w pewnych granicach, o tyle dwudziestowieczny charakter globalizacji spowodował właśnie uświatowienie starych i nowych, wygenerowanych przez nowy rodzaj systemu, problemów. Świat jest niezwykle skomplikowany, dlatego trudno określić pewien zestaw głównych problemów i zagrożeń, czy nawet określić kryterium problemu globalnego. W literaturze można się spotkać z pewnymi próbami systematyzacji pojęć pod postacią cech problemu globalnego, które, według cytowanego tytułu, są następujące:

  1. Ogólnoświatowa skala. Problemy dotyczące całej ludzkości.
  2. Olbrzymia waga. Problemy te mają krytyczny charakter.
  3. Sposób rozwiązania. Do przezwyciężenia problemu potrzebna jest współpraca wszystkich stron.

W moim referacie postaram się wybrać i poddać analizie najważniejsze zagrożenia współczesnego świata, kierując się zarówno kryteriami obiektywnymi, jak i subiektywnymi, i spojrzeć na problem z możliwie wielu stron.

II. Najważniejsze zagrożenia współczesnego świata

Najważniejsze zagrożenia, jakie niesie ze sobą postępujący rozwój ludzkości, pomimo swej pewnej odrębności, są jednak, niekiedy ściśle, ze sobą powiązane, bowiem są wynikiem działalności ludzkiej, i samych ludzi dotyczą. Można więc spojrzeć na nie oddzielnie, traktując każdy z osobna, ale można także spojrzeć inaczej, podążając według filozofii G. W. F. Hegla6, i dostrzec je jako całość, bowiem, jak zaznaczyłem nieco wcześniej, dotyczą ludzkości, jako całości i wielu sfer jej działalności, dlatego czasem będą mogły na siebie zachodzić, będąc niejako dwoma, lub więcej, refleksami tego samego zjawiska. Dlatego postanowiłem wyodrębnić dwa działy, którymi się zajmę: ludzkość wobec samej siebie, czyli to, co ludzie czynią sami dla siebie, wobec siebie, i z efektami dla siebie, oraz ludzkość wobec Ziemi (z braku lepszego określenia całego otoczenia człowieka, świata natury, obejmującego m. in. takie sprawy, jak środowisko naturalne czy surowce energetyczne), czyli interakcje człowieka z szeroko rozumianą Naturą, i tego efekty, pozytywne, oraz negatywne, i zagrożenia z tego płynące.

a.) Ludzkość wobec samej siebie

Dziś najszerzej omawianym problemem, o którym wspomina się we wszystkich tworzonych obecnie katalogach problemów współczesnego świata, bez względu na to, przez kogo katalogi te są tworzone, jest problematyka wzrostu liczby ludności na świecie7. W rzeczy samej, jest to najważniejsza kwestia, poruszana w rozważaniach dotyczących współczesnego świata i jego problemów, gdyż rzutuje na niemal wszystkie inne, bowiem wszystko zaczyna się właśnie od ludzi. To problemy ludnościowe często stanowią podłoże innych, takich jak bieda, szeroko rozumiany problem żywnościowy, czy nawet terroryzm, także możemy tu dostrzec współzależność, o której wcześniej wspominałem.

Oblicza się, że po ostatnim zlodowaceniu na świecie żyło około 5 milionów ludzi, cztery tysiące lat temu było ich około 50 milionów8, natomiast w początkach nowej ery, gdy rodziło się chrześcijaństwo i w roku 70 A. D. zburzona została Jerozolima, na świecie żyło około 300 milionów ludzi, czyli mniej, niż dzisiaj w Stanach Zjednoczonych Ameryki9. Dalsze wieki to postępujący, lecz bardzo powolny, wzrost liczby ludności, osłabiany przez takie czynniki, jak wojny, choroby, niski stopień rozwoju, mający wpływ na warunki higieniczne, sposoby pozyskiwania żywności, itd.

Znaczący skok tempa przyrostu liczby ludności na świecie wiąże się z rozwojem cywilizacyjnym ludzkości. O ile w XVII wieku na podwojenie liczby ludności potrzeba było 200 lat (do roku 1850, szacunkowo), o tyle następne podwojenie można było stwierdzić po 100 latach (1950), i dalej, po 37 latach (1987-5 miliardów), oraz po 12 latach (1999-6 miliardów)10 . Dalsze prognozy to: siedem miliardów w 2013 r. (po 14 latach), osiem w 2028 r. (po 15 latach), dziewięć miliardów w roku 2054 (po 26 latach)11.

Wzrost liczby ludności, który w ostatnim wieku nabrał niesłychanego tempa, związany jest z jednej strony z szeroko rozumianym postępem technicznym, dzięki któremu udało się obniżyć śmiertelność nowo narodzonych dzieci, wydłużyć czas życia osób starszych, czy po prostu zapewnić lepszy, wyższy poziom egzystencji, wolny od wielu problemów, nękających człowieka, dzięki czemu może on żyć lepiej i dłużej, jak to jest obecnie w wielu wysoko rozwiniętych krajach, z drugiej natomiast strony, stanowi on bardzo duży problem w tzw. krajach rozwijających się, gdzie dochodzi do zjawiska nazywanego eksplozją demograficzną, która generuje wiele innych niedogodności (głód, ubóstwo, wojny, itd.)12. Warto zagłębić się w te kwestie nieco bardziej.

Problem pierwszy wiąże się z krajami wysoko rozwiniętymi. Znajdują się one na wysokim poziomie rozwoju, które jako pierwsze przeszły przez fazę rewolucji przemysłowej i industrializacji. Gwarantują swoim obywatelom życie o wysokich standardach, czyli m.in. życie wolne od wojen, głodu, wysoki stopień rozwoju medycyny (farmaceutyki) i służby zdrowia, itd. Poziom ludności w tych państwach ustabilizował się i rośnie w umiarkowanym tempie, z tym jednak, że w niektórych przypadkach zwalnia, lub nawet (Niemcy) przybiera ujemne wartości13. Zmienia się także piramida wieku ludności, zaczynając się rozszerzać ku górze, co oznacza, iż społeczeństwa wysoko rozwinięte się starzeją14. Coraz większa liczba osób starszych będzie utrzymywana przez zmniejszającą się liczbę ludzi młodych, zdolnych do pracy, co może w efekcie doprowadzić do niewydolności systemu emerytalnego. Niektóre kraje zaczynają stosować w związku z tym problemem selektywną politykę imigracyjną, przyjmując, najczęściej z krajów nisko bądź średnio rozwiniętych, nisko wykwalifikowaną siłę roboczą, co dla tych drugich krajów może być korzystne ze względu na przejęcie nadmiaru siły roboczej i odciążenie własnego rynku pracy, lecz, co jest stosowane częściej, w wyniku selekcji przyjmowani są pracownicy wysoko wykwalifikowani, wykształceni w kraju swego pochodzenia (i za pieniądze stamtąd), przez co są znacznie tańsi, po pierwsze ze względu na to, iż z reguły będą otrzymywać niższe płace, a po drugie, nie trzeba już ponosić kosztów długiego kształcenia15. Jest to po prostu gra o sumie niezerowej, z wynikiem ujemnym po stronie krajów rozwijających się.

Drugi problem stanowi tzw. eksplozja demograficzna w krajach rozwijających się, a szczególnie w Afryce. W odniesieniu do Afryki, można go uważać za jej najważniejszy problem. O ile w krajach, o których mówiłem powyżej, liczba dzieci w rodzinie rzadko przekracza 2-3, o tyle w Afryce wskaźnik ten oscyluje w okolicach siedmiu dzieci na jedną kobietę z tym, że właściwie nigdy cała siódemka nie dożywa 12, 15 , 18,...urodzin16. Ale i tak liczba ludności w krajach nisko rozwiniętych rośnie bardzo szybko, prowadząc często do problemu głodu (Niekorzystne warunki do upraw, przeludnienie i niski stopień techniki upraw, czy też po prostu brak pieniędzy na prowadzenie upraw, czy zakupu żywności), masowego rozprzestrzeniania się chorób, spowodowanego bardzo niskim stanem higieny, brakiem elementarnej służby zdrowia, brakiem dostępu do czystej wody, itd. (HIV/AIDS, co jest ogromnym problemem w Afryce), destabilizacji politycznej kraju, czy nawet wojen o dostęp do wody, do żywności z pomocy humanitarnej,... W efekcie tworzy się błędne koło niedorozwoju i ubóstwa-niski poziom rozwoju oznacza niski poziom produkcji, co prowadzi do niskiego poziomu przeciętnych dochodów, a te do niskiego poziomu oszczędności, które nie wystarczają na niezbędne inwestycje w rozwój gospodarczy17.

Dużym problemem, wiążącym się z krajami nisko rozwiniętymi i powodującym trwanie w tej stagnacji, jest niestabilność polityczna, autorytarne, czy nawet totalitarne rządy, niekiedy bardzo krwawe, nie zainteresowane rozwojem kraju i poprawą położenia masy ludzi żyjących w ubóstwie. W Afryce problem jest dodatkowo wyolbrzymiany przez sztucznie wytyczone granice, dzielące niekiedy naturalne społeczności na pół, czy nieprzygotowanie tamtejszej ludności do życia na narzuconym im poziomie rozwoju społecznego.


Prognozy wielu międzynarodowych instytucji zakładają różne liczby dotyczące wzrostu ludności w perspektywie czasowej, niemniej jednak, według prognoz ONZ, wzrost liczby ludności będzie zwalniać tempo, z obecnych 80 milionów ludzi rocznie, i, być może, liczba mieszkańców Ziemi ustabilizuje się w pierwszej dekadzie XXII w. na poziomie 12-15 miliardów18. Obawy Thomasa Malthusa i innych uczonych, podobnych mu poglądami co do przeludnienia, raczej się nie sprawdzą, gdyż w naturze samej Natury jest równowaga, niemniej przyszły świat może diametralnie różnić się od tego, który znamy obecnie.

Bieda, głód, nędza, globalne nierówności społeczne stanowią podatny grunt dla rozwoju skrajnych nastrojów, fundamentalizmów, czy nawet terroryzmu. Według danych Banku Światowego, 2,8 miliarda ludzi żyje za mniej niż 2 dolary dziennie. O ile w krajach bogatych mniej niż 5% dzieci poniżej 5 roku życia jest niedożywionych, o tyle w krajach biednych dzieci takich jest 50%19. Być może to tylko dane liczbowe, przedstawiające wąski wycinek tamtejszej rzeczywistości, niemniej kryją się za nimi cierpienia ogromnych rzesz ludzi. Takie nierówności mogą rodzić gniew, frustrację, nienawiść, a to stanowi pożywkę dla światowego terroryzmu, jaki znamy obecnie20.

Sam terroryzm istnieje od bardzo dawna, odkąd tylko człowiek począł organizować się w większe społeczeństwa. Pojęcie terroryzmu wyprowadza się z sanskrytu. Staroindyjskie słowo tras przekształcone w greckie tereo, łacińskie ters lub tres, dało początek łacińskim również terminom tersere, terrere, terror. Przyswojone następnie w tej ostatniej formie przez języki nowożytne oznaczało, podobnie jak pierwowzór, pewien stan ekspresji cielesnej, który dzisiaj określić można zbliżonym znaczeniowo w języku polskim słowem drżeć (ze strachu)21 . Szeroko rozumiany terroryzm oznacza działania prowadzone z użyciem siły, mające na celu wywołanie strachu, paniki, zamętu, przy czym nie zalicza się do terroryzmu aktów o charakterze kryminalnym, czy narodowowyzwoleńczym22. Jednak wyjaśnień tego zjawiska jest kilka, przez co jest ono skomplikowane23 .

Pomimo, iż istnieje wiele rodzajów grup terrorystycznych (ich charakterów)24, dziś globalne zagrożenie stanowi terroryzm o podłożu fundamentalistyczno=islamskim, który kieruje swe ostrze w stronę szeroko rozumianego Zachodu, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych Ameryki. Powodów jest kilka, z których najważniejszym jest chyba ingerowanie samych Stanów Zjednoczonych w sprawy państw Bliskiego Wschodu pod pięknie brzmiącym hasłem niesienia demokracji, wolności, itd., czego wynikiem są obecnie dwie wojny: w Afganistanie i w Iraku. Jako powód, podaje się pamiętne wydarzenie z 11. września 2001 r., kiedy to w dwie nowojorskie wieże Word Trade Center wbiły się pasażerskie samoloty, uprowadzone przez islamskich fundamentalistów.

Spoglądając na ten problem z nieco innej strony, można by dojść do nieco innych wniosków, a mianowicie, po pierwsze, rejon Bliskiego Wschodu obfituje w dziś chyba najcenniejszy surowiec energetyczny, ropę naftową, a którego konsumentem, zużywającym ogromne jego ilości, są właśnie Stany Zjednoczone. Pamiętny kryzys energetyczny z lat 70-tych ubiegłego wieku, odczuwalny mocno przez USA, spowodowany był podniesieniem cen ropy przez kartel eksporterów, OPEC, co było sygnałem o pogorszeniu się sytuacji (dla Zachodu) dotyczącej zaopatrzenia w ropę.

Po drugie, co jest ważniejsze, kraje Bliskiego Wschodu uzyskały pełną niepodległość (od ówczesnych mocarstw kolonialnych) w okresie po II Wojnie Światowej, a poza tym, stanowią region mocno odrębny kulturowo od reszty świata, rządzący się swoimi własnymi prawami. To, że nie ma tam demokracji teraz, nie oznacza, iż nie będzie jej w ogóle, ale procesy demokratyzujące są skuteczne tylko wtedy, gdy inicjowane są oddolnie, nigdy odgórnie.

W ujęciu globalnym, terroryzm międzynarodowy nabiera nowego wymiaru dzięki zdobyczom technologicznym epoki nowoczesności - samolotom, elektronicznym środkom komunikacji (telefony satelitarne i komórkowe, laptopy, Internet, itd.), przez co staje się jakościowo nowym zjawiskiem, stanowiącym ogromne zagrożenie dla międzynarodowego ładu i pokoju25. Dodatkowo, realna jest możliwość uzyskania przez terrorystów dostępu do broni nuklearnej, biologicznej czy chemicznej, powodującej ogromne straty wśród ludności, a w przypadku broni jądrowej, także w środowisku naturalnym, poprzez promieniowanie radioaktywne, utrzymujące się przez długi czas na obszarze wybuchu bomby. Jednak z drugiej strony, również w dyspozycji państw pozostają nowoczesne środki, zwiększające skuteczność prowadzenia działań zapobiegających zamachom.

Dzisiejszy problem z terroryzmem w wydaniu fundamentalistyczno islamskim jest w istocie zderzeniem cywilizacji Zachodniej z cywilizacją Islamską, jest to konflikt wielowymiarowy, zachodzący nie tylko na płaszczyźnie gospodarczej, czy militarnej, lecz także w sferze kultury, wiary, wyznawanych wartości materialnych i duchowych. Ten problem trzeba postrzegać z jak najszerszej perspektywy, gdyż nie chodzi w nim tylko o wąsko pojmowane wartości materialne, czy prosty konflikt dobro-zło (kto jest kim, zależy od strony, po której się jest. Będąc kulturowo po stronie Zachodu możemy postrzegać jako przeciwnika kulturę islamską, ale nikt nigdy nie powiedział, że to kultura zachodnia jest absolutnie pierwsza i najlepsza. Takie wartościowanie nie ma najmniejszego sensu, gdyż różnorodność cywilizacyjna i kulturowa nie może prowadzić do tak powierzchownego podziału na lepszych i gorszych, i to w dodatku bez głębszej znajomości drugiej kultury, i bez chęci jej poznania).

Niemniej terroryzm, jako fundamentalizm, raczej nie zniknie prędko, gdyż jest cechą każdej ideologii (zarówno świeckiej, jak i religijnej), bowiem każda posiada skrajności, które prowadzą do fundamentalizmu, a ten do terroryzmu, który jest zjawiskiem psychospołecznym, zaczynającym się w ludzkich umysłach.

Z przemocą związany jest jeszcze jeden globalny problem - konflikty zbrojne. Dziś może się wydawać, że to zagrożenie jest już, w dobie rozkwitających globalnych stosunków gospodarczych i tendencji integracyjnych, nieco przebrzmiałe, by nie powiedzieć, nieistotne, niemniej to, że żyjemy w epoce pokoju nie oznacza, że tak już pozostanie. Państwa wciąż posiadają armie, zbroją się, technologia wojskowa się rozwija, a dla przykładu, roczny budżet wojskowy Pentagonu (Stany Zjednoczone) to około 500 miliardów (!) dolarów. Niedawno dało się usłyszeć w wiadomościach, iż na wojny w Iraku i Afganistanie Amerykański Kongres przeznaczył kolejne 97 miliardów dolarów. A z wyegzekwowaniem 0,7% PKB jako podatku na pomoc dla krajów biednych jest kłopot... Niemniej, konflikty zbrojne stanowią globalne zagrożenie z wielu powodów. Po pierwsze, destabilizują sytuację w regionie (konflikty zbrojne są szczególnie dużym problemem w Afryce), po drugie, mogą stanowić zagrożenie dla całego regionu, czy nawet świata w sytuacji, gdy spierające się strony dysponują bronią nuklearną, tak, jak Indie i Pakistan, Izrael i szykujący się do wejścia w posiadanie Iran, czy Korea Północna, której działań (niedawne wystrzelenie rakiety Taepondong 2, mogącej przenosić głowice jądrowe) obawia się Japonia, będąca w zasięgu tych rakiet. Żyjemy w wyjątkowej epoce, w której występują jednak wyjątkowe środki, mogące zagrozić całej ludzkości, w przypadku masowego ich użycia.

b.) Ludzkość wobec Ziemi

Cokolwiek wydobędę z ciebie, Ziemio, oby szybko wyrosło ponownie. Oczyszczająca Ziemio, obyśmy nie uszkodzili twoich wnętrzności ani twego serca, mówi Hymn do Ziemi Athara Veda z 3000 r. p.n.e.

Ziemia, planeta, na której żyje ludzkość, stanowi niezwykle skomplikowany system wzajemnych współzależności i powiązań, z których bogactwa, mechanizmu działania, wciąż pomimo postępujących badań, poszerzających naszą wiedzę, nadal nie w pełni zdajemy sobie sprawę. Jest to wysoce skomplikowany, zamknięty ekosystem, dzięki swojemu działaniu, poprzez naturalną cyrkulację wewnątrz siebie, zapewniający utrzymanie życia wszelkim jego formom. Stanowi po prostu jedną, organiczną całość-jest nie tylko prostym zbiorem zawierających się w nim poszczególnych elementów, lecz czymś więcej, dużo więcej ponad to, dlatego zaburzenie jednego czynnika ma wpływ na cały system. Nic nie jest od siebie oderwane, odizolowane. Należy przeto rozpatrywać kwestie środowiska, w jakim żyje człowiek, spoglądając nań całościowo, jako jeden, globalny system, na który składają się poszczególne jego dziedziny, także człowiek, żyjący w tym systemie (i dzięki niemu), a nie obok, czy ponad nim, nie wywierając na niego żadnego wpływu.

Kwestia środowiska, w jakim żyje człowiek, jest niezwykle szeroka i obejmuje wiele dziedzin, wywierających wpływ na ludzkość, a jako, że człowiek sam stanowi część tego systemu, także i on wywiera na całość wpływ, ostatnimi czasy zdecydowanie negatywny. Jest to całość interakcji człowiek - środowisko, odbywających się na zasadzie sprzężenia zwrotnego, a więc także środowisko - człowiek. W poprzednim podpunkcie rozpatrywałem system stworzony przez człowieka, w tym natomiast zajmę się systemem najszerszym, obejmującym sobą wszystkie inne, także ten, o którym była mowa, gdyż środowisko, w którym żyje i rozwija się m. in. ludzkość, stanowi zarazem i jej fundament, dzięki któremu istniejemy, jak i całość, mieszczącą w sobie ludzi z ich własnym światem.

W tym podpunkcie warte omówienia będą takie zagadnienia, jak m. in. szeroko rozumiany problem interakcji człowiek - środowisko z wszelkimi tego konsekwencjami i implikacjami zarówno dla Natury, jak i również dla samego człowieka, jako że jest on nierozerwalnie powiązany z systemem, w którym żyje. Jest to jak najbardziej problem globalny, gdyż otoczenie ludzi, Natura, stanowi system naczyń wzajemnie połączonych, bez takich pojęć, jak granice państwowe, kulturowe, czy inne sztuczne bariery, będące wytworem ludzkości. A poza tym, jest to organizm, żyjący własnym życiem, na które przemożny wpływ wywiera szczególnie w ostatnich kilku (nastu) dziesięcioleciach ludzkość poprzez swoją działalność związaną z rozwojem cywilizacyjnym, korzystnym dla człowieka, ale już dla otoczenia niekoniecznie.

W naturze ludzkości jest rozwój, odbywający się przez cały czas jej istnienia, w różnym tempie w różnych okresach, czasem wolniej, czasem szybciej26. Człowiek się rozwijał, korzystając przy tym z zasobów, jakie mógł zdobyć, wyhodować, upolować w swoim otoczeniu, dlatego rozwijał także środki służące do zdobywania tychże zasobów. Szczególnego przyspieszenia nabrał rozwój w wieku XVIII, podczas tzw. rewolucji przemysłowej, oznaczającej ogromny skok cywilizacyjny, jeśli chodzi o wydobywanie surowców naturalnych, wytwarzanie nowych dóbr, transport, czy wszelkie inne sfery ludzkiej działalności. Jeszcze większego przyspieszenia nabrał rozwój w wieku XX, odznaczającym się jako czas niebywałego skoku w sferze przede wszystkim technologii, określanych jako nowoczesne. Był (i jest) to właściwie samonapędzający się mechanizm - dzięki postępowi rozwijają się nowe technologie, dzięki którym możliwy jest dalszy rozwój. Jak już wspomniałem, pomimo, iż człowiek doskonalił (i nadal doskonali) swoje metody wykorzystywania środowiska do własnych potrzeb, stanowi on jednak część tego, z czego korzysta, wywierając na swe otoczenie pewien wpływ. Jeszcze do niedawna w coraz bardziej dynamicznym rozwoju cywilizacji ludzkiej widziano przede wszystkim nieustanny postęp. W drugiej połowie XX wieku pojawiła się nowa refleksja: czy oszałamiające dokonania człowieka nie prowadzą raczej do degeneracji świata? Przez całe stulecia traktował on Ziemię jako przeznaczoną tylko do jego dyspozycji, niszczył różne gatunki zwierząt, eksploatował bez ograniczeń zasoby i pozostawiał wokół zniszczenie I im wyżej w swoim mniemaniu staliśmy cywilizacyjnie, tym ten proces był bardziej bezwzględny. [...] Na dodatek część osiągnięć, okupionych niekorzystnymi zmianami w środowisku naturalnym, tylko pozornie przyniosła nam korzyści27.

Surowce energetyczne. Dynamiczny rozwój ludzkości jest przede wszystkim energochłonny28. Energię, tak nam potrzebną, uzyskujemy głównie w drodze spalania. Spalania takich surowców, jak drewno, węgiel kamienny i brunatny, a przede wszystkim ropa naftowa, chyba najbardziej dziś ważny surowiec energetyczny, pożądany przez wszystkich, a najbardziej (i w największych ilościach) przez Stany Zjednoczone Ameryki. Z kwestią surowców energetycznych wiąże się kilka problemów, takich jak:

  1. Zanieczyszczanie środowiska poprzez wydobywanie i spalanie tych surowców.
  2. To, że kiedyś się skończą.
  3. Wszyscy ich potrzebują (chcą), ale posiadają je nieliczni.

Znajdujemy się (kraje rozwinięte) obecnie na takim poziomie rozwoju, iż do podtrzymania życia stworzonego przez człowieka systemu wymagane są ogromne ilości surowców energetycznych pochodzenia naturalnego, zużywanych na potrzeby rozbudowanego przemysłu i infrastruktury w tych krajach, przy czym, wraz z postępem rośnie także zapotrzebowanie i zużycie tychże surowców (obecnie jest to 80 milionów baryłek ropy naftowej dziennie, każda jedna baryłka to około 160 litrów)29. Według prognoz pochodzących z różnych źródeł, obecnie znane zasoby ropy naftowej (ale także i innych zasobów, jak węgla), stale się zmniejszają i mogą się wyczerpać już w tym stuleciu, zależnie od poziomu zużycia. Podaje się różne daty, jak np. 2040 r., bądź jako datę wyczerpania złóż, bądź jako tzw. szczyt naftowy, czyli rok, po którym zużycie ropy zacznie spadać30. Do różnych prognoz dotyczących wyczerpania zasobów surowców energetycznych należy podchodzić z odpowiednią rezerwą, niemniej sam problem pozostaje i jest aktualny, to znaczy stawia ważne pytanie, dotyczące tego, co będzie, gdy złoża się wyczerpią. Jest to źródłem dwóch problemów, mianowicie po pierwsze, co występuje i obecnie, istnieje poważne niebezpieczeństwo nasilania się konfliktów, których powodem jest dostęp do złóż surowców energetycznych. Jest to problem szczególnie widoczny w Afryce, przy niestabilnych rządach, nie potrafiących wykorzystać korzyści płynących z posiadania bogatych złóż ropy, i zagrożonych zamachami ze strony konkurencyjnych grup dążących do objęcia władzy nad tymi zasobami. Ale nie tylko Afryka - szczególnie poważny może być problem z Arktyką, gdzie topniejące lodowce odsłaniają niedostępne dotąd pokłady nowych złóż, do których prawa rości sobie kilka państw, w tym dwa mocarstwa - Stany Zjednoczone i Rosja, która zatknęła na dnie Oceanu Arktycznego swoją tytanową flagę jako znak przynależności szelfu z zasobami do jej terytorium. W sytuacji wyczerpujących się zasobów, walka o dostęp do nowych i zagwarantowanie swojemu państwu źródła energii może mieć coraz ostrzejszy charakter, gdyż dziś ropa naftowa jest surowcem strategicznym, napędzającym gospodarki prawie wszystkich krajów. Dodatkowo, posiadanie kontroli nad zasobami tak cennego surowca oznacza możność wpływania na inne państwa w sferze polityki, dzięki czemu państwo posiadające w swym władaniu złoża będzie mogło wpływać politycznie na inne kraje, realizując ich kosztem własne interesy.

Po drugie, kolejnym ważnym problemem związanym z ropą, łączącym się z pierwszym, jest kwestia uzależnienia się gospodarek wszystkich bez mała państw od tego surowca. Uzależnienia na tyle dużego, iż każde wahania w dostępności mogą spowodować poważny kryzys gospodarczy (jako przykład: Stany Zjednoczone, początek lat 70-tych), jednak tym razem na skalę prawdziwie światową. Przy skrajnie optymistycznych założeniach co do zdolności dostosowawczych gospodarki światowej, skuteczna adaptacja w oczekiwaniu na załamanie się produkcji nafty to minimum 20 lat, [...] jednak realnie patrząc przez szeroki pryzmat wszelkich innych problemów, jak przyrostu ludności, zmiany klimatu i innych kwestii, na dostosowanie potrzeba więcej niż 40 lat31. Kryzys energetyczny może spowodować kryzys gospodarczy, a ten - kryzys społeczny: niestabilność polityczną słabszych państw, drastyczne obniżenie poziomu życia, konflikty na skalę lokalną, międzynarodową, czy nawet globalną, bo surowce energetyczne są podstawą gospodarek i nie tylko.


Kwestia surowców energetycznych jest częścią większego problemu, dotyczącego całego środowiska naturalnego, zagrożonego przez działalność ludzi, bowiem ich wydobywanie i spalanie to tylko jedna ze sfer szeroko rozumianej działalności człowieka, dążącego do rozwoju.

Jednym z efektów tej działalności jest globalne ocieplenie klimatu. Jak to nieco dowcipnie ujął Prof. Kołodko: widmo kataklizmu krąży nad światem - widmo katastrofalnego ocieplenia Ziemi32. Jest to efekt wywołany zwiększoną (nienaturalnym zjawiskiem) emisją do atmosfery gazów, które powodują zatrzymywanie w atmosferze coraz większej części promieniowania podczerwonego, podnoszącego globalną temperaturę, a także masową wycinką lasów, które utrzymują wilgoć, obniżają temperaturę i pochłaniają dwutlenek węgla, oddając w zamian tlen jako produkt uboczny. Głównym związkiem, odpowiedzialnym za ocieplenie (jak się uważa)33 jest dwutlenek węgla., który, jeśli emitowany będzie w obecnych proporcjach z uwzględnieniem tempa rozwoju, to w ciągu 40-45 lat spowoduje podniesienie się średniej temperatury powierzchniowej Ziemi o 1,5-4,5 stopnia Celsjusza. Problemów z tym związanych jest kilka.

Po pierwsze, wzrastająca globalna temperatura jest niekorzystnym zjawiskiem dla ludzi, gdyż człowiek, przyzwyczajony (czy raczej biologicznie przystosowany) jest do raczej małych wahań temperatur i unika ekstremów zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku. O ile w związku z globalnym ociepleniem, dolne ekstremum nam nie zagraża, problemem staje się górne - coraz wyższe temperatury nie służą ludziom, szczególnie starszym, bądź o zmniejszonej wydolności układu krążenia, o czym można się było dowiedzieć w porze letniej m. in. z wiadomości telewizyjnych, wciąż mówiących o przypadkach niewydolności organizmu na skutek przegrzania. W wyniku podnoszenia się temperatury słyszymy także o problemie topnienia lodowców na biegunach, powodującym podnoszenie się poziomu mórz i oceanów, zagrażających nadmorskim miastom i małym krajom wyspiarskim, którym grozi całkowite zalanie.

Ale spoglądając na ten problem z drugiej strony, pojawiają się pewne wątpliwości, ponieważ globalne wahania temperatury w geologicznej skali czasu nie są niczym niezwykłym. Zdarzały się i zlodowacenia (epoki lodowcowe), i ocieplenia klimatu, z wyższymi temperaturami, niż się teraz prognozuje na przyszłość w związku z działalnością człowieka (w mezozoiku średnia temperatura była wyższa o 7,00 °C). W związku ze wzrostem średniej globalnej temperatury podnoszony jest problem wpływu tego zjawiska na świat roślin i zwierząt. Wpływ efektu cieplarnianego na środowisko organizmów żywych, owszem, może występować, należy jednak zachować nieco bardziej wyważone (zdystansowane) stanowisko, gdyż, jak wspomniałem nieco wcześniej, klimat na Ziemi ciągle się zmienia, przechodząc przez fazy spadku i wzrostu temperatury, a pomimo to, życie nadal trwa i się rozwija. Mogą wymrzeć jedne gatunki, ale w ich miejsce pojawią się następne, lepiej dostosowane, bądź po prostu dostosują się te już istniejące. Postrzeganie ekosystemu jako nieruchomej, niezmiennej struktury, nieodpornej na zmiany jest błędem, co nie oznacza, iż jest ona niezniszczalna. Wręcz przeciwnie, jest to bardzo delikatny system, rządzący się swoimi prawami, które człowiek swoją działalnością narusza.

Globalne zagrożenie środowiska naturalnego. Jest najbardziej ogólnym zagrożeniem, stwarzanym przez ludzkość - zagraża największej strukturze na Ziemi. Człowiek narusza równowagę środowiska naturalnego poprzez swoją działalność w wielu sferach, nie tylko surowcowej, powodując nie tylko szybsze, niż naturalnie, podnoszenie się średniej globalnej temperatury. Jest to zagrożenie całego ekosystemu, którego częścią jest także człowiek. W ocenie ekspertów można wyróżnić trzy główne rodzaje zanieczyszczeń o globalnym charakterze34, prócz omawianego wcześniej problemu z efektem cieplarnianym. Są to:

  1. Rozprzestrzenianie się substancji toksycznych nie dających się biologicznie rozłożyć - chemicznych oraz radioaktywnych (np. DDT, które wykryto nawet w jajach pingwinów na Antarktydzie).
  2. Niszczenie lasów i zakwaszanie jezior przez trucizny przemysłowe.
  3. Zanieczyszczenie górnych warstw atmosfery przez chlorofluorowęglowodory, które niszczą ozon.

Kwestia zagrożenia środowiska naturalnego działalnością człowieka jest skomplikowana, bowiem obejmuje całokształt sfery ludzkich interakcji wobec otoczenia. Jest nas coraz więcej, potrzeba coraz większych areałów uprawnych, produkuje się coraz więcej dóbr, powstaje coraz więcej odpadów... Rozwój napędzał sam siebie, ale tak nie może i nie będzie trwać wiecznie. Postępująca dewastacja przyrody, żywej, jak i poprzez wydobywanie i przerabianie surowców mineralnych, jest nie tylko skutkiem dotychczasowej działalności gospodarczej człowieka, ale także w coraz większym stopniu barierą dalszego rozwoju35. Coraz powszechniejszy staje się pogląd, że bez równowagi ekologicznej nie da się stworzyć stabilnego ładu społecznego i międzynarodowego . Jednak, być może trochę na przekór, okazuje się, że bez stabilnego ładu społecznego i politycznego może istnieć równowaga ekologiczna - w 2007 roku Stowarzyszenie Ochrony Przyrody ( Wildlife Conservation Society - WCS) ogłosiło wyniki swoich badań, które mówiły o odkryciu (znalezieniu) 1,3 miliona (!) antylop, gazeli, słoni i innych zwierząt, o których sądzono, że już nie istnieją tam, gdzie ich poszukiwano - na południowym pograniczu Sudanu, od ćwierćwiecza niedostępnego z powodu wojen dla ludzi z zewnątrz. Ludzie zajmowali się przetrzebianiem siebie, a nie zwierzyny37.

W istocie, problem globalnego zagrożenia środowiska naturalnego jest wielowymiarowy, głęboki, skomplikowany. Obecnie na arenie międzynarodowej podnoszą się głosy państw słabo rozwiniętych, nakłanianych przez te, stojące na wysokim poziomie rozwoju, do zredukowania emisji zanieczyszczeń, co odbiłoby się niekorzystnie na tych, i tak słabych gospodarkach. Jednak, jak słusznie się zauważa, w czasach, gdy te drugie państwa się rozwijały, nie było żadnych norm, ograniczeń, które są teraz forsowane w imię ochrony środowiska naturalnego w wymiarze globalnym. Wespół z innymi działaniami państw rozwiniętych wobec tych stojących jeszcze na niskim stopniu rozwoju (z winy tych pierwszych), takich, jak niesprawiedliwe stosunki gospodarcze, stosowanie nieuczciwych zagrywek w handlu międzynarodowym, wymuszanie konkretnych, korzystnych, ale nie zawsze dla tego, kogo trzeba (a może jednak tak?) przemian strukturalnych wewnątrz gospodarek tych krajów38, i tym podobne, niektórzy poczytują to za swego rodzaju nową, bardziej wyrafinowaną formę kolonializmu (neokolonializm). Jednak globalne problemy wymagają globalnej współpracy, szczególnie w przypadku natury, która nie uznaje granic wytyczonych przez człowieka.

Już dawno ludzkość przekroczyła pewną szczególną granicę, oddzielającą ją w specyficzny sposób od świata natury. Działalność człowieka, pomimo iż oparta na wykorzystywaniu naturalnych zasobów (czyli wszystkiego, pochodzącego z natury), daleko wykroczyła poza ramy naturalności, tworząc nowy, sztuczny świat, stojący w opozycji do tego naturalnego, mimo iż (pozornie) przyjazny dla samego człowieka. W toku rozwoju przemysłu wydobywczego, przetwórczego, rozbudowy infrastruktury, i wszelkich sfer ludzkiej aktywności ta sieć poczęła oplatać świat coraz bardziej, z jednej strony wynosząc człowieka na nowy, niespotykany stopień rozwoju, zapewniający całkowicie nowe możliwości, rozwój techniki, nauki, podniesienie poziomu życia (w krajach, które najwcześniej weszły na ścieżkę rozwoju, bądź miały ku temu wyjątkowe warunki), ale z drugiej strony, system ten zaczął stanowić zagrożenie dla naturalnego środowiska wszystkich organizmów żywych, także człowieka.

III. Zakończenie

Określenie świata jako globalnej wioski jest niezwykle trafne. Mamy przecież tylko jedną Afrykę, biedną, ale wciąż dziką i naturalną, tylko jedne Chiny, wielkie cesarstwo środka, tylko jeden Bliski Wschód ze swoją piękną, rozwijaną przez wieki, ale dziś nieco nie zauważaną (przysłanianą przez fundamentalistyczne ruchy) kulturą, i tylko jedną Europę. Z jednej strony, panorama świata jest skomplikowana, pogmatwana, z drugiej jednak, żyjemy w jednej globalnej wiosce, barwnej, wielokulturowej, a przez to, pięknej, choć czasami tego nie zauważamy.

Jak już wspomniałem na samym wstępie, świat, zarówno ten ludzki, a tym bardziej jako całość, jest wielowymiarowy, skomplikowany, trudny, czy też wręcz niemożliwy do objęcia umysłem jako jedna całość. Można wyróżniać kilka kluczowych zagadnień, ale będą to zawsze uproszczenia, pomagające nam w ogarnięciu i zrozumieniu tego, co widzimy, bowiem problemów, generowanych przez obecny świat jako całość jest bardzo wiele, a ich odbiór zależy od punktu widzenia. Dla Ameryki problemem może być fundamentalizm islamski, natomiast dla krajów Bliskiego Wschodu - swego rodzaju zachodni fundamentalizm, który teraz nagle przypomniał sobie o demokracji i prawach człowieka, i próbuje nieść je biednym narodom, które nie potrafią (TERAZ) tego osiągnąć. Jak widać, sposób postrzegania świata zależy od punktu widzenia, wyznawanych wartości, otoczenia kulturowego, itd., przy czym żaden z nich nie powinien być absolutnie wywyższany ponad inne. Faktem jest, że ustrój demokratyczny gwarantuje nieznaną dotąd wolność, swobodę rozwoju i działania jednostki (choć da się słyszeć z paru stron, iż z samą demokracją jako taką są pewne problemy, tzn. utrata przez ludzi wiary do tego ustroju39), niemniej jednak nawet takie państwa, jak Stany Zjednoczone jeszcze w latach 50-tych ubiegłego wieku same nie były w pełni demokratyczne, gdy tymczasem teraz próbuje się uczyć kompletnie nieprzygotowanych ludzi nie tyle obsługi komputera, lecz raczej długofalowego tworzenia przy jego pomocy.

Globalizacja przynosi nie tylko korzyści, lecz generuje też globalne problemy, z którymi trzeba się zmierzyć inaczej, niż dotąd z innymi, mniejszymi. A to, że żyjemy w (według nas) wyjątkowych czasach wcale nie oznacza, że już tak pozostanie, że będziemy mogli korzystać z dobrodziejstw współczesności, jednocześnie uważając wielkie problemy i zagrożenia za coś, co nas nie dotyczy.


1G. W. Kołodko, Wędrujący Świa, Prószyński i S-ka, Warszawa 2008, s. 58.
2E. Wnuk-Lipiński, Świat Międzyepoki, Znak, Kraków 2004, s. 23.
3G. W. Kołodko, Op. Cit., s.58-92.
4G. W. Kołodko, Op. Cit., s. 58-92.
5Z. Cesarz, E. Stadtmuller, Problemy Polityczne współczesnego Świata, Wyd. Uniw. Wroc., Wrocław 2000, s. 18.
6W. Tatarkiewicz, Historia Filozofii, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2007, s. 245. i in.
7Z. Cesarz, E. Stadtmuller, Op. Cit., s.161.
8Ibidem, s. 163.
9G. W. Kołodko, Op. Cit., s. 67.
10Z. Cesarz, E Stadtmuller, Op. Cit., s.164.
11Globalizacja Polityki Światowej, red. J. Baylis, S. Smith, Wyd. UJ, Kraków 2008, s. 819.
12Ibidem, s. 797-827.
13Z. Cesarz, E. Stadtmuller, Op. Cit., s. 172.
14G. W. Kołodko, Op. Cit., s 367.
15Ibidem, s. 370.
16Ibidem, s. 139 - 206.
17Polityka Gospodarcza, pod red. B. Winiarskiego, wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2002, s. 262 - 263.
18G. W. Kołodko, Op. Cit., s. 368.
19E. Wnuk - Lipiński, Op. Cit., s. 254-255.
20G. W. Kołodko, Op. Cit., s. 395.
21Z. Cesarz, E. Stadtmuller, Op. Cit., s. 349.
22Ibidem, s. 352.
23Globalizacja..., s. 597-627.
24Ibidem, s. 596.
25Ibidem, s. 597-627
26G. W. Kołodko, Op. Cit., s. 58 - 92.
27Z. Cesarz, E. Stadtmuller, Op. Cit., s. 220.
28Ibidem, s. 216.
29G. W. Kołodko, Op. Cit., s. 352.
30Ibidem, s. 353.
31G. W. Kołodko, Op. Cit., s. 355.
32Ibidem, s. 354.
33Z. Cesarz, E. Stadtmuller, Op. Cit., s. 223.
34Z. Cesarz, E. Stadtmuller, Op. Cit., s. 222.
35G. W. Kołodko, Op. Cit., s. 183-184.
36Z. Cesarz, E. Stadtmuller, Op. Cit., s. 235-236.
37G. W. Kołodko, Op. Cit., s. 186.
38Joseph. E. Stiglitz, Globalizacja, Wyd. Nauk. PWN, Warszawa 2005.
39T. Płudowski, Komunikacja Polityczna w Amerykańskich Kampaniach Wyborczych, Wyd. Nauk. PWN, Warszawa 2008, s. 206.