Dziedziny wiedzy

Najnowsze komentarze

Newsletter

Ewolucja suwerenności państwowej w dobie globalizacji PDF Print Email
Globalizacja
DATE_FORMAT_LC2

We współczesnym świecie państwo narodowe jest najważniejszą organizacją polityczną i podstawowym podmiotem stosunków międzynarodowych. Stanowi ono najszerszą najtrwalszą i najbardziej spójną wspólnotę społeczno-kulturową.

Jedną z najważniejszych cech organizacji państwowej, podkreślaną we wszystkich definicjach, jest suwerenność jej władzy, rozumiana w sensie for­malnym jako:

  • uznanie władzy państwowej za najwyższą i decydującą o swoim zakresie działania oraz o istnieniu i warunkach działania innych organizacji na danym obszarze (suwerenność wewnętrzna),
  • niezależność państwa od innych państw oraz innych podmiotów stosunków międzynarodowych w stopniu całkowitym lub przyjętym na podstawie do­browolnych uzgodnień międzynarodowych (suwerenność zewnętrzna). Suwerenność stanowi główną zasadę porządkującą system międzynarodowy.

Współczesnym wykładnikiem suwerenności formalnej na płaszczyźnie między­narodowej jest zapisana w Karcie Narodów Zjednoczonych zasada suwerennej równości państw-członków. Tak rozumiana suwerenność jest całościowa, niepodzielna i niestopniowalna, a jej granice wyznacza prawo międzynarodowe.

Według teorii stosunków międzynarodowych określenie państwo niesuwerenne jest nielogiczne i wewnętrznie sprzeczne. W XVI wieku J. Bodin pisał, że państwo suwerenne to państwo nieuznające nikogo wyższego od Boga. Wyobra­żenie to jest dalece nieadekwatne do warunków, w jakich istnieją współczesne państwa. Uważa się dziś, iż wobec rosnących współzależności międzynarodo­wych, państwo musi zrezygnować dobrowolnie z części suwerenności, aby móc z niej w ogóle korzystać.

Pojawiło się w związku z tym nowe pojęcie - suwerenności materialnej lub efektywnej, rozumianej jako faktyczna samodzielność państw w sprawach we­wnętrznych i zagranicznych i faktyczna niezależność od innych państw i ośrodków decyzyjnych. Tak więc w wymiarze formalnym związanie się przez państwo umową międzynarodową czy przystąpienie do ugrupowania integracyjnego nie narusza suwerenności państwa, natomiast w ujęciu materialnym może powodo­wać jej ograniczenie lub niekiedy wzmocnienie. Pojęcie suwerenności formalnej jest związane z podejściem prawnym, a suwerenności materialnej jest charakte­rystyczne dla poznania politologicznego i właśnie ono będzie przedmiotem badań w dalszej części pracy.

Współcześnie następuje internacjonalizacja poszczególnych dziedzin życia, zacieranie granic między tym co wewnętrzne a tym co zagraniczne, nasileniu ulega globalny przepływ informacji, dóbr ekonomicznych i wzorców kulturowych, wzrasta liczba i znaczenie niepaństwowych uczestników stosunków międzyna­rodowych oraz regulacji prawnomiędzynarodowych. Globalizacja przyczynia się do niespotykanej w historii koncentracji władzy ekonomicznej i politycznej, jak również do jej rozproszenia pomiędzy naciskające na państwo siły ponadnaro­dowe i subnarodowe.

Władze państwowe utraciły kontrolę nad informacją gospodarką kulturą rozwojem naukowo-technicznym, nie są w stanie zapewnić ekonomicznej pro­sperity ani bezpieczeństwa swoim obywatelom.

Współczesny świat stał się strukturą zbyt złożoną by państwa mogły reali­zować swoje potrzeby i interesy całkowicie autonomiczne. D. de Rougemont uważa, że państwo jest zbyt małe, aby zapewnić sobie suwerenność, zbyt duże natomiast, aby zagwarantować ekonomiczną kulturalną i obywatelską aktywność swoim regionom i obywatelom". Jest przede wszystkim za małe dla ekspansywnej natury działalności gospodarczej, a za duże dla zaspokojenia aspiracji społecz­nych.

Procesy globalizacji prowadzą z jednej strony, do wielorakich przejawów standaryzacji, unifikacji, dominacji, z drugiej, do ujawnienia, a nawet wzmocnie­nia różnorodności, odrębności, a także wzrostu świadomości i aspiracji różnych grup mniejszościowych. Na skutek oddziaływań sił globalnych pojawiają się py­tania o tożsamość, system wartości, interesy i poczucie wpływu na własne życie.

Wobec przedstawionych dwóch przeciwstawnych tendencji - globalizacji i oddolnych nacisków społeczności subpaństwowych (etnicznych, zawodowych, religijnych itp.) państwa zmuszone są poddać się podwójnemu samoograniczeniu: zrezygnować z części swoich kompetencji na rzecz układów międzynarodowych oraz stać się strukturą zdecentralizowaną przekazując część swoich uprawnień społecznościom lokalnym. Obydwie tendencje są współzależne i wzmacniają się nawzajem, a ich ofiarą pozostaje państwo narodowe.

Jak pisze B. Jałowiecki, państwo nie jest zdolne działać ani w sferze ekono­micznej, która się globalizuje, ani też w sferze społecznej, która się lokalizuje.

Państwa, chcąc rozwiązać swoje problemy, muszą zgodzić się na pewne ograniczenia swobody w podejmowaniu decyzji. Autorzy raportu Klubu Rzym­skiego zauważają: „Chociaż zasada suwerenności jest dla niektórych krajów jedyną podstawą spójności i tożsamości narodowej, jest ona coraz trudniejsza do pogodzenia z realiami wzajemnych uzależnień".

Ograniczenie państwowej suwerenności wynikać może z:

  • obiektywnych procesów globalnych związanych z liberalizacją przepływów (informacji, ludzi, kapitału itp.), postępującą internacjonalizacją i wzrostem współzależności państw, zwłaszcza w sferze gospodarczej, globalnym charakte­rem wielu zagrożeń i patologii oraz „zagęszczaniem" systemu światowego,
  • dobrowolnych i celowych działań państw polegających na podpisywaniu umów międzynarodowych, akcesji do organizacji międzynarodowych i ugru­powań integracyjnych, decentralizacji władzy państwowej, zwiększeniu au­tonomii korporacji zawodowych, liberalizacji gospodarczej,
  • nieformalnych nacisków i zależności będących konsekwencją olbrzymiej koncentracji kapitału i potęgi w rękach mocarstw oraz w niewybieralnych, niedemokratycznych, często anonimowych dla świata ośrodkach władzy ekonomicznej i politycznej.

Przy czym w tym ostatnim przypadku bardziej adekwatnym określeniem wy­daje się naruszanie niż ograniczanie suwerenności.

W warunkach globalizacji stopniowo zmniejsza się kontrola państwa nad jego potencjałem, zasobami oraz instrumentami prowadzenia polityki, przez co coraz trudniejsze staje się kreatywne i skuteczne kształtowanie polityki gospodarczej, społecznej, zagranicznej czy bezpieczeństwa. „Jesteśmy zatem świadkami - jak stwierdza R. Kuźniar - swoistej dezagregacji państwa (...). Państwo zaczyna podlegać fragmentacji, a jego poszczególne segmenty stają się częścią różnych reżimów (systemów regulacji) międzynarodowych, zarówno regionalnych jak i uniwersalnych: handlowych, finansowych, inwestycyjnych, ochrony środowiska, spraw socjalnych, praw człowieka, w sferze bezpieczeństwa itp. To wszystko nie układa się w jedną całość, lecz rządzi się swymi własnymi prawami, obowiąz­kami, współzależnościami i zależnościami, siłami o różnych wektorach, które „rozrywają" całość zwaną państwem w różnych kierunkach".

Przepisy prawa międzynarodowego wpływają na wewnętrzne prawodawstwo państw, bowiem generalnie obowiązuje zasada o ich pierwszeństwie wobec norm prawnych obowiązujących w poszczególnych krajach. Podstawowym ele­mentem globalnego systemu stosunków międzynarodowych są wysoko rozwi­nięte państwa Zachodu na czele z USA, które mają decydujący głos, zwłaszcza w organizacjach gospodarczych i pełnią w związku z tym funkcje regulacyjne i kontrolne na arenie międzynarodowej. Rośnie liczba i różnorodność pozapań­stwowych ośrodków decyzyjnych i grup nacisku (globalne i regionalne organi­zacje gospodarcze i polityczne, organizacje eksperckie, opiniotwórcze, fundacje, instytucje naukowe, korporacje ponadnarodowe, właściciele tzw. kapitału speku­lacyjnego, organizacje pozarządowe). Znaczna ich część stanowi emanację inte­resów najbogatszych państw i pochodzącego z nich kapitału.


Nikt formalnie nie zmusza państw do członkostwa w organizacjach między­narodowych, czy też do otwarcia się na zagraniczny kapitał, jednak wycofanie się z międzynarodowego systemu politycznego lub gospodarczego naraża na bolesne konsekwencje w postaci izolacji i ostracyzmu czy wręcz dyskryminacji ze strony środowiska międzynarodowego.

Przynależność lub możliwość uzyskania pomocy w tych organizacjach (np. WTO, BŚ, MFW, UE) uzależniona jest od akceptacji określonych rozwiązań, regulacji prawnych oraz od przeprowadzenia konkretnych reform gospodarczych i politycznych. Np. zgodnie z Porozumieniem Waszyngtońskim, MFW zaleca krajom ubiegającym się o jego pomoc, niezmienną bez względu na trapiące kraj problemy, następującą receptę: liberalizację gospodarczą prywatyzację, obniżanie podatków i wydatków budżetowych, restrykcyjną politykę pieniężną (m.in. pod­wyższenie stóp procentowych), zniesienie regulacji cen, otwarcie się na napływ zagranicznych towarów, usług i kapitału, upłynnienie kursu walutowego, ogra­niczenie wydatków socjalnych i sektora publicznego, deregulacje prawa pracy. Kraje, do których kierowano zalecenia, najczęściej nie oponują w obawie przed sankcjami, jakie mogłyby je spotkać. Jednak często przynoszą one skutki prze­ciwnie do założonych, bowiem związane są z dużymi kosztami społecznymi i trzeba długo czekać na ich pozytywne konsekwencje.

Na funkcjonowanie państwa ma coraz większy wpływ rosnąca koncentracja kapitału finansowego i produkcyjnego i jego niekontrolowany napływ przez państwowe granice. Już ponad 140 państw podpisało VIII artykuł statutu MFW, wyrażając w ten sposób zgodę na zapewnienie swobodnego przepływu kapitału w ramach transakcji obrotów bieżących. Obroty wielu korporacji ponadnarodo­wych przekraczają PNB nawet średnio zamożnych krajów. Potędze korporacji sprzyja polityka Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego i Światowej Organizacji Handlu.

Państwa utraciły kontrolę nad gospodarką, bowiem międzynarodowy kapitał produkcyjny i spekulacyjny omija państwa. Nie posiada silnej identyfikacji narodowej, a jego interesy mogą być sprzeczne z interesami państw, w których działa. Kapitał ponadnarodowy jest najważniejszym elementem globalnej wła­dzy ekonomicznej. Nie dostosowuje się do istniejącego prawa, lecz wymusza dostosowanie praw do własnych wymagań.

Międzynarodowy kapitał jest bardzo mobilny i stawia państwom coraz trud­niejsze warunki. Może w sposób formalny i nieformalny wywierać wpływ na partie polityczne, organy władzy i poszczególnych polityków. Nie stroni przy tym od szantażu i korumpowania elit politycznych. Państwa prześcigają się w przyciąganiu obcego kapitału produkcyjnego i finansowego, aby stworzyć dla niego jak najkorzystniejsze warunki. Obserwuje się w związku z tym tendencję do ujednolicenia reguł polityki gospodarczej.

Korporacje posiadają struktury, które świadczą o tym, że pełnią one nie tylko tradycyjne funkcje produkcyjne i usługowe (dysponują np. własną ochroną czy wręcz siłami zbrojnymi, systemem szkoleń, zakładową służbą zdrowia, przed­stawicielstwami handlowymi, programami emerytalnymi, wywiadem i kontrwywiadem). Na przykład firma GE nazywa swoich pracowników obywatelami GE. Pracodawca gwarantuje im ochronę socjalną programy emerytalne, ubez­pieczenia życiowe i zdrowotne, dotacje do studiów, refundację kosztów wycho­wania dzieci, upusty przy zakupie pewnych dóbr. Coca cola opłaca amerykańskim pracownikom studia do kwoty 6 tys. USD rocznie, a Google - do 8 tys. USD. Zatrudnieni przez Google mają darmowe firmowe restauracje, siłownie, salony fryzjersko-kosmetyczne, myjnie, pralnie, a pracodawca zwraca im nawet koszty adopcji dziecka (do 5 tys. USD). Kluczowym pracownikom opłaca się mieszkania, przedszkola dla dzieci, korzystanie z kortów tenisowych, basenu, spa. Są to tzw. employee benefits wchodzące w skład programów motywacyjnych. Firmy japoń­skie prowadzą nawet własną politykę zdrowotną zachęcając pracowników do prowadzenia zdrowego trybu życia. Międzynarodowe korporacje są też olbrzy­mimi posiadaczami ziemskimi, np. w Argentynie należy do nich 10% terytorium kraju, w Brazylii tylko od listopada 2007 do maja 2008 r. nabyły 2,2 min ha, a w Kambodży - 2,5 min ha. Przykłady te świadczą o prywatyzacji państwa i jego funkcji.

Jak stwierdził L. Thurow, rola rynku kapitałowego jest większa niż jakiego­kolwiek państwa. Jeżeli np. kapitał uzna, że polityka gospodarcza Tajlandii jest niewłaściwa, doprowadzi ją do bankructwa (...). Gospodarkę Polski mógłby kompletnie rozregulować w ciągu dwóch godzin.

O aspiracjach kapitału przekonał się już F. Roosvelt w 1934 r. Jego usiłowania wzmocnienia rządowej kontroli nad korporacjami i bankami zakończyły się próbą zamachu stanu. Prezydent Clinton pod wpływem korporacji farmaceu­tycznych, ubezpieczeniowych i lekarskich wycofał się z projektu radykalnej reformy ubezpieczeń społecznych, a prezydent Francji Jospin i kanclerz Niemiec Schróder z wyborczych obietnic dotyczących ograniczenia liberalizmu gospo­darczego. Prezydent G. Bush z kolei został skłoniony m.in. do znacznego ogra­niczenia środków przeznaczonych na bezpieczeństwo pracy, np. w kopalniach, uchylenia przepisów dotyczących kontroli korporacji, deregulacji rynków ener­gii, obrotu transakcjami terminowymi i ograniczenia przepisów o przetargach. Najaktualniejszym przykładem z września 2008 r. skutecznego oddziaływania wielkiego kapitału na amerykańskich legislatorów jest zablokowanie zakazu ryzykownych pożyczek oraz złagodzenia żądań ograniczenia zarobków człon­ków zarządów firm ratowanych przez rząd. Państwa są często zmuszone do po­święcenia własnych celów w imię zachowania równowagi globalnej i ochrony interesów zagranicznego kapitału zainwestowanego w danym kraju. Przykładem może być Francja w 1992 r. czy Meksyk w 1994 r., którym narzucono z ze­wnątrz recesję, przyczyniając się do obniżenia poziomu życia mieszkańców. Rządy mają do swojej dyspozycji coraz mniej narzędzi polityki gospodarczej, które mogłyby swobodnie wykorzystywać w celu poprawy ekonomicznej pro­sperity i wywiązywania się z wyborczych obietnic.

Pod naciskiem sił globalnych następuje ograniczenie funkcji sprawowanych przez państwo wyrażające się w zmniejszonej redystrybucji budżetowej docho­dów państwa, ograniczaniu rozmiarów i urynkowieniu sektora publicznego, wycofywaniu się państwa ze sprawowania funkcji opiekuńczej wobec społe­czeństwa i regulacyjnej wobec gospodarki. Państwa częściej otrzymują decyzje do wykonania (decision takers), niż je podejmują (decision makers) .

Konsekwencją procesów globalizacji może być nieskuteczność prowadzonej przez państwo polityki i niebezpieczeństwo jej uzależnienia od zewnętrznych nacisków. W warunkach międzynarodowej recesji trendy ekonomiczne w po­staci zmiany kursów walut, cen papierów wartościowych, wskaźników aktywów giełdowych, spadku popytu i produkcji łatwo przenoszą się z kraju do kraju i żaden rząd nie jest w stanie zapewnić w takich warunkach swoim obywatelom ekonomicznego dobrobytu.

Następuje w związku z tym rozczarowanie i utrata zaufania do instytucji pań­stwowych i funkcjonowania mechanizmów demokratycznych, bowiem w wa­runkach globalnych współzależności władza dysponuje mniejszymi możliwo­ściami wywiązywania się ze swoich zobowiązań i sprostania oczekiwaniom społecznym. Ograniczenia w tym zakresie dotyczą zwłaszcza polityki gospo­darczej i społecznej. Państwo przestało być gwarantem zaspokojenia potrzeb zbiorowych, zapewnienia równości szans, wolności wyboru i godziwych warunków życia oraz stabilności społecznej. Jak pisze Z. Bauman: „Nie ma już większej nadziei, aby państwo zaczęło świadczyć dawne usługi w zakresie pewności - i - bezpieczeństwa. Zakres swobody państwa w doborze polityki kurczy się, ogra­niczony przez moce globalne wyposażone w ogromne narzędzia nacisku, takie jak eksterytorialność, błyskawiczność działania i zdolność do natychmiastowej ucieczki. Kara za naruszenie nowego globalnego porządku jest bezlitosna, nie­zwłoczna i wymierzona na miejscu (...). (Państwa opierające się siłom global­nym - E.P.) zostaną także niezwłocznie potępione i odsądzone od czci i wiary przez zgodny chór «światowej opinii publicznej», a następnie zrzuci się na nie bomby albo zagrozi ich zrzuceniem, jeśli wcześniej nie odzyskają rozsądku i nie powrócą karnie do szeregu".

W związku z oddziaływaniem sił globalnych zaobserwować można sprzecz­ność między doraźnymi a długofalowymi czynnikami służącymi przyciąganiu zagranicznego kapitału. W krótkim okresie czasu kapitał wybiera państwa, w których istnieją niskie podatki, płace, wydatki budżetowe, w tym świadczenia socjalne i niewielki sektor publiczny, ograniczone do minimum przepisy prawa pracy, liberalne przepisy ekologiczne oraz wysokie oprocentowanie kapitału. Jednak w dłuższej perspektywie nie służy to odrabianiu dystansu cywilizacyjnego i podniesieniu jakości życia wyrażającej się w likwidowaniu obszarów biedy, wysokim poziomie kształcenia, rozbudowie infrastruktury technicznej i społecz­nej, rozwoju naukowo-technicznym i dostępie do nowoczesnych technologii, większym bezpieczeństwie socjalnym (dostępności do opieki medycznej, eduka­cji, pracy, godziwych warunków bytowych, świadczeniach społecznych). Cele te wydają się niemożliwe do osiągnięcia bez ingerencji państwa i budżetowej redy­strybucji dochodów. Społeczne inwestycje (drogi, linie kolejowe, elektryfikacja, komputeryzacja, edukacja) stanowiły zawsze ramy dla prywatnego wzrostu. Od realizacji wymienionych celów uzależnione jest zdobycie właściwej pozycji w zglobalizowanym świecie, uzyskanie korzyści z uczestnictwa w procesach glo­balizacji i stabilizacja systemu demokratycznego. Według J. Wallersteina, osła­bienie państwa jest najważniejszym symptomem ostrego kryzysu kapitalizmu.


Wobec rosnącej potęgi kapitału i upowszechniania się głoszonych przez siły globalne rozwiązań i wartości, następuje coraz bardziej widoczna, choć często trudna do zidentyfikowania, konwersja siły ekonomicznej na polityczną i wertykalizacja struktury porządku międzynarodowego. Zachód promuje lub narzuca własne rozwiązania, wykorzystując przy tym liczne kanały i sposoby populary­zowania wartości, informacji, instytucji, norm, wzorców i postaw i potrafi w tym względzie wywierać skuteczny nacisk, umacniając tym samym własne wpływy i dominację. U. Beck stwierdza w związku z tym, cytując hasło z transparentu na demonstracji: „Ci, których wybraliśmy nie mają władzy. Tych, którzy mają władzę, nie wybieraliśmy" .

Kolejnym przykładem ograniczania suwerenności gospodarczej państw są regionalne ugrupowania gospodarcze na czele z UE. Tendencje związane z regionalną integracją ekonomiczną na świecie są m.in. związane z obawami i poczuciem bezradności państw wobec potęgi kapitału i dominacji USA oraz z chęcią zwiększenia konkurencyjności, pozycji międzynarodowej i siły przetargowej w zglobalizowanym świecie.

UE rozszerza swoje ponadnarodowe funkcje. Świadczy o tym sposób podejmowania decyzji i rosnące kompetencje organów wspólnotowych. W Unii istnieje wspólna polityka walutowa, handlowa, regionalna, rolna, transportowa, konku­rencji, finansowana głównie ze wspólnego budżetu. Po raz pierwszy w historii państwa decydujące się na przynależność do UE dobrowolnie zrezygnowały z tak wielu atrybutów suwerenności. Wstępnym warunkiem Wspólnoty rozpo­częcia negocjacji z krajem kandydującym jest wyrażenie przez niego zgody na przyjęcie całego dorobku prawnego UE oraz na dopuszczenie urzędników euro­pejskich do kontroli implementacji unijnego prawa. Między krajami członkow­skimi usunięto granice. Przepisy obowiązujące w UE są niekiedy o wiele bardziej ujednolicone niż w sfederalizowanych państwach, np. w Kanadzie, w przeci­wieństwie do UE poszczególne prowincje stosują przywileje w dostępie do pracy dla miejscowej ludności, w USA banki komercyjne nie mają pełnej swobody działalności we wszystkich stanach.

Uważa się jednak, że regionalizm dodaje sił państwom narodowym, które oddzielnie znaczyłyby niewiele wobec procesów globalizacji. Millward, angielski historyk napisał nawet poświęconą integracji europejskiej książkę zatytułowaną „Jak Europa uratowała państwo narodowe”. Regionalna integracja gospodarcza jest więc traktowana coraz częściej jako próba wzmocnienia pozycji państwa i adaptacji do nowej sytuacji w celu zwiększenia realnych możliwości działania. UE nie ogranicza więc suwerenności formalnej państw, lecz ogranicza wykony­wanie kompetencji państwowych. W dalszym bowiem ciągu mają one kompe­tencje do określania własnych kompetencji. Natomiast o zakresie kompetencji UE zadecydowały właśnie państwa przez dobrowolne uzgodnienie treści i pod­pisanie traktatów międzynarodowych. Z własnej woli, w imię przewidywal­nych korzyści, zgodziły się na relatywne zawężenie swobody działania. Szacuje się, że Polska, wstępując do UE, przekazała na jej rzecz około 60% swoich kompetencji prawodawczych, a w zakresie prawa gospodarczego aż 80%.

Pomimo ograniczenia swobody samodzielnego działania wewnątrz ugrupo­wania, członkostwo w UE sprzyja wzrostowi zdolności państwa do działań i oddziaływań międzynarodowych, dzięki wzrostowi prestiżu i poparciu innych państw członkowskich. Ponadto państwa, wstępując do ugrupowania integracyj­nego, mogą odzyskać część swojej suwerenności odebranej wcześniej przez siły rynkowe.

We współczesnym, zglobalizowanym świecie suwerenności nie można więc interpretować dogmatycznie. Nie może ona być przeszkodą w realizacji interesów państwa. O jej wzmocnieniu świadczyć może stopień partycypacji i zajmowana pozycja w systemie międzynarodowym, poziom rozwoju technologicznego, umiejętność kreatywnej adaptacji do zachodzących zmian i wyzwań, ilość i ja­kość kontaktów międzynarodowych.

Kolejnym wyzwaniem dla suwerenności państwowej jest działalność międzynarodowych organizacji politycznych i związane z nimi przepisy prawno-międzynarodowe, regulujące stosunki między państwami i stanowiące podstawę ładu globalnego. Szczególne znaczenie mają tutaj regulacje dotyczące między­narodowego pokoju i bezpieczeństwa oraz ochrony praw człowieka.

Spośród przepisów prawa międzynarodowego m.in. dotyczących wymienionych kwestii, społeczność światowa przyznała pierwszeństwo zasadom sformułowa­nym w Karcie Narodów Zjednoczonych. Wśród jej zapisów istotną rolę odgry­wają te mówiące o prawnej ochronie suwerenności państwowej (art. 2 ust. 1,2 i 7 Karty NZ). Zakaz interwencji w sprawy wewnętrzne ma w nich charakter kategoryczny. Wyjątki od zasady nieinterwencji to działania podjęte przez Radę Bezpieczeństwa w celu utrzymania lub przywrócenia międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa (art. 42) i prawa do samoobrony (art. 51).

Dla nieprzestrzegających tych zapisów w Karcie NZ przewidziano sankcje:

  • bez użycia sił zbrojnych - wstrzymanie współpracy gospodarczej i połączeń komunikacyjnych oraz zerwanie stosunków dyplomatycznych,
  • z użyciem sił zbrojnych ONZ, w których skład wchodzą żołnierze z państw - stałych członków Rady Bezpieczeństwa oraz innych państw.

W relacji prawa człowieka - suwerenność państwa w ONZ zdecydowany prymat miała ta ostatnia. W latach dziewięćdziesiątych sytuacja zaczęła się zmieniać na korzyść praw człowieka, które coraz częściej uznawano za uniwer­salne i w związku z tym zaczęto dostrzegać konieczność ustanowienia uniwer­salnego systemu ich ochrony.

Zbiór praw i podstawowych wolności człowieka opracowany przez ONZ nosi nazwę Międzynarodowego Statusu Praw Człowieka. Składają się nań: Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, Pakt Praw Człowieka (Pakty Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Pakty Praw Ekonomicznych, Społecznych i Kulturalnych), a także postanowienia dotyczące środków wprowadzenia Paktów w życie. W 1976 r. ONZ powołała Komitet Praw Człowieka, a w 1993 r. - Urząd Wysokie­go Komisarza ds. Praw Człowieka. Niektóre spośród zobowiązań dotyczących praw człowieka, np. zakaz ludobójstwa czy niewolnictwa uznano za obowiązu­jące wszystkie państwa, bez względu na to czy podpisały one stosowne umowy.

Sposobem nakłaniania państw i ludzi do przestrzegania przepisów prawa międzynarodowego jest system sądownictwa międzynarodowego, który jednak, z wyjątkiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ułomnie pełni swe funk­cje i jest marginalizowany przez środowisko międzynarodowe.

Międzynarodowe sądownictwo reprezentuje, oprócz powołanych doraźnie sądów arbitrażowych, Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości - organ ONZ, który rozstrzyga spory prawne między państwami. Jego działalność ma charak­ter jurysdykcji fakultatywnej - obydwie strony muszą wyrazić zgodę na podjęcie sprawy przez MTS. Nie jest on wyposażony w kompetencje przymusu, ale zwy­czajowo jego orzeczenia są wiążące dla stron. Trybunał nie odgrywa zbyt dużej roli, ponieważ państwa niechętnie poddają swoje postępowanie międzynarodo­wemu osądowi. Zdecydowanie wolą środki oparte na tzw. pomocy własnej (retor­sje, represalia). Spory i problemy lokalne próbuje się załatwić najczęściej w ramach powstałych organizacji regionalnych: Organizacja Państw Ameryki Łacińskiej, Konferencja Arabska, Organizacja Jedności Afrykańskiej (od 2002 r. Unia Afrykańska), Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Kon­ferencja na Szczycie Państw Niezaangażowanych". W poszczególnych regio­nach funkcjonują m.in.: Europejski Trybunał Sprawiedliwości, Andyjski Trybunał Sprawiedliwości, Środkowoamerykański Trybunał Sprawiedliwości, Stały Try­bunał Rewizyjny Mercour, Trybunał Sprawiedliwości COMESA (Zachodnia Afryka).

W celu obrony praw człowieka jako praw uniwersalnych i ponadnarodowych Rada Bezpieczeństwa ONZ powoływać zaczęła międzynarodowe trybunały (ds. byłej Jugosławii i ds. Rwandy), którym powierzono ściganie i sądzenie osób odpo­wiedzialnych za zbrodnie wojenne. Były to pierwsze tego typu międzynarodowe instytucje sądownicze od czasów Norymbergi i Tokio w latach 1945-1946.

O próbie globalizacji i instytucjonalizacji wymiaru sprawiedliwości świadczy podpisanie w lipcu 1998 r. w rzymskiej siedzibie ONZ konwencji o utworzeniu Stałego Międzynarodowego Sądu Karnego (SMSK). Ma on być komplementar­ny wobec sądów krajowych i ścigać przestępców oskarżonych o ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości oraz zbrodnie wojenne. Decyzja o jego powołaniu wzbudziła wiele protestów, m.in. ze strony USA i Chin. Okazało się, że jest on, podobnie jak w przypadku wcześniej wymienionych trybunałów, atrapą spra­wiedliwości. Sądy te nie mają własnych sił policyjnych, a zachodnie państwa nie są zainteresowane łapaniem ludobójców, bowiem obawiają się postawienia przed sądem międzynarodowym własnych obywateli oraz nie chcą ujawnienia faktów ich współpracy ze zbrodniczymi rządami i przymykania oczu na ich przestępstwa. W związku z tym odmawiają zatrzymania zbrodniarzy i udostęp­nienia informacji na ich temat. Jak stwierdza Florence Hartman - przewodnicząca Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii - „Rządy wolą zdradzić ofiary niż swoje zobowiązania wobec katów".


Równolegle do internacjonalizacji praw człowieka w ramach ONZ, rozpoczęto budowę regionalnych systemów ich ochrony. Przykładem regionalnego systemu ochrony praw człowieka są działania Europejskiej Komisji Praw Człowieka i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w ramach Rady Europy. Każde z państw ubiegających się o członkostwo w Radzie Europy musi dostosować krajowe prawodawstwo do przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i podpisując ją zobowiązuje się do przestrzegania norm w niej zawartych. Raty­fikacja statutu Rady Europy oraz wspomnianej Konwencji uprawnia Radę do kontroli przestrzegania tych norm. Europejska Konwencja Praw Człowieka stworzyła międzynarodowy mechanizm kontrolny, niespotykany dotychczas w historii. Obywatele państw, które ratyfikowały Konwencję, mają prawo wno­szenia skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Państwa członkowskie akceptują orzecznictwo Trybunału oraz nakładane przez nie sankcje prawne. Istnieje również Afrykańska Karta Praw Człowieka i Ludów z 1981 r. oraz Kair- ska Deklaracja dotycząca Praw Człowieka w islamie z 1999 r., w których jed­nak, odmiennie od zachodniej interpretacji, położony jest nacisk na prymat inte­resu zbiorowego (wspólnoty religijnej, państwa, rodziny) nad prawami jednostki.

System Narodów Zjednoczonych nie dopracował się jeszcze skutecznego systemu kontroli przestrzegania przepisów prawa międzynarodowego oraz me­chanizmów nakłaniających państwa do ich respektowania. Tak więc dylemat: w jaki sposób zmusić rządy do przestrzegania zobowiązań i praw, tak aby nie wkroczyć w obszar zastrzeżony dla suwerennego państwa, a jednocześnie, aby podjęte działania były skuteczne, jak na razie, nie został rozstrzygnięty. Problem ten jest związany z tzw. prawem do interwencji zewnętrznej. Na świecie dysku­towana jest kwestia zasadności tego prawa w określonych sytuacjach. Szczególnie brane są tutaj pod uwagę względy humanitarne (łamanie praw jednostek i grup społecznych) oraz względy bezpieczeństwa międzynarodowego jako uzasadnie­nie zewnętrznej interwencji. Nie rozstrzygnięto również dylematu dozwolonych sposobów ingerencji w określonych sytuacjach, np. kiedy można i czy w ogóle można wykorzystać tzw. hard power wobec państw naruszających drastycznie normy prawa międzynarodowego. Ponadto pojawił się też problem legitymizacji podjętych działań - kto powinien podejmować decyzję o interwencji, ją firmo­wać i ponosić odpowiedzialność za jej skutki.

W latach dziewięćdziesiątych Rada Bezpieczeństwa (RB) uznała możliwość podjęcia interwencji, również zbrojnej, przeciwko państwu, które dopuszcza się masowych naruszeń praw człowieka; przełomowe znaczenie miała tutaj Rezolucja 688 RB ONZ z 1991 r. w sprawie Iraku, a następnie zgoda RB na interwencję w Somalii. Zaczęto używać, w związku z tym, pojęcia interwencji humanitarnej w celu przeciwdziałania masowym naruszeniom praw człowieka, które zgodnie z interpretacją RB mogą stanowić „zagrożenie międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa". Trzeba przy tym podkreślić, iż nie istnieje żadna norma traktatową która wprost zezwalałaby na użycie siły przeciw innemu państwu z powodów humanitarnych. Takie prawo politycy i prawnicy starają się wywieść pośrednio z innych źródeł albo szeroko interpretując łamanie praw człowieka jako zagro­żenia międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.

W związku z zachodzącymi procesami, niektórzy znawcy problemu uważają iż należy przeinterpretować zawartą w Karcie NZ zasadę bezwzględnej suwe­renności państw oraz zasadę niemieszania się w sprawy wewnętrzne, uzupełniając ją ważną zasadą kooperatywnej interwencji, zwłaszcza w celach humanitarnych. Trzeba przy tym ściśle określić uwarunkowania i sposoby interwencji, aby unik­nąć nadużyć w tym zakresie.

Inni natomiast odrzucają możliwość zewnętrznej interwencji zbrojnej w celach humanitarnych. Głównym argumentem krytyków tej idei było niebezpieczeń­stwo dowolności jej stosowania i tym samym nadużywania jej. Uważają że stanowić ona może zarówno pretekst, jak również swego rodzaju „furtkę" umoż­liwiającą mieszanie się w wewnętrzne sprawy państwa w celu poszerzenia swo­jej strefy wpływu lub uzyskania innych korzyści. Ta obawa wydaje się coraz bardziej uzasadniona w obliczu unilateralnej polityki USA, które nadużywając prawa do humanitarnej lub wyprzedzającej interwencji i relatywizując je, lekce­ważą stanowisko RB oraz opinie innych państw i próbują zaprowadzić w ten sposób nową formę PAX Americana. Kartą NZ wprowadzono generalny zakaz uciekania się do działań wojennych i wtrącania się w wewnętrzne sprawy suwe­rennych państw. Stanowisko to zostało sformułowane również w rezolucji 2625 z 1970 r. ZO NZ o podstawowych zasadach prawa międzynarodowego. Jego potwierdzenie można też znaleźć w wyroku Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości z 1986 r. dotyczącym sporu między Nikaraguą a USA czy stanowisku Rady Bezpieczeństwa z listopada 1999 r., która opowiedziała się przeciwko koncepcji interwencji humanitarnej.

Na uwagę zasługuje też wyrażona w 1986 r. opinia brytyjskiego ministra spraw zagranicznych, iż we współczesnej nauce prawa międzynarodowego zde­cydowanie dominuje pogląd odrzucający prawo do humanitarnej interwencji. Konkluzja wywodów brzmiała, że nie należy dopuszczać jej jako wyjątku od zasady nieinterwencji, ponieważ nad jej wątpliwymi korzyściami zdecydowanie dominowałyby negatywne następstwa w sferze szacunku dla prawa międzynaro­dowego. Jednoznaczne stanowisko uczonych o absolutnym zakazie w prawie międzynarodowym militarnej interwencji zostało złagodzone w wypowiedzi autorytetu prawa międzynarodowego - prof. B. Simma, który w 1999 r. wyraził pogląd, że interwencja zbrojna w celach humanitarnych jest dopuszczalna, jeżeli zaakceptowana zostanie przez Radę Bezpieczeństwa.

Sensowność dokonywanych interwencji zbrojnych podważają ostatnie wyda­rzenia w Kosowie, Afganistanie czy Iraku, gdzie podjęte działania zbrojne nie rozwiązały narosłych tam problemów, a wręcz je spotęgowały (liczba ofiar śmier­telnych, eskalacja nienawiści, pogorszenie się sytuacji bytowej mieszkańców, łamanie praw człowieka zarówno przez stronę wcześniej uciskającą jak i ucis­kaną kryzys ekonomiczny), przyczyniając się jednocześnie do kompletnego zniszczenia gospodarki państwa. Trudno za pomocą wojny, opowiadając się po jednej ze stron, zaprowadzać pokój i zmuszać ludzi do wzajemnej tolerancji i zgodnego współistnienia. Zbrojna interwencja w obronie prześladowanej mniejszości konsoliduje większość we wrogości wobec pokrzywdzonych i jed­nocześnie ośmiela tę mniejszość do działań odwetowych. Prowadzi najczęściej do konieczności utworzenia w końcu czegoś na wzór protektoratu. Postępowanie takie może stanowić też pretekst do bezprawnych interwencji podejmowanych przez inne państwa. Stanowi ona naruszenie nie tylko suwerenności materialnej, ale i formalnej.

W wielu przypadkach niepowodzeniem kończą się misje pokojowe (np. w Bośni, Somalii, Kambodży), ponieważ stacjonujące tam wojska nie są w stanie zrozumieć specyfiki stosunków społeczno-politycznych i istoty problemów dotyczących ludności zamieszkującej dany obszar, a sama obecność wojsk w niewielkim stopniu może przyczynić się do rozwiązania spornych kwestii. Nie przynoszą oczekiwanych rozstrzygnięć sankcje ekonomiczne, które najczęściej są powo­dem wielu cierpień i nędzy miejscowej ludności. Jej skutków nie odczuwają potępiani przez społeczność światową przywódcy państw, a niekiedy rodzą one poczucie solidarności ze znienawidzonym wcześniej aparatem władzy. Sankcje stają się alibi dla nieumiejętnej polityki gospodarczej i panującej nędzy. Przy­kładem może być tutaj Irak, gdzie sankcje ekonomiczne przyczyniły się do cof­nięcia w rozwoju cywilizacyjnym państwa o kilkadziesiąt lat.

Większość działań interwencyjnych podejmowanych za pomocą środków mi­litarnych, ekonomicznych lub politycznych godzi najczęściej w tych, w obronie których społeczność światowa występuje, nie czyniąc większych szkód winnym łamania prawa. Naruszanie przepisów prawa międzynarodowego, a zwłaszcza praw człowieka, występuje zbyt często na świecie, aby państwa zachodnie były w stanie podejmować skuteczną interwencję zbrojną a później partycypować w kosztach likwidacji szkód materialnych z niej wynikających. Ponadto brak odpowiednich uregulowań prawnych w tym zakresie (np. uczestnicy interwencji w Kosowie pogwałcili art. 42 i 53 Karty NZ) powoduje, że świat dość selektyw­nie traktuje prawo do interwencji i niekiedy interesy gospodarcze i polityczne stawia wyżej niż prawa człowieka. Inicjatorem większości interwencji są Stany Zjednoczone, które coraz częściej zastępują politykę siłą militarną. Wykazują one rosnącą skłonność do dystansowania się od norm instytucji międzynarodo­wych. Przyjęte w USA prawo do ataków prewencyjnych daje im (wbrew regu­lacjom prawnomiędzynarodowym) możliwość dokonywania zbrojnych inter­wencji według swojego uznania i zgodnie z własnymi interesami.

Siły międzynarodowe nie są w stanie przeciwstawić się działaniom i dąże­niom USA do utrzymania hegemonii światowej. Sytuacja taka obciążona jest dużym ryzykiem dla stabilności światowej oraz dla idei suwerenności państwo­wej. Narasta też problem legitymizacji nowego porządku międzynarodowego, który budzi sprzeciw nawet niedawnych sojuszników USA oraz odpowiedzial­ności za podejmowane działania, której USA najczęściej nie chce ponosić jed­noosobowo.

Najsilniejsze państwa usiłują chronić własną suwerenność, nie respektując często tego prawa wobec innych. W istniejących warunkach współzależności, zwłaszcza dominacji i podporządkowania, państwa, które nie są globalnymi lub regionalnymi mocarstwami, muszą wypracować własną koncepcję funkcjono­wania w złożonych realiach współczesności. Muszą pogodzić się z fragmentacją władzy, starając się jak najlepiej wykorzystać tę sytuację dla dobra gospodarki i społeczeństwa. Współczesne rozumienie suwerenności ma charakter względny i przestało mieć tylko państwowy wymiar. Można ją na przykład, definiować jako posiadanie maksymalnego wpływu na dobrobyt społeczeństwa, bez względu na to, w jaki sposób państwo chce swój cel osiągnąć. Suwerenność, to nieko­niecznie całkowita samodzielność państwa, ale raczej swoboda wyboru modelu i form współpracy. Współczesna koncepcja suwerenności skupia się w więk­szym stopniu na celach, jakie chce państwo osiągnąć oraz na jego skuteczności, a nie na środkach, które służą realizacji tych celów. Próbuje się w niej też połączyć suwerenność z problemem odpowiedzialności państwa za ochronę własnych obywateli i ich interesów. Obecnie coraz trudniej jest analizować sytuację we­wnętrzną kraju bez uwzględnienia globalnego kontekstu. Jak trafnie stwierdza I. Popiuk-Rysińską w warunkach współczesnych suwerenność to poszukiwanie równowagi między tym co wewnątrz kraju a zewnętrznym oddziaływaniem.

Świat stanowi system wzajemnie powiązanych elementów znajdujących się w formalnych i nieformalnych relacjach oddziaływania, zależności, podległości, dominacji i rywalizacji. Różny jest charakter i ciężar gatunkowy tych zaprezen­towanych oddziaływań ograniczających lub zmieniających suwerenność państwa: od niebudzących kontrowersji prawnomiędzynarodowych regulacji kształtujących polityczny ład i stabilność międzynarodową poprzez działalność międzynaro­dowych organizacji gospodarczych aż do nieformalnych manipulacji, nacisków i wymuszeń dokonywanych przez albo w imieniu potężnego kapitału ponadna­rodowego. Najtrudniejszym wyzwaniem dla państwa są nieformalne i ukryte oddziaływania coraz potężniejszych sił ekonomicznych w celu podporządkowania sobie państw i ograniczenia ich suwerenności. Pod płaszczykiem obiektywnych procesów globalizacji i zatroskania o los biedniejszych krajów, manipulują one korzystną dla globalnych elit polityką ubezwłasnowolniając rządy i społeczeń­stwa.

Źródło: Ewa Polak, Globalizacja a zróżnicowanie społeczno-ekonomiczne, Warszawa 2009.