Trzecia fala demokratyzacji a globalizacja

Huntington definiuje falę demokratyzacji jako "grupę przejść od systemu niedemokratycznego do demokratycznego, która występuje w pewnym specyficznym okresie i która w tym samym okresie znacząco przewyższa liczbę przejść w odwrotnym kierunku". Zgodnie z tą definicją wyróżnia on trzy fale demokratyzacji oraz dwie fale odwrotu od demokratyzacji. Pierwsza fala demokratyzacji - długa, choć dość płytka - datowana jest przez niego na lata 1828-1926. Została wzbudzona przede wszystkim skutkami rewolucji francuskiej i amerykańskiej, ale efekt instytucjonalny tych wydarzeń pojawił się i ustabilizował dopiero w XIX wieku. Warto tutaj dodać, iż jedną z owych przyczyn pierwszej fali demokratyzacji mogłaby być także polska Konstytucja 3 maja, o której z takim entuzjazmem wyrażał się Edmund Burke, gdyby nie fakt, że rozbiory Polski i tym samym zniknięcie naszego kraju z mapy Europy powstrzymały jej wpływ na ewolucję europejskiej myśli politycznej. Niemniej jednak wpływ ten odegrał swoją rolę, co prawda znacznie później, bo dopiero wtedy, kiedy Polska odzyskała niepodległość w 1918 roku. Konstytucja 3 maja stała się tą wartością historyczną, na której można było odbudować demokratyczną tradycję II Rzeczypospolitej.

Odwrót od pierwszej fali demokratyzacji trwał od lat dwudziestych do końca II wojny światowej, przede wszystkim na skutek przejęcia przez faszystów władzy w wielu krajach Europy i ich podboju Europy i świata . Komunizm, który już wówczas zwyciężył w Rosji, w mniejszym stopniu przyczynił się do wygasania tej fali, zaczynał on bowiem swoją ekspansję w krajach autorytarnych, a nie demokratycznych. Druga, trwająca tym razem znacznie krócej, fala demokratyzacji rozpoczęła się wraz z wygraniem przez aliantów II wojny światowej. Wprawdzie kraje, które na mocy uzgodnień w Jałcie znalazły się w sowieckiej strefie wpływów, utraciły możliwość wyboru demokratycznego ładu społecznego, ale okupacja Niemiec Zachodnich i Japonii przez zachodnich aliantów niejako wymusiła wejście tych krajów na ścieżkę demokratyzacji. Jednakże już na początku lat sześćdziesiątych dały się zauważyć symptomy wygasania tej fali. Przyczyniły się do tego przede wszystkim autorytarne przewroty w Ameryce Łacińskiej oraz ekspansja światowego komunizmu w tzw. Trzecim Świecie.

Jak wykazują jednak bardziej dokładne badania Doorenspleet, nie było tak wyraźnego, jak to sugeruje Huntington, cofnięcia drugiej fali demokratyzacji, lecz raczej pewna stagnacja, która trwała aż do połowy lat siedemdziesiątych. Rozbieżności pomiędzy obliczeniami Huntingtona i Doorenspleet biorą się stąd, że Huntington, datując wzbieranie i opadanie dwóch pierwszych fal demokratyzacji, opierał się na wskaźniku zmieniającego się odsetka państw demokratycznych w ogólnej liczbie państw świata. Tymczasem w liczbach absolutnych liczba państw demokratycznych wykazywała jedynie nieznaczne fluktuacje nawet wtedy, gdy według szacunków Huntingtona mieliśmy do czynienia z wygasaniem drugiej fali demokratyzacji. Udział państw demokratycznych w ogólnej liczbie państw świata okazał się wskaźnikiem w pewnym sensie mylącym, gdyż okres dekolonizacji oznaczał bardzo wyraźny wzrost liczby suwerennych państw, a więc podstawa wyliczeń była zmienna.

Początek obecnej, trzeciej już fali demokratyzacji datuje Huntington na rok 1974, kiedy to przewrót wojskowy w Portugalii, nazywany rewolucją goździków, zakończył istnienie dyktatury Salazara. Od tego momentu liczba krajów, wchodzących na ścieżkę demokratyzacji, ciągle rosła. Dopiero jednak po upadku światowego systemu komunistycznego trzecia fala nabrała szczególnego impetu, choć ponownie w ocenach Huntingtona wzrost liczby suwerennych państw po rozpadzie ZSRR (podstawa obliczeń) nieco zaniżył wzrost odsetka państw demokratycznych. Tymczasem obliczenia Doorenspleet wykazują, iż trzecia fala demokratyzacji miała wyraźne dwie fazy. W pierwszej, bardziej umiarkowanej (lata 1976 - 1990) 24 kraje przeszły od systemu autorytarnego do demokratycznego, a 12 przebyło drogę w odwrotnym kierunku (co daje przyrost netto 12 krajów demokratycznych). W drugiej fazie (lata 1990-1994), którą Doorenspleet nazywa "falą eksplodującą", aż 34 kraje przeszły od autorytaryzmu do demokracji, a tylko 4 w odwrotnym kierunku, co daje przyrost netto 30 krajów demokratycznych. Trzecia fala może nadal rosnąć, a z pewnością brak jest dzisiaj widocznych tendencji do jej rychłego odwrócenia się. Niemniej jednak teza Fukuyamy o końcu historii spowodowanym ostatecznym zwycięstwem liberalnej demokracji jest nietrafna (co dziś przyznaje także jej autor), ostateczne bowiem zwycięstwo liberalnej demokracji na świecie jest nie tylko że za wcześnie proklamowane, ale w ogóle mało prawdopodobne (postaram się ten wątek rozwinąć w dalszych partiach książki).

Jak wykazują ustalenia Jaggersa i Gurra, cały region Afryki oraz świat islamu w nieznacznym tylko stopniu biorą udział w trzeciej fali demokratyzacji. Na Bliskim Wschodzie (łącznie z Afryką Północną), a także na południe od Sahary reżimy autorytarne zdecydowanie przeważają nad demokratycznymi. Na kontynencie afrykańskim w istocie jedynie Republika Południowej Afryki przeszła pomyślnie drogę od apartheidu do demokracji.

Istnieją opinie, że na tak zróżnicowanym etnicznie kontynencie, gdzie proces tworzenia się państw narodowych jest raczej w swojej wczesnej niż zaawansowanej fazie, zewnętrzne naciski na demokratyzację doprowadzić mogą do nieoczekiwanych rezultatów. Uważa się m.in., że bezpośrednią przyczyną masowych morderstw w Burundi w 1993 roku oraz ludobójstwa w Rwandzie w 1994 roku były międzynarodowe wysiłki zmierzające do zdemokratyzowania tych krajów poprzez instytucjonalizację podziału władzy między plemionami Hutu i Tutsi11. Kiedy okazało się, że procedury demokratyczne zagrażają pozycji Hutu w Rwandzie oraz Tutsi w Burundi, doszło do masowego i krwawego wzajemnego odwetu na członkach obu plemion. W innych krajach afrykańskich sprawy nie przybierają tak dramatycznego obrotu, niemniej jednak trzecia fala demokratyzacji trafia tam na nie sprzyjającą glebę kulturową. Świat islamu okazał się w znacznej mierze odporny na trzecią falę demokratyzacji - mimo sporadycznych prób przeniesienia pewnych instytucji demokratycznych w życie polityczne niektórych krajów tej sfery kulturowej - i właściwie nic nie wskazuje, by w najbliższym czasie i ten obszar geokulturowy ogarnęła trzecia fala demokratyzacji.

Z tego krótkiego przeglądu wynika wniosek, iż trzecia fala demokratyzacji miała charakter selektywny i chociaż można przyjąć, że jej zasięg był globalny, to jednak nie dotarła ona do wszystkich geokulturowych regionów świata.

Jak łatwo zauważyć, istnieje pewna zbieżność czasowa pojawiania się i gaśnięcia fal globalizacji i demokratyzacji. Wprawdzie pierwszej fali globalizacji, związanej z wielkimi odkryciami geograficznymi, nie towarzyszyły żadne istotne zmiany systemów politycznych, mieliśmy raczej wówczas do czynienia z eksportem feudalnych stosunków społecznych na rejony świata odkrywane przez Europejczyków. Jednak już druga fala globalizacji nałożyła się w przybliżeniu na pierwszą falę demokratyzacji i wygasła mniej więcej w tym czasie, kiedy druga fala demokratyzacji weszła w fazę stagnacji. Wiązać to należy przede wszystkim z rozpadem niemal wszystkich imperiów (prócz ZSRR) i końcem okresu kolonialnego, który zaowocował niespotykanym wzrostem liczby suwerennych krajów, choć tylko niektóre z nich weszły na ścieżkę demokratycznego rozwoju.

Trzecia fala demokratyzacji jest z kolei zbieżna w czasie z trzecią, najpotężniejszą falą globalizacji. Rodzi się więc w pełni uzasadnione pytanie, czy między tymi dwoma zjawiskami nie zachodzi związek przyczynowo-skutkowy. Odpowiedź na tak sformułowane pytanie nie może być jednoznaczna, oba zjawiska bowiem, przede wszystkim zaś globalizacja, są tak wielowymiarowe i złożone, że poszukiwanie jednej, głównej praprzyczyny w obrębie jednego lub drugiego procesu jest zapewne jałowe i nie przyniesie interesujących poznawczo rezultatów, a jedynie nadmiernie uproszczony obraz obu fenomenów.

Zajmijmy się najpierw identyfikacją czynników, które pospołu wzmacniają zarówno globalizację w jej obecnym wydaniu, jak i trzecią falę demokratyzacji. Zwróćmy uwagę, że wszystkie kraje, które tworzą centrum globalizacji, są bez wyjątku demokratyczne. Zatem trzecia fala globalizacji wyrosła na gruncie poliarchii, czyli realnie funkcjonujących systemów demokratycznych, które odniosły sukces ekonomiczny, technologiczny, naukowy, najogólniej zaś mówiąc - cywilizacyjny, dla którego granice państwa narodowego były już za ciasne. I to z dwóch powodów.

Po pierwsze dlatego, że granice te tworzyły barierę ekspansji ekonomicznej sił wytwórczych w tych państwach, a po drugie dlatego, że osiągnięty sukces stał się ważnym punktem odniesienia, a w istotnej części także czynnikiem wzorotwórczym dla innych, mniej zaawansowanych krajów. Krótko mówiąc, sukces ten znalazł swoich naśladowców w różnych, często geograficznie odległych punktach globu.

Jeśli przyjmiemy tezę o wzorotwórczej funkcji krajów rdzenia globalizacji, to jej konsekwencją będzie także stwierdzenie, że elementem owego standardowego wzoru trzeciej fali globalizacji stały się nie tylko zasady wolnego rynku, lecz również zasady demokracji, wcielone w życie w poliarchiach rdzenia globalizacji. Alternatywne formy organizacji życia politycznego (na przykład: komunistyczne systemy monopartyjne z gospodarką centralnie planowaną, czy militarno-biurokratyczne reżimy autorytarne) okazały się w sposób oczywisty mniej efektywne gospodarczo, a w konsekwencji - mimo ideologicznych obietnic - przyczyniły się do zapóźnienia cywilizacyjnego podległych im obszarów.


Newsletter



Wiadomość HTML?