Dziedziny wiedzy

Najnowsze komentarze

Newsletter

Aleksander Wielki - panowanie, podboje PDF Print Email
Historia
DATE_FORMAT_LC2

Panowanie Filipa II (360-336 r. p.n.e.)

Wzrost znaczenia Macedonii

Królestwo Macedonii było jednym z państw położonych na północnych krańcach greckiego świata. Jego kolebką były ziemie położone między północnymi stokami Olimpu a rzeką Aksios, zwane przez Tukidydesa Dolną Macedonią. W okresie wojen perskich przyłączono do nich tereny leżące dalej na wschód, aż po rzekę Strymon. Natomiast obszary wyżynne, położone na północnym zachodzie i nazywane Górną Macedonią zamieszkane były przez ludy podporządkowane królom macedońskim, ale rządzone przez lokalne dynastie (np. Linkestów i Elimiotów).

O dziejach Macedonii przed panowaniem Filipa II wiadomo niewiele. Informacje, którymi dysponujemy, pochodzą przeważnie z drobnych wzmianek w dziełach greckich historyków, przede wszystkim Herodota i Tukidydesa. Zgodnie z prezentowaną przez nich tradycją Macedończycy pochodzili od Hellena, wspólnego przodka wszystkich Greków. Władcy macedońscy natomiast uważali się za potomków Heraklesa i wywodzili swój ród od Temenidów przybyłych z Argos (Temenos był synem Heraklesa). Król Macedonii, podobnie jak królowie w świecie Homera, był pierwszym wśród równych i zakres jego władzy zależał w dużym stopniu od jego osobistego autorytetu. Społeczeństwo macedońskie składało się z ludzi wolnych, którzy uprawiali ziemię bądź zajmowali się pasterstwem i służyli w armii. Żołnierze wchodzili w skład kierowanego przez starszyznę wojskową zgromadzenia, do którego uprawnień, wobec braku jasnych reguł sukcesji tronu, należało potwierdzanie przez aklamację wyboru króla lub wyznaczanie regenta. Po wyborze władca rządził sam i zgromadzenie w niczym nie ograniczało jego prerogatyw, tak jak innych obowiązywało go jednak prawo zwyczajowe. Najbliżsi współpracownicy króla tworzyli rodzaj rady przybocznej.

Pierwszym, który rozpoczął dzieło reorganizacji Macedonii, był Archelaos (413-399 r.). Fortyfikując wiele miejsc i wytyczając szlaki komunikacyjne przyczynił się do umocnienia obronności państwa. Ze stolicy kraju, Pełli, uczynił ważny ośrodek kultury. Na jego dworze ostatnie chwile życia spędził Eurypides. Po śmierci Archelaosa (został zamordowany w czasie wyprawy do Tesalii) Macedonią przez czterdzieści lat wstrząsały konflikty dynastyczne, a kolejni władcy musieli odpierać ataki Ilirów, którzy przejściowo opanowali tereny Górnej Macedonii. W 360 r. p.n.e. w starciu z Ilirami zginął Perdikkas III, a władza znalazła się w rękach jego brata, Filipa. Nie ma pewności, czy początkowo był on tylko regentem, czy też zgromadzenie od razu zatwierdziło go jako nowego króla, chociaż za tym drugim rozwiązaniem przemawia fakt, że krótko po 360 r. słyszymy o nim jako o królu.

Filip rozpoczynał swoje panowanie w niezykle trudnej sytuacji, ale okazał się nie tylko znakomitym wodzem, ale również zdolnym organizatorem i administratorem, które to cechy pozwoliły mu uporać się ze wszystkimi zagrożeniami. Stworzył sprawną administrację, budował drogi i miasta, zmodernizował rolnictwo korzystając z ogromnych bogactw, które posiadała Macedonia (złoża miedzi, złota i srebra, drewno na statki, żyzne ziemie). Ukrócił też samowolę plemiennych władców z górzystych rejonów kraju. Główną troską Filipa była jednak armia, którą w krótkim czasie uczynił pierwszą potęgą greckiego świata. Pierwszym jej sprawdzianem była zwycięska bitwa z Ilirami (358 r.).

Trzonem armii macedońskiej była jazda, tzw. towarzysze (hetairoi) króla, w której służyli arystokraci. W pierwszych latach swego panowania Filip, zainspirowany organizacją armii tebańskiej, zreformował macedońską piechotę (pedzetairoi). Utworzył też na wzór "świętego hufca" elitarny oddział piechoty, który stać miał zawsze przy królu. Filip wyposażył swoje oddziały jednak w lżejszy ekwipunek poprawiając tym samym ich mobilność. Charakterystyczną bronią macedońskiej falangi była długa włócznia (sarisa). Włócznie te miały zmienną długość, najkrótsze mieli żołnierze z pierwszych szeregów, co powodowało, że atakujące wojska nieprzyjaciela napotykały kilka rzędów nastawionych ostrzy. Falanga macedońska, w odróżnieniu od greckiej, charakteryzowała się też luźniejszym i głębszym szykiem.

W 357 r. p.n.e., w czasie kiedy wybuchła rewolta ateńskich sprzymierzeńców na Morzu Egejskim, Filip zajął Amfipolis, co było jednoznacznym sygnałem, że ma zamiar włączyć się w wydarzenia w Grecji. Pretekstem do interwencji w Grecji środkowej stała się tzw. III wojna święta, która wybuchła w 356 r. p.n.e. Jej przyczyną był konflikt między Fokejczykami a radą Amfiktionii Delfickiej o kontrolę nad sanktuarium Apollina. W samej radzie istniały głębokie podziały wynikające ze ścierania się różnych interesów. Tebańczycy, którzy należeli do wrogiego Fokejczykom obozu, doprowadzili w 357 r. do nałożenia na nich wysokiej grzywny za uprawianie ziemi podległej bogu. Ponieważ kara nie została zapłacona, w roku następnym ją podwojono. W odpowiedzi Fokejczycy zajęli sanktuarium, a pieniądze ze skarbu świątynnego przeznaczyli na zaciąg najemników. Amfiktionom nie pozostało nic innego, jak ogłosić przeciwko nim wojnę. Fokejczyków poparły Ateny i Sparta, a Tebańczyków - Filip, który stroną w konflikcie stał się od chwili, kiedy wmieszał się w wydarzenia w Tesalii (należała do amfiktionii) i został wybrany hegemonem Związku Tesalskiego.

Walka Filipa o opanowanie Grecji

Interwencja Filipa w wydarzenia w Grecji środkowej spowodowała zaniepokojenie w Atenach, które zdecydowały się wesprzeć Fokejczyków. Początkowo Filip nie podjął wyzwania i przez kilka następnych lat nie prowadzono w Grecji środkowej większych operacji militarnych. Wojna o kontrolę nad Delfami powoli schodziła jednak na dalszy plan, ustępując miejsca narastającemu nieuchronnie konfliktowi Filipa z Atenami.

Ateny, uwikłane w wojnę ze swoimi sprzymierzeńcami, prowadziły w Grecji środkowej politykę dosyć defensywną. Wykorzystując ich bierność Filip podporządkował sobie Tesalię i Trację oraz zburzył Olint na półwyspie Chalkidyckim. Zaniepokojone Ateny, nie mając jeszcze sił i środków do prowadzenia wojny, w 346 r. p.n.e. zdecydowały sie podpisać z Filipem pokój zwany pokojem Filokratesa. Obie strony zachowały wprawdzie swój dotychczasowy stan posiadania, ale faktycznym beneficjentem pokoju był Filip, ponieważ warunki traktatu nie objęły Fokejczyków, ci zaś pozbawieni ateńskiego wsparcia zostali wykluczeni z Amfiktionii, a ich miejsce w radzie zajął Filip jako hegemon Związku Tesalskiego.

W latach 346-340 p.n.e. czołową postacią na ateńskiej scenie politycznej był sławny mówca Demostenes, zwolennik zdecydowanego przeciwstawienia się ekspansji Macedonii. Już w 351 r. w I Filipice starał się zwrócić uwagę swoich rodaków na macedońskie zagrożenie. Później w Mowach olintyjskich nakłaniał ich do udzielenia pomocy Olintowi. Ale członkowie stronnictwa promacedońskiego, kierowanego przez Ajschinesa, skutecznie blokowali wszelkie inicjatywy zmierzające do bardziej zdecydowanego przeciwstawienia się Filipowi. Po pokoju Filokratesa wpływy Ajschinesa i jego zwolenników wyraźnie jednak osłabły, a Demostenes stał się teraz faktycznym przywódcą, pomimo że nie pełnił żadnej oficjalnej funkcji. Z jego inicjatywy rozpoczęto reorganizację floty, zbudowano nowy arsenał w Pireusie i utworzono specjalny skarb wojenny, z którego miały być finansowane przygotowania do wojny.

Atmosferę tamtych lat oddają II i III Filipika, w których Demostenes uświadamiał Ateńczykom, że Filip tak naprawdę nie chce pokoju, a jego celem jest całkowite zniszczenie Aten. Mówca starał się skupić wokół Aten inne greckie poleis, a z wojny z Filipem chciał uczynić sprawę wszystkich Hellenów. Zarzucał swoim rodakom bezczynność i uległość wobec człowieka, który nie ma prawa do miana Hellena: "to nie Grek, ani człowiek mający coś wspólnego z Grekami, ani nawet barbarzyńca z kraju, którego nazwę godzi się wymienić, lecz chłystek z Macedonii, gdzie jak dotąd nigdy nie można było nabyć porządnego niewolnika" (tłum. R. Turasiewicz).

Słowa Demostenesa w znacznym stopniu trafiały jednak w próżnię. W 342 r. wydawało się wprawdzie, że powstanie koalicja antymacedońska, ale kiedy rozpoczęły się działania wojenne, do decydującej walki, obok Ateńczyków, stanęło niewielu sprzymierzeńców, byli jednak pośród nich Tebańczycy - niedawni wrogowie Aten.

Latem 340 r. Ateny, sprowokowane działaniami Filipa w Tracji i Grecji środkowej, zerwały pokój. Obie armie stanęły naprzeciw siebie pod Cheroneją w Beocji. Był kwiecień 338 r. p.n.e.

Filip zdawał sobie sprawę, że jego najtrudniejszym zadaniem jest pokonanie doświadczonych hoplitów tebańskich, którzy wspierani przez "święty hufiec" tradycyjnie zajmowali prawe skrzydło. Przeciwko nim król macedoński rzucił ciężką jazdę dowodzoną przez jego syna, Aleksandra. Lewe skrzydło sprzymierzonych zajmowali Ateńczycy, o których Filip wiedział, że nie mają wielkiego doświadczenia wojennego. Zgodnie z oczekiwaniami króla dali się oni sprowokować do przedwczesnego ataku doprowadzając do przerwania linii frontu. W powstałą lukę wdarł się Aleksander ze swoją konnicą i otoczył Tebańczyków. Hoplici ateńscy nie wytrzymali tymczasem uderzenia macedońskiej falangi, co spowodowało załamanie się całej linii greckiej i przesądziło o ostatecznym wyniku bitwy.

Zwycięski Filip potraktował Ateny dosyć łagodnie. Nie tylko zwrócił im wszystkich jeńców i prochy poległych, ale zobowiązał się też nie naruszać wewnętrznej autonomii i pozostawił przy Atenach mające strategiczne znaczenie wyspy Lemnos, Imbros, Skyros, Delos i Samos. Wdzięczni Ateńczycy obdarowali Filipa i Aleksandra obywatelstwem, a na agorze stanął pomnik macedońskiego króla. Do Teb natomiast została wprowadzona macedońska załoga, władzę przejęła oligarchia i rozwiązano Związek Beocki.

Związek Koryncki i plany podboju Persji

W 337 r. p.n.e. przedstawiciele państw greckich, oprócz Sparty, zostali wezwani do Koryntu, gdzie Filip zaproponował im zawarcie powszechnego pokoju (koine Ejrene). Rezultatem było utworzenie Związku Korynckiego skupiającego wszystkie państwa greckie (polis, ethne i związki) poza Spartą. Członkowie związku mieli zachować wewnętrzną autonomię, ale zostali zobowiązani do dostarczania Filipowi oddziałów wojskowych.

Naczelnym organem tej ogólnogreckiej organizacji była rada (synhedrion), do której każde państwo proporcjonalnie do swojego znaczenia (tzn. prawdopodobnie w zależności od wielkości wojskowego kontyngentu) miało delegować przedstawicieli. Na fragmencie marmurowej steli znalezionej na Akropolu zachował się tekst przysięgi, jaką składali przedstawiciele państw greckich zawierających przymierze z Filipem: "Przysięgam na Zeusa, Ziemię, Słońce, Posejdona, Atenę, Aresa, na wszystkich bogów i na wszystkie boginie: Dotrzymam pokoju i nie złamię układów zawartych z Filipem. Nie podniosę broni na szkodę nikogo, kto trwa przy przysięgach, ani na ziemi, ani na morzu. (...) Ani panowania Filipa jego potomków nie obalę, ani też ustrojów, jakie miało każde państwo, kiedy przysięgi pokoju zaprzysięgało. Ani sam nie uczynię nic przeciwnego tym układom, ani tez nikomu innemu na to nie pozwolę w miarę swych sił. Jeśliby zaś ktoś uczynił coś niezgodnego z układami, udzielę pomocy, gdy tylko zawiadomią poszkodowani. I będę prowadził wojnę przeciw temu, kto złamie ten pokój wspólny, kiedy tylko tak postanowi Rada Związku i kiedy hegemon zawezwie" (tłum. A. Krawczuk). Władza wykonawcza w związku należała do hegemona, którym wybrano oczywiście Filipa.


Formuła pokoju powszechnego znana była Grekom od 386 r. (pokój królewski), ale układ z 337 r. przynosił istotne innowacje. Gwarancje dla członków związku dotyczyły bowiem nie tylko utrzymania integralności ich terytorium, ale obejmowały również ich ustrój polityczny i społeczny. Zasada ta stanowiła poważne ograniczenie suwerenności greckich poleis, które traciły prawo do prowadzenia wojen tak zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Złamaniem warunków pokoju było zarówno wystąpienie przeciwko innemu państwu, jak też żądanie nowego podziału ziemi i zniesienia długów czy wygnanie z miasta przeciwników politycznych. Innowacją było również to, że gwarantem pokoju był nie tylko król macedoński, ale i rada; po raz pierwszy w swej historii greckie poleis zostały bowiem zmuszone do podporządkowania się ogólnogreckiej instytucji.

Na pierwszym zebraniu rady Filip ogłosił panhelleńską wyprawę przeciwko Persji. Wygodnym pretekstem do zorganizowania ekspedycji była, nieobca wielu Grekom, idea zemsty za zniszczenie świątyń na Akropolu w czasie inwazji Kserksesa w 480 r. Rada zaaprobowała decyzję Filipa i zadeklarowała, że członkowie związku dostarczą potrzebnych oddziałów wojskowych. Od tej chwili Związek Koryncki, gwarant pokoju powszechnego, stawał się przymierzem militarnym skierowanym przeciwko Persji.

Nie ma powodu wątpić, że Filip ogłaszając wojnę przeciwko Persji znał wszystkie mocne i słabe punkty armii Achemenidów. Dzięki swoim informatorom wiedział zapewne, że najbardziej wartościową częścią perskiej armii jest jazda, natomiast wartość bojowa piechoty formowanej na zasadach "pospolitego ruszenia" jest dosyć niska. Sami Persowie mieli świadomość tego stanu rzeczy i od prawie dwóch wieków posługiwali się w wojnach greckimi najemnikami. Słabością armii perskiej był również brak jednolitego dowództwa. Od czasów Dariusza I Persja była bowiem podzielona na dwadzieścia satrapii, których namiestnicy mieli dużą samodzielność i dysponowali własnymi armiami. Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym planom Filipa była anarchia, która zapanowała w Persji po zamordowaniu w 338 r. króla Artakserksesa III Ochosa. Kryzys został przezwyciężony dopiero po dwóch latach wraz z wstąpieniem na tron Dariusza III Kodomana.

Wiosną 336 r. korpus ekspedycyjny dowodzony przez Parmeniona, jednego z najbliższych współpracowników Filipa, przeprawił się przez Hellespont i rozpoczął w Azji Mniejszej działania mające uwolnić miasta greckie spod perskiego zwierzchnictwa. Sam król miał wkrótce podążyć za nim na czele greckich sprzymierzeńców, ale w lipcu został zamordowany przez członka swojej straży przy-bocznej.

Już autorzy starożytni sugerowali, że zamachowiec działał nie bez wiedzy Olimpias, żony Filipa, i jego syna, Aleksandra. W świetle tego, co wiemy o stosunkach panujących na dworze w Pełli, oskarżenia te nie wydają się bezpodstawne. Tradycyjnym źródłem konfliktów w rodzinach królewskich była praktykowana przez królów macedońskich poligamia. Nie inaczej było w przypadku Filipa, który w trakcie przygotowań do perskiej wyprawy zdecydował się na swoje siódme małżeństwo. Wprawdzie nowy związek nie oznaczał natychmiastowego odsunięcia poprzedniej żony, ale stanowił poważne zagrożenie dla jej pozycji. Olimpias i jej syn musieli się też liczyć z perspektywą narodzin kolejnego męskiego potomka, którego Macedończycy mogli uznać za bardziej godnego tronu niż Aleksander.

Śmierć Filipa sprowokowała krwawe porachunki na dworze w Pełli. Olimpias pozbyła się wszystkich, którzy mogli przeszkodzić Aleksandrowi w objęciu tronu. Ocalał jedynie Arridajos, przyrodni brat Aleksandra, którego uważano za psychicznie chorego. W przejęciu władzy pomogli Aleksandrowi wodzowie Filipa, dla których był on gwarantem realizacji planów podboju Persji.

Podboje Aleksandra Wielkiego (336-323 r. p.n.e.)

Sytuacja w Grecji po śmierci Filipa

Wiadomość o śmierci Filipa wzbudziła w wielu miastach greckich nadzieję na uwolnienie się spod władzy Macedonii. Wystarczyło jednak, że Aleksander pojawił się w Grecji środkowej, aby większość potencjalnych buntowników pospieszyła do niego z wyrazami lojalności. Ateny i inne poleis obsypały Aleksandra zaszczytami, a wszyscy potwierdzili, że będą respektować prawa związku powołanego przez jego ojca, następnie bez oporów wybrano Aleksandra hegemonem. Tym samym w ciągu kilku miesięcy uzyskał on wszystkie zaszczyty przyznane wcześniej Filipowi.

Ale już w rok później, kiedy do Grecji dotarła pogłoska o rzekomej śmierci młodego króla w wojnie z Ilirami, Teby za namową Aten wystąpiły przeciwko Macedonii. Do miasta powrócili wygnani przez Filipa demokraci, a ich zwolennicy zaatakowali macedoński garnizon. I tym razem Grecy zostali porażeni szybkością działania Aleksandra, który po kilkunastu dniach od otrzymania wiadomości o buncie stanął pod murami Teb. Po krótkiej walce miasto zostało zdobyte, a o jego losie, zgodnie z życzeniem króla, zadecydowali członkowie Związku Korynckiego. Ich decyzją miasto zostało zrównane z ziemią, a jego mieszkańcy sprzedani w niewolę. Wykonawcą wyroku wyznaczono Aleksandra jako hegemona związku.

Tak jak Filip po bitwie pod Cheroneją, tak teraz Aleksander oszczędził Ateny. Początkowo młody król zażądał nawet wygnania z miasta dziesięciu najwybitniejszych antymacedońskich polityków - pośród nich miał być też Demostenes - ostatecznie zadowolił się jedynie banicją starego wodza najemników.

Wyprawa Aleksandra przeciwko Persji

Po opanowaniu sytuacji w Grecji Aleksander skoncentrował się na realizacji planów podboju Persji. Bez większych przeszkód, korzystając z przyczółków, które na azjatyckim brzegu udało się utrzymać żołnierzom Parmeniona, przeprawił swoje wojska przez Hellespont. Według starożytnych historyków Aleksander dysponował armią liczącą około 40 tysięcy piechoty i około 5 tysięcy jazdy. Królowi towarzyszyli też liczni urzędnicy, kierowani przez Eumenesa z Kardii, jego osobistego sekretarza, którego zadaniem było redagowanie dziennika wyprawy. U boku Aleksandra znajdował się też historyk Kallistenes z Olintu oraz geografowie i topografowie, których wiedza miała pomóc armii w poruszaniu się po nieznanym kraju.

W początkowej fazie wyprawy sytuacja Aleksandra była dosyć trudna; przede wszystkim brakowało mu pieniędzy i zaopatrzenie dla swojej armii musiał zdobywać na przeciwniku. Tylko błyskawiczny sukces dawał mu szansę na kontynuowanie ekspedycji. Uzyskał go w bitwie nad rzeką Granikos w czerwcu 334 r., gdyż tam dopiero zastąpili mu drogę Persowie tracąc niepowtarzalną okazję zaskoczenia wojsk Aleksandra w czasie przeprawy.

Zwycięstwo nad Granikos otworzyło Aleksandrowi drogę do Sardes, perskiej stolicy w Azji Mniejszej, i umożliwiło zajęcie miast greckich na wybrzeżach Morza Egejskiego. Uwolnieni spod perskiego zwierzchnictwa Grecy zostali zobowiązani do płacenia Aleksandrowi trybutu na cele wojenne. Król zadbał też o odsunięcie od władzy oligarchów, którzy wielokrotnie dawali wyraz swoim properskim sympatiom, i wspierał rządy demokratów.

Łatwość, z jaką Aleksander podbił Azję Mniejszą, wynikała w dużym stopniu z błędnej taktyki przyjętej przez perskich satrapów, którzy nie przyjęli roztropnych rad Memnona z Rodos, wodza greckich najemników w służbie perskiej. Sugerował on, aby wciągnąć Aleksandra w głąb kraju i stosując taktykę spalonej ziemi pozbawić Macedończyków zaopatrzenia. Perscy satrapowie, którzy zapewne niezbyt ufali Memnonowi, nie zgodzili się jednak zniszczyć swoich posiadłości. W tej fazie wojny Aleksander realizował niewątpliwie plan strategiczny Filipa, podbijając te obszary państwa perskiego (po południowe krańce Cylicji), które tradycyjnie Grecy uważali za zhellenizowane.

Pod koniec 333 r. armia perska, dowodzona osobiście przez Dariusza III Kodomana, zastąpiła Aleksandrowi drogę u wrót Syrii, pod Issos. W początkowej fazie bitwy perska konnica przeprowadziła skuteczny atak na pozycje Aleksandra i Macedończycy zostali odcięci od zaplecza, ale Dariusz nie potrafił wykorzystać uzyskanej przewagi taktycznej. Aleksander natomiast błyskawicznie zmienił ustawienie swoich oddziałów i dzięki ich wyjątkowej sprawności (przede wszystkim przybocznej jazdy - hetajrów) odniósł przekonujące zwycięstwo. Genialnym posunięciem okazało się bezpośrednie uderzenie na pozycję zajmowaną przez Dariusza, ponieważ król perski obawiając się okrążenia uciekł z pola bitwy. Żołnierze Aleksandra zdobyli bogato wyposażony obóz Dariusza i wzięli do niewoli jego najbliższą rodzinę (matkę, żonę i dwie córki). Fakt ten skłonił króla do podjęcia próby rokowań, ale Aleksander odrzucił jego propozycje pokojowe i kontynuował marsz na południe ku Fenicji i Palestynie.

Większość miast tego regionu poddała się Aleksandrowi bez walki. Opór stawiły mu jedynie Tyr i Gaza, za co ich mieszkańcy zostali okrutnie ukarani (332 r.). W przemówieniu wygłoszonym pod murami Tyru Aleksander, starając się nakłonić swoich żołnierzy do bardziej zdecydowanego ataku na miasto, nakreślił przed nimi dalsze cele wyprawy: "wyprawa do Egiptu powiedzie nam się z pewnością. A skoro podbijemy Egipt, nie będziemy już mieli żadnych obaw co do Grecji i naszej ojczyzny. Wówczas spokojni o sprawy domowe podejmiemy z tym większą pewnością siebie wyprawę na Babilon, zwłaszcza że odetniemy w ten sposób Persów nie tylko od całego morza, ale także od ziemi leżącej po tej stronie Eufratu" (Arrian, Wyprawa Aleksandra Wielkiego, tłum. H. Gesztoft-Gasztold). Zajęcie portów fenickich odcięło Persów od ich floty, która znalazła się teraz w rękach Macedończyków i, zgodnie z oczekiwaniami Aleksandra, otworzyło armii macedońskiej drogę do Egiptu.

W Egipcie witano Aleksandra jako wyzwoliciela spod perskiego panowania. Kapłani w Memfis uhonorowali go podwójną koroną faraonów. Z krótkim pobytem Aleksandra w tym kraju (zima 332/331 r.) związane są dwa wydarzenia o ogromnym znaczeniu dla oceny postaci i dzieła Macedończyka: założenie Aleksandrii i wizyta w oazie Siwa, w wyroczni Zeusa-Amona, gdzie powitany został jako syn boga.

Wiosną 331 r. Aleksander realizując plan dotarcia do serca państwa perskiego opuścił Egipt i przez tereny Palestyny, Fenicji i Syrii skierował się ku Eufratowi. Otrzymał wówczas od Dariusza ponowną propozycję zawarcia pokoju. Król perski gwarantował mu rękę jednej ze swoich córek, ogromny posag i uznanie władzy Aleksandra na terenach leżących na zachód od Eufratu. Bez względu na rzeczywiste intencje Dariusza - być może chciał jedynie zyskać na czasie - propozycja ta była dla Aleksandra bardzo korzystna i część jego otoczenia optowała za jej przyjęciem (np. Parmenion). Jej odrzucenie było jednoznacznym sygnałem, że młody król myśli o opanowaniu całego imperium perskiego. Wobec takiej postawy Macedończyka Dariuszowi nie pozostało nic innego, jak przygotować się do ostatecznej rozgrywki.

Armia Dariusza oczekiwała Aleksandra koło Gaugameli (331 r. p.n.e.) nad górnym Tygrysem, niedaleko Babilonu. Ukształtowanie terenu sprzyjało Persom, bowiem na rozległej równinie armia perska miała szansę w pełni wykorzystać swoją przewagę liczebną i zawsze groźną konnicę. Aleksander nie dopuścił jednak do przejęcia inicjatywy przez Dariusza; najpierw zwlekał z przyjęciem bitwy, a następnie pamiętając o doświadczeniu spod Issos uderzył bezpośrednio na oddziały otaczające Wielkiego Króla. I podobnie jak w tamtej bitwie król perski czując się osobiście zagrożony porzucił swoją armię. Po bitwie pod Gaugamelą armia perska przestała istnieć, a przed Aleksandrem stanęły otworem stolice monarchii Achemenidów: Babilon, Suza, Persepolis i Ekbatana.

Babilon i Suza zostały zajęte bez walki. W Babilonie, gdzie tamtejsi kapłani boga Marduka byli wrogo nastawieni do Achemenidów, witano Aleksandra jako wyzwoliciela i uczczono go boskimi honorami. Przejęcie skarbca królów perskich, który znajdował się w Suzie, uwolniło Macedończyków od ciągłych kłopotów finansowych.

Z Suzy ruszył Aleksander w głąb Persji i po krótkiej walce otworzył sobie drogę do Persepolis i Pasargade, gdzie znajdował się grób Cyrusa, założyciela państwa, oraz do Ekbatany, stolicy Medów. W Persepolis, za przyzwoleniem Aleksandra, żołnierze spalili znajdujące się w mieście pałace królewskie. Tym samym zrealizowany został symboliczny cel wyprawy przeciwko Persji - zemsta za zniszczenia poczynione w Grecji przez Kserksesa.

Podbój wschodnich prowincji monarchii Achemenidów

W lipcu 330 r. Bessos, jeden z satrapów, zamordował Dariusza III. Aleksander nakazał pochować króla w grobowcu Achemenidów w Pasargade i osobiście przewodniczył uroczystościom pogrzebowym, co w tradycji macedońskiej zarezerwowane było dla następcy tronu. Następnym krokiem do przejęcia spuźcizny po Achemenidach był rozkaz ścigania Bessosa jako królobójcy i uzurpatora. Był to przełomowy moment w dziejach wschodniej wyprawy Aleksandra. Od tej bowiem chwili Aleksander uznawał się za sukcesora ostatniego z Achemenidów. Na wschód, ku najdalszym prowincjom perskiego imperium ruszał więc nie jako zdobywca, ale jako król Persji, przywracający łączność tych ziem z monarchią, i mściciel Dariusza (Bessos był satrapą leżącej daleko na Wschodzie Baktrii).

Nowa polityka Aleksandra spotkała się z niechęcią części jego macedońskiego otoczenia. Zastrzeżenia mieli przede wszystkim dawni towarzysze Filipa, dla których przyjęcie sukcesji po Achemenidach było szczególnie trudne do zaakceptowania. Aleksander zdawał sobie sprawę z tych nastrojów i postanowił rozprawić się z ewentualną opozycją przed wyruszeniem na Wschód.

Największym autorytem pośród macedońskich dostojników cieszył się niewątpliwie Parmenion, który od początku wyprawy przeciwstawiał się najbardziej awanturniczym pomysłom młodego króla, dlatego też to przeciwko jego rodzinie skierował najpierw swój gniew Aleksander. Filotas, syn Parmeniona, dowodzący jazdą macedońską, został oskarżony o udział w spisku przeciwko królowi i skazany na śmierć przez zgromadzenie armii macedońskiej. W trakcie śledztwa miał przyznać, że jego ojciec wiedział o całej sprawie. Z rozkazu Aleksandra Parmenion został zamordowany w Ekbatanie. Po pozbyciu się Parmeniona i Filotasa Aleksander odsunął od najwyższych stanowisk w armii większość starszych oficerów i powierzył je swoim rówieśnikom gotowym realizować jego plany.


W latach 330-328 Macedończycy zajęli Drangianę, Arachozję oraz Baktrię i Sogdianę czyli obszary leżące już za górami Hindukusz. Czerpiąc z ogromnego skarbca królów perskich, Aleksander zaciągał najemników i osadzał ich na zajmowanych ziemiach zabezpieczając w ten sposób swoje panowanie w tych odległych rejonach. Temu samemu celowi służyła też polityka zjednywania sobie miejscowej arystokracji, a jej ważnym elementem były małżeństwa macedońskich oficerów z córkami tamtejszej elity. Sam król dał przykład swoim towarzyszom żeniąc się z Roksaną, córką sogdiańskiego dostojnika.

Wyprawa Aleksandra do Indii

Na przełomie 326/325 r. Aleksander kierowany pasją zdobywcy i wieściami o bogactwach indyjskich władców dotarł do doliny Indusu. W IV w. p.n.e. obszary te leżały już poza granicami państwa perskiego i żadne względy polityczne i militarne nie przemawiały za kontynuowaniem wyprawy. Historycy nie mają też wątpliwości, że Aleksander zamierzał iść dalej, przynajmniej do brzegów Gangesu, ale jego marzeniem było prawdopodobnie osiągnięcie krańców zamieszkałego świata.

W realizacji planów przeszkodzili mu jego żołnierze. Dla nich wojna skończyła się wraz ze śmiercią Dariusza, osiągnęli bowiem to, po co do Azji przyszli - podbili Persję. Dalej na Wschód poszli powodowani przywiązaniem do swojego króla, ale nie popierali i nie rozumieli jego ambitnych planów, i kiedy opuścili granice najdalszej z perskich satrapii, zmęczeni niekończącym się marszem, odmówili posłuszeństwa. W drodze powrotnej Aleksander rozdzielił swoje siły. Część wojsk, rannych i tabory, wysłał przez Arachozję; flota, na czele której stanął Nearchos, z zamiarem odkrycia nowej drogi popłynęła w dół Indusu, ku Zatoce Perskiej i dalej wzdłuż wybrzeży Oceanu Indyjskiego; sam Aleksander z pozostałą częścią armii ruszył najtrudniejszą trasą przez pustynne obszary Gedrozji.

podboje Aleksandra Wielkiego

Do Mezopotamii dotarł Aleksander pod koniec 325 r. Jego powrót nie wszystkich ucieszył. Pod nieobecność króla wielu satrapów, zarówno Persów, jak i Macedończyków zbytnio się usamodzielniło. Aby uniknąć buntu, Aleksander błyskawicznie zreorganizował podległe im oddziały wojskowe i zrezygnował z usług sporej liczby najemników, którzy jego zdaniem gotowi byli dać się wciągnąć w każdą awanturę. Poważnym ciosem dla Aleksandra musiała też być sprawa Harpalosa, królewskiego skarbnika, który uciekł do Grecji zabierając ze sobą wielu najemników i dużą sumę pieniędzy.

Uporządkowanie spraw imperium zajęło Aleksandrowi prawie dwa lata. Dopiero w 323 r. przybył do Babilonu, aby zakończyć przygotowania do planowanej od jakiegoś czasu morskiej wyprawy do Arabii. Zmarł jednak po krótkiej chorobie 10 lub 13 czerwca. Przyczyną jego śmierci była prawdopodobnie malaria, której wyczerpany organizm króla nie potrafił zwalczyć. Jak zawsze w takich przypadkach pojawiły się też pogłoski o otruciu Aleksandra. Niektórzy historycy uważają je za całkiem prawdopodobne, trzeba bowiem pamiętać, że wielu ludzi miało powody, aby czuć do młodego króla głęboką nienawiść.

Państwo Aleksandra

Aleksander czując się następcą królów perskich przyjął wschodni ceremoniał dworski i starał się wymóc jego przestrzeganie na swym macedońskim otoczeniu. Ale dla ludzi wychowanych w helleńskiej tradycji wiele elementów perskiej obyczajowości było nie do zaakceptowania.

Jedną z przyczyn ostrych konfliktów stał się czołobitny pokłon oddawany monarsze przez Persów (proskynesis). Król perski rządził dzięki łasce boga Ahuramazdy i uważany był za pośrednika między bogiem a ludźmi, nie był natomiast bogiem. W świecie greckim ten sposób okazywania czci zarezerwowany był tylko dla bogów, dlatego też większość Greków i Macedończyków zdecydowanie odmówiła podporządkowania się rozkazowi i nie pozdrawiała Aleksandra na sposób perski. Rzecznikiem tej grupy był historyk Kallistenes z Olin tu. Wkrótce po tym incydencie został on oskarżony o udział w spisku przeciwko Aleksandrowi.

Opór macedońskiej arystokracji budziła również polityka Aleksandra wobec Persów. Poprzez mieszane małżeństwa i powoływanie do armii przedstawicieli wpływowych rodzin irańskich chciał on bowiem doprowadzić do powstania nowej elity, przy pomocy której mógłby rządzić tak rozległym imperium. W latach 328-327 powołał do swojej armii trzydzieści tysięcy młodych Irańczyków, których kazał wyszkolić na wzór macedońskich hoplitów.

W 324 r., po powrocie z wyprawy indyjskiej Aleksander zorganizował w Suzie niezwykłą uroczystość, podczas której kilkudziesięciu wyższych oficerów macedońskich poślubiło zgodnie ze wschodnim obyczajem córki perskich arystokratów. Sam Aleksander w czasie tej ceremonii poślubił aż dwie żony, obie córki królów - Dariusza i Artakserksesa Ochosa. Warto zwrócić uwagę na fakt, że większość uczestników tej uroczystości pozbyła się irańskich żon wkrótce po śmierci Aleksandra.

Poczynania Aleksandra omal nie doprowadziły do buntu w armii. Konflikt został zażegnany z najwyższym trudem i król musiał użyć całego swojego autorytetu, aby zatrzymać żołnierzy przy sobie. Na znak pojednania zorganizowana została uczta, w której - zdaniem antycznych historyków - uczestniczyło dziewięć tysięcy osób, pośród nich byli także Persowie. Na tym spotkaniu Aleksander ogłosił zgodę (homonoia) między Macedończykami a Persami.

Nie wydaje się, aby te wszystkie posunięcia Aleksandra świadczyły o jakichś skrystalizowanych dalekosiężnych planach dotyczących organizacji jego imperium. Wynikały one raczej z potrzeby chwili i w niewielkim stopniu zmieniały odziedziczoną po Achemenidach strukturę państwa. Nawet jeżeli król miał jakieś plany, to nic o nich nie wiemy. Ale nawet jeżeli część jego poczynań nie wynikała z jakiejś głębszej refleksji, to ich skutki jednak wpłynęły na kształt świata, który wyłonił się z chaosu po śmierci Aleksandra.

Przede wszystkim był Aleksander twórcą nowej koncepcji monarchii, którą później realizowali władcy hellenistyczni (piszę o tym w rozdziale następnym). Będąc sukcesorem Achemenidów nie mógł już bowiem występować - wzorem Filipa - jako król Macedończyków. W Azji rządził jednak ziemiami podbitymi siłą oraz ludami obcymi kulturowo i etnicznie, nie był więc też królem Persji w takim sensie, w jakim był nim Dariusz i, co się z tym wiąże, nie używał tytułów przynależnych królom perskim (Wielki Król, Król Królów). Był po prostu Królem Aleksandrem (Basileus Aleksandros).

W podsumowaniu warto pokusić się o krótką refleksję natury ogólnej. Aleksander był postacią kontrowersyjną i już wśród sobie współczesnych budził skrajne uczucia. Ocena jego charakteru i poczynań nadal jest przedmiotem kontrowersji i wielu piszących o nim historyków traktuje osobę Aleksandra bardzo emocjonalnie. Najczęściej eksponuje się jego zasługi i talenty, tuszując niekiedy ciemniejsze strony jego charakteru, co czynili też już pisarze starożytni (np. Plutarch). Tym, czego zazwyczaj nikt nie kwestionuje, są natomiast jego talenty dowódcze. Są tacy, którzy uważają, że w tej dziedzinie Aleksander był obdarzonym niezwykłą intuicją - geniuszem.

Źródło: M. Jaczynowska, D. Musiał, M. Stępień, Historia starożytna, Warszawa 2002.