Kolonializm europejski i jego skutki

Już w pierwszej połowie XVI wieku król francuski Franciszek I wyrażał wobec papieża swą niezgodę na usankcjonowanie podziału świata na definitywne strefy wpływów między Hiszpanię i Portugalię. Argumentował dobitnie: "Pokażcie mi testament Adama, abym mógł się przekonać jak on podzielił świat". Nie miało się liczyć samo odkrycie nowych ziem, ale opanowanie ich, zasiedlenie, utrzymywanie w zależności politycznej i gospodarczej, przy czym dotyczyło to krajów najczęściej słabo rozwiniętych, podatnych z różnych względów na popadnięcie w zależność od obcych. Takie właśnie uzasadnienie ekspansji dokładnie pokrywa się z pojęciem i istotą kolonializmu we współczesnym nam rozumieniu i sformułowaniu.

Obiekcje władcy Francji nie zmieniły stanu rzeczy; jeszcze do końca XVI stulecia dominacja portugalska i hiszpańska w opanowywaniu pozaeuropejskiego świata była faktem. Obie te korony utrzymywały swe kolonie w Ameryce, Afryce i w Azji. Klęska hiszpańskiej Niezwyciężonej Armady zadana jej przez Anglików (przypomnijmy rozdział II) była początkiem zmiany sytuacji. Jednak to nie Anglicy stali się w tym czasie najaktywniejszymi żeglarzami. Nową epokę zaczęli Holendrzy, którzy właśnie od Anglii uzyskali pomoc w walce z Hiszpanią o niepodległość.

Holenderska aktywność kolonialna

Na początku XVII wieku przodujące miejsce Hiszpanii i Portugalii w światowym handlu morskim przejęła Holandia, dysponująca największą flotą w Europie. Już w końcu poprzedniego stulecia kupcy holenderscy docierali do Azji (Indie, Jawa), w ciągu XVII wieku ekspansję w tym kierunku bardzo wzmocnili, rozszerzyli swe posiadłości, wypierając stamtąd stopniowo Portugalczyków. Opanowali korzenne Moluki oraz Cejlon. Nie bez znaczenia była tu aktywność, powstałej na początku tego stulecia, holenderskiej Zjednoczonej Kompanii Wschodnioindyjskiej, która w ciągu kilku dziesięcioleci stała się najznaczniejszą europejską potęgą morską w całej Azji. Holendrzy uzyskali od Japonii (jedyni oprócz Chińczyków) prawo handlu w porcie Nagasaki. W połowie stulecia Portugalczycy stracili też na ich rzecz południowy przylądek Afryki, gdzie Holendrzy założyli swą kolonię z ważną przystanią handlową (Kapsztad). W tym samym czasie byli już także obecni na zachodzie, za Wielką Wodą, gdzie usadowili się na kilku wyspach Karaibów, a dalej na południe - w Gujanie. Przypomnijmy, że już wcześniej na wschodnich wybrzeżach Ameryki Północnej założyli Nową Holandię z miastem Nowy Amsterdam (1626, późniejszy Nowy Jork).

Ekspansja handlowa i kolonialna Holendrów naj-bardziej uderzała w interesy angielskie i w drugiej połowie XVII wieku doprowadziła do trzech kolejnych wojen między tymi państwami. Pierwszą z nich (1652-1654) wywołało wprowadzenie przez Cromwella w 1651 roku Aktu Nawigacyjnego, który zakazywał przywozu do Anglii towarów na obcych statkach, a więc wyłączał holenderskie pośrednictwo w handlu morskim i dawał w nim przewagę Anglii. W jej ostatecznym skutku Holandia musiała uznać postanowienia Aktu. Druga wojna (1664/65-1667) doprowadziła do wycofania się Holendrów z Ameryki Północnej, ale statki holenderskie zyskały prawo przewożenia towarów południowoniderlandzkich i niemieckich do Anglii. Wojna trzecia, w której Anglia stała po stronie Francji (1672-1674), zmusiła w konsekwencji Republikę do oddania koronie Burbonów Senegalu i Gujany (1678). Natomiast w końcu stulecia niewątpliwa była preponderancja Holendrów na Malajach - powstały Indie Holenderskie.

Okres największej ekspansji holenderskiej dobiegał jednak końca. Równocześnie od schyłku XVII stulecia zaczął gwałtownie narastać konflikt francusko-angielski na kontynencie europejskim, który łączył się ściśle z rywalizacją obu tych państw o kolonie.

Rywalizacja kolonialna Anglii i Francji

Interesy angielskie i francuskie związane z ekspansją kolonialną krzyżowały się na trzech kontynentach: Azji, Afryce i Ameryce Północnej. Należy zauważyć, że antagonizm między tymi państwami był jednym z nielicznych stałych czynników w bardzo niestabilnej polityce europejskiej w XVIII wieku. W ciągu tego stulecia zaznaczyła się rosnąca przewaga Anglii. Już z wojny sukcesyjnej hiszpańskiej wyniosła ona duże korzyści, ponieważ nie tylko doprowadziła do zachowania równowagi państw na kontynencie, ale zajmując Gibraltar i Minorkę wzmacniała także swą pozycję morską w zachodniej części Morza Śródziemnego, a poza tym uzyskała część kolonii francuskich.

Głównym terenem rywalizacji obu koron w Azji były Indie, które na początku XVIII wieku stały się obiektem stosunkowo łatwej penetracji z zewnątrz. Anglicy i Francuzi wykorzystali tam upadek państwa Wielkiego Mogoła, które jeszcze sto lat wcześniej było silnym organizmem gospodarczym i politycznym. Była to feudalna monarchia despotyczna, rządzona przez Wielkiego Mogoła, opierającego się na pochodzącej z mongolskich najeźdźców arystokracji. Do jej kryzysu przyczyniły się w dużej mierze konflikty między dążącymi do zrzucenia obcego władztwa podbitymi ludami wyznającymi hinduizm a muzułmańską arystokracją, która chciała wzmocnić swą rolę gospodarczą i polityczną. Państwo rozpadło się na wiele, często drobnych, organizmów politycznych. Korzystając z tej sytuacji, w myśl zasady divide et impera, Europejczycy - przede wszystkim Anglicy i Francuzi - rozpoczęli penetrację Półwyspu Indyjskiego. W celu utrzymania i rozwoju handlu powstawały umocnione faktorie: Anglików na obu wybrzeżach - wschodnim (Kalkuta, Madras) i zachodnim (Bombaj), Francuzów na wschodzie Indii (Pondichery). Na początku drugiej połowy XVIII wieku angielskie sukcesy militarne spowodowały jednak, że Francuzi zostali z tych terenów wyparci i wyeliminowani z handlu wschodniego. Podstawowym instrumentem angielskich wpływów w Indiach była aktywność Kompanii Wschodnioindyjskiej. Za kluczowy moment zwiększenia się jej wpływów i posiadłości, oznaczający zarazem powstanie imperium brytyjskiego w Indiach, uważa się opanowanie przez Anglików Bengalu po zwycięskiej bitwie pod Plassey w 1757 roku (z wojskiem nawaba tej prowincji); data ta uznawana jest za jedną z najważniejszych w dziejach kolonializmu (E. Rostworowski). Indie przekształcały się w subkontynent zależny od brytyjskiej korony.

Nie rozwinęły się natomiast kontakty handlowe między Europejczykami a Chinami i Japonią. Oba państwa broniły dostępu do siebie, a panująca w połowie XVIII wieku w Chinach dynastia mandżurska praktycznie izolowała ten olbrzymi kraj od kontaktów ze światem zewnętrznym. Mimo stagnacji w państwie, Chińczycy uznawali swą kulturę i cywilizację za niedościgły wzorzec, nieosiągalny dla Europejczyków, którzy nie są w stanie go przejąć, sami natomiast nie mieli zamiaru niczego przejmować od obcych, uważając Państwo Środka za centrum świata. Mamy tu do czynienia ze znamiennym zjawiskiem relatywności oceny innych z własnej perspektywy, która jest przyczynkiem do dyskusji o europocentryzmie. Dodajmy, że również Japonia od XVII wieku pozostawała w izolacji, chociaż jej kontakty z Europą (via Filipiny i Tajwan) nie zanikły.

W Afryce rywalizacja angielsko-francuska toczyła się głównie na zachodnim wybrzeżu i przejawiała się długotrwałymi nieraz konfliktami zbrojnymi (na przykład o Gambię). Dopiero w drugiej połowie XVIII stulecia sytuacja ustabilizowała się. Anglicy zyskali między innymi Złote Wybrzeże (obecna Ghana) i Gambię, Francuzi - Senegal. Ci pierwsi ciągnęli wielkie zyski z handlu czarnymi niewolnikami, wysyłanymi z Afryki, głównie z terenów nad Zatoką Gwinejską, do pracy w koloniach w obu Amerykach. Biali kupowali ich od miejscowych władców, przede wszystkim za rum, ale też za tytoń, perkal i różne małowartościowe przedmioty. O skali tego procederu, nie tylko z demograficznego punktu widzenia, świadczą szacunkowe obliczenia, podające, że między XVI a XVIII wiekiem wywieziono z Afryki około ośmiu do dziesięciu milionów Murzynów (E. Kaczyńska, K. Piesowicz).

W końcu XVIII wieku terenem angielskiego osadnictwa stała się Australia, gdzie początkowo zsyłani byli przestępcy kryminalni i polityczni. Tubylcy (aborygeni) wypierani byli z żyznych ziem do środkowej, pustynnej części kontynentu.

Była już mowa o eksploracji Ameryki Północnej. Jej konsekwencją były podboje kolonialne Anglii i Francji, które - tak jak i na innych terenach - prowadziły do wojen o wzajemne zdobycze toczonych na lądzie i na morzu, w Europie i w koloniach. Nie możemy tu wchodzić w ich szczegóły. Trzeba tylko stwierdzić, że próby kompromisowych porozumień (pokój akwizgrański, 1748) nie rozwiązywały nabrzmiałych konfliktów. W Ameryce Północnej właściwie cały czas trwała wojna kolonistów angielskich i francuskich oraz prowadzona różnymi środkami walka między kompaniami handlowymi. I tu ludność tubylcza - plemiona indiańskie - była wypierana i eksterminowana, ale też włączana do tych starć.

Walka w koloniach toczyła się równolegle z rywa-lizacją obu koron w Europie. Anglia, wedle stałej zasady balance of Power, chciała utrzymania równowagi sił na kontynencie, która zapewniłaby jej w istocie polityczną i gospodarczą przewagę. Tak zwana wojna siedmioletnia (1756-1763) o odzyskanie przez Austrię Śląska, zagarniętego przez króla pruskiego Fryderyka II, była równocześnie wyrazem rywalizacji francusko-angielskiej o kolonie. Z jednej strony stanęły w niej Prusy i Anglia, z drugiej między innymi Austria, Rosja i Francja. Francja walczyła głównie na lądzie w Europie, Anglia - na morzach i w koloniach. W jej ostatecznym wyniku i Austriacy na Śląsku, i Francuzi w Rzeszy doznali porażki. Anglicy triumfowali w koloniach, opanowali Kanadę, Luizjanę, wyparli Francuzów z Antyli, prawie zupełnie z Indii, na Hiszpanach zdobyli Florydę. Pokój w Paryżu w 1763 roku sankcjonował angielskie sukcesy, oznaczał rozpad pierwszego francuskiego imperium kolonialnego i rozpoczynał epokę, w której Anglia była pierwszą potęgą morską i kolonialną.


Zobacz też:

Newsletter



Wiadomość HTML?