Kongres Wiedeński 1814-1815

Kongres Wiedeński poprzedzało spotkanie na szczycie w Londynie, w czerwcu 1814 r., z udziałem brytyjskiego następcy tronu króla Jerzego IV, cara Aleksandra I, króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III i ministra spraw zagranicznych Austrii Metternicha. Miało ono charakter konsultacyjno-przeglądowy, przygotowujący rozstrzygnięcia, które miały zapaść dopiero w Wiedniu.

Anglia, jako gospodarz spotkania, główną wagę przywiązywała do uzyskania poparcia dla swojej koncepcji stworzenia silnego państwa niderlandzkiego, złożonego z Holandii i Belgii, które od północnego wschodu miało ograniczać Francję i przeciwstawiać się jej ekspansywnym dążeniom. Ponieważ w Londynie Austria zadeklarowała, iż gotowa jest zrezygnować z Belgii, plan Castlereagha mógł liczyć na powodzenie. 20 czerwca 1814 r. w Londynie mocarstwa przyjęły dokument, tzw. 8 artykułów, które przesądzały o utworzeniu zjednoczonego państwa holendersko-belgijskiego. Późniejszy kongres europejski miał tylko przyjąć decyzje co do struktury i granic nowego państwa. Natomiast w sprawie Saksonii i Polski różnice zdań między koalicjantami były na razie nie do usunięcia.

Charakterystyka ogólna

Konsultacje londyńskie wykazały, że kongres wiedeński nie zapowiada się na krótkie i łatwe spotkanie, które potwierdzi tylko sojusz czterech mocarstw jako strażników ładu europejskiego i rozwiąże zarysowane już, ale nie ustalone kwestie terytorialne. Tak się też stało. Aż niemal dziesięć miesięcy zabrało przedstawicielom państw zgromadzonych w Wiedniu uzgodnienie podstawowych decyzji i dokumentów.

Krytycy wskazują, że dużą część tego czasu przeznaczono na bale, zabawy, przyjęcia towarzyskie i intrygi. Było to zgodne z prawdą, ale o niczym jeszcze nie świadczyło. Do kongresu wiedeńskiego nie można bowiem stosować dwudziestowiecznych reguł konferencji dyplomatycznych. Kongres "tańczył, ale posuwał się do przodu", a brytyjski historyk Harold Nicolson uważa, iż było to jedno z najpracowitszych zgromadzeń europejskich. W. Zajewski, który przypomniał opinię Nicolsona, pisze, iż od września do końca stycznia 1815 r. ministrowie spraw zagranicznych wielkich mocarstw spotykali się na obradach niemal codziennie. "Jeszcze tego samego dnia po południu ich sprawozdania sumujące rozwój wydarzeń w komisjach wędrowały do monarchów, którzy opatrywali je swoimi uwagami i spostrzeżeniami oraz formułowali zalecenia. Konferencji prywatnych, poufnych z ministrami państw mniejszych nikt nie zliczył" (W. Zajewski, w pracy zbiorowej Europa i świat w epoce restauracji..., II, s. 27).

Kongres Wiedeński

Także P.W. Schroeder sądzi, iż politycy w Wiedniu pracowali wydajnie, a problemy Polski, Saksonii, Niemiec czy sto dni Napoleona wcale nie były największymi zagrożeniami dla powodzenia kongresu. Najtrudniejsza, według niego, była konieczność zmiany sposobu myślenia i postępowania wielkich mocarstw we wzajemnych stosunkach. "Rzeczywistym niebezpieczeństwem stojącym przed kongresem nie była więc możliwość nowej wielkiej wojny czy niezdolność uchwalenia jakiegoś dokumentu, ale powrót do starej polityki rywalizacji" (P.W. Schroeder, s. 517).

Rzeczywiście, nieufność i kreowanie jawnych lub tajnych konfiguracji politycznych wśród uczestników stale zagrażały kongresowi. Ostatecznie jednak zdołano osiągnąć porozumienie nie tylko w sprawach granic ponapoleońskiej Europy, ale i generalnych zasad, na których miał się opierać kontynentalny, a w gruncie rzeczy i światowy porządek.

Podróż cara Aleksandra I do Londynu, a później powrót do Rosji oraz trudne konsultacje między kancelariami dyplomatycznymi spowodowały, że nie na początku sierpnia, jak planowano, ale dopiero we wrześniu zaczęli zjeżdżać do Wiednia przywódcy państw, dyplomaci i goście. W sumie w Wiedniu zgromadziło się 150 monarchów i książąt panujących oraz ok. 500 dyplomatów i ok. 100 tys. gości.

Dyskusje merytoryczne rozpoczęte już w połowie września trwały przez cały październik. Oficjalne otwarcie kongresu miało się odbyć 1 listopada, ale do tego nie doszło i nadal obradowano według dotychczasowego zwyczaju. Nie było więc inauguracji kongresu i oficjalnego posiedzenia końcowego. Nigdy też nie odbyło się plenarne zebranie wszystkich uczestników. Znamy jedynie dokładny dzień podpisania Aktu końcowego kongresu wiedeńskiego, co nastąpiło 9 czerwca 1815 r.

Kongres Wiedeński wypracował jednak określoną procedurę i sposób podejmowania decyzji. Początkowo spotykali się tylko ministrowie spraw zagranicznych czterech głównych mocarstw: Rosji, Anglii, Austrii i Prus. To wyłącznie oni mieli decydować o sprawach terytorialnych, natomiast przedstawiciele Francji i Hiszpanii otrzymali prawo ich opiniowania. Zasadę tę pierwszy zakwestionował książę Talleyrand, wskazując, że nowa Francja pod rządami Burbonów jest partnerem zwycięskich mocarstw. W efekcie postanowiono zaprosić do dyskusji merytorycznych te państwa, które podpisały pierwszy pokój paryski, a więc poza czterema mocarstwami Francję, Hiszpanię, Portugalię i Szwecję. W ten sposób powstał tzw. Komitet Ośmiu, który do rozwiązywania konkretnych zagadnień wyłonił dziesięć komisji roboczych: prawną, statystyczną, do rang i stopni dyplomatycznych, do spraw handlu niewolnikami, do spraw żeglugi śródlądowej, do spraw niemieckich, do spraw Włoch, do spraw Polski, do spraw Saksonii i do spraw Szwajcarii (W. Zajewski, s. 27). Po powołaniu Komitetu Ośmiu nadal jednak najistotniejsze decyzje spoczywały w ręku Komitetu Czterech, zwanego też Dyrektoriatem. Dopiero po intrydze styczniowej, o czym później, Talleyrand został dopuszczony do konfidencji z ministrami wielkich mocarstw i Komitet Czterech zmienił się w Komitet Pięciu.

Wśród monarchów zgromadzonych w Wiedniu najsilniejszą pozycję miał car Aleksander I z uwagi na osobiste walory i potęgę militarną Rosji (która posiadała wówczas 800-tysięczną armię, podczas gdy armie austriacka i brytyjska liczyły po ok. 250 tys. żołnierzy). Był on postacią tyleż popularną, co kontrowersyjną. W Europie uchodził za liberała czy zgoła jakobina, choć w swoim państwie nie kwapił się do wprowadzania reform liberalizujących system. Uważano go za wizjonera, trochę mistyka i fantastę, ale w sprawach interesów Rosji zachowywał się jak zimny i zręczny realista. W Wiedniu car otaczał się niemal wyłącznie cudzoziemcami. Głównymi osobistościami delegacji rosyjskiej byli więc: Niemiec z Nadrenii Karl Robert Nesselrode, Polak ks. Adam Czartoryski, Grek hrabia Joanis Kapodistrias, Korsykanin gen. Charles Andre Pozzo di Borgo; ponadto - zniemczony książę Andriej Razumowski i nieoficjalny doradca w sprawach pruskich, baron Heinrich Friedrich Karol vom Stein.

Do głównych architektów ładu wiedeńskiego należeli jednak przede wszystkim: kanclerz austriacki, książę Metternich, brytyjski minister spraw zagranicznych Castlereagh oraz francuski minister spraw zagranicznych, książę Talleyrand.

Uogólniając całość obrad, można powiedzieć, iż w trakcie kongresu wiedeńskiego mocarstwa kierowały się trzema generalnymi zasadami: 1. kompensaty terytorialnej dla zwycięzców; 2. legitymizmu; 3. równowagi europejskiej (równowagi sił).

O korzyściach terytorialnych, jakie w wyniku kongresu odniosły zwycięskie mocarstwa, powiemy nieco później. Pozostałym dwom zasadom warto poświęcić nieco uwagi już teraz.

Głównym rzecznikiem zasady legitymizmu był w Wiedniu przede wszystkim Talleyrand. Sformułował ją przy okazji dyskutowania sprawy Saksonii, broniąc prawa Wettinów do tronu. Talleyrand wskazywał, iż władza monarchów nie tylko dlatego jest nienaruszalna, że pochodzi z woli bożej. Prawa monarchów stanowią wedle niego jedyny, naturalny i stały punkt odniesienia, organizujący porządek wewnętrzny i międzynarodowy. Mówiąc o tronie saskim, Talleyrand myślał o Francji i o umocnieniu w ten sposób pozycji Burbonów wśród wielkich monarchii europejskich.

Uznanie zasady równowagi sił wiąże się z działalnością na kongresie brytyjskiego przedstawiciela, Castlereagha. Tak jak Talleyrand, wychodził on również z oceny konkretnych problemów, które kongres miał rozwiązać. Dostrzegł, że zrealizowanie wszystkich planów Aleksandra I oznaczałoby dominację Rosji w Europie i zastąpienie hegemonizmu napoleońskiego - carskim. Kluczowe znaczenie przywiązywał do sytuacji w Niemczech, gdzie najlepiej byłoby doprowadzić do równowagi wpływów Prus i Austrii. Dla równowagi europejskiej konieczne jest też, głosił Castlereagh, uniemożliwienie odrodzenia się imperialnych ambicji Francji. Taki program, nawiązujący do testamentu politycznego Williama Pitta z 1805 r., Castlereagh starał się konsekwentnie realizować na kongresie. Mimo wielkich sukcesów, jakie odniósł w Wiedniu, nie ustrzegł się jednak i błędów, które dzielił zresztą częściowo z Austrią. Nietrafne kalkulacje spowodowały bowiem, iż oba mocarstwa przyzwoliły na rozciągnięcie panowania pruskiego aż do Renu. Castlereagh nie widział w tym żadnego niebezpieczeństwa dla równowagi sił w Niemczech, a tylko element utrzymania Francji w ryzach. Natomiast Metternich miał nadzieję, że Prusy zostaną wręcz osłabione, gdyż tak odległe i odmienne kulturowo terytoria zdezintegrują i osłabią spoistość państwa pruskiego.

Problem Saksonii i Polski

W praktyce wszystkie te zasady zostały skonfrontowane z rzeczywistością, kiedy doszło do rozpatrywania sprawy Saksonii i Polski - najtrudniejszych i najbardziej skomplikowanych problemów kongresu.

W wielkiej grze dyplomatycznej, jaka rozegrała się w Wiedniu wokół kwestii Saksonii i Polski, wyraźnie zarysowały się odmienne interesy mocarstw.

Car Rosji przyjechał na kongres z niezłomną wolą uzyskania całego Księstwa Warszawskiego i utworzenia Królestwa Polskiego pod swoim berłem. Było to jednak sprzeczne przede wszystkim z dążeniami Prus, które chciały odzyskać ziemie zabrane im przez Napoleona, a więc większą część Księstwa Warszawskiego. Dla Austrii i Wielkiej Brytanii tak znaczne rozciągnięcie panowania Aleksandra I oznaczało dominację Rosji w Europie, co było równoznaczne z przekreśleniem równowagi między mocarstwami.

Prusy były sojusznikiem Rosji, z tego względu car zaproponował Fryderykowi Wilhelmowi III całą Saksonię, jako rekompensatę za straty w Polsce. Związało to mocno oba państwa, ale jeszcze bardziej przeciwstawiło je Austrii i Wielkiej Brytanii. Cała Saksonia w rękach pruskich byłaby katastrofą dla Austrii i naruszeniem równowagi na terenie Niemiec, czego nie mogła zaakceptować także Anglia.

W ramach Czwórprzymierza zarysowało się więc powstanie dwóch bloków: Rosji i Prus oraz Austrii i Anglii. W sprawie Saksonii blok austriacko-angielski wspierał Talleyrand, uważając, iż w interesie Francji nie leży zbytnie wzmocnienie Prus. Przez pewien czas Metternich i Castlereagh mieli nadzieję, iż uda im się poróżnić Rosję i Prusy. Dlatego też uporczywie przypominali, że Rosja w traktatach podpisanych w Kaliszu, Reichenbach i Cieplicach zobowiązała się do podziału Księstwa Warszawskiego. Sprawę tę poruszało memorandum rządu brytyjskiego do cara Aleksandra I z 12 października 1814 r., zaś na kongresie dyskutowano ją m.in. 24 października oraz 29 i 30 grudnia 1814 r.


Newsletter



Wiadomość HTML?