Przegrana przez nokaut. Interwencja Zjednoczonej Republiki Tanzanii w Republice Ugandy w 1979 roku

Politics is like boxing — you try to knock out your opponents”.

Idi Amin Dada o istocie polityki

1.Przyczyny i przebieg interwencji

Interwencja Zjednoczonej Republiki Tanzanii w Republice Ugandy, która miała miejsce na przełomie lat 1978-1979 jest jedną z trzech (obok interwencji Indii w Pakistanie w 1971 oraz Wietnamu w Kambodży w 1979) omawianych w literaturze internacjologicznej interwencji o podłożu humanitarnym, które miały miejsce w dobie zimnej wojny. Na początku tego artykułu przedstawię powody, dla których Tanzania dokonała interwencji w sąsiedniej Ugandzie oraz opiszę pokrótce przebieg tej operacji. Historycy przyjmują, iż bezpośrednim powodem operacji wojsk tanzańskich w Ugandzie było wkroczenie wojsk ugandyjskich na terytorium Tanzanii i aneksja regionu Kagera, jednakże geneza tej operacji jest o wiele bardziej złożona.

Republika Ugandy (Republic of Uganda, Jamhuri ya Uganda) uzyskała niepodległość od Wielkiej Brytanii w 1962 roku. Na czele państwa stanął wówczas dotychczasowy kabaka Bugandy Edward Mutesa II jako prezydent, jednak realną władzę sprawował Milton Obote (lider partii United People's Congress), pełniący urząd premiera. W roku 1966 Obote dokonał zamachu stanu i objął również stanowisko prezydenta. Rok później uchwalono nową konstytucje, zlikwidowano federalny ustrój państwa, rozpoczęto wdrażanie planu nacjonalizacji przemysłu i handlu. 25 stycznia 1971 nastąpił kolejny zamach stanu, na którego czele stał gen. Idi Amin Dada "Big Daddy" Oumee (właśc. Idi Awo-Ongo Angoo). Wojska Amina szybko pokonały zwolenników Obotego, który zbiegł do Tanzanii. Amin objął ster rządów nad Ugandą jako trzeci z kolei prezydent oraz najwyższy dowódca sił zbrojnych (od 1975 roku w stopniu marszałka polnego)[1].

Jak pisze Nicholas J. Wheeler „po zdobyciu władzy w 1971 Idi Amin ustanowił trwającą osiem lat dyktaturę w Ugandzie, która zgodnie z danymi posiadanymi przez Amnesty International kosztowała życie 300 tys. ludzi"[2]. Obywatele Ugandy żyli w ciągłym strachu o swoje bezpieczeństwo, zaś terror zaprowadzony przez armię i siły bezpieczeństwa doprowadził do załamania się rządów prawa[3]. W 1972 roku na rozkaz Amina wypędzono z kraju mniejszość hinduską, która dominowała w handlu i usługach - sytuacja gospodarcza kraju istotnie się pogorszyła[4].

Po zamachu stanu Milton Obote wraz ze swymi zwolennikami (wśród nich było około tysiąca wiernych mu żołnierzy) udał się na emigrację do Zjednoczonej Republiki Tanzanii (Jamhuri ya Muungano wa Tanzania), gdzie schronienia udzielił im Julius Kambarage Nyerere, od chwili zjednoczenia Tanganiki i Zanzibaru w 1964 roku zasiadający w fotelu prezydenta nowopowstałego państwa tanzańskiego. Nyerere był teoretykiem tzw. socjalizmu afrykańskiego, wzorowanego na modelu chińskim[5]. Obote uważał się za jego politycznego ucznia, obydwaj politycy przyjaźnili się. Stosunki między Tanzania i Ugandą uległy poważnemu ochłodzeniu od momentu, gdy władzę przejął Amin i wojskowi. Nyerere przeciwstawiał się każdym przewrotom mającym miejsce w Afryce, zamachowi Amina zaś szczególnie z uwagi na polityczne i osobiste więzi jakie łączyły przywódcę Tanzanii z Obotem. Julius Nyerere uważał tego ostatniego za jedynego legalnego przywódcę Tanzanii, podkreślając jego demokratyczny wybór na stanowisko premiera. Osiemnaście miesięcy po zamachu stanu Amina, Nyerere zezwolił oddziałom wiernym Obotemu na atak na Ugandę z terytorium tanzańskiego. Reżim Amina poparła Libia (Wielka Arabska Libijska Dżamahirijja Ludowo-Socjalistyczna), toteż Nyerere postanowił nie interweniować zbrojnie. Pod auspicjami OJA oba państwa podpisały w Mogadiszu w październiku 1972 porozumienie, w którym zobowiązały się nie używać siły przeciwko sobie. Jakkolwiek rząd w Dodomie respektował zapisy tego dokumentu, to jednak Julius Nyerere nadal potępiał brutalność rządów Amina oraz przypadki łamania praw człowieka w Ugandzie, które jego zdaniem stanowiły wstyd dla całej Afryki[6].

W roku 1978 nastąpiły wydarzenia, które już bezpośrednio doprowadziły do zainicjowania zbrojnej interwencji Tanzanii w Ugandzie. W tamtym okresie liczba zwolenników Amina uległa znacznemu zmniejszeniu (zarówno w wyniku skrytobójstw dokonywanych przez służby bezpieczeństwa, jak i dezercji), zaś pozostawanie w bliskiej zażyłości z przywódcą Ugandy stało się niebezpiecznie, o czym miał przekonać się gen. Mustafa Adrisi - wiceprezydent Ugandy i wierny zausznik Amina. Adrisi został ranny w wypadku samochodowym, którego tajemnicze okoliczności pchnęły wierne mu wojska (w tym doborowy regiment piechoty zmechanizowanej "Malire") do buntu przeciwko reżimowi Amina. Oddziały wierne Idi Aminowi zaczęły walczyć z buntownikami, zaś prezydent Ugandy oskarżył Nyererego o podżeganie zrewoltowanych oddziałów do buntu. Amin uznał, iż Tanzania toczy wojnę Ugandą i (chcąc odwrócić uwagę społeczeństwa od niepokojów wewnętrznych) wydał rozkaz ataku na terytorium tanzańskie, co zakończyło się okupacją obszaru Kagery (1 listopada 1978)[7]. Ugandyjczycy zmusili blisko 40 tys. osób do ucieczki do buszu, zaś z zajętych terenów rabowali wszystko to, co dało się wywieźć[8]. Nyerere podjął decyzję o zbrojnej odpowiedzi na atak, zaś celem operacji wojsk tanzańskich (Tanzanian People's Defence Force) było nie tylko wyparcie Ugandyjczyków z okupowanych terenów, lecz również obalenie reżimu Amina, a tym samym położenie kresu łamaniu praw człowieka w tym państwie. 14 listopada prezydent Tanzanii wydał oddziałom tanzańskim rozkaz wkroczenia do Ugandy. Przeciwnicy polityczni Amina pozostający na wygnaniu w Tanzanii zawiązali Uganda National Liberation Army (UNLA), która wystawiła około 1 tys. żołnierzy mających walczyć u boku TPDF. Przywódca Libii Muammar al-Kaddafi wsparł Amina 2,5 tys. żołnierzy wyposażonych w najnowocześniejszy sprzęt bojowy produkcji radzieckiej[9]; Ugandyjczyków wspierali też w walce bojownicy OWP (marzec 1979)[10].

Połączone wojska TPDF-UNLA liczyły łącznie ok 45 tys. ludzi. Mobilizacja takich sił była niezwykle dotkliwa dla tanzańskiej gospodarki, gdyż jest to jeden z najbiedniejszych krajów w Afryce[11]. Po tygodniu walk Amin zaproponował Nyereremu przerwanie walk i wycofanie swoich oddziałów z Tanzanii stawiając warunek, iż OJA zagwarantuje, iż Tanzania nie zastosuje żadnych środków odwetowych wobec Ugandy. Rząd w Dodomie miał też cofnąć swe poparcie dla antyaminowskiej opozycji. Nyerere ofertę odrzucił i oddziały TPDF kontunuowały walkę[12]. Armia Ugandy (dotknięta chaosem i dezercjami) nie mogła powstrzymać takich sił, toteż 10 kwietnia 1979 wojska tanzańskie i siły UNLA wkroczyły do Kampali - stolicy Ugandy. Idi Amin udał się do Libii, zaś oddziały libijskie i OWP wycofały się do Sudanu i Zairu. Interwencja dobiegła końca. Wojska tanzańskie po pewnym czasie opuściły Ugandę, zaś liderzy UNLA rozpoczęli wewnętrzne walki o polityczną schedę po wygnanym z kraju Aminie[13].

2. Jaki był  stosunek społeczności międzynarodowej do interwencji?

Jak pisze Jerzy Zajadło „konflikt tanzańsko-ugandyjski trwał (…) stosunkowo krótko, miał wymiar wyłącznie lokalny i nie wywołał większych reperkusji międzynarodowych”[14]. Nicholas J. Wheeler uważa, że przebieg i wynik wojny między Tanzanią i Ugandą determinował fakt, iż konflikt ten był wyizolowany z geopolitycznych interesów USA i ZSRR[15]. Jedynia Kenia, Libia (której wojska wzięły udział w walkach po stronie Ugandy), Nigeria i Sudan w mniejszy lub większy sposób opowiadały się po stronie rządu w Kampali. Znakomita większość członków społeczności międzynarodowej zareagowała na interwencję zbrojną Tanzanii w Ugandzie jednoznacznie sympatyzując ze stroną tanzańską. Niekiedy owo wsparcie ograniczało się jedynie do milczącego tolerowania działań rządu na czele którego stał Julius Nyerere. Pomimo braku istotnych interesów w tym regionie nawet supermocarstwa (chociaż w różnym stopniu i nie wprost) opowiadały się po stronie Tanzanii. Za wyraz akceptacji działań Tanzanii uważane jest powszechne i szybkie uznanie przez wiele państw świata nowego rządu Ugandy, który sformowany został po obaleniu reżimu Amina[16]. Jak zauważa Jerzy Zajadło w czasie trwania tego konfliktu nie wywoływał on istotnej reakcji ze strony społeczności międzynarodowej, jednak po jego zakończeniu uzyskał on legitymizację, zarówno moralną, jak i polityczną post factum „z uwagi na osiągnięty skutek oraz charakter reżimu, przeciwko któremu były (działania Tanzanii – przyp. D.B.) skierowane”[17].

3. Jaka była zgodność interwencji z prawem międzynarodowym?

Należy zauważyć, iż żadnej ze stron konfliktu tanzańsko-ugandyjskiego nie udało się umiędzynarodowić interwencji w tym sensie, iż stałaby się ona przedmiotem obrad którejś z organizacji międzynarodowych, do których należały walczące ze sobą państwa. Julius Nyerere kilkakrotnie próbował wprowadzić sytuację w Ugandzie pod obrady Organizacji Jedności Afrykańskiej, jednak OJA odmawiała, uznając, iż sytuacja wewnętrzna Ugandy nie może być omawiana na forum organizacji, ponieważ byłoby to sprzeczne z zapisami Karty Jedności Afrykańskiej. W roku 1975 prezydent Tanzanii nie przybył na obrady OJA w ramach protestu przeciw milczeniu krajów afrykańskich wobec pogarszającej się sytuacji w Ugandzie. Jeden z tanzańskich ministrów stwierdził wówczas: „gdy masakry (…) i tortury swą stosowane przeciwko Afrykanom przez niepodległe państwo afrykańskie pozostałe kraje afrykańskie nie protestują (…). Wygląda to tak, jakby Afrykanie utracili prawo do protestu przeciwko brutalności państwa w dniu, w którym to państwo staje się niepodległe dzięki ich wysiłkom. W takich sytuacja OJA zachowuje się jak związek zawodowy obecnych szefów państw i rządów, gdzie solidarność odbija się w  milczeniu, jeśli nie w otwartym poparciu dla nich”[18].

Niektóre państwa Zachodu usiłowały zwrócić uwagę świata na zachodzące na masową skalę naruszenia praw człowieka w Ugandzie, niemniej jednak jakakolwiek próba postawienia problemu na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ ponosiła fiasko. Warunkowane ono był skutecznym sprzeciwem ze strony państw afrykańskich, bowiem uznawały one owe próby za przejawy zachodniego imperializmu i neokolonializmu[19]. W trakcie trwania walk przedstawiciele Ugandy przy ONZ również podjęli próby zwołania obrad Rady Bezpieczeństwa dla zajęcia się problemem  „napaści” Tanzanii na Ugandę, jednak ostatecznie Uganda odstąpiła od tych starań za namową innych państw afrykańskich[20]. Operację wojsk tanzańskich należy w tym miejscu uznać za zgodną z normami prawa międzynarodowego z jednego dość oczywistego powodu – Tanzania wykorzystała do wkroczenia do Ugandy prawo do samoobrony, które wyrażone jest art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych[21]. Uganda jako pierwsza dokonała użycia sił zbrojnych przeciw Tanzanii wkraczająć do Kagery, toteż Nyerere wykorzystał ową sytuację do usunięcia reżimu Amina w sposób przynajmniej częściowo zgodny z zapisami prawa międzynarodowego. Tanzania nie złamała również zapisów porozumienia z Mogadiszu, bowiem Uganda uczyniła to pierwsza. Celowo użyłem wcześniej słów „częściowo zgodny” z zapisami prawa międzynarodowego, mianowicie Tanzania nie doprowadziła do końca procedury zawartej w art. 51 Karty NZ, to znaczy nie powiadomiła Rady Bezpieczeństwa w przewidzianym w Karcie trybie o swoich działaniach, po to, aby RB ONZ mogła podjąć uznaną przez siebie za stosowną akcję, mającą na celu utrzymać lub przywrócić międzynarodowe bezpieczeństwo. Oznaczałoby to, że kraj ten naruszył granice samoobrony w rozumieniu Karty. Jednakże żadne z państw nie dążyło do wyjaśnienia tej kwestii przez RB ONZ, ponieważ oznaczałoby to osłabienie pozytywnego wymiaru humanitarnego, jaki niosła ze sobą operacja Tanzanii przeciwko Aminowi[22].

4. Co warunkowało sukces interwenta tanzańskiego?

Jak pisze cytowany już przeze mnie wcześniej Jerzy Zajadło „głównym motywem Tanzanii była (…) samoobrona, a nie względy humanitarne – interwencja rozpoczęła się dopiero po ataku wojsk ugandyjskich na Kagerę, chociaż o masowych zbrodniach Amina wiedziano dużo wcześniej. (…) W żadnym oficjalnym stanowisku Tanzanii nie pojawiły się zresztą explicite motywy humanitarne, lecz tylko aspekty samoobrony oraz (…) poparcie dla walki (…) UNLF”[23]. Nie zmienia to jednak faktu, iż cel humanitarny operacji (wyrażony wprost lub też tylko dorozumiany) został osiągnięty – reżim Amina upadł, a tym samym przerwane zostały prowadzone przez jego funkcjonariuszy represje ludności cywilnej i przypadki łamania praw człowieka. Jeżeli można pokusić się o określenie warunków, które złożyły się na sukces tanzańskiego interwenta, to moim zdaniem można wymienić dwie ich kategorie: militarne i polityczne. W ramach tej pierwszej kategorii należy wymienić przewagę wojsk tanzańskich i UNLF nad oddziałami ugandyjskimi. Siły zbrojne wierne Aminowi były źle dowodzone, o niskim morale, targane dezercjami i nie były w stanie przeciwstawić się przeciwnikowi.  Tanzania była w stanie zmobilizować niemal do 100 tys. ludzi jeśli zaszłaby taka potrzeba (co odbijało się niezwykle niekorzystnie na stanie gospodarki tego kraju, o czym była mowa wcześniej), Uganda nie miała takich możliwości. Wsparcie udzielone Aminowi przez Libię, która wysłała do Ugandy 2,5 tys. ludzi oraz nowoczesny sprzęt wojskowy nie mogło przechylić szali zwycięstwa na stronę reżimu Amina z uwagi na brak współpracy między oddziałami ugandyjskimi i libijskimi. Libijczycy na froncie byli świadkami całkowitego rozprężenia po stronie ugandyjskiej (np. przysłane przez al-Kaddafiego ciężarówki do transportu żołnierzy były wykorzystywane do wywożenia zrabowanych dóbr przez wycofujące się oddziały Amina[24]).



Newsletter



Wiadomość HTML?