Dziedziny wiedzy

Najnowsze komentarze

Newsletter

Wojna w Czeczenii PDF Print Email
Międzynarodowe stosunki polityczne
DATE_FORMAT_LC2

Rosja carska nazywana była więzieniem narodów. W końcu XVIII wieku rozpoczęła podbój Kaukazu. Historycy z 1783 rokiem wiążą początek zorganizowanego oporu narodów Północnego Kaukazu, w tym Czeczenów, przeciwko rosyjskiemu podbojowi. Rosja zakończyła ten podbój w 1864 r. włączeniem pod swoje panowanie ziem kaukaskich, w tym terenów zamieszkanych przez Czeczenów. Czeczeni nie złożyli jednak broni, zmuszając Rosjan do utrzymywania na Kaukazie silnych garnizonów wojskowych. Dojście do władzy w Imperium Rosyjskim bolszewików w 1917 r. nie zmieniło sytuacji narodów Kaukazu. W 1918 r. Czeczeni utworzyli niezależny Emirat w ramach Republiki Narodów Góralskich, obejmującej ludy Północnego Kaukazu, wchodzące dzisiaj w skład Federacji Rosyjskiej. Ta efemeryczna federacja, zanim włączona została do Rosji Sowieckiej, uznana była przez Niemcy, Azerbejdżan i Turcję.

Podczas II wojny światowej, po inwazji Niemiec na Związek Radziecki, rozpoczęły się działania rebeliantów czeczeńskich przeciwko przedstawicielom Moskwy. Działania te nasiliły się w 1942 r., kiedy to rebelianci wspomagani logistycznie przez Niemców, zainteresowanych wznieceniem zamieszek na zapleczu Armii Czerwonej, zaczęli atakować jej oddziały i rosyjską ludność cywilną. Za sympatię dla nazistów Czeczem zapłacili deportacją na rozkaz Stalina całej ludności czeczeńskiej i inguszeckiej do Kazachstanu i Azji Środkowej, która rozpoczęła się 23 lutego 1944 r. Połowa deportowanych zmarła w czasie tej operacji. Zezwolenie na powrót otrzymali Czeczeni ostatecznie w 1956 r., ale nie wpłynęło to na zmianę ich negatywnego stosunku do Rosji. Dopiero kryzys władzy, poprzedzający rozpad Związku Radzieckiego w 1991 r., doprowadził do urzeczywistnienia niepodległościowych aspiracji wielu narodów zamieszkujących ten kraj, ale nie udało się to narodowi czeczeńskiemu.

Oczywiście Czeczeni, podobnie jak inne narody ZSRR, często demonstrowali swoje dążenia niepodległościowe4. W listopadzie 1990 r. Doku Zaugajew ogłosił suwerenność Republiki Czeczeno-Inguskiej, ale w ramach nowej Federacji Rosyjskiej. Już jednak w dziesięć miesięcy później, wykorzystując chaos powstały po puczu w Moskwie przeciwko prezydentowi Gorbaczowowi, 6 września 1991 r. Czeczeni ogłosili - wbrew stanowisku Rosji - niepodległość. Po wyborach, do których doszło 27 października 1991 r., prezydentem Czeczenii został Dżochar Dudajew. W styczniu 1992 r. parlament Czeczenii ustanowił granicę z Inguszetią. W marcu 1992 r. uchwalono konstytucję ustanawiającą Republikę Czeczenii jako niepodległe państwo świeckie. Jednocześnie Czeczenia nie podpisała nowej umowy o stowarzyszeniu z Federacja Rosyjską. Ani Rosja, ani żadne obce państwo nie uznały jednak niepodległości Czeczenii. W sierpniu 1992 r. z Czeczenii wycofane zostały wojska rosyjskie. Jednocześnie w nowej konstytucji Federacji Rosyjskiej, ogłoszonej 12 grudnia 1993 r., w artykule 65 wymienia się Republikę Czeczeńską jako jeden z podmiotów Federacji6. Tymczasem Czeczenia w momencie rozwiązania ZSRR w grudniu 1991 r. nie zrzekła się żadnym aktem państwowym swojej suwerenności na rzecz Federacji Rosyjskiej.

mapa Czeczenii Po nieudanych próbach Rosji wymuszenia na władzach Czeczenii, między innymi poprzez zastosowanie blokady ekonomicznej i finansowej, zmiany stanowiska w sprawie charakteru wzajemnych powiązań, 11 grudnia 1994 r. Rosja podjęła wobec Czeczenii interwencję zbrojną, wysyłając 40-tysieczny korpus armii lądowej przeciwko 12-tysiecznej, źle uzbrojonej armii czeczeńskiej. Tak rozpoczęła się pierwsza wojna czeczeńska. Była to wojna na wyniszczenie, charakteryzująca się masowymi naruszeniami praw człowieka, w której bardzo ucierpiała ludność cywilna. Zanim do tego doszło Czeczenię opuściło około 200 tys. Rosjan i 150 tys. Inguszów oraz Czeczenów. Wojnie towarzyszyły w Rosji nastroje na ogół nieprzychylne niepodległościowym aspiracjom Czeczenów. Najlepiej nastroje te wyrażał Aleksander Sołżenicyn, wielka postać rosyjskiej literatury antyłagrowej, który nawoływał w 1994 r. do zamknięcia za drutami wszystkich Czeczenów, którzy "nie chcą być rosyjscy" i do zerwania z nimi wszelkich mostów. Warto przypomnieć, że ten sam Sołżenicyn w swojej słynnej książce Archipelag Gułag pisał wcześniej z uznaniem o deportowanym narodzie czeczeńskim "jedynym, na który psychologia podporządkowania nie wywarła żadnego wpływu".

Rosjanie dążyli do tego, aby zakończyć pacyfikację Czeczenii do 9 maja 1995 r., czyli do dnia obchodów zwycięstwa nad faszyzmem niemieckim. Ale operacja przeciągała się. Wojska rosyjskie doznawały w Czeczenii licznych porażek i ponosiły ciężkie straty. W grudniu 1995 r. liczący 300 osób oddział Szałmana Radujewa zdobył Gudermes, drugie co do wielkości miasto w Czeczenii. W sierpniu 1996 r. czeczeńskie oddziały weszły do Groźnego pogarszając krytyczną sytuację liczącego pięć tysięcy osób garnizonu rosyjskiego w tym mieście. W tych warunkach 11 sierpnia 1996 r. generał Aleksander Lebiedź otrzymał od prezydenta Jelcyna upoważnienie do skoordynowania działań organów federalnych w celu doprowadzenia do pokoju w Czeczenii. Rosja zgodziła się na zakończenie walk i podpisanie porozumienia w Chasawjurt 2 września 1996 r. W porozumieniu, które ze strony rosyjskiej podpisał generał Aleksander Lebied, a ze strony czeczeńskiej Asłan Maschadow, zapowiedziano, że do końca 2001 r. strony ustalą zasady stosunków między Rosją i Czeczenia. Rosja zobowiązywała się do wycofania swych wojsk z Czeczenii. Nastąpiło to w styczniu 1997 r., gdy ostatni oddział armii rosyjskiej opuścił obszar Czeczenii. W porozumieniu zapowiedziano też przeprowadzenie w Czeczenii w 1997 r. wyborów prezydenckich. Wybory odbyły się 27 stycznia 1997 r. pod nadzorem misji OBWE. Zwyciężył w nich, zdobywając prawie dwie trzecie oddanych głosów Asłan Maschadow, uważany za polityka umiarkowanego. Jeden z najbardziej znanych czeczeńskich dowódców polowych i najbardziej radykalnych, jeśli chodzi o stosowane metody walki z Rosjanami Szamil Basajew uzyskał w wyborach jedną czwartą oddanych głosów. Czeczeni głosowali na Maschadowa, którego rywale oskarżali o poglądy prorosyjskie, w nadziei, że wprowadzi porządek i ustabilizuje sytuację.

I tak 12 maja 1997 r. podpisany został na Kremlu przez prezydentów Rosji i Czeczenii układ pokojowy, który zastąpił porozumienie z Chasawjurtu i który określał wzajemne stosunki jako równoprawne, oparte o normy prawa międzynarodowego. Było to faktycznie uznanie przez Rosję niezależności Czeczenii. Według zgodnej opinii obu prezydentów układ miał zakończyć trwający 400 lat konflikt. Formalnie oznaczało to zakończenie drugiej kaukaskiej wojny, która pochłonęła od 70 do 90 tys. ofiar, z czego jedną trzecią stanowili Rosjanie. Wśród zabitych aż 80% stanowiła ludność cywilna. Jeśli chodzi o straty wśród wojskowych, to po stronie rosyjskiej oceniano je na 5 tys. osób, a po stronie czeczeńskiej na 10 tys. Zawarty układ był w rzeczywistości jedynie wyrazem zmiany taktyki przez Rosję, która wyrzekała się rozwiązań siłowych w odniesieniu do Czeczenii, decydując się na gospodarcze zdławienie małej republiki.

W czasie, gdy Rosja wycofywała swoje wojska z Czeczenii zostało zamordowanych w grudniu 1996 r. sześciu członków misji Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, w tym pięć kobiet, oraz uprowadzonych przez nieznanych sprawców wielu zakładników. Spowodowało to wyjazd z Czeczenii misji humanitarnych, ekip odbudowy kraju, zagranicznych dziennikarzy. Na początku 1998 r. porwany został w Północnej Osetii obywatel francuski, Vincent Cochetel. szef regionalnej delegacji Wysokiego Komisarza ONZ do spraw Uchodźców. 1 maja 1998 r. porwany został Walentyn Własow, przedstawiciel prezydenta Borysa Jelcyna w Czeczenii, co jak ocenił rzecznik czeczeńskiego prezydenta Asłana Maschadowa, było sprawą przeciwników odbywających się rokowań rosyjsko-czeczeńskich. Działania te były wyzwaniem zarówno dla Borysa Jelcyna, jak i dla Asłana Maschadowa który nie był w stanie zaprowadzić porządku w państwie o ogromnej liczbie uzbrojonych bezrobotnych. Przeciwnicy rokowań rosyjsko-czeczeńskich byli bowiem po obu stronach.

Wielu czeczeńskich dowódców polowych odmówiło podporządkowania się prezydentowi, próbując samodzielnie rządzić w niektórych rejonach kraju. Dochodziło do porwań cudzoziemców dla okupu. Czeczeński dowódca Szamil Basajew wkroczył w sierpniu 1999 r. ze swymi oddziałami do Dagestanu z zamiarem wyparcia Rosjan i utworzenia tam niepodległego państwa islamskiego, ściśle współpracującego z Czeczemą, co umożliwiłoby tej ostatniej wyjście z izolacji. W ten sposób Czeczenia miała uzyskać dostęp do Morza Kaspijskiego i dogodne warunki współpracy z muzułmańskim Azerbejdżanem, kreowanym dzięki posiadanym zasobom ropy naftowej na gospodarcze centrum regionu. Jednakże zamachy terrorystyczne na terytorium Rosji, których sprawców nie wykryto, a o które oskarżono Czeczenów, stały się dla Rosji pretekstem do rozpoczęcia jesienią 1999 r. drugiej wojny w Czeczenii. Wbrew opiniom wyrażanym na Zachodzie, Rosja traktowała kwestię Czeczenii jako swoją sprawę wewnętrzną. W oświadczeniu na temat sytuacji w Czeczenii, ogłoszonym w końcu października 1999 r., rząd rosyjski podkreślił, że jego najwyższym priorytetem jest walka z terroryzmem i "osiągnięcie pełnego przywrócenia prawa i porządku na całym obszarze Republiki Czeczeńskiej".

Jakimi metodami ta wojna była prowadzona świadczy artykuł opublikowany w styczniu 2000 r. w moskiewskim organie prasowym "Nowaja Gazieta". Gazeta przytoczyła następujące słowa rosyjskiego żołnierza, adresowane do osób spotkanych w piwnicy podczas prowadzonej "czystki": "Jeśli jesteście tutaj, to znaczy, że jesteście bojownikami. To me rok 1995. Tym razem dostaliśmy rozkaz likwidować wszystko, co rośnie i się rusza. Waszego miasta nie czeka żadna odbudowa; przeciwnie, zniesiemy je z powierzchni ziemi i was razem z mm". W tym samym czasie, 17 lutego 2000 r., inny moskiewski organ prasowy "Obszczaja Gazieta" opublikował specjalny numer pod tytułem "Ojczyzna w niebezpieczeństwie", w którym dziennikarz Andrzej Czerkizow napisał: "Oskarżam władzę o prowadzenie na swoim własnym terytorium nielegalnej wojny, wojny bezprawnej. I na tej podstawie narzucanie cywilom arbitralnych i sprzecznych z prawem międzynarodowym wymogów, co umożliwia działanie wobec nich w sposób arbitralny, pozbawiając ich możliwości odwołania do legalnych instancji w celu obrony ich interesów i ich własnego życia". W kwietniu 2000 r. na stałe rozmieszczono w Czeczenii siły 47 Dywizji Zmechanizowanej armii rosyjskiej. Na początku 2001 r. siły rosyjskie w Czeczenii liczyły 80 tys. osób . W 2002 r. liczebność wojsk rosyjskich w Czeczenii oceniano na 100 tys., co przy ludności tego kraju liczącej 700 tys. stanowiło bardzo wysoki wskaźnik1".

Według rosyjskich władz federalnych w latach 1991-1999 zginęło w Czeczenii ponad 21 tys. osób cywilnych pochodzenia rosyjskiego, ponad 100 tys. osób niebędących Czeczenami wywłaszczono z mieszkań i domów, 46 tys. skazano na roboty przymusowe, m.in. przy budowie drogi do Gruzji. W 1999 r. pozostawało w Czeczenii jeszcze 29 tys. Rosjan, w tym 17 tys. emerytów. Porwanych zostało 800 Rosjan, a za ich zwolnienie porywacze żądali okupu . Światowa opinia publiczna nie traciła jednak nadziei, że Rosja zmieni politykę w sprawie Czeczenii. Wychodzący w Paryżu tygodnik "Courrier International" wyrażał w lutym 2000 r. nadzieję, że "Rosja pogodzona z Ukrainą, otwarta na Polskę i Turcję, sojuszniczka na Bliskim Wschodzie demokratycznego Iranu, powoli zrezygnuje z miraży kaukaskich i znajdzie w końcu kompromis historyczny z tymi biednymi ludami, do których nie potrafi wyciągnąć ręki na zgodę". Amerykański politolog Zbigniew Brzeziński napisał w 1999 r., że "jedynym sprawiedliwym a zarazem rozsądnym z praktycznego punktu widzenia rozwiązaniem konfliktu w Czeczenii - dobrym zarówno dla Rosjan, jak i dla Czeczenów - jest przyznanie jej prawa do samostanowienia".

Rosja, nie godząc się na jakiekolwiek polityczne rozwiązanie problemu Czeczenii, nie jest jednocześnie w stanie przeprowadzić skutecznie żadnego innego rozwiązania. Nie udaje się Rosji proces pokojowy. Prezydent Rosji mianował 12 czerwca 2000 r. szefem tymczasowej administracji czeczeńskiej Ahmada Kadyrowa, byłego muftiego czeczeńskiego, reprezentującego łagodniejsze skrzydło w islamie, zwane sufizmem, który w listopadzie 1999 r. będąc bojownikiem czeczeńskim przeszedł na stronę Rosji. Była to próba wyeliminowania konkurencyjnego wobec sufizmu i bardziej radykalnego, wahhabickiego skrzydła w czeczeńskim islamie, które dominowało w Czeczenii dzięki prezydentowi Asłanowi Maschadowowi. Ta próba wykorzystania przez Rosję sprzeczności między dwiema formami islamu w Czeczenii nie udała się. Również na wszelkie próby normalizacji sytuacji w Czeczenii drogą ustanowienia władzy złożonej z oddanych Rosji przedstawicieli ludności czeczeńskiej, przeciwnicy normalizacji na warunkach proponowanych przez Rosję odpowiedzieli kolejnymi zamachami, od pewnego czasu najczęściej samobójczymi, coraz bardziej krwawymi, przeprowadzanymi nie tylko na rosyjskim Kaukazie Północnym, ale także w Moskwie. Reakcją na to są represje, które prowadzą do powolnej eksterminacji Czeczenów lub opuszczania przez nich własnego kraju. Według Anatolija Guszera, dyrektora Centrum Rozwoju Strategicznego w Moskwie, wiatach 1991-2000 Czeczenię opuściło 770 tys. osób, w tym 220 tys. Rosjan.


Według oficjalnych danych od sierpnia 1999 r. do końca 2000 r. w Czeczenii i Dagestanie zginęło ponad 4000 żołnierzy rosyjskich, a 12 000 zostało rannych. Komitet Matek Żołnierzy kwestionuje te dane i twierdzi, że straty wśród żołnierzy rosyjskich były trzykrotnie lub nawet czterokrotnie wyższe . Nie publikuje się wiarygodnych danych o stratach wśród Czeczenów, ale źródła zachodnie oceniały je w końcu 2002 r., - w ślad za rosyjską organizacją pozarządową Memoriał - na 20 do 50 tys. zabitych. W każdym razie wiosną i latem 2002 r. doszło do zaostrzenia walk partyzanckich w Czeczenii. Odziały tzw. czeczeńskich komendantów polowych atakowały wojska rosyjskie również poza Czeczenią, na przykład w sąsiedniej Inguszetii. Rosja odnosiła pewne sukcesy w likwidacji komendantów polowych. Pojawiła się jednak nowa generacja komendantów polowych, bardziej radykalna niż starsze pokolenie, pragnąca przeciwstawić się wyniszczaniu państwa i deportacjom ludności. Rosji nie udała się "czeczenizacja" konfliktu, czyli wykorzystanie sprzeczności między czeczeńskimi klanami. Nie zdołała zdobyć zaufania Czeczenów prorosyjska administracja, niedysponująca dostatecznymi środkami na odbudowę Czeczenii, a ponadto uważana za marionetkę w rękach Rosji. Niemniej jednak świat już prawie uwierzył w powodzenie rosyjskiego procesu stabilizacyjnego w Czeczenii, gdy 23 października 2002 r. czterdziestoosobowe komando czeczeńskie dokonało w moskiewskim teatrze "Na Dubrawce" porwania 800 osób. Podczas akcji uwalniania zakładników 129 osób - wraz z porywaczami - poniosło śmierć. Zaczęto więc ponownie, zwłaszcza opinia publiczna, zadawać pytanie, jaka jest polityka Rosji w sprawie Czeczenii.

Po tragedii "Na Dubrawce" francuski miesięcznik "Politique internationale" zamieścił opis sytuacji w Czeczenii, który odbiegał od zapewnień rządu rosyjskiego o normalizacji i jednoczesnym ściganiu "bandytów" w ramach walki z terroryzmem. "Dla każdego, kto postawi nogę na czeczeńskiej ziemi, irrealizm tego podejścia jest widoczny. Wszystkie niezależne źródła, które regularnie opisują rejon, powtarzają ten sam motyw: Czeczenia jest terenem ruin, zdanym na chaos i arbitralność armii rosyjskiej. Jest swego rodzaju więzieniem pod gołym niebem, gdzie jakiekolwiek normalne życie jest absolutnie niemożliwe (...). "Każdy dzień jest przeżyciem: każdego dnia osoby cywilne mają świadomość, że są na łasce grabieżcy lub kaprysów wojskowych, że mogą być torturowane, zabite, zgwałcone bez żadnego powodu, że mogą zniknąć, nie pozostawiając śladów. Żyć w Czeczenii, to znaczy żyć w ciągłym niebezpieczeństwie" - twierdziła Zainap Gaszajewa, przewodnicząca organizacji pozarządowej "Echo wojny", przebywająca w Paryżu, na zaproszenie Pomocy Katolickiej w grudniu 2002 r. Podkreślała również, że cywile nie mają możliwości korzystania z prawa do odwołań. Na 27 tys. skarg złożonych przez osoby poszkodowane na ręce byłego specjalnego przedstawiciela prezydenta Putina do spraw praw człowieka, Władimira Kałamanowa, tylko dwie skargi dotarły do trybunałów. Wielu Czeczenów spotkanych w Europie (Zachodniej) twierdzi, że "ludzie z Czeczenii mają obecnie trzy możliwości do wyboru: dołączyć do armii powstańczej; dać się zabić siłom rosyjskim bez walki w ramach czystki; lub wyjechać za granicę. Wielu młodych wybiera pierwsze wyjście". Wielu również zgłasza gotowość do udziału w atakach samobójczych.

Powszechnie uważa się, że ekscesy, jakich dopuszczają się wojska rosyjskie w Czeczenii przyspieszyły radykalizację czeczeńskiego ruchu oporu, ale nie były jej bezpośrednią przyczyną. Przypomina się, że zaledwie w kilka dni po proklamowaniu niepodległości Czeczenii, w listopadzie 1991 r. komando czeczeńskie z udziałem Szamila Basajewa porwało do Ankary liniowy samolot rosyjski. Po pewnej przerwie, w latach 1993-2001, doszło do zamachów bombowych w takich miejscowościach jak: Armawir, Piatigorsk, Buinaksk, Moskwa, Wołgodnosk, Esentuki, Mineralne Wody, Adyge-Szabl, w wyniku których liczne osoby poniosły śmierć. W 1995 r. doszło do porwania zakładników w Budionowsltu, które kosztowało życie 150 osób. Po raz pierwszy jednak porwanie zakładników w teatrze "Na Dubrowce" wpisywało się w dżihad, gdy bojownicy islamscy deklarowali, że wolą umrzeć niż poddać się niewiernym. Po raz pierwszy w historii wojny czeczeńskiej Osama Bin Laden pogratulował porywaczom ich akcji, potwierdzając w ten sposób ideologiczną więź między Al-Kaidą i czeczeńskim ruchem oporu . Jak pisał Wiatchesłav Awiutskii, badacz z Ośrodka Badań i Analiz Geopolitycznych (CRAG) na Uniwersytecie Paryż VIII "walka, jaką naród czeczeński prowadzi przeciwko Rosjanom, nie jest już walką narodowowyzwoleńczą (a wiec postępową w oczach inteligencji zachodniej), lecz dżihadem. Celem zwolenników niepodległości nie jest już utworzenie, demokratycznej Czeczenii, lecz ustanowienie teokratycznego państwa (immatu), dającego początek Kalifatu".

Rosja nie ma koncepcji politycznego rozwiązania kwestii Czeczenii. W przeprowadzonym w marcu 2003 r. referendum konstytucyjnym w Czeczenii według oficjalnych danych ludność miała zaaprobować status Czeczenii jako integralnej części Rosji. W czerwcu 2003 r. ogłoszono amnestię, z której skorzystała tylko niewielka liczba bojowników czeczeńskich. W październiku 2003 r. odbyły się w Czeczenii wybory prezydenckie, w których według oficjalnych danych zwyciężył już w pierwszej turze, zyskując 82,55% głosów, wspierany przez Rosję kandydat, Ahmad Kadyrow. Nowo wybrany prezydent zginął jednak w zamachu zorganizowanym w Groźnym. Następcą Ahmada Kadyrowa na stanowisku promoskiewskiego prezydenta Czeczenii został jego syn. W sierpniu 2004 r. odbyły się w Czeczenii wybory powszechne, w których wybrano republikański parlament. Żadna z europejskich organizacji, zajmujących się prawami człowieka, ani Rada Europy, ani Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie nie wysłały do Czeczenii na wybory swoich przedstawicieli, nie mając gwarancji, że zostaną one zorganizowane w demokratycznych warunkach. Bezpośrednio po wyborach bojówki czeczeńskie dokonały czterech samobójczych zamachów, dwa na samoloty pasażerskie, jeden na ulicy w Moskwie i jeden na szkołę w Biesłame w Osetii, w którym zginęło według oficjalnych danych, oprócz 31 zamachowców, 339 osób, z czego połowę stanowiły dzieci.

Zasadne jest pytanie, dlaczego Rosja nie poszukuje politycznego rozwiązania problemu czeczeńskiego, a zgodnie z tradycją jaka obowiązuje w tym państwie od zawsze, niezależnie od tego, czy było to imperium carskie, imperium komunistyczne, czy też - jak obecnie - Rosja mająca aspiracje, aby być demokratycznym państwem, władza sięga do rozwiązań siłowych. Przede wszystkim wynika to z obawy, aby przyznanie niepodległości jakiejś części Federacji Rosyjskiej nie stało się precedensem dla tego rodzaju żądań ze strony innych części i w wyniku "efektu domina" me doprowadziło do rozpadu Federacji, a przynajmniej znacznego okrojenia jej terytorium. Inną przyczyną stanowiska Rosji wobec aspiracji niepodległościowych Czeczenów jest zamiar budowy na terytorium Czeczenii systemu rurociągów transportujących surowce energetyczne, ropę i gaz ziemny z Turkmenii i Zakaukazia oraz korzystanie z istniejących już połączeń drogowych i kolejowych z Azerbejdżanem. Utrata tych korzyści mogłaby spowodować utratę przez Rosję wpływów na Zakaukaziu, a tym samym osłabić jej pozycję w rywalizacji o ropę naftową wydobywaną na Morzu Kaspijskim. Ponadto Czeczenia uważana jest w Rosji za wielką machinę przestępczą, centrum terroryzmu, handlu narkotykami i nielegalnego handlu bronią, destabilizującą Kaukaz Północny i godzącą w stabilność i system ekonomiczny całej Rosji, czego władze w Moskwie nie zamierzają tolerować. Wreszcie Czeczenia stanowi dzisiaj wyzwanie dla potężnej rosyjskiej armii, która angażując swoje siły w Czeczenii, liczyła na krótką zwycięską wojnę, poprawiającą jej prestiż w kraju, a tymczasem w sposób widoczny nie może poradzić sobie z pacyfikacją zbuntowanej republiki. Po zamachu "Na Dubrawce" jeden z najbardziej radykalnych czeczeńskich dowódców polowych, Szamil Basajew napisał w przesłaniu skierowanym do NATO, biorąc na siebie odpowiedzialność za zorganizowanie zamachu, że "odtąd Czeczeni zastrzegają sobie prawo brania Rosji za zakładnika wszędzie i w każdej chwili" .

Świat, zwłaszcza świat wielkiej polityki, patrzy może nie z aprobatą, ale ze zrozumieniem na politykę Rosji wobec Czeczenii, traktując tę kwestię jako jej wewnętrzną sprawę. Takiemu podejściu zagranicy do kwestii czeczeńskiej sprzyjają tego rodzaju akty terroryzmu jak zamach, do jakiego doszło 1 września 2004 r. w szkole w Biesłanie, który ze względu śmierć kilkuset dzieci spotkał się ze szczególnym potępieniem w świecie. Wcześniej podobne potępienie wywołała tragedia w teatrze "Na Dubrawce". Traktując wojnę w Czeczenii jako integralną część walki z międzynarodowym terroryzmem, Rosja zyskuje jeśli nie wyraźne, to milczące poparcie Stanów Zjednoczonych i państw Unii Europejskiej, głównie Francji i Niemiec. Kiedy podczas szczytu Unia Europejska-Rosja w Brukseli 11 listopada 2002 r. prezydencja duńska w Unii próbowała namówić Rosję do podjęcia negocjacji z czeczeńskim ruchem narodowowyzwoleńczym, jak to określili Duńczycy, to próba ta spotkała się z negatywną reakcją prezydenta Putina i w dalszej części szczytu do tej kwestii już nie wracano. Państwa zachodnie unikają napięć z Rosją na tle sprawy czeczeńskiej, pragnąc, każde z innych względów, utrzymywać z tym mocarstwem przyjazne stosunki.

Niezależny francuski dziennik "Le Monde" po tragedii w Biesłanie próbował w artykule wstępnym odpowiedzieć na pytanie dlaczego zachodnie stolice z takim zapałem popierają prezydenta Rosji Władimira Putina? Dziennik znalazł trzy powody takiego stanowiska. Po pierwsze dlatego, że Rosja jest ciągle wielkim mocarstwem, posiadającym broń jądrową i będącym jednym z pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa. Po drugie Rosja jest pierwszym w świecie producentem ropy naftowej i gazu ziemnego, z punktu widzenia Unii Europejskiej mniej oddalonym niż Bliski Wschód, a z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych rezerwowym źródłem paliw na wypadek trudności z ich pozyskaniem na Bliskim Wschodzie. Po trzecie wreszcie poparcie zachodnie dla Putina wynika z przekonania, że słusznym jest, aby przestrzeń euroazjatycka, a szczególnie Kaukaz trzymane były silną ręką, zwłaszcza że 11 września 2001 r. scementował solidarność z Rosją w "wojnie przeciwko terroryzmowi". "Racje geopolityczne, petrodolary i solidarność przeciwko "wrogiemu terroryście" dają carte blanche Kremlowi" - podsumował "Le Monde".

Na długo przed wydarzeniami z 11 września 2001 r., które były bezpośrednią przyczyną wypowiedzenia przez Stany Zjednoczone wojny międzynarodowemu, a w istocie islamskiemu terroryzmowi, rosyjski intelektualista Boris Kagarlicki apelował w "Nowoj Gazietie", aby zakończyć wojnę w Czeczenii, gdyż korzyści przynosi ona tylko Zachodowi. "Im bardziej pozycje Rosji w świecie muzułmańskim są mocne, tym bardziej utwierdza ona swą niezależność od Zachodu. 1 wice wersa. Dlatego, gdyby nie było wojny w Czeczenii, amerykańscy dyplomaci musieliby ją wymyśleć" - pisał on, dając do zrozumienia, że wojna w Czeczenii szkodzi stosunkom Rosji ze światem muzułmańskim i uzależniają od Zachodu . Ale obecnie Rosja zabiega o to, aby jej wojna w Czeczenii traktowana była jako integralna część ogólnoświatowej walki z terroryzmem islamskim. Nie ma dzisiaj w Rosji żadnego ruchu o istotnym znaczeniu, wyrażającego stanowisko opinii publicznej, który skutecznie domagałby się negocjacji pokojowych z Czeczenami. Są pojedyncze osoby z kręgu intelektualistów i dziennikarzy, którzy opowiadają się za poszukiwaniem pokojowego rozwiązania kwestii czeczeńskiej. Są politycy, jak Jewgienij Primakow, Rusłan Chasbułatow, czy Iwan Rybkin, którzy przedkładali, każdy z osobna, propozycje politycznego uregulowania konfliktu. Na przykład Rusłan Chasbułatow, rosyjski polityk pochodzenia czeczeńskiego, przewodniczący rosyjskiej Dumy w latach 1991-1993, zaproponował przyznanie Republice Czeczeńskiej szerokiej autonomii w sprawach wewnętrznych i zagranicznych. Czeczenia nie byłaby częścią Federacji Rosyjskiej, ale w dalszym ciągu obowiązywałoby tam ustawodawstwo rosyjskie, rosyjska waluta, a rosyjska armia federalna byłaby tam na stałe obecna. Plany takie nie cieszą się jednak w Rosji szerszym poparciem. Demonstracja zwolenników pokoju w Czeczenii zgromadziła w 2002 r. w Moskwie 300 osób, podczas gdy po tragedii w Biesłanie demonstracja poparcia dla polityki prezydenta Putina wobec Czeczenii zgromadziła we wrześniu 2004 r. w Moskwie 100 tys. osób. Trudno przewidzieć, kiedy i w jaki sposób problem czeczeński może być rozwiązany.

Jakkolwiek społeczeństwo Rosji w większości wykazuje obojętność wobec polityki prezydenta Putina w sprawie Czeczenii, to niektórzy politycy opozycyjni, dziennikarze oraz niektóre organizacje pozarządowe nie kryją niepokoju z powodu braku rozwiązania kwestii Czeczenii. W grudniu 2004 r., z okazji dziesiątej rocznicy interwencji wojskowej Rosji w Czeczenii, rosyjscy obrońcy praw człowieka, byli dysydenci, Helena Bonner i Sergiusz Kowalew ogłosili oświadczenie , w którym napisali, że rosyjskie władze "w dalszym ciągu z hipokryzją ukrywają wzrost dramatu czeczeńskiego, szermując paranoiczną groźbą zewnętrznego spisku przeciwko krajowi". Przestrzegając przed niekorzystnymi konsekwencjami koncentracji władzy w rękach prezydenta, prowadzącej do ożywienia napięć międzyetnicznych, autorzy oświadczenia wyrażali obawy, czy ta koncentracja władzy nie będzie oznaczać końca Rosji jako państwa wielonarodowego i federalnego.

Źródło: S. Parzymies, Stosunki międzynarodowe w Europie 1945-2004, Warszawa 2004.