Wojna w Angoli - 1961-1994 - geneza, przebieg, strony konfliktu, skutki

24 kwietnia 1974 roku wybuchła w Lizbonie "rewolucja goździków", obalając rządzącą w Portugalii od czterdziestu dwóch lat dyktaturę i przyczyniając się do upadku najstarszego z kolonialnych imperiów w Afryce.

Pierwsi Portugalczycy dotarli do terenów dzisiejszej Angoli w 1482 roku (Diego Cao). Niemal sto lat później, w 1573 roku, Paulo Dias de Novais założył Luandę. Przez trzy następne wieki głównym "towarem" eksportowym Angoli byli niewolnicy. Władza portugalska przez długi czas kontrolowała samo wybrzeże. Dopiero w drugiej połowie XIX wieku zdołano opanować wnętrze kraju.

Przez całe wieki Angola była eksploatowana przez metropolię. Z Portugalii przybywał tam najgorszy element ludzki, głównie przestępcy i ludzie z marginesu. Inwestycje ograniczano do sektora surowcowego (wydobycie diamentów). Infrastruktura kraju była zaniedbana. Po II wojnie światowej sytuacja trochę się poprawiła. Rozwój przemysłu w Portugalii spowodował wzrost inwestycji w koloniach. Także rozwój afrykańskich ruchów wyzwoleńczych przyniósł pewne zmiany. Lizbona, próbując dostosować się do nowej sytuacji, dokonała pewnych zmian w polityce kolonialnej. Na mocy statutu z 1954 roku społeczeństwo w koloniach podzielono nie według kategorii rasowych, ale cywilizacyjnych, co, przynajmniej w teorii, dawało Afrykanom szanse awansu społecznego. Blokowało je jednak słabo rozwinięte szkolnictwo. Zwiększono też nieco kompetencje lokalnych organów władzy. Miało to rozładować rodzące się napięcia. Na mocy ustawy z 11 czerwca 1951 roku afrykańskie kolonie przekształcono w departamenty zamorskie i zintensyfikowano akcję osadniczą (w 1930 roku w Angoli było trzydzieści tysięcy osadników, w 1955 już sto dziesięć tysięcy, a w 1971 - trzysta pięćdziesiąt tysięcy). Miało to wzmocnić pozycję metropolii w koloniach. Portugalia nie chciała rezygnować z posiadłości kolonialnych, gdyż miały one nieocenioną wartość dla jej gospodarki. W latach siedemdziesiątych Lizbona czerpała z nich niemal trzydzieści trzy procent swojego dochodu narodowego, i to mimo wojny.

Zaniedbań czterystu lat nie można było naprawić w krótkim czasie. Liczba tak zwanych cywilizowanych Afrykanów - assimilados - którzy uzyskiwali takie same prawa jak Europejczycy, była niewielka (nieco ponad trzydzieści tysięcy w roku 1950). Reszta ludności afrykańskiej (ponad dziewięćdziesiąt dziewięć procent) tylko w niewielkim stopniu skorzystała ze zmian w polityce Lizbony. Dopiero rozwój ruchów niepodległościowych i wzrost wzburzenia w kraju spowodował dalej idące zmiany. We wrześniu 1961 roku metropolia zniosła ustawodawstwo z 1954 roku. Likwidowano podział społeczeństwa według kategorii cywilizacyjnych, zrównując wszystkich wobec prawa. Skutki tej reformy zostały jednak zminimalizowane przez ordynację wyborczą z grudnia 1963 roku, która wprowadzała cenzus wykształcenia i majątku. W efekcie jedynie dwa procent mieszkańców Angoli uzyskało pełne prawa wyborcze.

Mimo tych posunięć nie udało się Portugalii powstrzymać ruchu wyzwoleńczego. Ukształtowały się w nim dwa główne nurty: intelektualny i regionalnoplemienny. Pierwszy został zapoczątkowany w 1948 roku przez Vamos Descobrir Angola (Odkrywajmy Angolę). Była to organizacja kulturalna assimilados i metiscos (ludność mieszana), chcących poznać swoje afrykańskie korzenie. Na jego czele stali Viriato da Cruz, Agostinho Neto i Mario de Andrade. Po jej rozwiązaniu, w 1953 roku, powstała PLUA (Partia Zjednoczonej Walki Afrykańczyków Angoli), która po zjednoczeniu z kilkoma mniejszymi organizacjami przekształciła się 10 grudnia 1954 roku w MPLA (Ludowy Ruch Wyzwolenia Angoli). Na jego czele stanął Agostinho Neto.

Drugi nurt był reprezentowany przede wszystkim przez UPNA (Związek Ludności Północnej Angoli), kierowany przez Holdena Roberto. Partia ta reprezentowała interesy plemienia Bakongo. Data jej powstania, 1954 rok, nie była przypadkowa. W tym samym roku w sąsiednim belgijskim Kongu przywódcą ABAKO (Związek Bakongo) został Joseph Kasavubu, którego celem było zjednoczenie wszystkich ludów Bakongo z Konga belgijskiego, francuskiego i Angoli. W 1958 roku UPNA zmienił nazwę na UPA (Związek Ludności Angoli). Podkreślano w ten sposób ogólnoangolańskie aspiracje, ale poparcia tej partii nadal udzielały przede wszystkim osoby wywodzące się z kręgów Bakongo.

Zasięg działań ruchów wyzwoleńczych był ograniczony. Żaden z nich nie potrafił zdobyć się na bardziej spektakularne operacje. Nie udała się również, podjęta w styczniu 1960 roku podczas konferencji w Tunisie, próba zjednoczenia ruchu wyzwoleńczego. W tej sytuacji w maju tego roku, podczas konferencji MPLA w Brazzaville, podjęto decyzję o odroczeniu wybuchu powstania w Angoli. Uzyskanie niepodległości przez Kongo Leopoldville doprowadziło do wzrostu aktywności organizacji wyzwoleńczych. Było ono dogodną bazą dla partyzantów angolańskich, choć panujący w Kongu chaos niewątpliwie utrudniał działania.

Pierwszą spektakularną operacją sił wyzwoleńczych był atak bojowników MPLA na więzienie w Luandzie (4 lutego 1960). Jednak za początek wojny wyzwoleńczej należy uznać powstanie ludów Bakongo, które wybuchło 15 marca 1961 roku i rozprzestrzeniło się na niemal całą północno-zachodnią Angolę. Rebelianci atakowali wszystkich obcych: osadników portugalskich, metiscos i innych, którzy nie należeli do plemienia Bakongo. Teoretycznie przywódcą powstania był Holden Roberto, który miał nadzieję, że zmusi Portugalczyków do opuszczenia Angoli. Jednak jego kontrola nad działaniami rebeliantów była iluzoryczna. Mimo braku koordynacji działań i słabego uzbrojenia partyzantów powstanie trwało ponad pół roku i pochłonęło pięćdziesiąt tysięcy ofiar wśród Afrykanów i siedemset wśród białych osadników. Portugalczycy byli kompletnie zaskoczeni. W całej Angoli stacjonowało zaledwie trzy tysiące portugalskich żołnierzy. Do sierpnia metropolia wzmocniła swoje siły w tym kraju do siedemnastu tysięcy ludzi, co umożliwiło stłumienie powstania, ale fundamenty imperium zostały naruszone. Od tego czasu wojna przeciw Portugalii będzie się tlić bez przerwy.

Władze Portugalii zrozumiały, że sama siła nie wystarczy do uspokojenia Angoli. Wszczęto szeroko zakrojone programy rozwoju kolonii, inwestując w rozwój szkolnictwa wszystkich szczebli oraz w gospodarkę. Tworzono programy opieki społecznej. Lata sześćdziesiąte, mimo rozwoju ruchu wyzwoleńczego i natężenia walk, były okresem gospodarczej prosperity Angoli. Co prawda, w największym stopniu korzystali z tego biali osadnicy, ale i Afrykanie mieli w tym swój udział. Nie dopuszczano jednocześnie myśli o rozluźnieniu związku, nie mówiąc już o przyznaniu niepodległości.

Tymczasem następowały znaczące zmiany w ruchu wyzwoleńczym, który zyskiwał poparcie na arenie międzynarodowej. 23 marca 1962 roku UPA zmienił nazwę na FNLA (Narodowy Front Wyzwolenia Angoli), który przy poparciu władz Konga utworzył w Leopoldville Rewolucyjny Rząd Angoli na Emigracji (GRAE), uznany niebawem przez Organizację Jedności Afrykańskiej. Jego pozycję umocnił rozłam w MPLA. W 1963 roku z tej organizacji wystąpiła radykalna grupa Viriata da Cruza, który oskarżał kierownictwo o kunktatorstwo i domagał się natychmiastowego zainicjowania ogólnokrajowej rewolucji. Da Cruz po zerwaniu z Neto podporządkował się GRAE. Wydawało się, że FNLA jest na najlepszej drodze do zdominowania angolańskiego ruchu wyzwoleńczego, ale nie umiał wykorzystać swoich atutów. Mimo dysponowania znacznymi i dobrze uzbrojonymi siłami akcje militarne FNLA miały ograniczony zasięg, a w samej organizacji panował skrajny nepotyzm, co wywoływało niezadowolenie wielu jej członków. W listopadzie 1964 roku z GRAE wystąpił minister spraw zagranicznych Jonas Savimbi, który 13 marca 1966 roku utworzył Narodowy Związek Całkowitego Wyzwolenia Angoli (UNITA).

Kryzys 1963 roku wywołał głębokie zmiany w MPLA. Jego przywódcy zrozumieli potrzebę poszerzenia bazy swojej partii. MPLA, jako organizacja skupiająca urzędników, studentów, metiscos i assimilados, a także białych o lewicujących poglądach, dysponował dużym potencjałem intelektualnym, ale brakowało mu poparcia na prowincji. Teraz MPLA rozpoczął intensywną rekrutację na prowincji, zwłaszcza wśród plemienia Mbundu. Kolejnym istotnym wydarzeniem w dziejach MPLA było spotkanie Neto z Che Guevarą. Dzięki temu MPLA uzyskał poparcie Kuby, a później także ZSRR. W 1965 roku OJA uznała MPLA za organizację wyzwoleńczą i reprezentanta narodu angolańskiego. Od tego roku do jego oddziałów zaczęli napływać, na razie nielicznie, kubańscy instruktorzy, dzięki czemu mógł wznowić działania zbrojne. Początkowo koncentrowały się one w rejonie Kabindy (angolańskiej enklawy na terenie Konga). Wybór teatru działań nie był przypadkowy. W 1965 roku odkryto tam bowiem duże złoża ropy naftowej, z którymi Portugalia wiązała nadzieje na finansowanie inwestycji gospodarczych zarówno Angoli, jak i w metropolii.

W drugiej połowie lat sześćdziesiątych nastąpiła intensyfikacja działań ugrupowań wyzwoleńczych. Nadal najsilniejszym z nich był FNLA. Ciesząc się, w zależności od sytuacji międzynarodowej, poparciem państw zachodnich lub Chin, dysponował około ośmioma tysiącami żołnierzy (1971), z czego jednak jedynie około tysiąca działało na terenie Angoli. Dużo aktywniejszy był MPLA, mający poparcie bloku socjalistycznego i dysponujący od czterech i pół do sześciu tysięcy żołnierzy, z czego półtora tysiąca operowało w samej Angoli. Najsłabsza była UNITA, mająca jedynie około trzystu żołnierzy. Brakowało jej także poparcia na arenie międzynarodowej.

Intensywność działań wojennych w Angoli była mała. Wynikało to przede wszystkim z niechęci żołnierzy obu stron do bezpośrednich starć. Istotne były także czynniki geograficzne. Działania toczyły się przeważnie na terenach trudno dostępnych: w górach, dżungli, na mokradłach lub na wielkich obszarach sawann, gdzie głównym problemem było znalezienie przeciwnika. Wojska portugalskie prowadziły przeważnie operacje powietrzne (helikoptery, samoloty szturmowe), których celem było niszczenie baz i szlaków zaopatrzenia partyzantów. W porównaniu na przykład z wojną w Rodezji stosunkowo rzadko dokonywano podobnych operacji na terytoriach sąsiednich państw. Z kolei partyzanci na szeroką skalę prowadzili wojnę minową (w 1970 roku około pięćdziesięciu procent strat portugalskich spowodowały wybuchy min).

Niewątpliwie najaktywniejszą organizacją wyzwoleńczą był MPLA. W 1966 roku, nie mogąc dotrzeć od północy do regionu Kimbundu (ośrodka jego wpływów), przeniósł swoją siedzibę do Lusaki w Zambii i nasilił operacje na wschodzie Angoli. Sukcesy umożliwiły mu przeniesienie w 1968 roku siedziby w okolice Texeira de Sousa we wschodniej Angoli. Zaniepokojeni tą sytuacją Portugalczycy w latach 1968-1973 podjęli wiele operacji przeciw MPLA, zmuszając jego oddziały do odwrotu i odzyskując kontrolę nad znacznymi terenami wschodniej Angoli. Dopomogły im rysujące się w MPLA podziały, gdzie dawał o sobie znać konflikt między Neto a szefem sztabu Danielem Chipendąoraz Mariem de Andrade. Istotne było także wycofanie poparcia przez Zambię, której Portugalczycy zagrozili zamknięciem ważnej dla niej linii kolejowej do Bengueli (niebagatelne były także naciski RPA). W ten sposób MPLA został zepchnięty do defensywy. Portugalczycy rozwinęli także akcję pozyskiwania ludności tubylczej. Wprowadzono politykę "wiosek strategicznych", dzięki której miano nadzieję odciąć oddziały partyzanckie od zaplecza. Jednocześnie pracowano nad poprawą warunków bytowych ludności wiejskiej. Rozbudowywano sieć dróg, która miała zarówno poprawić mobilność jednostek portugalskich i usprawnić ich zaopatrzenie, jak i umożliwić rozwój regionów peryferyjnych. Rozbudowywano sieć ośrodków zdrowia i szkół, zakładano wzorcowe farmy w celu promowania nowoczesnych form gospodarowania. Wszystko to, choć przyczyniło się do poprawy warunków życia, nie zmieniło postaw miejscowej ludności, która wiele z tych działań odbierała jako kolejną próbę zburzenia tradycyjnego stylu życia. Mimo wszystko armia portugalska kontrolowała sytuację i odzyskiwała znaczną część terenów utraconych na rzecz partyzantów w latach sześćdziesiątych.

Przewrót w metropolii (rewolucja goździków) całkowicie zmienił sytuację. Nowy rząd w Lizbonie zamierzał zakończyć wojnę i przynajmniej częściowo spełnić żądania ruchu wyzwoleńczego. Wojsko odmówiło dalszej walki i oddziały portugalskie wstrzymały działania zbrojne. Wojna była zbyt dużym obciążeniem dla niewielkiego przecież i ubogiego państwa. W 1970 roku w koloniach afrykańskich stacjonowało sto pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy, to znaczy siedemdziesiąt pięć procent całej armii portugalskiej (sześćdziesiąt tysięcy żołnierzy w samej Angoli, z których zginęło około trzynastu tysięcy). Wojna pochłaniała niemal pięćdziesiąt procent budżetu państwa (czterdzieści osiem procent w 1968 roku). Praktycznie wszystkie dochody z angolańskich złóż ropy naftowej, żelaza i diamentów oraz plantacji kawy i bawełny przeznaczano na wydatki związane z wojną.

Początkowo nowy przywódca Portugalii generał Antonio de Spinola miał nadzieję przekształcić portugalskie imperium kolonialne w "luzytańską" federację suwerennych państw. Jednak sprzeciw większości organizacji wyzwoleńczych oraz młodej kadry oficerskiej, która była głównym motorem rewolucji, zmusił go do rezygnacji z tych planów. Zaraz po przewrocie doszło do rozmów między Lizboną i przedstawicielami ruchów wyzwoleńczych. Sytuacja nie była jednak prosta. Przede wszystkim brak było zgody między angolańskimi partiami. Jeszcze w trakcie wojny poświęcały one równie wiele energii walce z Portugalią jak wzajemnemu zwalczaniu się. Teraz każda z nich dążyła do zdobycia jak najsilniejszej pozycji. Niekorzystnie na sytuację wewnętrzną oddziaływały również ingerencje obcych państw.

W 1974 roku ciągle najsilniejszą militarnie organizacją był FNLA, dysponujący około piętnastoma tysiącami żołnierzy. Zwartość tej partii pozostawiała jednak wiele do życzenia i często była utrzymywana dzięki pomocy z zewnątrz, jak w 1972 roku, kiedy to oddziały zairskie stłumiły bunt przeciw Holdenowi Roberto. W 1974 roku, dzięki chińskiej pomocy i przejściu na stronę FNLA Chipendy z trzema tysiącami żołnierzy, pozycja tej partii się poprawiła. We wrześniu oddziały FNLA zajęły północno-wschodnią część Angoli. MPLA był osłabiony rozłamami, a zwłaszcza odejściem Chipendy. Jednak aktywizacja FNLA, popieranego wówczas przez ChRL, zaniepokoiła ZSRR, który postanowił wznowić pomoc dla MPLA i od października rozpoczął dostawy sprzętu wojskowego. Dzięki temu MPLA mógł odbudować wpływy w Luandzie i regionie Kimbundu oraz rozbudować mocno uszczuplone siły zbrojne. Najsłabsza z angolańskich organizacji, UNITA, mimo braku poparcia z zewnątrz (poza bardzo niezdecydowanym wsparciem Pekinu), również starała się wzmocnić swoją pozycję, rozszerzając wpływy w środkowej części południowej Angoli, zamieszkiwanej przez Ovimbundu - największe plemię kraju. Dzięki temu ruch mógł liczyć na około sześciu tysięcy żołnierzy, słabo jednak uzbrojonych.

Rozbiciu politycznemu próbowała zaradzić, z inicjatywy Jomo Kenyatty, OJA. W styczniu 1975 roku w Mombasie doszło do spotkania przedstawicieli trzech głównych ugrupowań angolańskich. Do porozumienia doszło jednak dopiero w trakcie rozmów z udziałem Portugalczyków. 15 stycznia 1975 roku podpisano tak zwane porozumienie z Alvor. Przewidywało ono utworzenie koalicyjnego rządu przez wyżej wymienione trzy ruchy wyzwoleńcze i Portugalczyków oraz przeprowadzenie w październiku wolnych wyborów i ogłoszenie 11 listopada 1975 roku niepodległości. W Angoli miały pozostać dwadzieścia cztery tysiące portugalskich żołnierzy jako siły monitorujące przejście do pełnej niepodległości. Jednocześnie każda z angolańskich organizacji miała dostarczyć po osiem tysięcy ludzi do wspólnej armii.

Układ z Alvor, kończąc jeden z najdłuższych konfliktów kolonialnych, nie przyniósł Angoli pokoju. Stał się jedynie początkiem nowego, jeszcze bardziej krwawego etapu wojny, która trwa do dzisiaj.

Rząd przejściowy objął władzę w Angoli 31 stycznia 1975 roku. Następnego dnia nastąpiły jednak wydarzenia, które dowodziły, iż realizacja zawartego porozumienia nie będzie łatwa. 1 lutego doszło w Luandzie do starć między jednostkami FNLA i MPLA. Wkrótce walki rozszerzyły się na cały kraj. Portugalczycy i UNITA próbowali bez powodzenia mediacji. W marcu doszło do dalszego pogorszenia sytuacji. Do Angoli dotarły radzieckie transporty uzbrojenia dla MPLA, a 23 marca, po zdobyciu Caxito, FNLA dokonał masakry sześćdziesięciu działaczy MPLA. To spowodowało wzrost zaciekłości po obu stronach. W ciągu następnych sześciu miesięcy w Angoli zapanowała totalna anarchia. Z kraju uciekło ponad trzysta tysięcy Europejczyków, co było uszczerbkiem dla kadr technicznych i administracyjnych.

Mimo iż FNLA dysponował większymi siłami, przewagę w walkach uzyskał MPLA, który w lipcu ostatecznie wyparł siły FNLA i UNITA z Luandy. Do końca sierpnia siły wierne Neto opanowały jedenaście z piętnastu stolic prowincjonalnych. MPLA kontrolował także ważny z ekonomicznego punktu widzenia obszar Kabindy oraz kopalnie diamentów w prowincjach Lunda, Lobito i Moęamedes, a także port w Luandzie, gdzie mogły docierać dostawy sprzętu i broni.

W jaki sposób udało się MPLA pokonać silniejszego przeciwnika? W pierwszym okresie istotne było poparcie nowych władz portugalskich. Wpływowi we władzach w Lizbonie socjaliści i komuniści sympatyzowali z MPLA, a nowy dowódca wojsk portugalskich w Angoli admirał Rosa Coutinho był gorącym zwolennikiem Agostinha Neto. Wojska portugalskie przymykały oko na zagraniczną pomoc napływającą dla MPLA. Zgodziły się również na wykorzystywanie przez MPLA jednostek dawnej żandarmerii katangijskiej, która jeszcze niedawno walczyła przeciw partyzantom po stronie portugalskiej. Znane są też fakty, iż w trakcie lipcowych walk o Luandę także niektóre oddziały portugalskie wspierały MPLA. Oczywiście, by obraz był pełniejszy, należy dodać, że niektóre jednostki portugalskie, zwłaszcza na prowincji, wspierały przeciwników MPLA. Należy również pamiętać o jakże istotnej roli, jaką w sukcesie MPLA odegrała pomoc ZSRR i Kuby. Oba państwa dostarczały mu znacznej ilości sprzętu i uzbrojenia, a Hawana już od pewnego czasu przysyłała także instruktorów.

Na początku września MPLA panował nad sytuacją w najważniejszych regionach kraju. Poza zasięgiem jego wpływów pozostawały jedynie tereny na północy, zamieszkane przez plemiona Bakongo, a zdominowane przez FNLA, i na południu, zamieszkane przez Ovimbundu, a zdominowane przez UNITA. Ale w tym momencie do gry włączyła się Republika Południowej Afryki.

Co skłoniło Pretorię do militarnej eskapady, grożącej podważeniem polityki pojednania wobec czarnej Afryki, którą zainicjował premier Johannes Vorster? Wprawdzie jeszcze w kolonialnym okresie wojny Pretoria wspierała Portugalczyków bronią i sprzętem oraz pomagała im w zwalczaniu afrykańskiej partyzantki, jednakże wbrew oskarżeniom sił wyzwoleńczych udział RPA w tym konflikcie był bardzo ograniczony. Rząd w Pretorii był nie tyle zainteresowany utrzymaniem w Angoli władzy Portugalii, ile zagwarantowaniem, że w Luandzie nie dojdzie do władzy rząd wrogi Republice Południowej Afryki. Stąd od sierpnia 1975 roku RPA rozpoczęła szkolenie najpierw jednostek FNLA, a później także UNITA. Według południowoafrykańskich planistów Angola stanowiła bufor dla Namibii. Zdawano sobie sprawę, że w przeciwieństwie do innych sąsiadujących krajów (Rodezja, Mozambik czy nawet Zambia Angola nie była ekonomicznie uzależniona od RPA. Tymczasem wysoce prawdopodobny sukces MPLA stwarzał zagrożenie pozycji RPA w Namibii. Dla Pretorii było jasne, że po zwycięstwie będzie on wspierać SWAPO (Organizację Ludu Afryki Południowo-Zachodniej). Obawiano się także obecności jednostek kubańskich i radzieckich na granicy z Namibią. Wobec niemożności wywarcia innego rodzaju nacisków (na przykład gospodarczych) władze RPA zdecydowały się na opcję militarną.


Newsletter



Wiadomość HTML?