Dziedziny wiedzy

Najnowsze komentarze

Newsletter

Wojna w Angoli - 1961-1994 - geneza, przebieg, strony konfliktu, skutki PDF Print Email
Międzynarodowe stosunki polityczne
DATE_FORMAT_LC2

24 kwietnia 1974 roku wybuchła w Lizbonie "rewolucja goździków", obalając rządzącą w Portugalii od czterdziestu dwóch lat dyktaturę i przyczyniając się do upadku najstarszego z kolonialnych imperiów w Afryce.

Pierwsi Portugalczycy dotarli do terenów dzisiejszej Angoli w 1482 roku (Diego Cao). Niemal sto lat później, w 1573 roku, Paulo Dias de Novais założył Luandę. Przez trzy następne wieki głównym "towarem" eksportowym Angoli byli niewolnicy. Władza portugalska przez długi czas kontrolowała samo wybrzeże. Dopiero w drugiej połowie XIX wieku zdołano opanować wnętrze kraju.

Przez całe wieki Angola była eksploatowana przez metropolię. Z Portugalii przybywał tam najgorszy element ludzki, głównie przestępcy i ludzie z marginesu. Inwestycje ograniczano do sektora surowcowego (wydobycie diamentów). Infrastruktura kraju była zaniedbana. Po II wojnie światowej sytuacja trochę się poprawiła. Rozwój przemysłu w Portugalii spowodował wzrost inwestycji w koloniach. Także rozwój afrykańskich ruchów wyzwoleńczych przyniósł pewne zmiany. Lizbona, próbując dostosować się do nowej sytuacji, dokonała pewnych zmian w polityce kolonialnej. Na mocy statutu z 1954 roku społeczeństwo w koloniach podzielono nie według kategorii rasowych, ale cywilizacyjnych, co, przynajmniej w teorii, dawało Afrykanom szanse awansu społecznego. Blokowało je jednak słabo rozwinięte szkolnictwo. Zwiększono też nieco kompetencje lokalnych organów władzy. Miało to rozładować rodzące się napięcia. Na mocy ustawy z 11 czerwca 1951 roku afrykańskie kolonie przekształcono w departamenty zamorskie i zintensyfikowano akcję osadniczą (w 1930 roku w Angoli było trzydzieści tysięcy osadników, w 1955 już sto dziesięć tysięcy, a w 1971 - trzysta pięćdziesiąt tysięcy). Miało to wzmocnić pozycję metropolii w koloniach. Portugalia nie chciała rezygnować z posiadłości kolonialnych, gdyż miały one nieocenioną wartość dla jej gospodarki. W latach siedemdziesiątych Lizbona czerpała z nich niemal trzydzieści trzy procent swojego dochodu narodowego, i to mimo wojny.

Zaniedbań czterystu lat nie można było naprawić w krótkim czasie. Liczba tak zwanych cywilizowanych Afrykanów - assimilados - którzy uzyskiwali takie same prawa jak Europejczycy, była niewielka (nieco ponad trzydzieści tysięcy w roku 1950). Reszta ludności afrykańskiej (ponad dziewięćdziesiąt dziewięć procent) tylko w niewielkim stopniu skorzystała ze zmian w polityce Lizbony. Dopiero rozwój ruchów niepodległościowych i wzrost wzburzenia w kraju spowodował dalej idące zmiany. We wrześniu 1961 roku metropolia zniosła ustawodawstwo z 1954 roku. Likwidowano podział społeczeństwa według kategorii cywilizacyjnych, zrównując wszystkich wobec prawa. Skutki tej reformy zostały jednak zminimalizowane przez ordynację wyborczą z grudnia 1963 roku, która wprowadzała cenzus wykształcenia i majątku. W efekcie jedynie dwa procent mieszkańców Angoli uzyskało pełne prawa wyborcze.

Mimo tych posunięć nie udało się Portugalii powstrzymać ruchu wyzwoleńczego. Ukształtowały się w nim dwa główne nurty: intelektualny i regionalnoplemienny. Pierwszy został zapoczątkowany w 1948 roku przez Vamos Descobrir Angola (Odkrywajmy Angolę). Była to organizacja kulturalna assimilados i metiscos (ludność mieszana), chcących poznać swoje afrykańskie korzenie. Na jego czele stali Viriato da Cruz, Agostinho Neto i Mario de Andrade. Po jej rozwiązaniu, w 1953 roku, powstała PLUA (Partia Zjednoczonej Walki Afrykańczyków Angoli), która po zjednoczeniu z kilkoma mniejszymi organizacjami przekształciła się 10 grudnia 1954 roku w MPLA (Ludowy Ruch Wyzwolenia Angoli). Na jego czele stanął Agostinho Neto.

Drugi nurt był reprezentowany przede wszystkim przez UPNA (Związek Ludności Północnej Angoli), kierowany przez Holdena Roberto. Partia ta reprezentowała interesy plemienia Bakongo. Data jej powstania, 1954 rok, nie była przypadkowa. W tym samym roku w sąsiednim belgijskim Kongu przywódcą ABAKO (Związek Bakongo) został Joseph Kasavubu, którego celem było zjednoczenie wszystkich ludów Bakongo z Konga belgijskiego, francuskiego i Angoli. W 1958 roku UPNA zmienił nazwę na UPA (Związek Ludności Angoli). Podkreślano w ten sposób ogólnoangolańskie aspiracje, ale poparcia tej partii nadal udzielały przede wszystkim osoby wywodzące się z kręgów Bakongo.

Zasięg działań ruchów wyzwoleńczych był ograniczony. Żaden z nich nie potrafił zdobyć się na bardziej spektakularne operacje. Nie udała się również, podjęta w styczniu 1960 roku podczas konferencji w Tunisie, próba zjednoczenia ruchu wyzwoleńczego. W tej sytuacji w maju tego roku, podczas konferencji MPLA w Brazzaville, podjęto decyzję o odroczeniu wybuchu powstania w Angoli. Uzyskanie niepodległości przez Kongo Leopoldville doprowadziło do wzrostu aktywności organizacji wyzwoleńczych. Było ono dogodną bazą dla partyzantów angolańskich, choć panujący w Kongu chaos niewątpliwie utrudniał działania.

Pierwszą spektakularną operacją sił wyzwoleńczych był atak bojowników MPLA na więzienie w Luandzie (4 lutego 1960). Jednak za początek wojny wyzwoleńczej należy uznać powstanie ludów Bakongo, które wybuchło 15 marca 1961 roku i rozprzestrzeniło się na niemal całą północno-zachodnią Angolę. Rebelianci atakowali wszystkich obcych: osadników portugalskich, metiscos i innych, którzy nie należeli do plemienia Bakongo. Teoretycznie przywódcą powstania był Holden Roberto, który miał nadzieję, że zmusi Portugalczyków do opuszczenia Angoli. Jednak jego kontrola nad działaniami rebeliantów była iluzoryczna. Mimo braku koordynacji działań i słabego uzbrojenia partyzantów powstanie trwało ponad pół roku i pochłonęło pięćdziesiąt tysięcy ofiar wśród Afrykanów i siedemset wśród białych osadników. Portugalczycy byli kompletnie zaskoczeni. W całej Angoli stacjonowało zaledwie trzy tysiące portugalskich żołnierzy. Do sierpnia metropolia wzmocniła swoje siły w tym kraju do siedemnastu tysięcy ludzi, co umożliwiło stłumienie powstania, ale fundamenty imperium zostały naruszone. Od tego czasu wojna przeciw Portugalii będzie się tlić bez przerwy.

Władze Portugalii zrozumiały, że sama siła nie wystarczy do uspokojenia Angoli. Wszczęto szeroko zakrojone programy rozwoju kolonii, inwestując w rozwój szkolnictwa wszystkich szczebli oraz w gospodarkę. Tworzono programy opieki społecznej. Lata sześćdziesiąte, mimo rozwoju ruchu wyzwoleńczego i natężenia walk, były okresem gospodarczej prosperity Angoli. Co prawda, w największym stopniu korzystali z tego biali osadnicy, ale i Afrykanie mieli w tym swój udział. Nie dopuszczano jednocześnie myśli o rozluźnieniu związku, nie mówiąc już o przyznaniu niepodległości.

Tymczasem następowały znaczące zmiany w ruchu wyzwoleńczym, który zyskiwał poparcie na arenie międzynarodowej. 23 marca 1962 roku UPA zmienił nazwę na FNLA (Narodowy Front Wyzwolenia Angoli), który przy poparciu władz Konga utworzył w Leopoldville Rewolucyjny Rząd Angoli na Emigracji (GRAE), uznany niebawem przez Organizację Jedności Afrykańskiej. Jego pozycję umocnił rozłam w MPLA. W 1963 roku z tej organizacji wystąpiła radykalna grupa Viriata da Cruza, który oskarżał kierownictwo o kunktatorstwo i domagał się natychmiastowego zainicjowania ogólnokrajowej rewolucji. Da Cruz po zerwaniu z Neto podporządkował się GRAE. Wydawało się, że FNLA jest na najlepszej drodze do zdominowania angolańskiego ruchu wyzwoleńczego, ale nie umiał wykorzystać swoich atutów. Mimo dysponowania znacznymi i dobrze uzbrojonymi siłami akcje militarne FNLA miały ograniczony zasięg, a w samej organizacji panował skrajny nepotyzm, co wywoływało niezadowolenie wielu jej członków. W listopadzie 1964 roku z GRAE wystąpił minister spraw zagranicznych Jonas Savimbi, który 13 marca 1966 roku utworzył Narodowy Związek Całkowitego Wyzwolenia Angoli (UNITA).

Kryzys 1963 roku wywołał głębokie zmiany w MPLA. Jego przywódcy zrozumieli potrzebę poszerzenia bazy swojej partii. MPLA, jako organizacja skupiająca urzędników, studentów, metiscos i assimilados, a także białych o lewicujących poglądach, dysponował dużym potencjałem intelektualnym, ale brakowało mu poparcia na prowincji. Teraz MPLA rozpoczął intensywną rekrutację na prowincji, zwłaszcza wśród plemienia Mbundu. Kolejnym istotnym wydarzeniem w dziejach MPLA było spotkanie Neto z Che Guevarą. Dzięki temu MPLA uzyskał poparcie Kuby, a później także ZSRR. W 1965 roku OJA uznała MPLA za organizację wyzwoleńczą i reprezentanta narodu angolańskiego. Od tego roku do jego oddziałów zaczęli napływać, na razie nielicznie, kubańscy instruktorzy, dzięki czemu mógł wznowić działania zbrojne. Początkowo koncentrowały się one w rejonie Kabindy (angolańskiej enklawy na terenie Konga). Wybór teatru działań nie był przypadkowy. W 1965 roku odkryto tam bowiem duże złoża ropy naftowej, z którymi Portugalia wiązała nadzieje na finansowanie inwestycji gospodarczych zarówno Angoli, jak i w metropolii.

W drugiej połowie lat sześćdziesiątych nastąpiła intensyfikacja działań ugrupowań wyzwoleńczych. Nadal najsilniejszym z nich był FNLA. Ciesząc się, w zależności od sytuacji międzynarodowej, poparciem państw zachodnich lub Chin, dysponował około ośmioma tysiącami żołnierzy (1971), z czego jednak jedynie około tysiąca działało na terenie Angoli. Dużo aktywniejszy był MPLA, mający poparcie bloku socjalistycznego i dysponujący od czterech i pół do sześciu tysięcy żołnierzy, z czego półtora tysiąca operowało w samej Angoli. Najsłabsza była UNITA, mająca jedynie około trzystu żołnierzy. Brakowało jej także poparcia na arenie międzynarodowej.

Intensywność działań wojennych w Angoli była mała. Wynikało to przede wszystkim z niechęci żołnierzy obu stron do bezpośrednich starć. Istotne były także czynniki geograficzne. Działania toczyły się przeważnie na terenach trudno dostępnych: w górach, dżungli, na mokradłach lub na wielkich obszarach sawann, gdzie głównym problemem było znalezienie przeciwnika. Wojska portugalskie prowadziły przeważnie operacje powietrzne (helikoptery, samoloty szturmowe), których celem było niszczenie baz i szlaków zaopatrzenia partyzantów. W porównaniu na przykład z wojną w Rodezji stosunkowo rzadko dokonywano podobnych operacji na terytoriach sąsiednich państw. Z kolei partyzanci na szeroką skalę prowadzili wojnę minową (w 1970 roku około pięćdziesięciu procent strat portugalskich spowodowały wybuchy min).

Niewątpliwie najaktywniejszą organizacją wyzwoleńczą był MPLA. W 1966 roku, nie mogąc dotrzeć od północy do regionu Kimbundu (ośrodka jego wpływów), przeniósł swoją siedzibę do Lusaki w Zambii i nasilił operacje na wschodzie Angoli. Sukcesy umożliwiły mu przeniesienie w 1968 roku siedziby w okolice Texeira de Sousa we wschodniej Angoli. Zaniepokojeni tą sytuacją Portugalczycy w latach 1968-1973 podjęli wiele operacji przeciw MPLA, zmuszając jego oddziały do odwrotu i odzyskując kontrolę nad znacznymi terenami wschodniej Angoli. Dopomogły im rysujące się w MPLA podziały, gdzie dawał o sobie znać konflikt między Neto a szefem sztabu Danielem Chipendąoraz Mariem de Andrade. Istotne było także wycofanie poparcia przez Zambię, której Portugalczycy zagrozili zamknięciem ważnej dla niej linii kolejowej do Bengueli (niebagatelne były także naciski RPA). W ten sposób MPLA został zepchnięty do defensywy. Portugalczycy rozwinęli także akcję pozyskiwania ludności tubylczej. Wprowadzono politykę "wiosek strategicznych", dzięki której miano nadzieję odciąć oddziały partyzanckie od zaplecza. Jednocześnie pracowano nad poprawą warunków bytowych ludności wiejskiej. Rozbudowywano sieć dróg, która miała zarówno poprawić mobilność jednostek portugalskich i usprawnić ich zaopatrzenie, jak i umożliwić rozwój regionów peryferyjnych. Rozbudowywano sieć ośrodków zdrowia i szkół, zakładano wzorcowe farmy w celu promowania nowoczesnych form gospodarowania. Wszystko to, choć przyczyniło się do poprawy warunków życia, nie zmieniło postaw miejscowej ludności, która wiele z tych działań odbierała jako kolejną próbę zburzenia tradycyjnego stylu życia. Mimo wszystko armia portugalska kontrolowała sytuację i odzyskiwała znaczną część terenów utraconych na rzecz partyzantów w latach sześćdziesiątych.

Przewrót w metropolii (rewolucja goździków) całkowicie zmienił sytuację. Nowy rząd w Lizbonie zamierzał zakończyć wojnę i przynajmniej częściowo spełnić żądania ruchu wyzwoleńczego. Wojsko odmówiło dalszej walki i oddziały portugalskie wstrzymały działania zbrojne. Wojna była zbyt dużym obciążeniem dla niewielkiego przecież i ubogiego państwa. W 1970 roku w koloniach afrykańskich stacjonowało sto pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy, to znaczy siedemdziesiąt pięć procent całej armii portugalskiej (sześćdziesiąt tysięcy żołnierzy w samej Angoli, z których zginęło około trzynastu tysięcy). Wojna pochłaniała niemal pięćdziesiąt procent budżetu państwa (czterdzieści osiem procent w 1968 roku). Praktycznie wszystkie dochody z angolańskich złóż ropy naftowej, żelaza i diamentów oraz plantacji kawy i bawełny przeznaczano na wydatki związane z wojną.

Początkowo nowy przywódca Portugalii generał Antonio de Spinola miał nadzieję przekształcić portugalskie imperium kolonialne w "luzytańską" federację suwerennych państw. Jednak sprzeciw większości organizacji wyzwoleńczych oraz młodej kadry oficerskiej, która była głównym motorem rewolucji, zmusił go do rezygnacji z tych planów. Zaraz po przewrocie doszło do rozmów między Lizboną i przedstawicielami ruchów wyzwoleńczych. Sytuacja nie była jednak prosta. Przede wszystkim brak było zgody między angolańskimi partiami. Jeszcze w trakcie wojny poświęcały one równie wiele energii walce z Portugalią jak wzajemnemu zwalczaniu się. Teraz każda z nich dążyła do zdobycia jak najsilniejszej pozycji. Niekorzystnie na sytuację wewnętrzną oddziaływały również ingerencje obcych państw.

W 1974 roku ciągle najsilniejszą militarnie organizacją był FNLA, dysponujący około piętnastoma tysiącami żołnierzy. Zwartość tej partii pozostawiała jednak wiele do życzenia i często była utrzymywana dzięki pomocy z zewnątrz, jak w 1972 roku, kiedy to oddziały zairskie stłumiły bunt przeciw Holdenowi Roberto. W 1974 roku, dzięki chińskiej pomocy i przejściu na stronę FNLA Chipendy z trzema tysiącami żołnierzy, pozycja tej partii się poprawiła. We wrześniu oddziały FNLA zajęły północno-wschodnią część Angoli. MPLA był osłabiony rozłamami, a zwłaszcza odejściem Chipendy. Jednak aktywizacja FNLA, popieranego wówczas przez ChRL, zaniepokoiła ZSRR, który postanowił wznowić pomoc dla MPLA i od października rozpoczął dostawy sprzętu wojskowego. Dzięki temu MPLA mógł odbudować wpływy w Luandzie i regionie Kimbundu oraz rozbudować mocno uszczuplone siły zbrojne. Najsłabsza z angolańskich organizacji, UNITA, mimo braku poparcia z zewnątrz (poza bardzo niezdecydowanym wsparciem Pekinu), również starała się wzmocnić swoją pozycję, rozszerzając wpływy w środkowej części południowej Angoli, zamieszkiwanej przez Ovimbundu - największe plemię kraju. Dzięki temu ruch mógł liczyć na około sześciu tysięcy żołnierzy, słabo jednak uzbrojonych.

Rozbiciu politycznemu próbowała zaradzić, z inicjatywy Jomo Kenyatty, OJA. W styczniu 1975 roku w Mombasie doszło do spotkania przedstawicieli trzech głównych ugrupowań angolańskich. Do porozumienia doszło jednak dopiero w trakcie rozmów z udziałem Portugalczyków. 15 stycznia 1975 roku podpisano tak zwane porozumienie z Alvor. Przewidywało ono utworzenie koalicyjnego rządu przez wyżej wymienione trzy ruchy wyzwoleńcze i Portugalczyków oraz przeprowadzenie w październiku wolnych wyborów i ogłoszenie 11 listopada 1975 roku niepodległości. W Angoli miały pozostać dwadzieścia cztery tysiące portugalskich żołnierzy jako siły monitorujące przejście do pełnej niepodległości. Jednocześnie każda z angolańskich organizacji miała dostarczyć po osiem tysięcy ludzi do wspólnej armii.

Układ z Alvor, kończąc jeden z najdłuższych konfliktów kolonialnych, nie przyniósł Angoli pokoju. Stał się jedynie początkiem nowego, jeszcze bardziej krwawego etapu wojny, która trwa do dzisiaj.

Rząd przejściowy objął władzę w Angoli 31 stycznia 1975 roku. Następnego dnia nastąpiły jednak wydarzenia, które dowodziły, iż realizacja zawartego porozumienia nie będzie łatwa. 1 lutego doszło w Luandzie do starć między jednostkami FNLA i MPLA. Wkrótce walki rozszerzyły się na cały kraj. Portugalczycy i UNITA próbowali bez powodzenia mediacji. W marcu doszło do dalszego pogorszenia sytuacji. Do Angoli dotarły radzieckie transporty uzbrojenia dla MPLA, a 23 marca, po zdobyciu Caxito, FNLA dokonał masakry sześćdziesięciu działaczy MPLA. To spowodowało wzrost zaciekłości po obu stronach. W ciągu następnych sześciu miesięcy w Angoli zapanowała totalna anarchia. Z kraju uciekło ponad trzysta tysięcy Europejczyków, co było uszczerbkiem dla kadr technicznych i administracyjnych.

Mimo iż FNLA dysponował większymi siłami, przewagę w walkach uzyskał MPLA, który w lipcu ostatecznie wyparł siły FNLA i UNITA z Luandy. Do końca sierpnia siły wierne Neto opanowały jedenaście z piętnastu stolic prowincjonalnych. MPLA kontrolował także ważny z ekonomicznego punktu widzenia obszar Kabindy oraz kopalnie diamentów w prowincjach Lunda, Lobito i Moęamedes, a także port w Luandzie, gdzie mogły docierać dostawy sprzętu i broni.

W jaki sposób udało się MPLA pokonać silniejszego przeciwnika? W pierwszym okresie istotne było poparcie nowych władz portugalskich. Wpływowi we władzach w Lizbonie socjaliści i komuniści sympatyzowali z MPLA, a nowy dowódca wojsk portugalskich w Angoli admirał Rosa Coutinho był gorącym zwolennikiem Agostinha Neto. Wojska portugalskie przymykały oko na zagraniczną pomoc napływającą dla MPLA. Zgodziły się również na wykorzystywanie przez MPLA jednostek dawnej żandarmerii katangijskiej, która jeszcze niedawno walczyła przeciw partyzantom po stronie portugalskiej. Znane są też fakty, iż w trakcie lipcowych walk o Luandę także niektóre oddziały portugalskie wspierały MPLA. Oczywiście, by obraz był pełniejszy, należy dodać, że niektóre jednostki portugalskie, zwłaszcza na prowincji, wspierały przeciwników MPLA. Należy również pamiętać o jakże istotnej roli, jaką w sukcesie MPLA odegrała pomoc ZSRR i Kuby. Oba państwa dostarczały mu znacznej ilości sprzętu i uzbrojenia, a Hawana już od pewnego czasu przysyłała także instruktorów.

Na początku września MPLA panował nad sytuacją w najważniejszych regionach kraju. Poza zasięgiem jego wpływów pozostawały jedynie tereny na północy, zamieszkane przez plemiona Bakongo, a zdominowane przez FNLA, i na południu, zamieszkane przez Ovimbundu, a zdominowane przez UNITA. Ale w tym momencie do gry włączyła się Republika Południowej Afryki.

Co skłoniło Pretorię do militarnej eskapady, grożącej podważeniem polityki pojednania wobec czarnej Afryki, którą zainicjował premier Johannes Vorster? Wprawdzie jeszcze w kolonialnym okresie wojny Pretoria wspierała Portugalczyków bronią i sprzętem oraz pomagała im w zwalczaniu afrykańskiej partyzantki, jednakże wbrew oskarżeniom sił wyzwoleńczych udział RPA w tym konflikcie był bardzo ograniczony. Rząd w Pretorii był nie tyle zainteresowany utrzymaniem w Angoli władzy Portugalii, ile zagwarantowaniem, że w Luandzie nie dojdzie do władzy rząd wrogi Republice Południowej Afryki. Stąd od sierpnia 1975 roku RPA rozpoczęła szkolenie najpierw jednostek FNLA, a później także UNITA. Według południowoafrykańskich planistów Angola stanowiła bufor dla Namibii. Zdawano sobie sprawę, że w przeciwieństwie do innych sąsiadujących krajów (Rodezja, Mozambik czy nawet Zambia Angola nie była ekonomicznie uzależniona od RPA. Tymczasem wysoce prawdopodobny sukces MPLA stwarzał zagrożenie pozycji RPA w Namibii. Dla Pretorii było jasne, że po zwycięstwie będzie on wspierać SWAPO (Organizację Ludu Afryki Południowo-Zachodniej). Obawiano się także obecności jednostek kubańskich i radzieckich na granicy z Namibią. Wobec niemożności wywarcia innego rodzaju nacisków (na przykład gospodarczych) władze RPA zdecydowały się na opcję militarną.


Duże znaczenie miały zachęty Stanów Zjednoczonych, które wobec możliwości usadowienia się w Angoli ZSRR, postanowiły działać. CIA zaczęła finansować FNLA i UNITA (około trzydziestu jeden milionów dolarów) oraz namawiać Pretorię do interwencji.

Pierwszą operację wojska RPA rozpoczęły 27 sierpnia 1975 roku, wkraczając do południowej Angoli pod pozorem ochrony tamy i hydroelektrowni w Calueque i Rucanie (tak naprawdę chodziło o odciągnięcie sił MPLA z północy, by ułatwić ofensywę FNLA). Doszło do pierwszych potyczek z oddziałami MPLA i SWAPO, a także sporadycznie z siłami UNITA.

Główna operacja rozpoczęła się 19 października. Celem RPA było niedopuszczenie do sukcesu MPLA, poza tym jednak Pretoria nie miała skonkretyzowanych planów politycznych. Tamtejsi politycy wierzyli, iż sami Angolańczycy znajdą rozwiązanie tych problemów. Ofensywa miała przede wszystkim związać siły MPLA i Kubańczyków, a przez to umożliwić FNLA zajęcie Luandy. Siły południowoafrykańskie w tej kampanii były niewielkie i liczyły od trzech do sześciu tysięcy ludzi wyposażonych w samochody pancerne (Eland-90), artylerię oraz helikoptery (Alouette). Nie zdecydowano się na użycie ciężkiego sprzętu i lotnictwa bojowego, gdyż operacja ta miała charakter tajny - nawet parlament w Pretorii nie został o niej poinformowany. Dowódcą sił głównych mianowano pułkownika Jacobusa van Heerdena, który zdobył sobie przydomek "Rommel".

19 października jednostki RPA zajęły przygraniczne miasto Pereira d'Eca. Dzięwięć dni później wydzielony oddział zdobył port w Moęamedes. 5 listopada, po dwudniowych walkach, wojska RPA wspierane przez oddziały UNITA zdobyły Benguelę. Dwa dni później padło Lobito. W ten sposób kilka dni przed ogłoszeniem niepodległości w ręce przeciwników MPLA wpadły dwa ważne miasta portowe i linia kolejowa z Bengueli. Na opanowanych terenach FNLA i UNITA wprowadzały własną administrację.

Kiedy 11 listopada ogłaszano w Luandzie niepodległość Angoli, w Huambo FNLA i UNITA utworzyły konkurencyjny wobec MPLA ośrodek władzy. Tego rządu nikt jednak nie uznał. Zresztą ich pozycja uległa pogorszeniu, gdy tego samego dnia idące z północy na Luandę siły FNLA zostały rozbite przez przybyłe 5 listopada jednostki kubańskie. Klęska FNLA praktycznie pozbawiła sensu operację wojsk RPA, które nie były przygotowane na taki rozwój sytuacji. Cały plan opierał się przecież na założeniu, że 11 listopada siły FNLA wkroczą do stolicy i władzę w Angoli obejmie rząd przychylny Pretorii. Teraz, wobec niepowodzenia i napływu silnych kontyngentów kubańskich, dowództwo wojsk RPA nie wiedziało, co dalej robić. Szanse na odtworzenie frontu północnego były zerowe, zdemoralizowane jednostki armii Zairu i FNLA pogrążyły się w orgii zniszczenia i rzezi, tak że w lutym 1976 roku ludność Bakongo witała w Sao Salvador jednostki MPLA i oddziały kubańskie jak wyzwolicieli. Od tego momentu FNLA przestał się liczyć w wojnie w Angoli.

Mimo załamania się frontu północnego siły południowoafrykańskie posuwały się dalej. 13 listopada zdobyły Novo Redondo. W ciągu trzydziestu trzech dni pokonały one ponad trzy tysiące sześćset kilometrów, staczając "po drodze" dwadzieścia jeden potyczek i bitew. Teraz jednak, wobec wzmocnienia obrony przez jednostki kubańskie, van Heerden zatrzymał ofensywę i zwrócił się do Pretorii o posiłki, których mu jednak odmówiono. Dowództwo nakazało umocnić się w Novo Redondo i oczekiwać na dalsze dyspozycje. Nie oznaczało to jednak zaprzestania walk. Na początku grudnia doszło do ciężkich starć w rejonie Quibali, a 10 grudnia do ciężkiej bitwy na północ od Santa Comba, gdzie wojska południowoafrykańskie całkowicie rozbiły siły angolańsko-kubańskie. Później jednak, wobec rosnącej przewagi przeciwnika (do stycznia 1976 roku liczba wojsk kubańskich w Angoli wzrosła do dwunastu tysięcy), jednostki RPA musiały przejść do defensywy. Ostatecznie w związku ze zmianą sytuacji politycznej (wycofanie poparcia przez USA i uznanie 22 stycznia 1976 roku rządu MPLA przez OJA) postanowiono wycofać wojska południowoafrykańskie z Angoli. Ewakuacja rozpoczęła się 22 stycznia 1976 roku. Rząd w Pretorii uzyskał od Luandy zapewnienie, iż ta nie będzie przeszkadzać w budowie systemu hydroelektrowni na granicy namibijsko-angolańskiej. Wojska RPA ostatecznie opuściły terytorium Angoli 27 marca. Kilka tygodni wcześniej, 11 lutego, rebeliancka stolica Huambo wpadła w ręce MPLA.

Przez brak koncepcji uregulowania sytuacji politycznej w Angoli Pretoria zmarnowała wielki sukces wojskowy. Pierwsza interwencja wojsk RPA nie rozwiązała żadnego z problemów. Nadal stacjonowały tam wojska kubańskie, co odbierano jako zagrożenie dla Namibii. Luanda wspierała SWAPO, zakładając bazy szkoleniowe i zaopatrując ją w broń. Co więcej, Luanda zgodziła się również na zakładanie na swoim terytorium baz sił Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC).

W grudniu 1977 roku rząd RPA postanowił wznowić wojnę przeciw Angoli. Pretekstem miały być operacje przeciw bazom SWAPO. Władze w Pretorii rozpatrywały kilka opcji rozwoju sytuacji: 1) obalenie władzy MPLA i zastąpienie jej przez UNITA; 2) zmuszenie obu stron do utworzenia rządu koalicyjnego; 3) secesja południowej Angoli czy wręcz utworzenie z terytoriów południowej Angoli i północnej Namibii wielkiego Ovambolandu. Bezpośrednim celem było spowodowanie wycofania z Angoli sił kubańskich oraz likwidacja baz SWAPO i ANC.

Starcia na pograniczu angolańsko-namibijskim nigdy nie ustały. Wojska południowoafrykańskie ciągle dokonywały wypadów przeciw bazom SWAPO w Angoli; wspierano również UNITA. Po porażce w 1976 roku Savimbi wycofał się do buszu na południowym wschodzie Angoli. W przeciwieństwie do FNLA UNITA przetrwała trudny okres 1976-1979. Następnie, dzięki rosnącemu niezadowoleniu z władzy MPLA i wsparciu Pretorii, a od 1980 roku także USA, UNITA zaczęła odbudowywać swoje siły. Trudny okres pozwolił Savimbiemu skonsolidować swoje siły i stworzyć z nich sprawną armię partyzancką która dzięki dostawom sprzętu z RPA i z USA stała się groźnym przeciwnikiem dla wojsk rządowych. Savimbi zdołał rozbudować swoje siły. W 1986 roku liczyły one około dwudziestu ośmiu tysięcy żołnierzy wojsk regularnych i około trzydziestu tysięcy nieregularnych. Savimbi mógł ich przeciwstawić około pięćdziesięciu tysiącom żołnierzy regularnych sił rządowych.

W maju 1978 roku operacja "Reindeer" rozpoczęła nową fazę konfliktu angolańskiego. Jednostki RPA wdarły się około trzystu kilometrów w głąb Angoli, atakując bazy SWAPO i zadając wojskom tej organizacji duże straty. W trakcie operacji doszło także do starć z wojskami kubańskimi i angolańskimi. Niewiele brakowało, a zakończyłoby się to dla wojsk południowoafrykańskich katastrofalnie. Jedynie przewaga w powietrzu uratowała jednostki RPA. Do 1980 roku operacje miały ograniczony zasięg. W tym roku zwycięstwo w wyborach w Rodezji odniósł Robert Mugabe, co wywołało wstrząs w Pretorii. Tamtejsi politycy byli zdecydowani nie dopuścić to podobnego rozwoju sytuacji w Namibii. W czerwcu 1980 roku wojska RPA przeprowadziły trzytygodniową operację "Smokeshell" przeciw bazom SWAPO w południowej Angoli. Jednocześnie południowoafrykańskie jednostki specjalne (Recces) prowadziły akcje dywersyjne przeciw celom w głębi kraju. Do kolejnej operacji "Protea", w której wzięło udział około dziesięciu tysięcy żołnierzy, doszło na przełomie sierpnia i września 1981 roku. W jej wyniku oddziały RPA na trzy lata zajęły prowincję Cunene. W 1982 roku w kolejnym wypadzie jednostki południowoafrykańskie wdarły się niemal tak głęboko w terytorium Angoli, jak w 1975 roku. Sukcesy zachęciły dowództwo i polityków z Pretorii do bardziej zdecydowanych działań. W przeciwieństwie do lat 1975-1976 politycy nie narzucali wojskowym ograniczeń co do liczby i rodzaju używanych sił i środków. Na 1983 rok zaplanowano decydującą ofensywę, której celem było zdobycie Luandy i osadzenie tam rządu UNITA. Jednak wobec oporów w sztabie generalnym (generał Jannie Geldenhuis) i premiera Pietera Bothy oraz ostrzeżeń ZSRR zrezygnowano z tego planu. 6 grudnia 1983 roku rozpoczęto operację "Askari" o bardziej ograniczonym zasięgu. Choć i ona zakończyła się sukcesem, oddziały południowoafrykańskie spotkały się z oporem tak silnym, jak nigdy dotąd, zwłaszcza że zła pogoda i dostarczone przez ZSRR nowe systemy przeciwlotnicze znacznie ograniczyły operacyjne możliwości lotnictwa RPA.

Twardy opór i rosnące straty skłoniły Pretorię do rozmów z władzami angolańskimi. W ich wyniku obie strony w lutym 1984 roku podpisały w Lusace porozumienie. Na jego mocy wojska RPA miały się wycofać z prowincji Cunene, natomiast Angola zobowiązywała się do powstrzymania rajdów SWAPO. Porozumienie okazało się jedynie chwilowym rozejmem. Proces wycofywania się jednostek RPA był wolniejszy, niż ustalono, i zakończył się dopiero na początku września 1985 roku.

Do 1985 roku inicjatywę w tej wojnie miały RPA i UNITA. Jeszcze w 1985 roku Savimbi rozszerzył obszar działań na północno-wschodnią Angolę. Jednak w drugiej połowie sierpnia tego roku wojska angolańskie rozpoczęły ofensywę przeciw twierdzom UNITA w Mavindze i Cuito Cuanavale. Wzmocnione dostawami sprzętu radzieckiego oraz wspomagane przez doradców z ZSRR siły angolańskie liczyły na sukces. W trakcie ofensywy FAPLA (armia angolańska) zdobyła Cazombo i Cuito Cuanavale oraz zagroziła stolicy UNITA Jambie. W połowie września wojska RPA wsparły oddziały UNITA. Południowoafrykańskie lotnictwo transportowe pomogło jej przerzucić posiłki w zagrożone regiony. Korzystając z całkowitego panowania w powietrzu, lotnictwo RPA bombardowało atakuj ące jednostki FAPLA, powstrzymując ich ofensywę i ratując UNITA przed klęską.

W 1986 roku UNITA została wzmocniona przez dostawy sprzętu ze Stanów Zjednoczonych (pociski przeciwpancerne TOW i przeciwlotnicze Stinger). Rząd angolański także otrzymał dalsze dostawy sprzętu. Nowa ofensywa angolańsko-kubańska rozpoczęła się 27 maja 1986 roku. Wojskom rządowym udała się akcja dezinformacji i znowu jedynie południowoafrykański most powietrzny uratował sytuację, pozwalając UNITA przerzucić posiłki do Mavingi. W czerwcu FAPLA rozpoczęła kolejną operację. Ale przeprowadzony 9 sierpnia kontratak wojsk UNITA skierowany na Cuito Cuanavale udaremnił plany sił rządowych. Wojskom UNITA udało się nawet zdobyć lotnisko, a samo miasto odciąć na pewien czas od zaplecza. W efekcie kampania tego roku nie została rozstrzygnięta.

Kampanię 1987 roku zaplanował radziecki generał Konstantin Szaganowicz. W lipcu tego roku wojska angolańsko-kubańskie rozpoczęły w dwóch kolumnach marsz na Mavingę. Oddziały rządowe pod osłoną silnego lotnictwa posuwały się powoli i bardzo ostrożnie. Wobec przewagi przeciwnika UNITA unikała bezpośrednich starć, atakując linie zaopatrzenia. Do września w walki zostało zaangażowanych po około piętnastu tysięcy żołnierzy z obu stron. Mimo silnej obrony przeciwlotniczej wojsk rządowych lotnictwo RPA, wykorzystując doświadczenia i technologię izraelską zastosowaną w wojnie w Liberii w 1982 roku, zdołało zneutralizować obronę przeciwnika. Jednocześnie wojska lądowe wsparły siły UNITA w walkach z oddziałami rządowymi. W efekcie i ta ofensywa zakończyła się niepowodzeniem.

Decydujące znaczenie miała jednak kampania 1988 roku. Na początku stycznia wojska RPA i UNITA zaatakowały Cuito Cuanavale. Angolańczycy i Kubańczycy postanowili bronić miasta. RPA była zmuszona skierować na front początkowo ponad sześć tysięcy żołnierzy, a później nawet dziewięć tysięcy oraz (po raz pierwszy od początku konfliktu) jednostki pancerne. Wzmocnione i zmodernizowane systemy obrony przeciwlotniczej oraz aktywniejsza działalność lotnictwa kubańskiego i angolańskiego ograniczyły możliwości operacyjne sił powietrznych RPA. Oblężenie Cuito Cuanavale trwało do kwietnia. W marcu siły RPA próbowały poprzez dywersję w głębi Angoli, bez powodzenia zresztą zmusić załogę twierdzy do kapitulacji. Od razu wykluczono atak piechoty, obawiając się wysokich strat w ludziach, zwłaszcza że już od pewnego czasu w RPA dały się słyszeć głosy przeciwne wojnie w Angoli.

Nie jest wprawdzie pewne, czy celem operacji było zdobycie Cuito Cuanavale czy tylko jego blokada, tak czy inaczej, wycofanie się spod tej twierdzy powszechnie traktowano jako klęskę wojsk południowoafrykańskich.

Z militarnego punktu widzenia wojska RPA nigdy nie zostały pokonane, nie mogły natomiast pozwolić sobie na dalsze ponoszenie kosztów (ludzkich i materiałowych) tej wojny. Wiązało się to między innymi z głębokim kryzysem gospodarczym RPA.

Obie strony były wyczerpane długotrwałą wojną, a odprężenie w stosunkach USA-ZSRR stworzyło atmosferę porozumienia. Podczas amerykańsko-radzieckiego szczytu w Moskwie w 1988 roku Michaił Gorbaczow i Ronald Reagan zgodzili się, że w interesie obu mocarstw leży zakończenie wojny. 22 grudnia, po trwających cały 1988 rok rozmowach, w Nowym Jorku zawarto porozumienie między RPA, Kubą i Angolą. Na jego mocy Pretoria zobowiązywała się do wycofania z Namibii, która miała uzyskać niepodległość. W zamian wojska kubańskie w ciągu dwudziestu siedmiu miesięcy miały wycofać się z Angoli. Ponadto Luanda miała zlikwidować na swoim terytorium bazy i usunąć wojska ANC.

Na początku listopada 1989 roku odbyły się w Namibii wolne wybory, w których sukces, choć nie całkowity, odniosło SWAPO. Niedługo potem, bo 1 lipca 1991 roku, ostatnie jednostki kubańskie opuściły Angolę.

Choć porozumienie z Nowego Jorku nie dotyczyło UNITA, wkrótce doszło do rozmów między rządem a Jonasem Savimbim. Obie strony, pozbawione wsparcia z zewnątrz, nie były w stanie osiągnąć ostatecznego sukcesu, stąd ich skłonność do rozmów. Od 21 do 22 czerwca 1989 roku w Gbadotville w Zairze, pod patronatem Mobutu Sese Seko, odbyła się konferencja, w czasie której doszło do zawieszenia broni między UNITA i MPLA. Zapoczątkowało to negocjacje pokojowe, przerywane przez wybuchy walk. W końcu jednak 31 maja 1991 roku obie strony podpisały układ pokojowy i ustaliły termin wolnych wyborów na drugą połowę września 1992 roku. W układzie przewidywano wprowadzenie w Angoli wielopartyjnej demokracji, gospodarki rynkowej oraz wcielenie oddziałów UNITA do armii rządowej.

Jak się jednak okazało, nie był to koniec konfliktu. We wrześniowych wyborach Jose Eduardo dos Santos, przywódca MPLA od 1979 roku (kiedy to zmarł Agostinho Neto), zwyciężył zdobywając czterdzieści dziewięć i sześć dziesiątych procent głosów, wobec czterdziestu i jednej dziesiątej procent Jonasa Savimbiego, który natychmiast uznał wybory za sfałszowane i zażądał przeprowadzenia drugiej tury, jako że dos Santos nie uzyskał bezwzględnej większości. Przywódca MPLA odmówił, powołując się na opinię obserwatorów ONZ, którzy uznali wybory za ważne i nie dopatrzyli się żadnych nieprawidłowości. W odpowiedzi Savimbi wrócił ze swoimi oddziałami do buszu. Od tej pory w Angoli znowu rozgorzały walki. Początkowo przewagę miała UNITA, zdobywając wiele ważnych miast (na przykład Huambo), ale od 1993 roku, kiedy południowoafrykańscy instruktorzy zaczęli szkolić jednostki rządowe, sytuacja uległa zmianie. Niepowodzenia skłoniły Savimbiego do powrotu do stołu rokowań. 20 listopada 1994 roku obie strony zawarły w Lusace porozumienie pokojowe, przewidujące utworzenie rządu jedności narodowej, w którym Savimbi miał zostać wiceprezydentem. Postanowiono również, iż pod nadzorem ONZ odbędzie się druga tura wyborów. Nikt jednak nie jest w stanie przewidzieć, na ile porozumienie okaże się trwałe.

Źródło: A. Bartnicki (red.), Zarys dziejów Afryki i Azji 1869-1996, Warszawa 1996.