Operacja Pustynna Burza - wojna w Zatoce Perskiej - 1990-1991

W nocy 2 sierpnia 1990 roku wojska irackie przekroczyły granice Kuwejtu z zamiarem zajęcia tego kraju. Irakijczycy szybko poradzili sobie z oporem słabszych liczebnie i zaskoczonych sił Kuwejtu. Wprawdzie jego lotnictwo walczyło jeszcze przez trzy dni, a jednostki pancerne, broniące pałacu emira, broniły się do ostatniego pocisku (w obronie pałacu zginął najmłodszy brat władcy Kuwejtu), ale opór był nie zorganizowany i ostatnie regularne walki ustały po tygodniu - 9 sierpnia. Twardy opór pojedynczych jednostek nie zmienił faktu, że cała operacja ograniczyła się praktycznie do spokojnego przejazdu główną autostradą z Basry do stolicy kraju. Jednostkom irackim nie udało się jednak pochwycić władcy Kuwejtu Dżabera al-Ahmada al Sabakha. Emir, ostrzeżony o irackim ataku, wraz z rządem i rodziną opuścił Kuwejt i schronił się w Arabii Saudyjskiej.

Tak rozpoczął się kryzys polityczny, który zdominował politykę światową na przełomie lat 1990/1991 i który miał wywrzeć niezatarte piętno na późniejszej polityce w regionie.

Kiedy wojska irackie wkraczały do Kuwejtu, Bagdad podał do wiadomości, że w emiracie grupa młodych oficerów kierowana przez pułkownika Alego dokonała zamachu stanu. Poprosili oni Irak o pomoc w niedopuszczeniu do obcej ingerencji w wewnętrzne sprawy Kuwejtu. Nikt nie uwierzył w tę wiadomość, zwłaszcza że stosunki obu krajów od dłuższego czasu były napięte.

Od początku istnienia Iraku (1918 rok) stosunki te nie były najlepsze. Podstawowym tego powodem była postawa Bagdadu, który odmawiał uznania suwerenności Kuwejtu. Zdaniem kolejnych władz Iraku Kuwejt był jego integralną częścią gdy pod rządami Turcji stanowił część wilajetu (prowincji) Basry, który obok wilajetów Bagdadu i Mosulu wszedł w skład Iraku. Bagdad uznawał Kuwejt za państwo sztuczne, powstałe wskutek interwencji Wielkiej Brytanii. Nie sposób tu odmówić argumentom Iraku pewnej dozy słuszności. Rzeczywiście Kuwejt był częścią prowincji Basry. Jednak zwierzchność tamtejszego paszy miała charakter raczej iluzoryczny. W XVIII wieku w Kuwejcie osiadł arabski ród al-Sabakh, który w 1871 roku formalnie uznał zwierzchnictwo Turcji. Zresztą i wtedy było ono pozorne ze względu na bliskie stosunki z Wielką Brytanią która w 1899 roku przejęła kontrolę nad polityką zagraniczną emiratu. Układy Wielkiej Brytanii z Turcją z 1901 i 1913 roku umocniły jej pozycję w Kuwejcie, który w 1914 roku oficjalnie stał się brytyjskim protektoratem. Mając na uwadze, że samodzielność emiratu była w dużej mierze efektem brytyjskiej polityki, można by się zgodzić z tezami o sztucznym charakterze Kuwejtu. Należy jednak mieć na względzie sztuczność państwową samego Iraku. Utworzony z trzech tureckich prowincji, na jednym obszarze połączył różne ludy (Arabów i Kurdów) i odłamy islamu (sunnitów i szyitów), a wszystko po to, by w jednym państwie połączyć szyby naftowe Kirkuku, Mosulu i Basry. Tak więc argumenty irackiej propagandy były obosieczne.

Ostatni kryzys nie był jedynym w dziejach obu państw. W lipcu 1958 roku obalona została w Iraku monarchia. Gdy w 1961 roku Kuwejt uzyskał niepodległość, nowy przywódca Iraku generał Abd al-Karim Kasem zgłosił pretensje do zwierzchnictwa nad emiratem i skoncentrował wojska na granicy. Szybka interwencja Londynu i mediacja Ligi Arabskiej zażegnały konflikt. W 1963 roku Irak uznał nawet niepodległość Kuwejtu. Jednak po objęciu władzy w Iraku przez partię Baas (zamach 1968 roku) Rada Rewolucyjna anulowała decyzję o uznaniu niepodległości Kuwejtu. Po wybuchu wojny iracko-irańskiej doszło do poprawy stosunków. W jej trakcie Kuwejt, podobnie jak i inne państwa rejonu Zatoki Perskiej, udzielał Bagdadowi wydatnej pomocy finansowej.

Zakończenie wojny iracko-irańskiej okazało się początkiem nowego kryzysu w stosunkach kuwejcko-irackich.

Konflikt z Kuwejtem był bezpośrednim skutkiem wojny z Iranem. W ciągu ośmiu lat armia iracka została niesłychanie rozbudowana, tak że pod względem liczebności stała się czwartą armią świata. Jednocześnie gospodarka Iraku znalazła się w opłakanym stanie. Przed wojną Irak, choć nie należał do najbogatszych państw arabskich, był krajem zamożnym. Dzięki eksportowi ropy naftowej dysponował około trzydziestoma miliardami dolarów rezerw. Długotrwała wojna zburzyła stabilizację. Straty w ludziach, zniszczenia, przestawienie przemysłu na tory wojenne zrujnowały cywilny sektor gospodarki. Wojna pochłonęła wszystkie rezerwy finansowe, zmusiła do zaciągania pożyczek (po jej zakończeniu długi Iraku sięgały niebagatelnej sumy osiemdziesięciu miliardów dolarów). Taka sytuacja zmuszała Saddama Husajna do podjęcia odbudowy gospodarki.

Najprostszym rozwiązaniem byłaby redukcja armii. Przywódca Iraku nie chciał jednak i nie mógł tego uczynić. Zasadniczym powodem było osłabienie jego pozycji po wojnie. Mimo kilku sukcesów w ostatnim okresie wojny wojskom irackim źle się wiodło na froncie. Niepowodzenia skłoniły niezadowolone grupy ludności (zwłaszcza Kurdów) do wystąpień przeciw władzom. W efekcie, mimo zakończenia wojny, armia nadal była niezbędna. Stała się obok Gwardii Republikańskiej jedną z głównych podpór władzy. Husajn nie zamierzał więc jej rozpuszczać. W jego planach miała być ważnym narzędziem rozwiązywania wewnętrznych problemów Iraku.

Po wojnie Irak potrzebował przede wszystkim środków na inwestycje. Sam Husajn pragnął sukcesu, który przyćmiłby niepowodzenia ostatniej wojny. Rozwiązanie obydwu problemów widziano w wymuszeniu pomocy ekonomicznej na bogatszych sąsiadach. Nie oznacza to bynajmniej, że Bagdad od początku planował atak i okupację któregoś z sąsiednich państw, ale Saddam Husajn i jego współpracownicy widzieli w armii wygodne narzędzie nacisku lub zastraszenia potencjalnej ofiary. Głównym celem działań Bagdadu stały się przysłowiowo bogate kraje Zatoki Perskiej. Irak mógł wobec nich z dużą dozą słuszności wysuwać argument długu wdzięczności, przypominając, że przez osiem lat bronił ich przed zagrożeniem ze strony fundamentalistycznego Iranu.

Emir Kuwejtu sam ułatwił zadanie Husajnowi. 9 sierpnia 1988 roku, następnego dnia po zawarciu zawieszenia broni między Irakiem i Iranem, podjął decyzję o zwiększeniu wydobycia ropy, zwłaszcza ze złóż Ar-Rumajla, do których pretensje rościł także Irak. Wywołała ona niezadowolenie Bagdadu, gdyż spowodowany nią spadek cen znacznie zmniejszał zyski z eksportu ropy. Co więcej, eksploatacja złóż Ar-Rumajla była przez Irak traktowana jako kradzież jego zasobów ropy. Zaostrzenie stosunków między obydwoma państwami nie zostało jednak zauważone w związku z wydarzeniami w Europie Środkowowschodniej i w ZSRR. Dopiero w 1990 roku, kiedy opadła euforia związana z przemianami w państwach byłego bloku socjalistycznego, światowa opinia publiczna zwróciła uwagę na napiętą sytuację w rejonie Zatoki Perskiej.

Początek 1990 roku przyniósł dalsze zaostrzenie sytuacji. W kwietniu Saddam Husajn w publicznym wystąpieniu zagroził Izraelowi, że w razie wystąpienia przeciw Irakowi Bagdad spowoduje, że: "ogień strawi połowę tego kraju. Grożących nam bronią jądrową wyniszczymy bronią chemiczną". Ale przywódca Iraku atakował nie tylko Izrael. 28 maja 1990 roku na spotkaniu przywódców państw arabskich w Bagdadzie Saddam wystąpił przeciwko krajom Zatoki Perskiej, oskarżając je o rozmyślne zaniżanie cen ropy i działanie na szkodę Iraku. Zarzucał im ekonomiczną agresję skierowaną przeciw Bagdadowi. Następnie zażądał od nich dziesięciu miliardów dolarów pomocy oraz umorzenia trzydziestomiliardowego długu zaciągniętego w czasie wojny.

25 czerwca, podczas rozmów wicepremiera Iraku Saaduna Hammadiego z władcami Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu, przedstawiciel Bagdadu ponownie zażądał dziesięciu miliardów dolarów kontrybucji, co emir Dżaber odrzucił, proponując w zamian pół miliarda dolarów. Iracki wicepremier potraktował tę propozycję z oburzeniem, jako jałmużnę. Emir Kuwejtu, jakby nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji, podjął kroki, które doprowadziły do jej zaostrzenia - oświadczył, że utrzyma wydobycie ropy na zawyżonym poziomie do października. Saddam Husajn odebrał to jako kolejny dowód ekonomicznej agresji wymierzonej w Irak.

Bagdad postanowił działać bardziej zdecydowanie. 16 lipca 1990 roku, podczas konferencji Ligi Arabskiej w Tunisie, iracki minister spraw zagranicznych Tarią Aziz wręczył sekretarzowi Ligi Szedlemu Klibi memorandum, w którym Bagdad oskarżał Kuwejt o wprowadzenie wojsk na jego terytorium i kradzież ropy naftowej ze złóż Ar-Rumajla na sumę dwudziestu czterech miliardów dolarów. Jak się okazało, dokument ten był jedynie wstępem do przemówienia, które następnego dnia z okazji rocznicy rewolucji irackiej wygłosił w Bagdadzie Saddam Husajn. Oskarżył w nim kraje Zatoki Perskiej o współudział w "imperialistycznym spisku" zmierzającym do zniszczenia Iraku i jawnie zagroził użyciem siły dla wyegzekwowania swoich żądań. Jeszcze tego samego dnia Irak rozpoczął koncentrację wojsk na granicy z Kuwejtem. Wiadomość o ruchach wojsk irackich dotarła do Białego Domu. Nikt jednak nie wierzył w możliwość agresji. Podejrzewano, że jest to demonstracja siły mająca skłonić Kuwejt do ustępstw.

31 lipca zorganizowano konferencję w Dżiddzie, której celem było rozwiązanie spornych kwestii. Jednak sam początek był mało obiecujący. W przeddzień z udziału w spotkaniu zrezygnował emir Kuwejtu, który w zastępstwie posłał swojego syna i następcę tronu. Oburzony tym posunięciem Saddam Husajn zrezygnował z wyjazdu, a szefem delegacji irackiej mianował Izzata Ibrahima, drugą osobę w partii Baas. Dalszy ciąg konferencji nie był lepszy. Delegacja iracka ponownie wystąpiła z oskarżeniami i żądaniami wobec Kuwejtu, który zaproponował pożyczkę w wysokości dziewięciu miliardów dolarów. Irakijczycy odrzucili tę propozycję, kiedy jednak król Arabii Saudyjskiej Fahd zaproponował dołożenie brakującego miliarda dolarów, wydawało się, że dojdzie wreszcie do porozumienia. Wtedy jednak kuwejccy negocjatorzy dodali, że warunkiem przyznania pożyczki jest uznanie granic emiratu. Wywołało to wściekłość Izzata Ibrahima i zerwanie rozmów.

W nocy 2 sierpnia irackie oddziały przekroczyły granicę Kuwejtu.

Dlaczego Saddam Husajn zdecydował się na ten krok? Mógł przecież spodziewać się zdecydowanej reakcji Stanów Zjednoczonych i państw zachodnich, a także części krajów arabskich. Jasne są cele, które nim kierowały: potrzeba sukcesu po wojnie z Iranem i chęć zdobycia środków na odbudowę kraju, ale ryzykował konflikt z Zachodem. Można wysunąć tezę o ograniczonych horyzontach politycznych irakijskiego przywódcy, czym jednak niewiele da się wytłumaczyć. Tak długie utrzymywanie się u steru władzy, zwłaszcza po kompromitującej wojnie z Iranem, przeczy wszelkim teoriom o krótkowzroczności Husajna. Wciąż powraca pytanie: Dlaczego Saddam Husajn zdecydował się zaatakować Kuwejt? Jesteśmy zdani na domysły i spekulacje, gdyż nie posiadamy wiarygodnych informacji.

Dostrzegalne są jednak pewne próby sondażu ewentualnej postawy Stanów Zjednoczonych na wypadek agresji na Kuwejt. Można sądzić, że iracki przywódca nie odbierał żadnych niekorzystnych dla siebie sygnałów. 12 lutego 1990 roku wysłannik Białego Domu John Kelly podczas wizyty w Bagdadzie miał oznajmić Husajnowi: "Jest pan czynnikiem równowagi w regionie i Stany Zjednoczone pragną poszerzyć swoje stosunki z Irakiem". Wprawdzie równocześnie docierały do przywódcy Iraku słowa krytyki, w których oskarżano go o notoryczne łamanie praw człowieka, ale wyciągał z tego wniosek, że w polityce USA są silne rozbieżności w stosunku do Iraku. Wrażenie to pogłębiła rozmowa, którą Saddam Husajn odbył 25 lipca z ambasadorem Stanów Zjednoczonych panią April Gillespie. Na temat tej rozmowy do dziś istnieje wiele kontrowersji. Jak się wydaje, pani ambasador, starając się powstrzymywać od jednoznacznych wypowiedzi, stworzyła przywódcy Iraku złudę przyzwolenia USA na agresję. Nie należy oczywiście wysuwać zbyt daleko idących wniosków, ale Saddam liczył chyba na brak zdecydowania Białego Domu. Spodziewał się zapewne sankcji gospodarczych, ale nie wierzył, że Waszyngton zdecyduje się na akcję militarną. Był przekonany, że państwa arabskie uda się zneutralizować, wykorzystując ich strach przed Izraelem i fundamentalizmem. To wszystko skłaniało go do przypuszczeń, że po pierwszym okresie sankcji i protestów wszyscy prędzej lub później zaakceptują fakt dokonany.

Stało się inaczej. Biały Dom zareagował bardzo szybko i zdecydowanie. Już 2 sierpnia zablokowano irackie i kuwejckie konta w bankach USA, Francji i Wielkiej Brytanii (w tej ostatniej 5 sierpnia). Tego samego dnia zwołana na żądanie George'a Busha Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła rezolucję nr 660, w której domagała się natychmiastowego wycofania wojsk irackich z Kuwejtu.

Zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w rejonie Zatoki Perskiej było zbyt duże, by mogły przymknąć oczy na agresję. Od końca lat siedemdziesiątych, po podpisaniu porozumienia w Camp David i wybuchu rewolucji islamskiej w Iranie, w centrum zainteresowania Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie znalazła się Zatoka Perska. Tam koncentrowało się siedemdziesiąt procent światowych zasobów ropy naftowej. W tamtejszych emiratach zostały skumulowane olbrzymie kapitały, na wielką skalę inwestowane w Europie Zachodniej, Stanach Zjednoczonych i na Dalekim Wschodzie. Wobec tak wielkiego znaczenia Zatoki Perskiej dla światowej gospodarki celem Białego Domu stało się zachowanie status quo w regionie. Każde jego naruszenie traktowano jako groźbę dla światowego systemu ekonomicznego. Zajęcie Kuwejtu przez Irak dawało mu kontrolę nad około dwudziestu procentami światowego wydobycia ropy, a przez to możliwości znaczącego wpływania na ceny tego surowca. Co więcej, obawiano się, że Irak zaatakuje Arabię Saudyjską. Opanowanie jej pól naftowych dałoby Bagdadowi możliwość praktycznie dowolnego kształtowania cen ropy.

Obecnie wydaje się, że Saddam nie miał zamiaru atakować Arabii Saudyjskiej w obawie przed gwałtowną reakcją Zachodu i sąsiednich państw (Syrii, Iranu i Izraela). Wówczas jednak taką ewentualność brano pod uwagę. I to sprawiło, że Waszyngton zdecydował się na przyjęcie opcji militarnej.

George Bush podjął decyzję o wysłaniu wojsk w rejon Zatoki Perskiej 4 sierpnia. Potrzebna była jeszcze zgoda Arabii Saudyjskiej na rozmieszczenie na jej obszarze oddziałów amerykańskich. Podjęcie tej decyzji nie było dla Saudyjczyków łatwe. Byli przecież obrońcami najświętszych miejsc islamu i zaproszenie setek tysięcy niewiernych mogło wywrzeć jak najgorsze wrażenie. Wiadomo było, że takiej okazji nie omieszka wykorzystać iracka propaganda, by podburzać Arabów przeciw władcom Arabii Saudyjskiej. Obawiano się również niepokojów wewnętrznych. Saudyjczycy zdawali sobie sprawę z własnej słabości. Próby pokojowego rozwiązania konfliktu na forum Ligi Arabskiej nie powiodły się. Konferencje: 2 sierpnia w Kairze i 4 sierpnia w Dżiddzie zakończyły się fiaskiem, a doniesienia wywiadu Stanów Zjednoczonych mówiły o koncentracji sił irackich na granicy z Arabią. Ostatecznie po wizycie amerykańskiego sekretarza obrony Dicka Cheneya Saudyjczycy zgodzili się na przyjęcie wojsk amerykańskich. Zażądali jednak, by zaraz po zakończeniu kryzysu wszyscy Amerykanie opuścili Arabię Saudyjską. Położono nacisk na unikanie scysji na tle kulturowym (zakazano publicznego noszenia symboli wyznań nieislamskich oraz rzeczy nieprzyzwoitych według standardów saudyjskich). Dowództwo amerykańskie ściśle współpracowało w tej sprawie z Saudyjczykami (między innymi starano się ograniczyć liczbę kontaktów z miejscową ludnością zakazano sprowadzania literatury i filmów mogących wzbudzać zgorszenie, zapoznawano żołnierzy z tradycją arabską i islamską).

Operacja "Pustynna Tarcza" rozpoczęła się 7 sierpnia 1990 roku. Głównodowodzącym wojsk amerykańskich i koalicji antyirackiej został generał Norman Schwarzkopf. Stany Zjednoczone, nauczone doświadczeniami wojny wietnamskiej, postanowiły działać ostrożnie. Starano się uzyskać poparcie społeczności międzynarodowej. Większość posunięć politycznych konsultowano z ONZ. Próbowano przyciągnąć do koalicji jak najwięcej państw arabskich. Starano się uzyskać poparcie ZSRR. Przewidując olbrzymie koszty operacji, Biały Dom usiłował uzyskać pomoc finansową zainteresowanych państw. Przede wszystkim pozyskał ją w krajach Zatoki Perskiej. Arabia Saudyjska przekazała USA szesnaście miliardów osiemset trzydzieści dziewięć milionów dolarów, Kuwejt - szesnaście miliardów sześć milionów dolarów, a Zjednoczone Emiraty Arabskie cztery miliardy dolarów. Spośród innych państw najwięcej wniosły: Japonia - dziesięć miliardów siedemset czterdzieści milionów dolarów i Niemcy - sześć miliardów pięćset siedemdziesiąt dwa miliony dolarów. W sumie USA otrzymały w czasie wojny ponad pięćdziesiąt cztery miliardy dolarów.


Newsletter



Wiadomość HTML?