Zasady stosowania komplementów

Zazwyczaj słowo "komplement" kojarzy się z pochlebstwem, czyli mówieniem takich rzeczy, o których z całą pewnością wiemy, że będą dla naszego słuchacza miłe. Są to takie rzeczy, które łechcą jego dumę i próżność, a zazwyczaj nie są wcale prawdziwe. Celem pochlebstwa jest wyłącznie uzyskanie przychylności osoby, której schlebiamy. Jej przychylność jest dla nas z jakiegoś powodu tak ważna, że dla jej uzyskania jesteśmy gotowi zdobyć się nie tylko na małe, ale nawet na duże kłamstwa. Pracownik firmy może schlebiać swojemu szefowi, aby zdobyć jego przychylność, a w przyszłości lepsze stanowisko. Mężczyzna pragnący uwieść kobietę opowiada niestworzone rzeczy na temat jej urody, czaru i wpływu, jaki roztacza wokół siebie.

Pochlebstwo często jest przesadzone i wyolbrzymia cechy osoby, której schlebiamy, nie musi być ono prawdziwe, ani nawet adekwatne do sytuacji.

Dyrektor miał zły humor i zwolnił pracownika, który kolejny raz spóźnił się do pracy. Pochlebca zwraca się do niego: "Pan dyrektor, to zna się na ludziach! Słusznie, trzeba zwalniać takich nierobów. Pan to potrafi podejmować szybkie decyzje! Czuję się zaszczycony, że mogę z panem pracować!"

Mężczyzna pragnie uwieść 40-letnią kobietę, którą przypadkowo spotkał w parku. Udało mu się ją zagadać i zaprowadzić na kawę. Mówi: "Nie spotkałem nigdy takiej kobiety jak pani! To musi być przeznaczenie! Pani tak potrafi zrozumieć drugiego człowieka! Nigdy bym nie pomyślał, że osoba tak młoda może wykazać się takim urokiem i tak błyskotliwą inteligencją!"

Przesadzone, zazwyczaj nieprawdziwe znaczenie pochlebstwa, mieści się również w językowym znaczeniu słowa komplement. Możemy powiedzieć, że pochlebstwo jest mówieniem przesadzonych w treści komplementów, których celem jest uzyskanie przychylnej postawy osoby komplementowanej. Odzwierciedla się to w zwrotach: "Tylko nie praw mi proszę żadnych komplementów" czy "Ja to uznaję tylko prawdę, a nie żadne tam komplementy".

Odróżnijmy jednak komplement w znaczeniu pochlebstwa od komplementu w znaczeniu przekazania drugiej osobie miłej dla niej informacji o niej lub jej otoczeniu. Tak rozumiany komplement nie tylko nie musi, ale wręcz nie powinien być przesadzony. Powinien być prawdziwy, a jego powiedzenie z naszej strony całkowicie szczere. Mówienie komplementów w tym sensie nie jest tak łatwe, jakby się mogło wydawać. Zazwyczaj nasze pierwsze spojrzenie na drugiego człowieka jest krytyczne. Łatwiej zauważamy jego niedociągnięcia, błędy, jakie popełnia, i wszystko to, co nam w jego zachowaniu i wyglądzie nie odpowiada, niż rzeczy pozytywne. Inna sprawa, że w sobie też zauważamy łatwiej rzeczy złe i niewłaściwe. Każdy z nas ma swoje mocne i słabe strony, ale każdy z nas pragnie być zauważany od swojej pozytywnej strony. Czujemy się lepsi, gdy ktoś dostrzega, że jesteśmy dobrzy, czujemy się gorsi, gdy ktoś bez przerwy wypomina nam nasze błędy. Zwracanie uwagi na złe strony w jakimś sensie je wzmacnia, zwracanie uwagi na dobre strony wzmacnia je również. Dlatego umiejętność mówienia komplementów jest tak ważna i równocześnie tak trudna. Jest trudna, ponieważ wymaga zmiany naszego wewnętrznego nastawienia z krytycznego na aprobujące. Jest ważna, ponieważ pozwala na-stworzenie serdecznej, aprobującej atmosfery, dzięki której uzyskujemy szansę na nawiązanie pozytywnego kontaktu z drugim człowiekiem.

Ustalmy więc, że wykluczymy ze słowa "komplement" to, co wiąże je z pochlebstwem i określimy jego znaczenie w sposób następujący. Prawdziwy komplement jest to powiedzenie drugiej osobie czegoś miłego na temat jej samej - jej wyglądu, charakteru, możliwości, umiejętności itp., lub na temat najbliższego jej otoczenia. Powiedzenie to musi być zarówno szczere (sąd, który wypowiadamy wypływa z naszego przekonania), jak i prawdziwe (rzeczywiście jest tak, jak mówimy).

Mówiąc tego rodzaju komplement ukazujemy człowieka od jego dobrej strony, pokazujemy mu również, że widzimy jego pozytywną stronę. Uzyskujemy przez to dwie rzeczy: a) potwierdzamy lub wzmacniamy jego pozytywny sąd o sobie samym, b) ustanawiamy jego podświadomy, akceptujący stosunek do nas jako przekazicieli pozytywnej informacji.

Cała tajemnica i psychologia dobrego komplementu polega na zrozumieniu, co dla naszego partnera może być miłe. Miłe są oczywiście zawsze rzeczy dotyczące naszej powierzchowności i one są stosunkowo najłatwiejsze do zauważenia. W każdym człowieku jest coś pięknego: oczy, włosy, uśmiech, sposób poruszania się itd. Sposób, w jaki przekazujemy komplement, również nie jest bez znaczenia. Można powiedzieć po prostu: "Masz piękne oczy", ale takie powiedzenie wymaga odpowiedniej oprawy kontekstu sytuacyjnego, żeby nie było odebrane jako płytkie pochlebstwo lub wręcz ironia. Jeżeli powiemy: "Lubię, gdy w twoich oczach migoczą takie ciepłe iskierki", przekażemy w presupozycji zdania, że w twoich oczach migoczą ciepłe iskierki, w treści zaś, że są one czymś dobrym, że ich istnienie sprawia nam przyjemność. Tego typu komplement sprawia również większą przyjemność osobie komplementowanej. Nie tylko bowiem dostarcza jej pewnych informacji na temat jej samej (skąd miała wiedzieć, że ma ciepłe iskierki w oczach?), ale również na temat jej pozytywnego oddziaływania na otoczenie. Innym sposobem formułowania komplementów jest mówienie o odczuciach i emocjach związanych z daną osobą - czy to własnych, czy też uogólnionych. Do tego typu komplementów należą sformułowania: "Miło mi, gdy na ciebie patrzę", "Miło jest na ciebie patrzeć". Taki komplement uzyskuje dodatkową wartość, gdy wyjaśnimy, dlaczego uważamy/odczuwamy właśnie tak. "Miło jest na ciebie patrzeć. Zawsze chodzisz tak elegancko ubrana". Przyjemność sprawia nam również zauważenie, że jesteśmy jakoś wyjątkowi, w czymś nie tacy sami, jak wszyscy inni ludzie. "Miło jest na ciebie patrzeć. Nie widziałem jeszcze kobiety, która miałaby tak błyszczące włosy".

Większe znaczenie niż komplementy dotyczące powierzchowności będą miały komplementy dotyczące naszego charakteru, umiejętności i wszystkiego, w co włożyliśmy jakiś osobisty wysiłek i zaangażowanie. Ogólnie mówiąc, jako miłe odczuwa się to, co odnosi się do rzeczy, które uznajemy za ważne. Jeżeli kobieta uznaje swoją umiejętność gotowania za szczególnie ważną, komplementy dotyczące tej sfery będą dla niej miłe, jeśli jednak zależy jej szczególnie na tym, by być odbieraną jako osoba piękna, komplement na temat gotowania może odebrać wręcz negatywnie: "No tak, co można powiedzieć osobie, która ma taką okropną twarz? To się przynajmniej mówi, że gotuje dobrze...".

Umiejętność obserwacji, co dla danego człowieka może być ważne w jego indywidualnym świecie, jest niezwykle istotna. Jeśli ktoś ma jakieś wyraźne hobby, uprawia ogród, zbiera maski afrykańskie itd., z pewnością będą to dla niego rzeczy ważne. Człowiek utożsamia się ze swoją pracą, ze swoim zainteresowaniem, ze swoim wysiłkiem. Chwaląc czyjeś hobby, dajemy wyraz temu, że doceniliśmy efekty pracy. Ale komplement dotyczący hobby jest odbierany jako coś więcej niż pochwała ogrodu, kolekcji - jest odbierany jako pochwała samego człowieka.

Nie każdy ma coś, co można by nazwać jego hobby, ale każdy ma jakiś własny stan posiadania: mieszkanie, dom, książki na półce, koty, obrazy itd. Ten indywidualny stan posiadania stanowi specyficzne "rozszerzenie" osoby .

Z ostrożności wszelki "stan posiadania" drugiego człowieka należy traktować jako emocjonalne rozszerzenie jego osoby - niezależnie bowiem od słownych deklaracji, jest to niewątpliwie coś, co do niego należy. "Moje" jest jednak nie tylko to, co posiadam. Moje są decyzje, jakie podejmuję, sytuacja życiowa, w jakiej się znajduję, praca, jaką wykonuję, dziedzina, którą się zajmuję, moje są nadzieje i osądy. Każdy z tych elementów może się stać podstawą komplementu. Komplement, pamiętajmy, tylko w swojej najprostszej formie jest sformułowaniem typu "Ma pani piękne oczy" (wspaniały ogród, nadzwyczajny zbiór książek itp.). Za komplement uznajemy każdą wypowiedź, która odnosi się do naszego partnera i jego otoczenia, i jest dla niego miła.

Samo powiedzenie komplementu już ustanawia przyjazne odniesienie poprzez wytworzenie aprobującej, przyjaznej atmosfery. Można jednak świadomie formułować komplement w taki sposób, żeby zbudować pomost między światem partnera a naszym światem. Komplement staje się wówczas czynnikiem pomagającym w wytworzeniu relacji. Dobrym przykładem tego typu posługiwania się komplementem jest porucznik Colombo ze znanego filmowego serialu. Stosuje on zazwyczaj odniesienia pozytywne: "Jestem pana fanem", "Moja żona przeczytała wszystkie pańskie książki", "Proszę o autograf, mam dziewięcioletniego przyjaciela, nawet pan sobie nie wyobraża, jak się ucieszy" itd.

Powiedzenie "Jestem pana fanem" zawiera kilka ważnych dla odbiorcy informacji: 1) jest pan dobry, 2) jest pan znany, 3) ja należę do tych ludzi, którzy pana znają i uważają za świetnego. Ustanowione zostaje w ten sposób bezpośrednie odniesienie naszego świata do świata partnera. Colombo mówiąc tak sytuuje swój świat niejako w obrębie świata swojego partnera. To samo dotyczy dwóch następnych sformułowań, z tą różnicą, że zostaje ustanowione odniesienie nie do niego samego bezpośrednio, lecz do jakiegoś elementu z jego świata - żony, przyjaciela, dziecka itp. W ten sposób zakres świata, który wprowadzamy w świat partnera zostaje rozszerzony: nie tylko ja, ale moi bliscy i znajomi zostają podświadomie włączeni w zakres świata partnera rozmowy.

Niekiedy szczególnie dobre efekty uzyskujemy stosując komplement połączony z ustanowieniem negatywnego odniesienia do naszego świata. Na przykład: "Mnie nigdy nie udałoby się wyhodować takiego pomidora". W takim komplemencie przekazujemy następujące informacje: 1) mamy wspólną płaszczyznę kontaktu, naszym wspólnym światem jest zainteresowanie hodowlą pomidorów; 2) jesteś doskonałym, świetnym hodowcą; 3) ja jestem zdecydowanie gorszy od ciebie.

Tak sformułowany komplement wzmacnia partnera w jego poczuciu wartości. Oceniając go wyżej od siebie dajemy mu poczucie przewagi i mocy. Nie tylko sprawiamy partnerowi przyjemność komplementem, ale czynimy go ważnym. Dajemy mu przewagę nad sobą i odbieramy poczucie zagrożenia. Takie formułowanie komplementów odnosi szczególny skutek wobec osób, które mogłyby się w jakikolwiek sposób czuć zagrożone naszą obecnością. Ponieważ jednak większość ludzi nosi w sobie różnego rodzaju ukryte kompleksy, więc komplement podnoszący ich wartość w stosunku do innych (najlepiej właśnie do nas samych) jest skuteczny wobec każdego.

Wartość takiego sposobu komunikacji międzyludzkiej w kulturze japońskiej została podniesiona do rangi obowiązującego rytuału społecznego. Dwóch Japończyków składających sobie wizytę towarzyską rozpoczyna ją od dialogu w rodzaju: "Pańska żona świetnie gotuje. - "Moja żona? Ona jest tylko marną wyrobnicą, zupełnie nic nie znaczy, jej jedzenie to śmieć i smród, za to pańska żona...O, ona to potrafi gotować, zapachy z pańskiego domu dochodzą do każdego zakątka miasta, pańska żona to anioł, istny cud natury, prawdziwy skarb". - "Pan jest nadzwyczaj łaskawy i dobry dla mnie i mojej żony, jesteśmy wielce zobowiązani i zaszczyceni takim dowodem uprzejmości. Pana dom to świątynia dobroci, a pana dzieci są królewiczami szczęścia." - "Moje dzieci? Toż to łobuzy i zabijaki, gdzie im do pana dzieci, w ich oczach odbija się głębia mądrości..." I tak dalej.

W zachodniej kulturze, w której normą społeczną jest mówienie o swoich osiągnięciach i sukcesach, taka komunikacja wydaje się być szczególnie przesadzona i dziwna. Jednakże jeden cel osiąga ona z pewnością - nie wzbudza w rozmówcy poczucia zazdrości ani niższej wartości w stosunku do partnera.

Mówienie komplementów i nawiązywanie pozytywnej relacji za ich pomocą winniśmy uznać za ważną sztukę komunikacji. Łatwo jest ześlizgnąć się w płytkie pochlebstwo, do którego zaliczymy każdy przesadzony w swojej formie i uproszczony w treści komplement. Pochlebstwo może również odnieść pożądany skutek, ale tylko wówczas, gdy trafi ono na osobę pozbawioną samokrytycyzmu i żądną pochlebstw. Dobry komplement natomiast nie może być przesadzony. Nie może być on również połączony z przyganą. Do niezręczności komunikacyjnych (jeśli nie są one elementem stałej taktyki utrzymywania relacji podporządkowania) należy zaliczyć pochwały w rodzaju: "Faktycznie, stopień masz dobry, ale jednak nie posprzątałeś w pokoju" czy "Znakomicie pani wygląda, czy te kolczyki to z przeceny?". Komplement, którego istotą jest podtrzymanie lub podniesienie wartości osoby komplementowanej, w takich sformułowaniach nie spełnia rzecz jasna swojego zadania. Nie będzie jej również spełniał w sytuacji, gdy mówimy drugiej osobie komplement dotyczący spraw, które ona sama nie uważa za ważne, spraw, które są dla niej absolutnie oczywiste i zwyczajne, lub też o których wolałaby zapomnieć. Powiedzenie nauczycielowi, zmęczonemu swoją pracą, "Faktycznie, umiesz użerać się z dziećmi" nie da mu żadnej satysfakcji. Nie da mu jej prawdopodobnie nawet powiedzenie: "Wspaniale panujesz nad grupą". Jeśli praca ta jest dla niego obca i męcząca, sam wtedy powie gorzko: "Faktycznie, umiem użerać się z dziećmi". Tak samo nie da satysfakcji powiedzenie sprzątaczce: "Ja nie umiałabym tak posprzątać", jeżeli jej ambicje sięgają zupełnie innych spraw. Taki komplement będzie zaś szczególnie chybiony, jeśli pragnęłaby osiągnąć akurat to, co my już mamy za sobą.

Najlepszy nawet komplement nie podniesie wartości osoby komplementowanej również wówczas, gdy nie uważa ona nas za kogoś, kto zna się na przedmiocie komplementowania. Jeżeli nie wiedząc, że kolega jest już doktorem biologii, powiemy mu: "Nieźle napisałeś tę pracę", nasz komplement nie da mu satysfakcji, ponieważ dobrze wie, że nie jesteśmy w stanie zauważyć jej błędów. Co innego, gdy ten sam komplement powiedziałby mu jego promotor. Ta dość ewidentna w naszym przykładzie sytuacja odnosi się jednak do każdego człowieka - niezależnie od jego społecznego statusu i wyrazów zewnętrznej akceptacji - który sam siebie uważa za specjalistę w jakiejś dziedzinie. I na ostatku: żaden komplement nie odniesie skutku, jeśli wypowiada go osoba, której się nie ceni, nie szanuje albo którą się wręcz pogardza.

Źródło: M. M. Czarnawska, Podstawy negocjacji i komunikacji, Pułtusk 2003.

Newsletter



Wiadomość HTML?