Teoria demokratycznego pokoju

Dla liberałów ostatecznym celem państw jest dobrobyt i pomyślność społeczeństwa, dlatego decydujące są gospodarka i kwestie społeczne. Inaczej niż dla realistów, problemy wojny i pokoju nie są głównym przedmiotem zainteresowania. Jack Levy podsumował stanowisko liberalne twierdząc, że „wojna jest nieekonomiczna, ponieważ jej wynikiem jest zmniejszenie liczby ludności, zniszczenie przemysłu, wzrost podatków i długów, strata zysków, ograniczenie handlu międzynarodowego i generalne zakłócenie równowagi ekonomicznej; dlatego generuje ona szeroką koalicję interesów przeciwnych polityce wojennej". Wśród liberalnych koncepcji zapewnienia bezpieczeństwa na szczególną uwagę zasługuje neokantowska teoria demokratycznego pokoju oraz teoria bezpieczeństwa zbiorowego.

Teoria demokratycznego pokoju utrzymuje, że państwa demokratyczne nie prowadzą ze sobą wojen. Różni się ona zatem od realizmu, który uznaje, że państwa w relacjach między sobą kierują się własnym interesem, ich wewnętrzny ustrój nie ma znaczenia, w związku z czym wojny między państwami demokratycznymi i niedemokratycznymi są tak samo prawdopodobne. W słabszym wariancie teoria zakłada, że państwa demokratyczne są mniej skłonne do inicjowania wojen, natomiast w wariancie silniejszym, że im większa liczba państw demokratycznych, tym rzadsze występowanie wojen, a zmiany wewnątrz państw mogą zmienić naturę międzynarodowej polityki. Wysuwane są dwa rodzaje argumentów przeciwko wojnie między demokracjami - instytucjonalny i normatywny.

Argument instytucjonalny wynika z pierwszego warunku trwałego pokoju Kanta, zgodnie z którym ustrój w każdym państwie powinien być republikański, tzn. taki, który zapewnia wolność i równość wszystkich obywateli. Obywatele, nie chcąc narażać swego życia na niebezpieczeństwo i ponosić kosztów wojny, zaj-mują stanowisko niechętne wojnie. Instytucje demokratyczne, system wzajemnej kontroli i równowagi między władzą wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą, polityczna konkurencja i pluralizm w sferze polityki zagranicznej oraz istnienie opinii publicznej, z którą władza musi się liczyć, wpływają ograniczająco na wojownicze zamiary rządów. Wojna jest przedsięwzięciem ryzykownym, jej wynik może wpłynąć na zmianę nastrojów społecznych w okresie wyborczym, dlatego politycy będą jej za wszelką cenę unikać. Jak to ujął Christopher Layne, „obywatele płacą cenę wojny krwią i majątkiem, jeżeli cena konfliktu jest wysoka, demokratyczne rządy mogą stać się ofiarą procesu wyborczego". Dobrą ilustracją oddziaływania tego mechanizmu były, naszym zdaniem, wybory w Hiszpanii po ataku terrorystycznym 11 marca 2004 r. w Madrycie, w których społeczeństwo wybrało rząd opowiadający się za bardziej pokojową polityką i wycofaniem wojsk tego państwa z Iraku.

Argument normatywny wynika z drugiego warunku trwałego pokoju Kanta, jakim jest utworzenie federacji państw demokratycznych. Demokratyczne wartości, kultura, normy, standardy zachowania i zasady pokojowego rozwiązywania sporów wewnątrz państw przenoszone są na sferę stosunków międzynarodowych. Państwa demokratyczne zachowują się w relacjach ze sobą inaczej niż w relacjach z państwami niedemokratycznymi. Nastawione są pokojowo, pozytywnie postrzegają inne demokracje, a w sytuacjach kryzysowych opowiadają się za negocjacjami i utrzymaniem status quo. Wierzą, że inne demokracje postępują podobnie, a pozytywne doświadczenia umacniają więzy społecznej i gospodarczej współzależności. Jak to ujął J. M. Owen, „liberalna ideologia motywuje obywateli przeciwko wojnie z podobnymi sobie demokracjami, a demokratyczne instytucje sprawiają, że ideologia ta ma wpływ na politykę zagraniczną".

Sytuacja wewnętrzna może skłaniać władze i elity polityczne do zainicjowania wojny, np. w celu zwiększenia spoistości społeczeństwa lub wzmocnienia własnej pozycji. Zachowania przywódców w takiej sytuacji wyjaśniane są trojako. Po pierwsze, zachowują się oni nieracjonalnie, ponieważ różne uprzedzenia prowadzą ich do lekceważenia kosztów wojen. Po drugie, czerpią osobiste korzyści z wojny, nie ponosząc jej bezpośrednich kosztów. Po trzecie, przywódcy mogą opowiedzieć się za wojną w wyniku kalkulacji ryzyka i kosztów wojny. W tym ostatnim przypadku wojna jest wyborem racjonalnym.

Państwa autorytarne i dyktatury są bardziej agresywne niż państwa demokratyczne, nie funkcjonują w nich bowiem ograniczenia instytucjonalne i normatywne. Państwa demokratyczne, zagrożone przez sam fakt sąsiedztwa z państwami niedemokratycznymi, mogą i powinny żądać, aby inne państwa wprowadziły ustrój demokratyczny. Zgodnie z tym rozumowaniem, w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa państwa demokratyczne będą prowadzić wojny z państwami niedemokratycznymi. Przykładem może być polityka amerykańska zmierzająca do obalenia reżimów autorytarnych, które odbierane są jako zagrażające bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych.

Wyjaśnienia teorii demokratycznego pokoju przez poszczególnych autorów są różnorodne, odwołują się do argumentów historycznych, filozoficznych, psychologicznych, epistemologicznych, ekonomicznych, politycznych i innych.

Realiści utrzymują, że państwa demokratyczne zachowują się tak samo jak państwa niedemokratyczne, teoria demokratycznego pokoju prezentuje więc myślenie życzeniowe, zasadzające się na nadziejach, a nie na potwierdzonych naukowo faktach. Państwa w relacjach między sobą kierują się własnym interesem, ich wewnętrzny ustrój nie ma znaczenia, a wojny między państwami demokratycznymi i niedemokratycznymi są tak samo prawdopodobne. Podkreślają oni fundamentalnie konkurencyjny charakter stosunków międzynarodowych oraz twierdzą, że jeżeli nawet państwa zmieniają się wewnętrznie, struktura systemu międzynarodowego jest nadrzędna wobec charakteru państw i determinuje ich zachowanie. W środowisku o dużym stopniu zagrożenia mała jest szansa na utrzymanie demokracji, ponieważ rządy efektywne to często rządy autokratyczne. Skuteczna mobilizacja środków dla celów bezpieczeństwa narodowego będzie zawsze priorytetem. Państwa, które żyją w stałym zewnętrznym zagrożeniu, wybiorą autokratyczny system rządów. Nie tyle zatem rozwój demokracji sprzyja pokojowi, co brak zagrożenia i pokój sprzyjają rozwojowi i rozprzestrzenianiu się demokracji. Zdaniem realistów, teoria demokratycznego pokoju myli więc przyczynę ze skutkiem. Realiści dowodzą także, że zarówno wojna, jak i demokracja, są zjawiskami stosunkowo rzadkimi, a empiryczne dowody niewystępowania wojny między państwami demokratycznymi są wynikiem przypadku, a nie potwierdzonych prawidłowości. Analizowane przypadki występowania wojny nie były porównywane ze wszystkimi możliwymi relacjami.

Teoria demokratycznego pokoju miała istotny wpływ na amerykańską politykę zagraniczną. Jednym z jej filarów jest promocja demokracji w świecie, widziana jako instrument służący zapewnieniu pokoju. Ronald Reagan ogłosił w 1982 r. kampanię na rzecz demokracji. Z kolei Bill Clinton stwierdził w 1994 r., zgodnie z filozofią demokratycznego pokoju, że „najlepszą strategią, aby zapewnić bezpieczeństwo i zbudować trwały pokój, jest popieranie postępu demokracji". Teoria ta stanowiła uzasadnienie amerykańskiej strategii rozszerzenia strefy stabilności w Europie Środkowej i rozszerzenia NATO. Również George W. Bush przywoływał argumenty demokratycznego pokoju, uzasadniając interwencję amerykańską w Iraku i Afganistanie. Zdaniem realistów, logika teorii pokoju demokratycznego popycha Stany Zjednoczone do przyjęcia postawy interwencjonistycznej, jej wynikiem są bowiem poważne konsekwencje w postaci nieudanych interwencji militarnych, „nadmiernego rozciągnięcia" strategicznego oraz relatywnego spadku amerykańskiej pozycji i siły.

Źródło: Jacek Czaputowicz, Teorie stosunków międzynarodowych. Krytyka i systematyka, Warszawa 2007.

Newsletter



Wiadomość HTML?