Przestrzeganie praw polskiej grupy etnicznej w Republice Litewskiej

Polacy na Litwie stanowią społeczność specyficzną pod kilkoma ważnymi względami. Pierwszym jest ich wysoka procentowo wobec ogółu ludności państwa liczebność, sięgająca 7-8 %. Jako cechę niezwykle istotną wymienić należy posiadanie przez Polaków jeszcze w okresie sowieckim szeroko rozgałęzionej sieci polskojęzycznych placówek oświatowych, struktur edukacyjnych wyższego szczebla, oryginalnej bądź tłumaczonej prasy polskojęzycznej, jak też amatorskich zespołów śpiewaczo-tanecznych i teatralnych. W 1954/55 roku szkolnym było np. w Litewskiej Socjalistycznej Republice Sowieckiej 312 szkół polskich, 50 mieszanych polsko-rosyjskich (czyli z osobnymi pionami polskimi i rosyjskimi pod jedną administracją szkolną), 21 polsko-litewskich i 7 polsko-rosyjsko-litewskich. Pobierało w nich naukę ogółem 32.260 polskich dzieci - 7,79% uczniów w skali kraju (zob. A. Srebrakowski, "Polacy w Litewskiej SRR 1944-1989", Toruń 2000, s. 155).

Odróżniało to korzystnie Polaków na Litwie od rodaków na innych terenach byłej II Rzeczypospolitej (na Ukrainie, Białorusi czy Łotwie). Kolejnym wyróżnikiem była zwartość zamieszkania (w ogromnej większości Wilno i najbliższe okolice stolicy), a także bardzo niski stopień asymilacji językowej względem zarówno Litwinów, jak i - w mniejszym stopniu - Rosjan. Mimo że ten tak bogaty w porównaniu do innych w tym regionie skupisk polskich stan posiadania ulegał z biegiem lat stopniowemu, lecz stałemu zmniejszeniu, sytuacja Polaków na Litwie w okresie odzyskiwania w końcu lat 80. i na początku 90. niepodległości przez byłe republiki sowieckie była jakościowo zasadniczo odmienna od położenia Polaków na Białorusi, Ukrainie, Łotwie, jak też w byłych krajach tzw. demokracji ludowej (może z wyjątkiem Zaolzia).

Jednocześnie stan posiadania Polaków na Litwie był (i praktycznie pozostaje nadal) wprost proporcjonalny do nieprzychylnego stosunku władz państwowych do społeczności polskiej, jej dążeń i aspiracji. Natężenie nastrojów nacjonalistycznych osiągnęło na Litwie poziom o wiele wyższy, niż w jakimkolwiek innym wybijającym się na niepodległość kraju w Europie Środkowo-Wschodniej.

Pokutujące w litewskich opiniotwórczych elitach politycznych i intelektualnych antypolskie uprzedzenia, fobie i stereotypy mają swoje korzenie w głębokiej przeszłości, sięgają lat unii polsko-litewskiej, a następnie okresu odbudowywania niepodległości państwowej w końcu XIX i na początku XX stulecia.

1. Uwarunkowania historyczne

Sposobów i metod postępowania władz niepodległego państwa litewskiego wobec społeczności polskiej, filozofii ich polityki w tej dziedzinie nie sposób zrozumieć adekwatnie bez przywołania zaszłości historycznych. Unia Korony Polskiej i Księstwa Litewskiego, którą niektórzy (np. prof. J. Kłoczowski) bardzo słusznie, choć bez większego w Europie odzewu, usiłują obecnie ukazać jako pierwowzór dzisiejszej Unii Europejskiej, przez litewską myśl historyczną i polityczną traktowana jest raczej jako zjawisko dla Litwy niekorzystne czy wręcz szkodliwe, spowodowało bowiem w swoim czasie wynarodowienie i polonizację arystokracji i szlachty litewskiej i omal nie doprowadziło do rozpuszczenia się litewskości w żywiole polskim. Stąd też idea odbudowy niepodległego bytu państwowego w końcu wieku XIX i na początku XX tworzona była na fundamencie przede wszystkim antypolonizmu. W okresie międzywojennym nastroje antypolskie podsycane były jeszcze bardziej, a za pretekst służyła tzw. kwestia wileńska. Wtedy też zastosowane zostały wobec ludności polskiej w Republice Litewskiej represje, które, z małymi modyfikacjami, przeniesione zostały w czasy obecne: maksymalne osłabianie społeczności w dziedzinie ekonomicznej i ograniczanie jej praw w sferze duchowej. Drastyczne formy przybrał antypolonizm w latach II wojny światowej (konfrontacja powołanych przez Niemców wojskowych formacji litewskich z Armią Krajową i szykanowanie przez litewską administrację lokalną polskiej ludności cywilnej). W okresie władzy sowieckiej nastroje te przetrwały w stanie hibernacji, by wybuchnąć z niespodziewaną siłą w czasach Sajudisu. W ostatnich latach stwierdzić można pewne stonowanie tych nastrojów, wynika to jednak przede wszystkim z koniunkturalnej potrzeby stwarzania pozorów zgodności ustawodawstwa i praktyki politycznej litewskiej z wymogami norm i prawa europejskiego i w stopniu o wiele mniejszym ze szczerej chęci właściwego uregulowania tych problemów.

2. Baza konstytucyjna

Konstytucja litewska jest ustawą zasadniczą państwa narodowego (monoetnicznego). Preambuła uchwalonej w referendum 25 października 1992 r. Konstytucji Republiki Litewskiej ma sformułowanie następujące:
"Naród Litewski (...) który zachował swego ducha, język ojczysty, piśmiennictwo i obyczaje...".

Pojęcia "język" i "piśmiennictwo" użyte tu są jednoznacznie w liczbie pojedynczej, inne grupy etniczne w państwie litewskim, używające nie litewskiego języka i piśmiennictwa oraz posiadające własne obyczaje, zostały konstytucyjnie umieszczone poza obrębem narodu litewskiego.

Konstytucja wprowadza rozróżnienie między obywatelami państwa (mogą nimi być członkowie różnych grup etnicznych) a członkami narodu litewskiego, którymi są wyłącznie etniczni Litwini. Politolog litewski G. Vitkus stara się ten konstytucyjny dysonans łagodzić, powołując się na wybitnego prawnika z przedwojennej Litwy Michała Römera, który wskazywał na różnicę pojęć między narodem-natio (wspólnota etniczno-kulturowa) a narodem-populus (ogół obywateli państwa). Vitkus twierdzi, że figurujący w preambule konstytucji "Naród Litewski" to naród-natio, natomiast wszędzie dalej w tekście, gdzie słowo "Naród" jest już używane bez przymiotnika (np. art. 2: "Państwo Litewskie tworzy Naród. Suwerenność należy do Narodu"), ma się na myśli naród-populus. Nie jest to argumentacja przekonująca już z tej chociażby przyczyny, że to rozróżnienie pojęć nie jest nigdzie w tekście konstytucji w jakikolwiek sposób zaznaczone (zob. G. Vitkus, "Politologija", Wilno 2000, s. 21).

Szereg zapisów konstytucyjnych w sposób mniej lub bardziej ewidentny wiąże się w swej treści z obecnością w państwie litewskim polskiej grupy etnicznej. Treść art. 3: "Naród i każdy obywatel ma prawo do okazywania sprzeciwu wobec każdego, kto usiłuje dokonać zamachu na (...) całość terytorialną (...) Państwa Litewskiego" - kojarzy się jednoznacznie z polskim ruchem autonomicznym z końca lat 80. i początku 90., i kwalifikuje go jako działanie równoznaczne w swojej szkodliwości z zamachem na niepodległość i ustrój konstytucyjny państwa.

Art. 9 przewiduje możliwość rozpisania referendum, jeżeli tego w przewidziany przez prawo sposób zażąda co najmniej 300 tysięcy obywateli, posiadających prawo wyborcze. W chwili, kiedy konstytucja była uchwalana, dane oficjalne mówiły o około 260 tys. Polaków na Litwie; nieoficjalnie mówiono o grubo ponad 300 tys. Również treść art. 10: "Terytorium Państwa Litewskiego jest jednolite i niepodzielne na żadne jednostki państwowe" miała w założeniu zapobiegać na przyszłość wszelkim próbom Polaków utworzenia w składzie Litwy jednostki terytorialno-administracyjnej na zasadach narodowych.

Prawa mniejszości narodowych ujęte zostały w lakonicznym art. 37, ostatnim w rozdziale II "Człowiek a państwo": "Obywatele, należący do wspólnot narodowych, mają prawo do pielęgnowania swojej mowy, kultury i obyczajów". Zobowiązania państwa wobec tej grupy obywateli zostały w konstytucji sformułowane (art. 45) nader enigmatycznie: "Państwo wspiera wspólnoty narodowe".

Warto odnotować, że konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z 6 kwietnia 1997 r. ma w preambule definicję narodu, której porównanie z określeniem litewskim prowadzi do nieoczekiwanych wniosków: "my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej". Wyznacznikiem przynależności do narodu polskiego jest zatem posiadanie polskiego obywatelstwa. Łączność narodu polskiego (obywateli RP) z Polakami (nie będącymi jednak częścią narodu polskiego...) poza krajem ujęta jest w mglistej formule: "złączeni więzami wspólnoty z naszymi rodakami rozsianymi po świecie". Jakiego to jest rodzaju wspólnota, konstytucja nie precyzuje, pojęcie "wspólnota narodowa" nie zostało w niej użyte.

Są więc Polacy na Litwie obywatelami państwa litewskiego, ale nie stanowią części narodu litewskiego. Nie będąc obywatelami Rzeczypospolitej, nie są także - w myśl polskiej konstytucji - częścią narodu polskiego. Lektura obu konstytucji nie daje wyraźnej i jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: częścią jakiego narodu są Polacy na Litwie, jaka jest ich przynależność narodowa? Konstytucje obu krajów pozostawiają ich w zawieszeniu. (Podobnie sformułowana jest kwestia Polaków na Białorusi w tamtejszej konstytucji, natomiast konstytucja Ukrainy współbrzmi z konstytucją polską: tam za naród ukraiński zostali uznani obywatele wszystkich narodowości).

Wbrew pozorom, nie są to scholastyczne rozważania i dzielenie włosa na czworo, definicje konstytucyjne mają bowiem daleko idące implikacje w polityce państw i wyznaczają sposoby traktowania przez władze (jak Litwy, tak i Polski) dużych grup ludzi, w tym przypadku - polskiej grupy etnicznej na Litwie.

3. Reprywatyzacja i zwrot mienia

Prawo do ubiegania się o odzyskanie znacjonalizowanego mienia (w przypadku Polaków rzecz dotyczy przede wszystkim ziemi) przysługuje, w myśl prawa litewskiego, jedynie obywatelom państwa litewskiego. Właściciele, którzy Wileńszczyznę opuścili w ramach deportacji sowieckich, zostali wywiezieni przez Niemców lub wyjechali w ramach tzw. "repatriacji" do PRL, wszelkie prawa do pozostawionego mienia utracili na zawsze. Teoretycznie mogą się ubiegać o obywatelstwo litewskie (jeżeli potrafią udowodnić swoje związki z litewskością i legitymują się znajomością języka litewskiego) w trybie wyjątkowym, co umożliwi im wystąpienie o zwrot mienia, w praktyce jednak z prawa tego skorzystało dotychczas zaledwie kilka osób, a ich sprawy majątkowe nie zostały do dziś ostatecznie uporządkowane. Wymownym przykładem jest tu hrabia Alfred Tyszkiewicz, potomek byłych właścicieli uzdrowiska Połąga nad Morzem Bałtyckim. Po długich zabiegach hrabia uzyskał w końcu obywatelstwo litewskie i rozpoczął starania o odzyskanie skromnego drewnianego budynku w centrum miasteczka, rezygnując z pałacu, rozległego parku, gruntów i licznych budynków. Proces reprywatyzacyjny postępował z ogromnym trudem, sprawa kilkakrotnie trafiała do sądu, aż w końcu budynek w niewyjaśnionych okolicznościach spłonął. Podobne przygody przeżywa na Żmudzi inny hrabia, Dominik Plater, m.in. przyrodni wnuk Emilii Platerówny: z byłych rozległych włości rodowych udało mu się odzyskać tylko jezioro, nie jest jednak w stanie odsądzić parku, na terenie którym wyrastają prywatne domy miejscowych nowobogackich.

Cechą specyficzną litewskiego ustawodawstwa o ziemi jest podział na grunty miejskie i wiejskie. O ile istnieje przewidziana przez prawo możliwość odzyskania w terenie wiejskim ziemi w całości, a nawet w naturze, czyli w tym samym miejscu, o tyle w obrębie miasta potomkowie byłego właściciela mogą się tylko ubiegać o przydział parceli budowlanych, po jednej na każdego spośród najbliższych potomków w prostej linii, niezależnie od powierzchni posiadanej kiedyś ziemi. Ustawa określa wielkość takiej parceli na 20 arów, w rzeczywistości zaś w Wilnie, na przykład, przydzielanych jest 9, a nawet do 5 arów. Przewidziana w ustawie rekompensata pieniężna może być wypłacona za kilkanaście lat.

W pierwszych dwóch latach niepodległego państwa ziemia była w dyspozycji samorządów, w tym istniejących jeszcze wtedy samorządów szczebla najniższego - rad gminnych. Póki nie ruszyły procesy prywatyzacyjne, była to raczej tylko formalność, gmina mogła jednak nie wydać zezwolenia na budowę na jej terenie tego czy innego obiektu. Kiedy jednak baza ustawodawcza reprywatyzacji została przyszykowana i zaczął się proces reprywatyzacji, państwo litewskie przeprowadziło "reformę" samorządową, która polegała na zlikwidowaniu rad gminnych. W ich miejsce wprowadzono instytucję starostw. Starostom, nominowanym przez jedyne samorządy, jakie pozostawiono - rejonowe oraz miejskie - pozostawiono tylko funkcje wykonawcze. Pojawiła się jednocześnie instytucja powiatu jako jednostki terytorialno-administracyjnej, zarządzanej nie przez organ obieralny, lecz administrację rządową, której podporządkowano też wszystkie sprawy związane z regulacjami rolnymi. Również samorządowe służby rolne przeszły w gestię powiatu i samorządy utraciły wszelki wpływ na procesy reprywatyzacyjne.


Newsletter



Wiadomość HTML?