Recenzja monografii dr Cezarego Szyjko „Rosyjska ekoruletka”

Recenzja monografii dr Cezarego Szyjko „Rosyjska ekoruletka”, Biblioteka Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych, ISBN: 978-83-932915-3-3, Warszawa 2012.

Autor niniejszej publikacji pisze o bardzo ważnej sprawie. A nawet o dwóch bardzo ważnych sprawach. O energii, czyli technice, przemyśle, biznesie. I o polityce energetycznej, czyli o działaniach władz, decyzjach politycznych, administracyjnych, staraniach organizacji społecznych i mediów.

Energia – rzecz ważna i niezbędna dzisiejszemu człowiekowi. Przez większość swojej historii rodzaj ludzki potrzebował źródeł energii w jednym tylko celu – zaspokojeniu głodu i dostarczeniu organizmowi pożywienia… To też energia jest dobrem niezbywalnym i musi być koniecznie systematycznie dostarczana naszemu organizmowi. On to, w cudowny sposób, zamienia niektóre organiczne związki w energię ożywiającą, napędzającą nasze ciała.

Jednak energia, jej źródła i zastosowania, o których pisze dr Cezary Szyjko, to już wynalazek ludzkiego umysłu, który całkowicie zmienił nasze życie. Opanowanie wiedzy, technologii, przemysłu i wykorzystanie na szeroką skalę energii jest najważniejszym osiągnięciem człowieka w jego historii materialnego rozwoju. W dodatku nasze społeczeństwa przestały zadawalać pierwsze odkrycia w postaci technologicznego opanowanie przetwarzania węgla, ropy naftowej lub gazu ziemnego na pożyteczną energię. Stare rozwiązania tworzą wręcz przeszkody na drodze do dalszego pozyskania jeszcze większej ilości energii, będącej praktycznie całkowicie zależną od ludzkiej wynalazczości, produktu ludzkiego umysłu i rąk, tworzących nowe technologie. To ambitne zadanie. Nie wiemy nawet, czy nie zbyt ambitne…

Realizacji tego wyzwania służy polityka – druga ważna sprawa, na której skupia się Autor. Polityka energetyczna na różne sposoby nadrabia słabości naturalne, gdy tak rozwiniętym regionom, jak Europa zaczyna brakować surowców. Dlatego polityka energetyczna dąży do zmniejszenia zależności od importu i to nie tylko z Rosji, ale generalnie z zewnętrznych źródeł energii. Taki import bowiem, to ogromny koszt dla gospodarki, który trudno unieść przy ogromnych potrzebach. Zamiast więc importować – można wytwarzać energię z tego, czego dookoła jest pełno – powietrza, wody, słońca. Europejskiej polityce w jakiejś części udaje się to trudne zadanie. Dodatkowo zyskuje świetny towar eksportowy, który pozwala zmniejszyć straty wynikające z importu paliw i surowców. To energia odnawialna, której niełatwe sposoby wprowadzania w życie Autor bardzo dokładnie opisuje.

Kierunkowi temu bardzo dobrze służą przyjęte, na poziomie globalnym, decyzje o zwalczaniu globalnego ocieplenia, zmian klimatycznych, które, jak nowo powstała nauka zakłada – spowodowane są głównie emisjami CO2 – gazu życia, którego nadmiar ma obecnie zagrażać naszemu klimatowi. Do wprowadzenia w życie tych założeń służy szeroki pakiet narzędzi. Przykładowo pozwolenia na emisje CO2, które są sztucznie wytworzonym produktem – administracyjnym pozwoleniem, podlegającym obrotowi na rynkach finansowych. Te bardzo skomplikowane produkty, które podlegają obrotowi spekulacyjnemu (co niesie ogromne ryzyka dla nabywców, zobowiązanych do ich zakupu), jak i urzędniczemu sterowaniu (gdy np. cena spada, Komisja chce zmniejszyć ich ilość, by podnieść cenę). Cel jest bardzo ambitny i trudny do osiągnięcia. Nowe są także narzędzia. Efektu jaki przyniosą – nie znamy…

Osiągnięciu postawionych ambitnie celów ratowania klimatu naszego globu służy także efektywność energetyczna, „sprytne” (smart) sieci i urządzenia, które mają ograniczać zużycie energii. Oszczędności takie dokonywały się przez całą historię techniki. Dzisiaj jednak na tyle przyspieszamy ten proces, że z mocy prawa wprowadzamy zaawansowane technologie, które są na tyle kosztowne, że wymagają specjalnych decyzji prawnych, wymuszających ich stosowanie. Choć umożliwiają one wiele „cudownych” efektów, to jednak rachunku ekonomicznego nie wytrzymują. To stwarza kolejne wyzwanie, nawet dla bogatych społeczeństw starej Europy, nie mówiąc już o Polsce.

Gra w energetyczną ruletkę to obstawianie surowców, które mają rosnąć, i porzucanie tych, które powinny zmniejszać swoją rolę. Autor opisuje, jak przebiega gra o wygraną tego nowego rodzaju energii – zielonej, odnawialnej, ekologicznej. W niedługiej historii surowców energetycznych, po 1973 roku wielkim przegranym jest ropa naftowa. Dzisiaj powszechnie mówi się, że to gaz będzie dominować, że nastąpi „złota era gazu”. Jednak natura lubi płatać figle: w XXI wieku najszybciej rozwijającym się surowcem jest węgiel! Szczególnie w Chinach, gdzie jego zużycie rośnie jak szalone, choć i Europa wraca do tego sprawdzonego surowca. Tak! To ten węgiel, którego nikt nie lubi, a nawet myśli się o zakazie jego wykorzystania.

Polska nie uczestniczy w tym wzrostowym trendzie, corocznie zmniejszając wydobycie i zużycie naszego „czarnego złota”. Śni natomiast (i to głośno) sen na jawie o łupkach i gazie w nich ukrytym. Polska ma bowiem duże kłopoty z przejściem na „nową, odnawialną energię”, bo to po pierwsze marnotrawstwo naszego największego energetycznego skarbu – węgla kamiennego, ale także konieczność importu kosztownych urządzeń do wytwarzania energii z owego „niczego” – powszechnie dostępnych darów natury. Na dodatek energia ta jest zawodna (jak wieje wiatr i świeci słońce… to jest), a poza tym dość droga. Więc w Polsce idzie trudno, ale starania czynimy bardzo intensywne, pilnie podążając europejską drogą.

Na koniec warto pamiętać, że obojętnie od politycznych planów, i tak o ostatecznym kształcie naszej energetycznej przyszłości będą decydować inne czynniki. Przede wszystkim wynalazki, których dzisiaj nie możemy ani przewidzieć, ani zaprogramować oraz ich wdrożenie w życie na skalę przemysłową – czyli technologie i przemysł. Do wygrania wyścigu przez nową, zieloną energię brakuje jeszcze kilku przełomowych wynalazków, bez których tej rewolucji nie będzie. Staramy się, napinamy mięśnie, ale nie jest wcale pewne, czy przełamiemy bariery.

Warto przypomnieć, że gaz ziemny był wcześniej wykorzystywany do oświetlania mieszkań niż prąd elektryczny. Dopiero geniusz wynalazczy i biznesowy Thomasa Edisona sprawił, że energia elektryczna wyparła go z mieszkań i wygrała wyścig o wiele innych zastosowań. Także politycy mogą deklarować wiele i wyznaczać cele i metody (co Autor bardzo dokładnie opisuje), a i tak przychodzi czas twardych faktów. Tym samym bieg historii układa się według własnych reguł, jak choćby 11 marca 2011 r., gdy nazwa małej miejscowości w Japonii odwróciła bieg rozwoju energii nuklearnej – uznawanej wcześniej za nadzieję XXI wieku.

Poza tym, jak już Czytelnika całkowicie znużą te poważne polityczno-administracyjne sprawy, na końcu książki Autor przygotował część rozrywkową, którą niektórzy Czytelnicy mogą uznać za najbardziej atrakcyjną. Na szczęście do rozwiązania części z nich potrzebna jest lektura publikacji doktora Cezarego Szyjki. Więc… do lektury!

Andrzej Szczęśniak – ekspert rynku ropy i paliw, gazu płynnego i ziemnego, bezpieczeństwa energetycznego i polityki energetycznej. Prowadzi specjalistyczny blog poświecony paliwom, energii i polityce – szczesniak.pl

OkladkaPrzednia OkladkaTylnia

Newsletter



Wiadomość HTML?