Teorie optimum zaludnienia

Optimum zaludnienia to na gruncie demografii wielkość zasobów ludnościowych najkorzystniejsza w relacji do innych zasobów mających społeczny sens; inaczej ludność optymalna. Obecnie optimum zaludnienia jest przedmiotem zainteresowania jednego z teoretycznych nurtów demografii, w przeszłości zaś było elementem wielu doktryn filozoficznych (Konfucjusz, Platon, Arystoteles, Ibn Khaldun, F. Bacon i inni), politycznych (N. Machiavelli, J. Bodin, G. Botero, W. Raleigh i inni) i społecznych (T. More, T. Campanella, R. Cantillon, przedstawiciele klasycznej ekonomii, a także J.S. Mili i inni). Wynika ono na ogół z empirycznego postulatu, że skoro występują stany przeludnienia i niedoludnienia, czyli względnego nadmiaru bądź niedoboru ludności, to musi występować również stan pośredni - optymalny. Teoria ludności optymalnej jest w zasadzie ściśle normatywna. Postuluje arbitralne kryterium i na jego podstawie ustala pożądany stan zaludnienia, do którego powinno zmierzać państwo (społeczeństwo). U jej podstaw leży relacja między ludnością i zasobami pozademograficznymi, przy czym zasoby, w różnych ujęciach, są rozumiane w bardzo zróżnicowany sposób, co prowadzi do posługiwania się różnymi kryteriami (dobrostan lub jakość życia, dobrobyt, stan przyrody, a nawet produkcyjność pracy ludzkiej lub nadwyżka na cele rozwojowe). Inaczej mówiąc, optimum zaludnienia to liczba ludności, przy której względna wielkość zasobu, traktowanego jako kryterium, osiąga wartość ekstremalną (zwykle maksymalną).

Wśród prekursorów tej teorii wymienia się m.in. M.J.A. Condorceta i H. Sidgwicka. Pierwszy z nich w swej pracy Szkic obrazu postępu ducha ludzkiego... (1794, wyd. pol. 1957) dowodził, że w sytuacji, gdy ludzkość zmierza do powszechnej harmonii, i w obliczu radykalnego wydłużenia życia przeciętnego człowieka zaludnienie Ziemi nie będzie mogło wzrastać w nieskończoność. Sugerował, że celowe stanie się określenie pożądanej liczebności lub pożądanego tempa wzrostu ludności świata. Natomiast drugi z tych myślicieli, nawiązując do dorobku klasyków ekonomii dotyczącego wpływu wzrostu ludności na rozwój społecznego podziału pracy oraz wystąpienia niekorzyści skali, zauważył (1883), iż skutkiem tego oddziaływania, po przekroczeniu pewnego pułapu gęstości zaludnienia, staje się tendencja do spadku wydajności pracy. Innymi słowy, istnieje pewien maksymalny poziom przychodu na jednego mieszkańca (pracownika), który zależy z jednej strony od poziomu zaludnienia, a z drugiej od stanu wiedzy, zakumulowanego kapitału i postępu technicznego. Za tą prawidłowością kryje się idea dynamicznego stanu ludności optymalnej.

Ostatecznie teorię optimum zaludnienia stworzyli dwaj ekonomiści: E. Cannan (1888) i K. Wicksell (1909). Cannan postulował, by przesłanką polityki gospodarczej stało się dążenie do maksymalizacji wydajności pracy w przemyśle (industrial productivity). Był jednak przekonany, że ta ostatnia jest ściśle związana z liczbą ludności kraju. Dowodził, że przy pewnych poziomach zaludnienia wydajność jest stosunkowo niska, a przy innych stosunkowo wysoka, wobec czego trzeba zmierzać do osiągnięcia takiej liczby ludności kraju, która zapewnia najwyższą wydajność. Wicksell był prawdopodobnie pierwszym, który używał terminu "optimum zaludnienia". Skupił on uwagę na maksymalizacji dobrobytu ekonomicznego. W szczególności uważał, że optymalna liczba ludności zapewnia maksymalizację produktu (w stałych cenach) na jednego zatrudnionego. Wynika to z tego, że w trakcie wzrostu demograficznego powstają dwa przeciwstawne efekty ekonomiczne. Po pierwsze, lepsze możliwości społecznego podziału pracy i specjalizacji, co sprzyja wzrostowi wydajności pracy, a po drugie, pogorszenie relacji między zasobami materialnymi i ludzkimi w produkcji, co oddziałuje negatywnie na wydajność pracy. Przed osiągnięciem stanu optymalnego przeważa pierwszy z tych efektów, a wzrost liczebny ludności wiedzie do wzrostu ilości produktu na jednego mieszkańca. Z chwilą osiągnięcia optimum drugi efekt staje się ważniejszy, co oznacza, że dalszy wzrost demograficzny wywołuje obniżkę ilości produktu na jedną osobę.

Szczególny rozkwit idei optimum zaludnienia przypadł na lata 20. i 30. XX w. Zajmowała się nią szczegółowo Liga Narodów (Światowa Konferencja Ludnościowa, 1927), podejmując nawet próby określenia optimum dla poszczególnych krajów członkowskich. Przeważało wówczas ściśle ekonomiczne podejście do wyznaczania kryterium (dochód na głowę, produkcyjność, dobrobyt ekonomiczny, stopa życiowa, dochód realny, zasoby surowcowe, stopa zatrudnienia itp.). Do zwolenników idei należeli m.in. A. Carr-Saunders, J.M. Keynes, R.F. Harrod i A. Landry. Jednakże już wówczas ta koncepcja spotkała się z ostrą krytyką. Zarzucano jej zbyt restrykcyjne i mało realistyczne założenia - zamkniętość gospodarki i populacji (ignorowanie dysproporcji między społeczeństwami i brak przepływów międzynarodowych), stacjonarność kryterium optymalizacyjnego, abstrahowanie od struktur demograficznych i jakości czynnika ludzkiego itp., przy czym niektórzy krytycy zwracali uwagę na jednostronność i obciążenia wynikające z operowania czysto ekonomicznym kryterium (np. ekonomiści: W. Beveridge, J. Robinson, J. Hicks, G. Myrdal czy demografowie: C. Gini, W. Thompson). Pojawili się też innowatorzy koncepcji optimum zaludnienia, którzy podejmowali próby jej zdynamizowania, skonstruowania mieszanych kryteriów optymalizacji, uwzględniających również aspekty pozaekonomiczne, a przede wszystkim objęcia terminem optimum zaludnienia nie tylko pożądanej liczby ludności, ale również jej struktury według wieku (jeszcze w okresie przedwojennym m.in. Carr-Saunders, I. Ferenczi, R. Mukerjee i P. Mombert, a po wojnie m.in. A. Sauvy, A.K. Sen, F. Singer i P.H. Ehrlich). Opracowano również techniki odpowiednich rachunków optymalizacyjnych (np. na gruncie demografii J. Bourgeois-Pichat, a na gruncie ekonomii P.A. Samuelson).

W drugiej połowie XX w. na świecie wystąpiła - eksplozja ludnościowa o niespotykanej w dziejach skali. Argumenty ekonomiczne, postrzegane wcześniej jako istotne dla określenia, czy liczba ludności jakiegoś kraju jest niedostateczna albo zbyt duża, utraciły praktyczne znaczenie. Wydawało się bowiem, że w skali całej planety można mówić wyłącznie o zbyt silnym wzroście demograficznym. W 1969 r. odbyła się w Bostonie konferencja poświęcona wyłącznie kwestii optimum zaludnienia. Znamienną jej cechą było całkowite podporządkowanie zakresu tej kategorii kryteriom pozaekonomicznym (jakość życia, zasoby naturalne, zużycie energii, konsumpcja żywności, jakość systemów ekologicznych, zdrowie, style życia, systemy wartości), co wynikało z faktu, że idea optimum zaludnienia stała się w tym czasie domeną badaczy zajmujących się kwestią przetrwania Ziemi, w tym zachowaniem nieodnawialnych zasobów przyrody. Głównego zagrożenia dla przetrwania upatrywano we wzroście gospodarczym, a czynnikiem moderującym owo zagrożenie miało być osłabienie lub całkowite zahamowanie wzrostu ludności. Ten kierunek został wzmocniony przez dużą popularność, którą w latach 70. zdobyła sobie działalność Klubu Rzymskiego, a zwłaszcza przesłanie głośnego raportu, opracowanego na zlecenie tej organizacji (Meadows i inni 1972, wyd. pol. 1973). Od tamtej pory idea optimum zaludnienia jest rozpatrywana przede wszystkim w kategoriach globalnych, tj. z punktu widzenia osiągnięcia bądź utrzymania pewnej równowagi na Ziemi.

W skrajnej, lecz popularnej postaci przez tę równowagę rozumie się stacjonarny stan ludności (a często również gospodarki). Przesłanką w tym przypadku nie jest już, jak w ujęciu prekursorów czy twórców idei, określone ekonomiczne kryterium optymalizacji rozwoju demograficznego, które np. pod wpływem zmian poziomu techniki może implikować zmieniające się stany optimum zaludnienia, lecz bezwzględny w skali planetarnej nakaz zahamowania wzrostu. Zerowy wzrost ludności jawi się tu jako imperatyw przetrwania obecnych cywilizacji, gatunku ludzkiego oraz życia na Ziemi w ogóle. Przedstawiciele tej orientacji sugerują na ogół natychmiastowe osiągnięcie owego stanu z uwagi na to, że różne pułapy "pojemności globu" już zostały, lub wkrótce zostaną, przekroczone. Konkretyzacja owego pożądanego stanu sprowadza się zwykle do ustalenia najbardziej prawdopodobnej daty stabilizacji liczby ludności świata oraz oszacowania tej docelowej liczby. Według najpowszechniej akceptowanej projekcji (ONZ 1999), ów poziom to "nieco ponad 10 miliardów", a data jego osiągnięcia to "niedługo po 2200 roku".

Jednakże występują też poglądy, że "pojemność ludnościowa Ziemi" już została przekroczona. Już szacunki XIX-wieczne (J.S. Mili, E. Ravenstein i inni) określały ów pułap zaludnienia na poziomie niższym od przekroczonego na przełomie XX i XXI w. (5-6 mld). Wkrótce po II wojnie światowej zespół badawczy z Uniwersytetu Cornelia określił tę pojemność na 2,2 mld, a w 1968 r. zespół z Uniwersytetu Stanforda - na 0,5 mld. W tym ostatnim przypadku kryterium było założenie zużywania (i pełnego odtwarzania) przez ludzi jedynie odnawialnych zasobów. Podczas wspomnianej bostońskiej konferencji B. Commoner sugerował, że ponieważ nie da się zapobiec osiągnięciu przez globalny wzrost demograficzny pułapu oczekiwanego dla roku 2000, tj.

zgodnie z ówczesnymi przewidywaniami 6-8 mld, to, biorąc pod uwagę przesłanki ekologiczne, trzeba starać się, aby tego stanu już nie przekraczać; zatem z konieczności "ludność optymalna będzie zarazem oznaczać maksimum zaludnienia". Niektórzy badacze uważają jednak, iż po ujęciu w karby, tj. ustabilizowaniu wzrostu demograficznego na Ziemi, trzeba będzie wrócić do niższego (optymalnego) poziomu zaludnienia; np. J.B. Calhoun sugeruje, że ów poziom to 4 mld.

Źródło: M. Okólski, Demografia. Podstawowe pojęcia, procesy i teorie w encyklopedycznym zarysie, Warszawa 2003.

Newsletter



Wiadomość HTML?