Exposé ministra spraw zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza w Sejmie - 23 stycznia 2003 r.

Panie Prezydencie,
Panie Marszałku,
Panie Premierze,
Wysoka Izbo,

Miniony rok w polskiej polityce zagranicznej zakończył się pod znakiem pomyślnego sfinalizowania negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. Był to niewątpliwie nasz znaczący sukces polityczny i dyplomatyczny. Pragnę wykorzystać tę okazję, aby wyrazić uznanie wszystkim politykom, urzędnikom i ekspertom, którzy w ciągu kilku ostatnich lat przyczynili się do końcowego sukcesu.

Pomyślny finał negocjacji daje powód do satysfakcji wszystkim, którzy rozumieją znaczenie naszego przystąpienia do UE. Chodzi o wydarzenie doprawdy historycznej rangi. Słowa wielkie i podniosłe w jego ocenie są w pełni uprawnione i ich nie zabrakło. Stworzyliśmy warunki, aby zapewnić Polsce lepsze, bezpieczne, dostatnie jutro. Droga do Unii Europejskiej stoi teraz otworem. Nie możemy zmarnować szansy, przed którą stanęliśmy.

Rychłe członkostwo w Unii jest więc głównym punktem odniesienia do definiowania celów naszej polityki w nadchodzących miesiącach. Priorytetem jest doprowadzenie do uprawomocnienia się Traktatu Akcesyjnego, który podpiszemy w kwietniu na szczycie w Atenach. Wymaga to ratyfikacji Traktatu przez państwa unijne oraz oczywiście przez Polskę. Zapewnienie pozytywnego wyniku referendum w naszym kraju jest priorytetowym zadaniem polityki wewnętrznej Rządu, dbanie zaś o korzystny klimat dla decyzji ratyfikacyjnych w parlamentach państw unijnych staje się najważniejszym wyzwaniem dla polityki zagranicznej. Liczymy, że dyplomację polską aktywnie wspierać będą w tym zadaniu parlamentarzyści.

Jednocześnie szykować się będziemy do należytego spełniania obowiązków członkowskich. Podejmiemy rolę aktywnego obserwatora w instytucjach unijnych. Włączymy się do dostępnych nam mechanizmów współpracy. Będziemy z dniem 1 maja 2004 r. gotowi do członkostwa w całym wymaganym od nas zakresie.

Panie Marszałku, Wysoka Izbo,

Członkostwo w Unii Europejskiej otworzy w naszej historii nowy rozdział. Nada też nowy wymiar naszej polityce zagranicznej. Dlatego w tegorocznym exposé chcę odstąpić nieco od dotychczas obowiązującej formy. Musimy bowiem dokonać głębszej refleksji nad polską polityką. Musimy spojrzeć na wiele jej aspektów od nowa. Wymaga tego także szerszy kontekst międzynarodowy. Nowe stulecie niesie ze sobą znaczący potencjał przemian. Proces historyczny, jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku dokonujący się głównie na osi Wschód - Zachód i przywołujący niekiedy zimnowojenny klimat nieufności, wszedł w zupełnie nową fazę. Wydarzenia z 11 września 2001 roku wysunęły na pierwszy plan zjawiska, których częstokroć nie dostrzegano lub nie doceniano, są to: terroryzm, "państwa upadłe", proliferacja broni masowego rażenia, przestępczość zorganizowana. Obecnie widzimy je w nowym świetle jako poważne zagrożenia.

Zmienia się więc środowisko międzynarodowe, zmienia się też sposób jego postrzegania. Dotyczy to m.in. bezpieczeństwa międzynarodowego. Stary ład odchodzi w przeszłość, a związane z nim struktury nie zawsze są w stanie sprostać nowej sytuacji. Muszą być pilnie reformowane. Każde państwo jest nieustannie stawiane wobec konieczności dokonania wyboru, rozstrzygania zasadniczych dylematów. Także Polska.

Nie zmieniają się zasadnicze cele naszej polityki - zapewnienie suwerenności, bezpieczeństwa, jak najlepszych warunków zewnętrznych dla rozwoju kraju, ochrona praw naszych obywateli - choć zmieniają się uwarunkowania. Pojawiają się przede wszystkim nowe możliwości realizacji tych celów. Od nas zależy, czy potrafimy je wykorzystać. Wstępujemy do instytucji, która jest jednym z głównych aktorów międzynarodowych, zbiorowym mocarstwem. Do tej pory do stanowiska Unii Europejskiej mogliśmy co najwyżej się przyłączać, teraz - będziemy je współtworzyć. Jeśli będziemy zdolni trafnie definiować nasze interesy i umiejętnie przekonywać naszych unijnych partnerów, nasze możliwości oddziaływania na środowisko międzynarodowe, w tym najbliższe otoczenie, zdecydowanie wzrosną. Głos Unii będzie wzmacniał nasze przesłanie. Jeśli zaś popadniemy w bierność i zaściankowość myślenia, staniemy się ledwie trybikiem w mechanizmie wspólnej polityki unijnej. Nie mamy powodu do kompleksu niższości. W Radzie Unii dysponować będziemy liczbą głosów porównywalną z europejskimi mocarstwami.

Wysoka Izbo,

Najbliższe kilkanaście miesięcy będzie decydujące dla przyszłego kształtu Europy. Wejdziemy do innej Europy, niż ta, z którą negocjowaliśmy. Tak bowiem, jak nasza akcesja zmienia nas, tak odmieni ona również Europę. Równolegle do procesu ratyfikacji traktatów akcesyjnych, powstawać będzie bowiem wizja dalszej integracji. Za kilka miesięcy dobiegną końca prace Konwentu Europejskiego. Ich rezultatem będzie przedstawienie projektu nowego traktatu konstytucyjnego. Już teraz polscy przedstawiciele biorą aktywny udział w pracach Konwentu. Jest to ważne, ponieważ wyniki prac Konwentu, choć nie mają waloru stanowiącego, ukierunkują dalsze myślenie w gremiach rządowych. Zaraz potem ruszą negocjacje w ramach Konferencji Międzyrządowej, które będą miały za zadanie formalne uzgodnienie tekstu traktatu. Chcemy uczestniczyć w tych rokowaniach na równoprawnych zasadach. Rozstrzygać się w nich będzie kształt Unii Europejskiej, której będziemy członkiem.

Na mocy decyzji Rady Europejskiej w Kopenhadze będziemy uczestniczyć w podejmowaniu decyzji na temat przyszłych rozwiązań instytucjonalnych, nawet jeżeli będzie to przed uzyskaniem przez nas pełnego członkostwa w Unii. Taka sytuacja ma bezprecedensowy charakter. Nigdy wcześniej państwa kandydujące nie miały podobnej sposobności. Nie możemy sobie pozwolić na bierność, zaniechanie, fałszywą nieśmiałość. Chodzi bowiem o określenie miejsca Polski w zmieniającym się kształcie Europy, odpowiadającego naszym aspiracjom i chroniącego naszą tożsamość. Udział w konferencji międzyrządowej to jedno z ważniejszych zadań polskiej polityki zagranicznej.

Nasza, polska, wewnętrzna debata nad przyszłym kształtem Unii ma już znaczący dorobek, dyskontowany przez naszych przedstawicieli w Konwencie. Przypomnijmy, że w lutym ubiegłego roku rozpoczęło prace Forum "wspólnie o przyszłości Europy" pod patronatem Prezydenta i Premiera. Co kilka tygodni odbywały się spotkania i dyskusje w całym kraju poświęcone polskiej wizji przyszłej Unii Europejskiej. Działalność Forum będzie w tym roku kontynuowana.

Prowadzona w Konwencie dyskusja o przyszłości Unii Europejskiej ma na celu wypracowanie propozycji reform, które potwierdzą i wzmocnią system wartości stanowiący fundament Unii Europejskiej, wzmocnią legitymację społeczną unijnych instytucji, stworzą warunki dla sprawnego działania rozszerzonej Unii i przybliżą Unię obywatelom poprzez pełniejsze stosowanie zasad subsydiarności i proporcjonalności oraz poprzez daleko idące uproszczenie struktury traktatowej.

Polski rząd opowiada się za tym, aby zreformowana Unia Europejska była Unią państw i obywateli, zapewniającą poszanowanie tożsamości narodowej i różnorodności kulturowej wszystkich jej państw członkowskich. Podzielamy też w pełni dążenia zmierzające do wypracowania efektywnych mechanizmów funkcjonowania poszerzonej Unii, pozwalających jej na stawienie czoła wyzwaniom gospodarczym i politycznym dzisiejszego świata. Reformy instytucjonalne powinny mieć na celu wzmocnienie sprawności instytucji unijnych, kluczowych dla funkcjonowania Wspólnoty, zapewniając - co do zasady - właściwy sposób realizacji interesów poszczególnych państw członkowskich wespół z interesem Unii jako całości. Takie założenie będzie podstawą propozycji rozwiązań instytucjonalnych, jakie będziemy współkształtować i jakim udzielimy poparcia.

Opowiadamy się za włączeniem do Traktatu Konstytucyjnego preambuły odnoszącej się do systemu wartości respektowanych w Unii Europejskiej, w tym zasad wolności, równości i solidarności. Powinno tam znaleźć się odwołanie do źródeł inspiracji moralnej i filozoficznej wzorowane na sformułowaniu zawartym w polskiej Konstytucji.

Zależy nam na umocnieniu w praktyce unijnego działania zasad demokratyzmu i przejrzystości. Dążąc do uwzględnienia naszego stanowiska w decyzjach przyszłej Konferencji Międzynarodowej nasilamy obecnie konsultacje na ten temat z naszymi europejskimi partnerami.

Wysoka Izbo,

Chcemy wykorzystać przyszłe miesiące, aby tworzyć w polityce międzynarodowej wizerunek Polski jako dobrego, godnego zaufania uczestnika wspólnoty europejskiej. Nie powodują nami względy koniunkturalne. To wybór strategiczny. Europa jest naszym losem, tu decydują się nasze interesy. Jesteśmy przekonani, że politykę tę potrafimy dobrze łączyć ze specjalnym charakterem, jakiego nabrały nasze stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Uważamy wręcz, że są one naszym aktywem wewnątrz Unii, budują tam naszą pozycję, stanowią trwały dorobek naszej polityki zagranicznej. Ubiegłoroczna wizyta państwowa Prezydenta Kwaśniewskiego wytyczyła długofalowe kierunki rozwoju tych stosunków. Niedawne konsultacje polityczne Prezydenta RP w Waszyngtonie stanowią potwierdzenie ich nowej jakości. Już wkrótce wizytę w USA złoży Premier Leszek Miller.

W stosunkach z USA zmierzamy do utrwalenia dojrzałego partnerstwa strategicznego, podtrzymywania dynamiki relacji politycznych i wojskowych. Wyzwaniem dla polskiej polityki zagranicznej pozostaje podniesienie polsko-amerykańskich kontaktów gospodarczych na poziom odpowiadający współpracy politycznej. Chodzi zwłaszcza o pozyskiwanie takich amerykańskich inwestycji, które ułatwią nam unowocześnienie naszej gospodarki. Jest to szczególnie aktualne w kontekście decyzji o wyborze samolotu wielozadaniowego dla polskich sił zbrojnych. Nie może też nas zadowalać wartość polskiego eksportu na rynek amerykański.

Wysoki Sejmie,

Będziemy starać się o zapewnienie spójności wspólnoty transatlantyckiej. Powinniśmy co prawda przyzwyczaić się do tego, że różnice poglądów między Europą i Ameryką są zjawiskiem naturalnym, odzwierciedlają specyfikę rozwoju historycznego, położenia geograficznego i ról w świecie. Nie należy ich jednak dramatyzować, bowiem wspólnota podstawowych interesów, a także wartości cywilizacyjnych jest tak mocna i trwała, że zamortyzuje doraźne rozbieżności zdań. Ameryka i Europa mają długą wspólną agendę spraw do załatwienia we współczesnym świecie i zrealizować ją mogą tylko wspólnymi siłami. Nikt dziś zresztą nie powinien próbować budować tożsamości Europy w opozycji do USA. Pragniemy, aby utrwalała się świadomość, że Stany Zjednoczone - mimo ich globalnej aktywności i zaangażowania na obszarach odległych od Europy - pozostają również "europejskim mocarstwem". Wierzymy też, że Europejczycy nadal będą postrzegani przez USA jako partnerzy i wiarygodni sojusznicy, niezależnie od koniunktur politycznych, na dobre i na złe.

Jesteśmy zwolennikami wzmocnienia europejskiej polityki zagranicznej oraz wspólnej polityki w sprawach bezpieczeństwa i obrony, bo tworzą one przesłanki do kształtowania dojrzałej formuły partnerstwa transatlantyckiego. Traktujemy europejską politykę w sprawach obrony jako komplementarną wobec NATO i zamierzamy w niej aktywnie uczestniczyć. Będziemy brać udział w operacjach pod egidą Unii Europejskiej, jesteśmy zainteresowani jej programami dotyczącymi przemysłu zbrojeniowego. Kompatybilność europejskiej polityki obronnej i NATO najlepiej jest widoczna na tle przemian, które dokonują się w NATO.



Newsletter



Wiadomość HTML?