Exposé ministra spraw zagranicznych Stefana Mellera w Sejmie - 15 lutego 2006 r.

Panie Prezydencie ! Panie Marszałku ! Panie Premierze ! Wysoki Sejmie !

Co roku o tej porze w Sejmie odbywa się debata na temat założeń i aktualnych zadań polskiej polityki zagranicznej. Jeśli prześledzić zapisy tej debaty z kolejnych lat, to widać zarówno ciągłość wyrażającą się w fundamentalnych celach Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej, jak i zmianę - wynikającą z urzeczywistnienia już tych zadań, które postawiliśmy sobie w początkach lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Dzisiaj widać, jak wiele się zmieniło w zakresie bezpieczeństwa, rozwoju i pozycji Polski. Na straży naszego bezpieczeństwa nie stoimy osamotnieni, bowiem wspierają nas sojusznicy z NATO. Możliwość przyspieszonego rozwoju stwarza nam przynależność do Unii Europejskiej. Członkostwo w obu tych potężnych strukturach integracyjnych świata zachodniego wyraźnie podniosło status Polski. Do tego przyczyniła się również nasza znacząca aktywność międzynarodowa, odpowiadająca polskim ambicjom i możliwościom.

Jeszcze kilkanaście lat temu nasze obecne dokonania wydawały się nader odległe i zgoła niewiarygodne, niczym niegdysiejszy Polaków sen o szpadzie. A jednak stały się rzeczywistością. Fala odwagi, inicjatywy i zaradności, wzniesiona wielkim społecznym ruchem "Solidarność", nadała ogromny impet naszym działaniom na rzecz wskrzeszenia i odbudowy niepodległej i suwerennej Polski. Najważniejsze jednak, że impet ten na wszystkich polach aktywności Państwa i Narodu utrwalał ducha zgoła prometejskiego, inspirując do podejmowania wielkich wyzwań oraz podtrzymując determinację w dochodzeniu do wyznaczonych celów.

Oczywiście, ruch naprzód nie toczył się bez zakłóceń, proces transformacji napotykał opór postkomunistycznej materii, nie brakowało trudności i pułapek. Trzeba też pamiętać, jak niski był punkt cywilizacyjnego startu, w jak marnej kondycji gospodarczej znajdowała się Polska u schyłku lat osiemdziesiątych. Gdy weźmie się pod uwagę te wszystkie uwarunkowania i parametry, gdy porówna się to z dokonaniami transformacyjnymi innych państw, to szczególnie uwidacznia się postęp i awans Polski. Widać też, jak zasadniczo odbiegał on od złej polskiej tradycji zaniechań i niedoczynów. Rejestr polskich osiągnięć i sukcesów pozwala zatem mówić o formowaniu się w Polsce nowoczesnej kultury politycznej, opartej na wierze we własne siły i odwadze, które z kolei integralnie łączą się z rozwagą i wiedzą. Może dlatego coraz częściej u naszych zachodnich partnerów mówi się o asertywności Polaków, o gotowości podejmowania spraw trudnych, o fachowości i konsekwentnym bronieniu swoich racji.

Dynamice polskiej transformacji nie mógł zatem nie towarzyszyć odpowiedni rozmach polskiej polityki zagranicznej. Dynamika ta przynaglała nas do stawiania ambitnych celów w polityce zagranicznej i realizowania niełatwych zadań, tak aby optymalnie wspomóc dzieło budowy i przemian. Z kolei skuteczność transformacji umacniała pozytywny wizerunek Polski w Europie i świecie, dodawała natchnienia i polotu pracy dyplomatycznej. Można by powiedzieć, że sukcesy w polityce wewnętrznej stały się istotną częścią sukcesu międzynarodowego Polski.

Panie Marszałku ! Wysoka Izbo !

Dzisiejsza Polska jest krajem dobrze zakotwiczonym w NATO i Unii Europejskiej. Łączy nas nadto partnerstwo strategiczne ze Stanami Zjednoczonymi. Wiążą nas stosunki dobrosąsiedzkie ze wszystkimi sąsiadami. Chciałem odejść - będę jeszcze mówić o tym potem - chciałem wspomnieć o jednym kraju, mianowicie o Ukrainie, w tym miejscu, na początku, ponieważ wydaje mi się, że dzieje najnowszych stosunków polsko-ukraińskich stały się w sposób szczególny częścią naszej historii i również częścią naszej nowej świadomości. Gdyby ktoś, przed laty, przypuścił, założył, że Polska stanie się tak istotnym elementem europejskiej polityki wobec Wschodu, że Polska będzie czołowym wspierającym państwem ukraińskiej demokracji, ukraińskich nowych narodzin, to biorąc pod uwagę całą przeszłość historyczną nie sposób byłoby w to uwierzyć. Ja sądzę, że stosunki polsko-ukraińskie w sposób szczególny pokazują i nasze miejsce w Europie i świecie, a także i naszą działalność międzynarodową i naszą odmienną, prawdziwie europejską, spolegliwą tożsamość.

Bezpieczni i wierzący w swe siły, musimy teraz podjąć fundamentalny trud gospodarczego i społecznego dorównania naszym zachodnim sojusznikom i partnerom, odrobienia zapóźnień cywilizacyjnych, narosłych wskutek stagnacji i bezhołowia właściwego budownictwu socjalistycznemu w PRL. Skok rozwojowy jest zadaniem tyleż ambitnym, co trudnym. Jednak tak jak ongiś Polska wybijała się na niepodległość, tak teraz musi się wybić na nowoczesność. Przymusza nas do tego czynnik czasu, uwarunkowany z kolei takimi elementami jak tempo wzrostu w Unii i poza nią, związana z nim międzynarodowa konkurencja ekonomiczna, w tym również w naszym regionie, oraz postęp w dziedzinie nauki i technologii. Od tego zależeć będzie rola Polski w unijnym i światowym podziale pracy oraz związane z tym bezpieczeństwo ekonomiczne kraju, będące warunkiem sine qua non modernizacji polskiej gospodarki oraz zapewnienia jej możliwości stałego wzrostu. To z kolei rzutować będzie na naszą pozycję w Europie i świecie oraz na nasze możliwości skutecznego, odpowiadającego interesom Polski, działania na niwie międzynarodowej. Pozwoli ostatecznie wymazać stereotypowe wizerunki Polski siermiężnej, ale czupurnej, bosej, ale w ostrogach; Polski pretendującej do roli, która przerasta jej rzeczywiste możliwości i zasoby, i w rezultacie przegrywającej w konfrontacji z silniejszymi tego świata.

Jeśli jednak mamy optymalnie wykorzystać ogromne możliwości, jakie daje nam status członka Unii Europejskiej, to musimy wypracować przemyślaną, opartą na pogłębionej analizie, strategię naszego działania na forum unijnym. Sprzyja temu okres refleksji wewnątrzunijnej, która powinna odnosić się nie tylko do przemian instytucjonalnych, ale i do tego, jak przywrócić Europejczykom wiarę w projekt integracyjny. Okres tej refleksji potraktować należy w Polsce jako zaczyn szerszej debaty o naszej strategii wobec Unii Europejskiej. Musimy sobie zwłaszcza odpowiedzieć na pytanie, jakiej Unii chcemy. Ażeby jednak na nie odpowiedzieć, należy zanalizować, jaka wizja przyszłej Unii lepiej odpowiada naszym kluczowym celom w trzech głównych dziedzinach:

  • po pierwsze, przyspieszonego rozwoju i awansu cywilizacyjnego;
  • po drugie, potrzeb szeroko rozumianego bezpieczeństwa, z uwzględnieniem w tym kontekście wymiaru transatlantyckiego i roli Stanów Zjednoczonych;
  • po trzecie, umocnienia naszej pozycji jako solidnego i poważnego uczestnika europejskiej wspólnoty, umiejętnie harmonizującego własne interesy z interesem zbiorowości.

Chciałbym dodać na marginesie, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych, myśląc o debacie na tematy unijne bardzo liczy na współpracę z Sejmem, z Wysoką Izbą. Mamy nadzieję, że niebawem będziemy mogli wespół, Panie i Panowie Posłowie Sejmu Rzeczypospolitej i MSZ, wspólnie przystąpić do debat, na terenie sejmu najlepiej, stworzyć wspólny mianownik naszego myślenia na temat Unii Europejskiej i naszego w niej miejsca.

Chciałbym na krótko zatrzymać się na sprawie naszej obecnej i przyszłej pozycji w Unii Europejskiej. Unia jest udanym i - co więcej - unikalnym projektem politycznym, gdy rzecz się tyczy stopnia zintegrowania polityk poszczególnych państw członkowskich. Można powiedzieć, że integracja europejska - a także transatlantycka - odsunęła przekleństwo wielowiekowego i w istocie konfliktogennego systemu równowagi sił w Europie, który powodował, że nad naszym kontynentem dominował nieustanny koncert mocarstw, kosztem państw słabszych i mniejszych. Nie znaczy to bynajmniej, że w zintegrowanej Europie interesy narodowe państw członkowskich zostały podporządkowane werdyktom ferowanym przez Brukselę i w gruncie rzeczy zanikły. Państwa unijne mają szereg rozbieżnych interesów, a ich realizacja wymaga odpowiednich procedur negocjacyjnych. Chodzi tutaj zwłaszcza o to, by dbałość o interes narodowy nie przeistoczyła się w walkę narodowych egoizmów, idących w poprzek interesów zbiorowości. Niemniej jednak egoizmy te, zwłaszcza ze strony unijnych potęg, niekiedy dają o sobie znać wewnątrz Unii. Uważam, że są one niebezpieczne dla naszych interesów. Chcielibyśmy zatem w Unii takich zabezpieczeń, które nie pozwalałyby na rozczłonkowanie przestrzeni unijnej na ekskluzywne podgrupy, na przewagę ich interesów nad interesem zbiorowości. Unia jako całość winna być bowiem przestrzenią zdrowej konkurencji - bez której cywilizacja zachodnia byłaby skazana na uwiąd - oraz nieodłącznego od niej racjonalnego uzgadniania kierunków i zasad współpracy.

Głównym wkładem Polski w taką Unię może być i powinna być nasza aktywność, inicjatywa, umiejętność konstruowania kompromisu oraz zawierania sojuszy. Dowiódł tego m.in. sukces delegacji polskiej na czele z Panem Premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem podczas Rady Europejskiej w grudniu 2005 roku. Pokazaliśmy wyraźnie, że proces decyzyjny w Unii musi uwzględniać nasze "nic o nas bez nas" i nie chodzi tu bynajmniej o myślenie w kategorii "zwycięzców lub przegranych". Nic z tego. Chodzi o istotny udział we wspólnym sukcesie wszystkich państw członków Unii Europejskiej. Osiąganie sukcesów na taką miarę będzie jednak łatwiejsze, gdy zasady tego procesu będą oparte na mocnych podstawach. O sprawie tej niechaj rozstrzygnie rzetelna debata, która powinna się toczyć w poczuciu historycznego obowiązku i odpowiedzialności za Polskę - nowoczesną, silną, szanowaną w Europie i na świecie.

Równocześnie z najwyższą powagą powinniśmy wsłuchać się w głosy partnerów unijnych w sprawie Traktatu Konstytucyjnego. Są one dość rozbieżne. Mamy do czynienia ze swego rodzaju równaniem z wieloma niewiadomymi, co wymaga od nas głęboko przemyślanej reakcji.

Panie Posłanki i Panowie Posłowie !

W bieżącym roku powinniśmy ustalić, jakie obszary powinny być priorytetowe dla współpracy w ramach Unii oraz jakie powinny być instrumenty skutecznego działania. Ważne znaczenie ma tutaj problematyka bezpieczeństwa energetycznego. Będziemy dążyli do odpowiednich przewartościowań w postrzeganiu tej problematyki przez naszych partnerów unijnych, a także amerykańskich, po to, by stworzyć całościową - najlepiej w ramach całego systemu zachodniego - strategię bezpieczeństwa energetycznego oraz włączyć Polskę do jej wdrażania. Odpowiednią uwagę poświęcimy też innym narastającym problemom, które coraz bardziej odnoszą się lub mogą odnosić również do Polski: problematyce starzenia się społeczeństw europejskich, a także ściśle z tym związanemu zagadnieniu pozyskiwania siły roboczej z zewnątrz, szczególnie w ramach migracji z krajów pozaeuropejskich, w tym muzułmańskich. Nie tracimy z pola widzenia implikacji tego zjawiska dla stosunków wewnątrz społeczeństw europejskich, adaptacji kulturowej i stabilności społecznej.

Będziemy konsekwentnie podtrzymywać nasze stanowisko o potrzebie uformowania w Unii jednolitego rynku poprzez zniesienie wszelkich ograniczeń dla realizacji czterech traktatowych swobód, w tym zwłaszcza swobody przepływu osób i usług. Jesteśmy wdzięczni takim państwom unijnym jak Wielka Brytania, Szwecja, Irlandia, które nie opuściły szlabanów przed polskimi pracownikami; wiemy zarazem, że Polacy zatrudnieni w tych krajach pracują dobrze i przyczyniają się do wzrostu ekonomicznego tych państw oraz Unii jako całości. Liczymy, że kolejne państwa otworzą w tym roku swoje rynki przed polskimi obywatelami. Aktywnie włączymy się w dyskusję na temat Europejskiego Modelu Społecznego. Uważamy, że w tej dziedzinie elementem centralnym jest zasada solidarności. Uznaje ona celowość zdrowej konkurencji i uczciwej rywalizacji, jako pierwiastkowych wartości cywilizacji zachodniej. Nie mogą one jednak wynaturzać się, prowadząc do darwinizmu społecznego. Podobnie rzecz się ma z opartą na zasadzie solidarności potrzebą wsparcia i pomocy, które powinny być zachętą do proaktywnej postawy, nie zaś czynnikiem rodzącym gnuśność i postawy roszczeniowe. Drugim kluczowym czynnikiem w sprawie Modelu Społecznego jest wzrost gospodarczy, który powoduje powstawanie nowych i - co ważniejsze - "godnych" miejsc pracy, zapewniających obywatelom państw Unii rozwój jednostkowy i satysfakcję.

Uważamy z kolei, że zdynamizowaniu wzrostu ekonomicznego w skali Unii sprzyjać powinno wdrażanie zmodyfikowanej Strategii Lizbońskiej. Przyszłość w zglobalizowanym świecie należy do tych, którzy skutecznie podejmują wyzwanie nowoczesnej konkurencji wolnorynkowej i wygrywają dzięki lepszej wiedzy i profesjonalizmowi, dzięki innowacjom i kreatywnym postawom. Będziemy dążyć do zwiększenia konkurencyjności polskiej gospodarki, angażując się we współpracę wewnątrzunijną w dziedzinie badań i rozwoju, w tym uczestnicząc w projektach badawczych finansowanych przez Unię. Oczekiwalibyśmy, że zgodnie z zasadą solidarności Polska uzyska unijne wsparcie dla rozwoju badań naukowych.

Oczywiście, pierwszoplanowe znaczenie dla przyspieszonego rozwoju ekonomicznego Polski będzie miało wprowadzenie w życie ustaleń wspomnianej już Rady Europejskiej z grudnia ubiegłego roku, której pokłosiem był kompromis w sprawie unijnego budżetu na lata 2007-2013. Będziemy działać na rzecz możliwie najszybszego zakończenia prac nad pakietem legislacyjnym dotyczącym Nowej Perspektywy Finansowej, ażeby jego faktyczna realizacja była możliwa od 1 stycznia 2007 roku.


Newsletter



Wiadomość HTML?